Ostatnie wpisy
Zakładki:
|
Wpisy z tagiem: zwierzyna
środa, 29 grudnia 2010
W lesie napadało śniegu i zrobiła się okiść. Szykuje się dużo roboty wiosną przy uprzątaniu połamanych drzew, które nie wytrzymały przygniatającego je ciężaru. Straty nie są dotkliwe, są to raczej pojedyncze drzewa w różnych miejscach i w młodszych klasach wieku. Drzewa przewracają się również na druty wysokiego napięcia, więc zdarzają się czasowe przerwy w dostawach prądu, zarówno u mnie w leśniczówce jak i w pobliskim miasteczku. Kolacja przy świecach oczywiście jest OK., ale żeby tak codziennie …
Dla zwierzyny, która bytuje w lesie, okiść tworzy wielce atrakcyjną bazę żerową, gdyż złamane czubki sosen mają bardzo smaczną i delikatną korę. Tak więc jelenie i sarny konsumują, a właściwie spałują, czyli obgryzają z kory leżące na ziemi złomy. Przy takiej pogodzie jelenie żerują przez cały dzień, przemieszczają się powoli w poszukiwaniu pokarmu i przez to łatwo je zauważyć. Są głodne, pokarmu jest mało, i żeby się najeść muszą długo żerować. Po miesiącu śnieżnej zimy widać już, że są zmęczone, bo nie uciekają na widok człowieka czy samochodu, tylko oddalają się kilkanaście kroków i przystają, obserwując, czy trzeba uciekać dalej, czy lepiej oszczędzać siły.
Oprócz kory sarny i jelenie wykopują też w lesie spod śniegu krzewinki - borówki i wrzos. Na łąkach starają się wyszukać kępki suchych traw w miejscach, gdzie warstwa śniegu jest trochę cieńsza. Śniegu przybywa, a zima w pełni.
niedziela, 19 grudnia 2010
Byłem niedawno na polowaniu. Rzadko się zdarzają łowy w takich warunkach atmosferycznych – z głębokim śniegiem i poważnym mrozem. Można było poczuć prawdziwą zimę. Polowanie było dwudniowe. Nie odbywało się metodą tradycyjną, tylko tzw. sposobem szwedzkim, czyli z niskich ambon rozsianych po całym terenie łowiska, obejmującym kilkaset hektarów lasu. (Tradycyjnie polowanie obejmuje mniejszy teren – kilkadziesiąt hektarów, który otaczają myśliwi, a przez wyznaczony obszar przechodzi naganka, płosząc zwierzynę.) W polowaniu ambonowym również idzie naganka (każde przejście naganiaczy przez wyznaczony obszar nazywa się „miot”), ale nie płoszy zwierzyny gwałtownie, jak to bywa w polowaniu konwencjonalnym. Ludzie samym swoim przejściem powodują ruch zwierzyny, która nie ucieka szybko, tylko przemieszcza się powoli. Niejednokrotnie zdarza się, że omija myśliwych i znajduje drogę do ostoi znajdującej się poza terenem polowania. W jednym miocie byłem właśnie naganiaczem - szedłem za watahą kilku dzików, które dobrze słyszałem i widziałem. Byłem przekonany, że wszystkie poszły wprost na myśliwego siedzącego na pobliskiej ambonie. Okazało się, że nie widział absolutnie nic. Później odnalazłem tropy – dziki przeszły koło niego niezauważone. Nie zawsze jednak zwierzyna ma tyle sprytu, żeby ominąć stanowiska myśliwych. Niemniej uczy się omijać ambony, stojące już kilka lat w tym samym miejscu. Był też akcent jak z Mickiewicza – dwóch myśliwych oddało strzały do tego samego potężnego byka jelenia. Zwierz padł, ale trudno było ustalić, czyja kula była śmiertelna, a żaden z myśliwych nie chciał dobrowolnie na rzecz kolego zrezygnować z trofeum. Nie było mowy jak u wieszcza o strzelaniu się przez niedźwiedzią skórę, ale sprawę rozstrzygano długo i w wielkich emocjach.
piątek, 29 października 2010
Nadeszła pora jesieni – że zacznę romantycznie. Dla mnie oznacza to remont płotów ogradzających leśne uprawy. Późna jesień to ostatni gwizdek na takie prace – jak spadnie śnieg i ziemia zamarznie nie da się nawet wbić łopaty. Tak więc robię inspekcję wszystkich płotów w całym leśnictwie i tam gdzie trzeba organizuję akcję naprawczą. Jest to prawie syzyfowa praca, bo jeżeli młodnik jest już na tyle duży, że jeszcze znajduje się w zasięgu pyska jeleni i łosi, to jednocześnie zapewnia im świetną ochronę i kryjówkę. Zwierzyna więc stara się tam dostać i pozostać jak najdłużej. Bywa, że robotnicy kończą naprawę płotu a za tydzień znowu jest zniszczony. Motywacja w postaci jedzenia i schronienia jest instynktem głęboko pierwotnym i jednym z najsilniejszych w przyrodzie. Aby zaradzić na taką patową sytuację postanowiłem rozebrać cały płot i wygrodzić tylko małe kępy z cennymi gatunkami. Liczę na to, że małe zamknięte powierzchnie przetrwają oblężenie. Co roku w lasach na ochronę upraw przed szkodami od zwierzyny przeznacza się duże środki finansowe, ale stuprocentowej ochrony nie da się uzyskać. Coraz więcej osób zgłasza się do kancelarii leśnictwa po wykup gałęzi na opał. Stosy gałęzi coraz większe – chyba zapowiada się ciężka zima.
sobota, 08 maja 2010
| |||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||