O tym co w lesie piszczy...
O autorach
RSS
niedziela, 19 listopada 2017

570_min

Pogoda wciąż łata figle. Ostatnie dwa dni z powodu silnych wiatrów mrugała do nas złośliwie wciąż gasnącymi żarówkami, a co gorsza przyczyniła się do dwudniowej przerwy w kontakcie z globalna siecią. Psotna, kapryśna jesień uczy ludzi pokory wobec przyrody. Dzisiejsza noc i poranek stały się zwiastunem nieuchronnie zbliżającej się zimy. Trawa posrebrzona przymrozkiem chrzęściła pod nogami, a lodowaty, przenikliwy wiatr przypomniał, że nie wypada już wychodzić z domu bez czapki. Spadło wiele kolorowych liści z drzew, ale przecież dawno tak nie było, aby w drugiej połowie listopada klony czy brzozy stały wystrojone w barwne liście. Naturalnie odnoszę się do drzew z zachodniej Polski, bo wiem od zaprzyjaźnionego gazdy Staszka, że w Tatrach od dawna „kurzy” i mrozi na biało…

U nas, jak dla mnie, wystarczy piękne, naturalne srebro zamiast bieli

5701

Ale to nie z powodu zbliżającej się zimy i coraz chłodniejszych dni zachęcam w tytule wpisu do szanowania rąk leśniczego. Nie chodzi tu też o rękawiczki i krem ochronny na dłonie leśniczego. Rękami leśniczego nazywamy bowiem pracowników leśnych, którzy wykonują wszelkie prace zlecone przez leśniczego. Dziwne?

Leśniczowie, szczególnie gdy od wielu lat gospodarzą w jednym leśnictwie, co jest na szczęście wciąż jeszcze dość powszechnym zjawiskiem, mawiają tak: „ mój las”, „moje młodniki”, „ moja leśniczówka” itd. Czasem niektórzy ludzie irytują się na takie dictum człowiek ubranego na zielono i ,bywa, z nutą złośliwości usiłują wyprowadzić leśnika z błędu, przypominając mu, że lasy są państwowe, czyli wspólne. Słyszymy czasem: „zawłaszczacie dla siebie państwowe lasy, tylko tam tniecie na potęgę i wydaje się wam, że wszystkie rozumy zjedliście i że to wszystko wasze”. Tniemy, oczywiście, że tniemy, ale polskie lasy, wbrew malkontentom i sceptykom są coraz piękniejsze oraz zasobniejsze w bogactwa przyrodnicze i drewno. To dzięki leśnikom, ale także pracownikom leśnym, którzy są wykonawcami wszelkich prac w lesie. „Zulowcy”, czyli właściciele i pracownicy zakładów usług leśnych, zewnętrznych firm współpracujących z nadleśnictwami, są skryci cieniu leśników, ale stanowią ważne ogniwo w zarządzaniu polskimi lasami.

5702

My, polscy leśnicy, zarządzamy lasami gospodarczymi, realizując politykę leśną państwa w ramach istniejących już od blisko 100 lat Lasów Państwowych. Dbamy o przyrodę, nie roniąc z niej żadnego gatunku, realizujemy całą gamę zadań wynikających z troski o trwałość lasu i realizację jego rozmaitych funkcji. Wycinamy też drzewa realizując potrzebne lasom zabiegi, wynikające z 10-letnich planów gospodarczych, zatwierdzanych podpisem ministra środowiska. Pozyskujemy z tych wyciętych drzew na zakładanych zrębach, ale także podczas wykonywanych cięć pielęgnacyjnych potrzebne wszystkim drewno, które sprzedawane pozwala nam samodzielnie finansować podstawowa działalność i wspierać rozmaite inicjatywy przyrodnicze, społeczne, turystyczne, kulturalne, historyczne. Leśnicy wykonują w lesie rozmaite zabiegi gospodarcze i mówią wtedy: „posadziłem, zrobiłem czyszczenie, przygotowałem glebę, ogrodziłem, pielęgnowałem itd.”

Czy to znaczy, że leśniczy własnymi rękami sadzi, kosi, wycina? Oczywiście nie, bo skoro na terenie przeciętnego leśnictwa rocznie wykonuje się po kilkadziesiąt hektarów czyszczeń, zakładania i pielęgnowania upraw, czasem 100 a nawet blisko 200 ha trzebieży to potrzeba leśniczemu innych sprawnych i wprawnych rąk do wykonania tak wielu zadań.

Dlatego rękami leśniczego nazywamy pracowników zakładów usług leśnych, którzy wykonują wszelkie prace w oparciu o podpisane umowy i zlecenia wystawione przez leśniczego. Są to drwale, zrywkarze, operatorzy maszyn i pilarek, ludzie pracujący siekierami, motykami, łopatami. Wykonują w lesie wszelkie prace z zakresu pozyskania i zrywki drewna, hodowli, ochrony, zagospodarowania turystycznego, ochrony przeciwpożarowej i innych działów gospodarki leśnej. Są świetnymi fachowcami od wszystkiego: ścinają drzewa, wyorują bruzdy pod nowe pokolenie lasu, wieszają budki lęgowe, budują ogrodzenia, sprzątają lasy i pobocza dróg ze śmieci. Czasem uczestniczą w skomplikowanych zabiegach ratujących lasy przed nadmiarem jakiegoś patogenicznego grzyba lub owada, dogaszają pożary, remontują i budują ogrodzenia lub obiekty turystyczne i pomagają leśnikom przy różnych akcjach, np. inwentaryzowania zwierzyny. To właśnie oni czasem mruczą coś pod nosem, jak słyszą, że leśniczy przechwala się i mówi: „zrobiłem, wykosiłem, zaorałem, posprzątałem…” Słuch mam dobry i czasem z tego „zulowskiego” mruczenia wyłowię: „Tak, zrobiłeś… Moimi rękami, piłą i łopatą!”

Ma w zasadzie rację. Ale każdy z nas ma swoje obowiązki. Jedziemy przecież, jak to się fajnie mówi, „na jednym wózku”. Do każdej pracy, także do kierowania wózkiem jest potrzebny komplet: głowa i ręce. Leśniczy jest głową, a pracownik leśny - rękami. Głowa, choćby o najtęższym umyśle nic nie zdziała przy realizacji konkretnych prac bez rąk. Dlatego należy uczciwie powiedzieć, że pracownicy leśni to są właśnie ręce leśniczego, które należy bardzo szanować.

5703

O pracownikach leśnych mówi się bardzo mało. Nie pokazuje się ich w telewizji, nie pisze o nich w gazetach. Trudno ich spotkać w lesie, bo pracują często bardzo wcześnie rano, czasem też popołudniami, a zwykle dostępu do nich broni żółta tablica zakazująca wstępu w ten zakątek lasu

570_4

W zasadzie nie ma nawet jednoznacznej i rozpoznawalnej nazwy tego zawodu. Pracownik leśny, zulowiec, czyli pracownik zakładu usług leśnych, pilarz, ale przecież pilarz za chwilę łapie inne narzędzie i okrzesuje, ustawia stosy, kopie łopatą, wierci świdrem glebowym, zakłada osłonki, wiesza budki dla ptaków i schrony dla nietoperzy. Drwal- raczej kojarzy się każdemu z siłaczem dźwigającym wielką siekierę. Ale drwal to także człowiek wykonujący precyzyjne cięcia pilarką, a także operator harwestera, który ścina drzewa operując manipulatorem w najeżonej skomplikowaną elektroniką kabinie. Kto z ludzi niezwiązanych zawodowo z lasem wie kto to jest zrywkarz? Co to znaczy wykonywanie pielęgnowania upraw czy czyszczeń wczesnych lub późnych?

Trzeba wymyślić nazwę dla tych „rąk leśniczego” ,stworzyć system edukacji pracowników leśnych i sieć szkół, dobre zasady programowe do nauczania tego potrzebnego zawodu. Jest to według mnie z całą pewnością zawód potrzebny i są to to ręce cenne i ważne nie tylko dla leśniczego. Przecież lasów mamy na szczęście coraz więcej. Pracownicy leśni są potrzebni także w lasach parków narodowych, komunalnych i prywatnych. Pracownicy z takimi umiejętnościami są potrzebni także w ogrodach, parkach, zadrzewieniach. Ale wykwalifikowanych pracowników leśnych dziś praktycznie nie ma. Coraz częściej pojawiają się też w lasach sezonowi pracownicy zza granicy naszego kraju, wiadomo, że nie zza zachodniej. Albo tacy, dla których praca w lesie to jedyna możliwość, bo nie mają żadnego zawodu, żadnych kwalifikacji. Czasem tak bywa, że gdy komuś coś w życiu się nie uda, lub nie znajdzie nigdzie innej pracy- idzie do lasu. Szybki kurs operatora pilarki, badania lekarskie i do ZUL-a. Ale ani przedsiębiorcy leśnemu, ani leśnikom nie chodzi tu o ludzi przypadkowych, na chwilę. Potrzebujemy wykwalifikowanych, odpowiedzialnych ludzi, którzy potrafią i chcą z pasją zajmować się leśnym rzemiosłem, które do łatwych nie należy.

5705 

Ręce do prac leśnych stają się bardzo potrzebne, wręcz niezbędne w przedsiębiorczości leśnej i sferze usług związanych z wykonawstwem prac leśnych. Od początku lat 90 XX wieku, kiedy to Lasy Państwowe zaczęły prywatyzować całą sferę robotników leśnych jakby zapomniano o szkolnictwie zawodowym. Pierwsze Zakłady Usług Leśnych zakładali, najczęściej jednoosobowo lub w malutkich grupach dawni pracownicy fizyczni LP. Byli wyszkoleni, z kwalifikacjami i wysokimi umiejętnościami. Często pomagali im w pracy synowie, kuzynowie i szwagrowie, działali wspólnie na zasadzie firm rodzinnych. Założyciele ZUL-i to dziś leśni weterani. Ciężka praca fizyczna zniszczyła im zdrowie i zabrała siły. Pracują przecież bardzo ciężko i w trudnych, niebezpiecznych warunkach. Ulegają wypadkom, doznają kontuzji i obrażeń, gryzą ich kleszcze, komary, meszki i szerszenie. Pracują „w otwartym zakładzie”, także otwartym na deszcze, śniegi, upały i mrozy. Pracowałem kilka lat jako podleśniczy, potem kierowałem „brygadą pozyskaniową”, złożoną z drwali oraz zrywkarzy i dobrze poznałem tych ludzi. Jako leśniczy poznałem właścicieli i pracowników kilkunastu zakładów usług leśnych. Wielu z nich, choć nie mieli matur i dyplomów to bardzo mądrzy i inteligentni ludzie lasu. Czas robi jednak swoje i zdecydowana większość z tych jeszcze wykształconych przez Lasy Państwowe zulowców jest „stypendystami ZUS”.

5706

Powstaje trudna do wypełnienia pustka i zaczyna brakować leśnikom rąk. Młodzi, którzy popróbowali tej leśnej pracy najczęściej uciekli w „inne profesje”, często wyjechali za granicę albo pokończyli szkoły wyższe. Choć czasem są jeszcze małe firmy leśne, złożone np. z ojca i syna. Znakomicie sobie radzą z wszystkimi leśnymi pracami np. Darek z synem Adrianem z Policka. Darek jest m.in. świetnym specjalistą od czyszczeń młodników

5707

Potrafi umiejętnie przekazać praktyczną wiedzę leśną synowi, który chętnie uczy się leśnego fachu. Choć często młodzi ludzie po jakimś czasie, zwykle też namawiani przez rodziców, rozumiejących trud tej pracy, wybierają się do szkoły, często wyższej. Z kolei na każdej wyższej uczelni przekonuje się studenta do tego, aby miał poczucie własnej wartości, wyjątkowości i znalazł sobie miejsce na rynku pracy adekwatne do dobrego wykształcenia. Kto zatem ma pracować fizycznie i wykonywać czyszczenia, sadzenia, grodzić uprawy, wykaszać chwasty i wykonywać mnóstwo leśnych, jakże poważnych prac? Dziś najczęściej usługi leśne wykonują ludzie bez zawodu lub o innym niż leśne wykształceniu, którzy sami nauczyli się leśnego rzemiosła. Przygotowanie zawodowe i kompetencje takiego pracownika mają wielkie znaczenie dla jakości prac i sposobu prowadzenia gospodarki leśnej. Zupełnie inaczej wygląda współpraca leśniczego z pracownikiem o podstawowej wiedzy leśnej, który potrafi odróżnić dęba od osiki, wie co to ekoton czy poradzi sobie ze znalezieniem właściwego oddziału leśnego. Posiada prawo jazdy i potrafi obsługiwać pilarkę ale też wszelkie maszyny leśne. Zupełnie inaczej, gdy jest to ktoś, kto las zna tylko ze spacerów lub grzybobrania…

To paląca, pilna potrzeba, aby wykształcić i szanować te ręce leśniczego. Wykwalifikowana kadra pracowników leśnych jest konieczna do tego, aby rynek usług leśnych sprostał coraz wyższym wymaganiom nowoczesnego leśnictwa, standardom certyfikacji i oczekiwaniom odbiorców drewna. Wielkie maszyny, które często budzą niechęć wśród odwiedzających lasy, choć są przyjazne dla przyrody i wyręczają ludzi przy ciężkich i niebezpiecznych pracach wszystkich prac nie wykonają. Leśniczy, niezależnie od postępu technicznego, chyba zawsze będzie potrzebował rąk do wykonywania przeróżnych prac leśnych, bo wszelkie maszyny i narzędzia ktoś musi obsługiwać tak dobrze, jak robią to Sławek i Stanisław

 5708

Dobrze wyszkoleni i wykształceni w tej dziedzinie wykonawcy usług są bardzo cenni i wydatnie odciążą terenową służbę leśną, przytłoczoną nadmiarem obowiązków. Będą partnerami leśników w realizacji wciąż rosnących zadań i w sytuacji coraz częstszych zdarzeń losowych, przy likwidacji skutków nawałnic czy powodzi. Należy budować właściwy status społeczny pracownika leśnego jako partnera leśników w trosce o ogólnodostępne lasy. Choć to trudna i żmudna droga, bo przecież ostatnio obserwujemy także zaciekły atak na godność i etos pracy leśników…

Szacunek dla pracowników leśnych to naturalnie także sprawa konstrukcji przetargów na usługi, a przede wszystkim poziomu wynagrodzeń. Dziś wielu robotników o wysokich kwalifikacjach bardzo dobrze zarabia i są mocno poszukiwani na rynku pracy. Pracownik leśny także nie może być najniżej w hierarchii pracowniczej i przede wszystkim musi być godziwie opłacany. To nie tylko sprawa wykształcenia i świadectw. W naszym szkolnictwie już jakiś czas temu dość bezkrytycznie przyjęto wzór wylansowany wiele lat temu w dawnym Kraju Rad: „wsie na uniwersytety”. Może z tego powodu ten twór się rozpadł, bo nie miał kto tam pracować? Opowiada się czasem dowcip o pracownikach budowlanych, którzy nie chcieli do pracy kolejnego faceta po studiach wyższych, bo potrzebowali takiego, który umie włączyć betoniarkę. Dlatego rynek pracy domaga się wykwalifikowanych stolarzy, murarzy, wszelkich budowlańców, hydraulików i także pracowników leśnych.

5709

Potrzeba nie tylko dyplomów, certyfikatów i zaświadczeń, lecz po prostu fachowców różnych branż, także w dziedzinie pracowników leśnych. Aby ich zdobyć, należy stworzyć jak najszybciej spójny system edukacji teoretycznej i praktycznej oraz potrzeba okazać szacunek dla ich twardych rąk, a nie jest to zjawisko powszechne. Zachęcam do zainteresowania się leśną szarą piechotą, o której rzadko rozmawiamy. Szanujcie ich i ich pracę podczas pobytów w lesie, bo te ręce sobie na to z pewnością zasłużyły.

                                                                                                      Leśniczy Jarek- lesniczy@erys.pl

 

 

22:17, lesniczy.lp
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 06 listopada 2017

569min

Już w zasadzie za nami czas grzybobrania, dla którego ten rok okazał się bardzo sprzyjający. Grzybobranie to według wielu narodowy sport Polaków, a zatem wszyscy, lub prawie wszyscy znamy grzyby. Czy zadaliście sobie kiedyś proste pytanie: co to są grzyby? Dla zdecydowanej większości ludzi to po prostu borowiki, kurki, rydze. Czasem myśląc o grzybach przypominamy sobie huby na drzewach lub grzyb zjadający drewno w naszym zawilgoconym domu. Ale zdecydowanie w naszej wyobraźni dominują grzyby leśne, a raczej pięknie wykształcone, barwne owocniki grzybów wyższych zaopatrzone w kapelusz, zalotnie wystający spod liści czy traw.

5691

Owocnik to jednak tylko organ wytwarzający zarodniki, służący do reprodukcji grzybów. Właściwy organizm to grzybnia, składająca się z nitkowatych strzępek o różnym kształcie. Grzyby znacznie różnią się od roślin, które mają zdolność fotosyntezy. Przy pomocy chlorofilu i światła słonecznego z prostej materii organicznej rośliny wytwarzają związki potrzebne im do życia. Grzyby nie mają ciałek zieleni, stąd muszą radzić sobie inaczej. Niezbędny dla istnienia pokarm pobierają z materii organicznej wytworzonej przez rośliny i zwierzęta. Z tego powodu są uważane przez wielu naukowców za trzeci, obok roślin i zwierząt, zupełnie odrębny świat organiczny.

Grzyby są obecne praktycznie wszędzie. Nie tylko w lesie, ale na polach, łąkach, w wodzie, składowiskach drewna. Także w naszych samochodach (przecież odgrzybiamy klimatyzację) i mieszkaniach oraz na zewnątrz, na domach, murach i kamieniach. Właśnie tam spotkamy porosty. To bardzo stare grzyby, bo pojawiały się na Ziemi około 400 milionów lat temu. Bo porosty to także grzyby. Choć przez wiele lat utożsamiano je raczej z mszakami i jeszcze w latach 80 XX wieku zaliczano do roślin zarodnikowych, to obecnie porosty należą do bogatego, różnorodnego Królestwa Grzybów. Porosty spotkamy praktycznie wszędzie: na podłożu naturalnym (gleba, kamień, drewno) ale też na powierzchniach, które stworzył człowiek (beton, styropian, plastik, metal). Możemy je obserwować cały rok, bo ich wegetacja trwa przez wszystkie pory roku. Nawet teraz, gdy nastały szare, chłodne i zamglone całodzienną mżawką dni możemy spoglądać na te ciekawe, choć mało okazałe grzyby.

5692

Choć rzadko zwracamy na nie uwagę to mają wiele piękna w sobie i są czasem bardzo pożyteczne dla ludzi. Dla przykładu chroniona dziś mąkla tarniowa, występująca na drzewach i drewnie używana była do produkcji perfum i jako dodatek do chleba. Poprawiała znacznie smak ciasta i zapewniała długą świeżość chleba. Znajdziemy ją także w składzie wielu męskich wód, którymi pachną panowie po wyjściu z łazienki. Jest również składnikiem olejku do lamp zapachowych. Niektóre porosty stosowano do garbowania skór, barwienia skór, papieru, świec, a nawet do produkcji piwa.

5693

Wiele gatunków porostów stosowano przez lata w medycynie, ich lecznicze działanie opisywał już Linneusz w XVIII w. Chyba najbardziej znane leki na choroby płuc pochodzą z płucnicy islandzkiej. Porosty świetnie działają bakteriobójczo i wiedzą o tym ptaki, wykorzystując plechy porostów do budowy gniazd. Właśnie teraz jest dogodny czas na czyszczenie budek lęgowych. Z wielu z nich wyciągnięcie np. brodaczki, które coraz częściej spotykamy w naszych lasach. Właśnie w lasach, bo porosty to szczególne grzyby, które są znakomitymi bioindykatorami i określają stan sanitarny powietrza. Wszyscy wiemy, ze w naszych lasach jest świeże i zdrowe powietrze, stąd spotykamy tam wiele porostów i innych grzybów.

5694

Najwięcej jest ich w lasach, bo tam oprócz świeżego powietrza znajdują mnóstwo pożywienia z racji bogactwa obumarłych szczątków. Grzyby dla nas ludzi mają wiele znaczeń i zastosowań, także w kuchni, gdy w towarzystwie klarowanego masła trafiają jak rydze na patelnię

5695

Przede wszystkim odgrywają jednak ogromną rolę w zachowaniu równowagi w przyrodzie. Gdyby nie to, że to właśnie grzyby przetwarzają ogromne ilości materii organicznej, rozkładają ligniny i celulozy, to las przysłoniłyby zwały liści, gałęzi, czy szczątków zwierząt. Pełnią rolę reducentów i są ostatnim ogniwem w łańcuchu pokarmowym obiegu materii w przyrodzie. Mnogość ich funkcji w przyrodzie powoduje bogactwo gatunków Szacuje się, że na świecie istnieje ponad milion gatunków grzybów. Do tej pory opisano ponad 100 tysięcy gatunków. Badania trwają jednak nadal i co roku przybywa ich około tysiąca. Półkula południowa naszego globu i ogromne obszary lasów tropikalnych są jeszcze niedostatecznie spenetrowane przez naukowców.

Nauka o grzybach nazywa się mykologią, a ogół grzybów występujących w danym środowisku nazywamy mykoflorą. Co roku korzystamy z niej z ochotą i zbieramy około 100 tysięcy ton jadalnych grzybów. Kto jednak wie, naturalnie oprócz mykologów, ile jest grzybków w naszych lasach, które nie trafiają do bigosu czy zupy?

Grzyby mają fundamentalne znaczenie dla hodowli lasu. Rozkładając masę organiczną, wzbogacają glebę w związki nieorganiczne i przyczyniają się do wytworzenia warstwy próchnicy. Gdy np. wygrabimy ściółkę spod drzew we fragmencie lasu od razu zauważymy znaczenie próchnicy i reakcję lasu na jej brak. Próchnicę wytwarzają głównie grzyby i zawiera ona dużo kwasów organicznych, szkodliwych dla bakterii. Grzyby pełnią rolę saprofitów, które zajmują się rozkładem i gniciem materii. Inne z kolei wchodzą w związki symbiotyczne.

Symbioza polega na współpracy kilku organizmów, dostarczającej im wzajemnych korzyści. To zjawisko niesłychanie ważne dla trwałości lasu. Łatwo to potwierdzić sadząc drzewa leśne na roli pozbawionej ściółki leśnej, próchnicy i także grzybów. Nie wyrośnie nam zdrowy, piękny las. Pierwsze pokolenie drzew jest w zasadzie przedplonem, którego rolą jest wykształcenie gleby leśnej, grzybów i ich wzajemnych powiązań. Związki grzybów z korzeniami roślin nazywamy mikoryzą. Grzyb-saprofit, rozkładający materię organiczną, udostępnia roślinie niezbędne dla niej składniki mineralne. Z kolei drzewo poprzez swoje korzenie dostarcza grzybowi produktów fotosyntezy- cukrów, aminokwasów i innych związków organicznych.

Strzępki grzyba tworzą na korzeniach drzew charakterystyczną opilśń, która wspomaga włośniki w zdobywaniu wody z rozpuszczonymi solami mineralnymi. Grzyby wytwarzają też enzymy, specjalne substancje umożliwiające rozkład substancji odżywczych ukrytych w glebie, a niedostępnych bezpośrednio dla korzeni drzew. Enzymy grzybowe wykorzystuje się także przy produkcji proszków do prania i ulubionej przez wielu Coca-coli. Odkrycia i opisania mikoryzy dokonał polski przyrodnik , botanik Franciszek Kamieński w 1880 roku. Wykorzystuję się ją teraz powszechnie w rolnictwie i sadownictwie.

Mikoryza to powszechne zjawisko u naszych drzew leśnych. Uważny zbieracz grzybów kapeluszowych pewnie dawno już rozszyfrował pewne zażyłości istniejące pomiędzy drzewami, a pysznymi, jadalnymi grzybami i umiejętnie to wykorzystuje. Kto szuka maślaków powinien wiedzieć, że współdziałają one z sosnami w młodym wieku, stąd wybiera się z koszem do młodnika. Amator koźlarzy, szczególnie czerwonych „szewców”, zwanych też „krawcami” zajrzy pod młode brzozy. Rozmaite formy borowików współdziałają z sosną, brzozą, dębem i grabem. W warunkach górskich borowiki i fantastycznie smaczne rydze żyją w symbiozie ze świerkiem.

Zjawisko mikoryzy muszą też poznać wielbiciele storczyków. Przepiękne storczyki naszych lasów, a jest ich około 40 gatunków lubią świetliste, wilgotne lasy i gleby zasobne wapń. Kiełkują jednak tylko w obecności grzybni. Nasiona storczyków należą do najmniejszych w świecie roślin i nie zawierają substancji odżywczych. Aby skiełkowały, strzępki grzyba muszą je przekłuć. Malutkie storczyki są nadal wspierane przez grzyby w pobieraniu wody i soli mineralnych. Jeżeli ktoś zechce hodować piękne storczyki w ogródku, naturalnie nie wyrywając ich z lasu, bo są pod ścisłą ochroną, to musi zacząć od wyhodowania grzybów w glebie ogródka. Znane są także symbiotyczne układy grzybów z owadami: mrówkami, termitami, które potrafią nawet hodować potrzebne im grzyby. Bardzo często zbierając grzyby odkrywamy pod ich kapeluszem „wstrętne robaki”. One tam zwyczajnie mieszkają i są to larwy owadów żywiących się grzybnią podobnie jak ślimaki.

Smak grzybów zna wiele leśnych zwierząt: sarny, jelenie, dziki, wiewiórki. Symbioza polega na tym, że zwierzęta odwdzięczają się grzybom za ich wyborny smak wydalając ich zarodniki i przenosząc je czasem na spore odległości. Grzyby oprócz tego, że są saprofitami i żyją w symbiozie, mogą być także pasożytami. Żyją wtedy kosztem żywych roślin, zwierząt, a nawet człowieka, bo słyszeliście zapewne o grzybicy stóp?

Najlepszym przykładem pasożyta jest opieńka miodowa, grzybek znany jako znakomity przysmak serwowany w marynacie z octem.

5696

Obrasta pniaki po ściętych drzewach, a czasem owocniki opieńki wyrastają ze ściółki, bywa, że jeszcze późną jesienią. Warto je zbierać bo są smaczne, a jednocześnie ogranicza się populację tego groźnego dla lasu, niszczącego całe połacie młodników, grzyba. Grzybnia opieńki jest największym organizmem żyjącym na Ziemi. Jak wyczytałem w ciekawej publikacji „Las-człowiek…, człowiek-las” T. Podgórskiej i Z. Sieroty, żyjący w Oregonie pojedynczy osobnik opieńki zajmuje powierzchnię około 9 km2 i ma masę ponad 600 ton. Niezły grzybek! Pasożytnicza działalność grzybów powoduje wielkie straty w rolnictwie i leśnictwie. Dlatego poświęca się im ważną część ochrony lasu i zajmuje się tym specjalna nauka zwana fitopatologią.

Czasem spotykamy w lesie coś dziwnego: niby to kwiat- niby grzyb? Bezpośrednio z podłoża wyrasta niezwykle blada, mięsista, wyprostowana i krucha, bladożółta łodyga o wysokości kilkunastu centymetrów. Pokryta jest zredukowanymi, łuskowatymi liśćmi, ciasno przylegającymi do pędu. Na wysokości kwiatostanu łodyga zagina się łukowato do dołu. Ale chyba to nie kwiat- bez kolorów i zielonych liści?

Życie roślin to przecież ciałka zieleni: chloroplasty, bez których nie może na ogół samodzielnie żyć, ani przetrwać żadna roślina. Na ogół, bo są też rośliny całkowicie pozbawione chlorofilu. Zapytacie zatem jak one są zdolne utrzymać się przy życiu, rosnąć, kwitnąć i owocować? Istnieje w przyrodzie mało znana, mało liczna grupa roślin bezzieleniowych, pozbawionych chlorofilu i będących najczęściej półpasożytami. Żyją one w symbiozie z odpowiednim dla siebie grzybem, czerpiąc pokarm z gleby lub rzadziej są pasożytami całkowitymi, czerpiącymi substancje pokarmowe z korzeni drzew. Spotkana przez nas czasem roślina to korzeniówka pospolita

5697

Występuje na rozproszonych stanowiskach w lasach iglastych całej Polski, preferuje miejsca o grubej warstwie próchnicy, cieniste i wilgotne. Kwitnie właśnie teraz, czyli w czerwcu i lipcu, a właściwie nie tyle kwitnie, co raczej pojawia się na powierzchni ziemi. To wieloletnia roślina o mięsistych podziemnych kłączach pachnących wanilią. Kwiaty skupione są po kilka na krótkich szypułkach i zebrane w szczycie rośliny w gęste, jednostronnie zwisające grona. Późnym popołudniem i wieczorem intensywnie pachną wanilią. Korzeniówka nie ma chlorofilu i pomimo dostatku słońca i wilgoci nie jest zdolna do samodzielnej produkcji żadnej substancji.

Korzeniówka pospolita pobiera składniki pokarmowe bezpośrednio z gleby leśnej. Odbywa się to za pomocą nitek grzybni, która ciasno oplata silnie rozgałęzione korzenie i szeroko przerasta glebę leśną. Nitki grzybni pobierają z podłoża wodę i zawarte w niej sole mineralne oraz mają szczególną zdolność przetwarzania martwej materii organicznej ze ściółki leśnej na próchnicę. W ten sposób korzeniówka otrzymuje znaczne ilości składników pokarmowych z przemiany materii grzybni, choć grzyb nie ma z tego w sumie żadnej korzyści. Podobną rośliną jest łuskiewnik różowy:

5698

To oryginalna roślina o fioletowo-różowych, gęstych, jednostronnych kwiatostanach, wyrastająca wczesną wiosną u podnóża grabów i leszczyn w grądach. Wyrastające kwiatostany wybrzuszają ziemię na podobieństwo kreciego kopczyka, by przebić się potem na jej powierzchnię. Co ciekawe, łuskiewnik różowy osiąga stadium kwitnienia dopiero po 10 latach. Łuskiewnik jest gatunkiem przywiązanym do lepiej zachowanych płatów grądów i może być uważany za ich roślinę wskaźnikową.

Grąd – to wielogatunkowy i wielowarstwowy las liściasty zazwyczaj z przewagą grabu i dębu oraz z udziałem różnych innych gatunków, także wcześniej wspomnianej leszczyny. Wykształcają się na siedliskach żyznych, dlatego najczęściej dawne grądy zostały kiedyś w ogromnej większości zniszczone przez człowieka i zajęte przez grunty rolne lub łąki. Grądy stanowią dziś siedlisko przyrodnicze chronione w sieci Natura 2000 i leśnicy starają się zwiększyć ich powierzchnię i zachować te, które przetrwały. Ich ochrona polega także na wycinaniu innych, niepożądanych w tym miejscu gatunków krzewów i drzew, co starają się robić leśnicy np. w lasach gospodarczych Puszczy Białowieskiej. Ale skutecznie przeszkadza nam w tym tak wielu ludzi i z takim zapałem, że pewnie coraz rzadziej zobaczymy łuskiewniki w puszczańskim grądzie. Dlatego wszystkie informacje o występowaniu łuskiewnika wskazującego na istnienie tego siedliska są cenne. Warto je zatem podziwiać i zapamiętać wygląd:

Leśne grzyby to ciekawy, skomplikowany świat, który warto poznać nie tylko przez pryzmat kuchennej patelni. Widzę w ich poznawaniu wielkie podobieństwo do społecznego zainteresowania zawodem leśnika. Las i gospodarzenie w nim leśników w towarzystwie różnorodnych przyrodniczych gatunków oraz łączących ich wzajemnych zależności to obszar wiedzy jeszcze bardziej rozległy niż grzybnia opieńki. No i tak jak u grzybów widzimy tylko niewielką część i to zwykle najbardziej efektowną, jak dorodny owocnik grzybów kapeluszowych, tak w naszej pracy leśników widzimy i oceniamy tylko spektakularną i podobno bardzo dochodową wycinkę drzew.

 

Leśniczy Jarek- lesniczy@erys.pl

 

 

22:45, lesniczy.lp
Link Komentarze (1) »