O tym co w lesie piszczy...
O autorach
RSS
niedziela, 14 maja 2017

526min

Do tej pory aura wybitnie nam nie sprzyjała i czułem się wręcz okradziony z powodu braku możliwości zachwytu majem. Bo wciąż szare i ponure dni przywodzące na myśl listopad, przenikliwy wiatr, zimne noce i poranki posrebrzone przymrozkiem- przecież to chyba nie maj?

Brakowało mi łkania słowików i sadów białych od kwiecia, pachnących bzów i grania owadów kręcących się przy kwitnących drzewach, wieczornych koncertów żab i kumaków. Wyjątkowo zimny maj zabrał nam ten piękny czas.

Choć jako urodzony optymista odnajduję w tych dniach także dobre strony. W takie majowe dni wciąż brzmi mi w uszach genialny utwór Maanam, do którego fantastyczne słowa napisała Kora Jackowska:

„Wyjątkowo zimny maj”:

Dzień za dniem pada deszcz

Słońce śpi, nie ma cię

Jest mi bardzo, bardzo źle

Zimny kraj, zimny maj

Koty śpią, miasto śpi

Czarodziejskie śnią się sny

Bardzo lubię ten utwór. Ale jeśli chodzi o wyjątkowo zimny maj w przyrodzie to możemy śmiało nucić za Marylą Rodowicz: „Ale to już było i nie wróci więcej…”, bo od wczoraj maj rozkwitł ciepłymi barwami i pełnią wszelkiego piękna. Zauważyły to moje koty, bo Blondyna postanowiła zażyć słońca na dachu garażu:

5261

Gruby z kolei zdumiony przyglądał się temu lenistwu i podziwiał z wysokości dachu ptaki w ogrodzie

5262

Bo nawet w ogrodzie widać i słychać, że to pełnia maja. Kukają kukułki, słychać fletowe tony wilg, czasem dudek zajrzy na grządki, nawołują się dzięciołki, polują dzierzby gąsiorki (na pierwszej fotce). Wokół nas pokrzewki, pliszki, kopciuszki, barwne pleszki…

5263

A co dopiero dzieje się w majowym lesie?

Dla leśniczych to czas przyglądania się chrabąszczom i szeliniakom ale też pilny przegląd upraw, bo po obfitych opadach rosnąca gwałtownie temperatura spowodowała szybki wzrost roślinności zielnej. Pora przystąpić do pielęgnowania najmłodszego pokolenia lasu. Gwałtownie rosnące wszelkie chwasty szybko zagłuszą młode dęby, sosny czy buki. Należy odpowiednio wcześniej rozpocząć pielęgnowanie, dostosowując jego termin i sposób do biologii chronionych drzewek i tempa rozwoju chwastów. Zbyt późne rozpoczęcia pielęgnowania upraw mocno utrudnia zadanie zulowcom i niesie za sobą ryzyko uszkodzenia części drzewek. Dlatego leśniczowie nie mogą teraz usiedzieć w domu i kancelarii, choć po zakończonych szacunkach brakarskich już czekają w kolejce do wykonania projekty wszystkich zabiegów gospodarczych.

Trzeba dokładnie zaplanować wszystkie czyszczenia, odnowienia, porządkowanie lasu i pielęgnowanie upraw na przyszły rok. Zaplanować potrzebne sadzonki, wszelkie materiały i policzyć koszty działania. Wymaga to spędzenia wielu godzin za biurkiem i przed komputerem. A przecież dopiero zaczął się i zaraz skończy kwietny, barwny i pachnący maj w lesie!

Osobną zaletą jest wiele ciekawych spotkań z przedstawicielami świata zwierząt. Za chwilę coraz wyższe zboża, rzepaki czy trawy świetnie je ukryją i nie będzie okazji aby przyjrzeć się takiemu np. rogaczowi

5264

Nie można tego przegapić, bo przecież wiemy, że nic nie zdarza się dwa razy, a zresztą nikt nie chce znowu czekać cały rok…

Maj kojarzy się zwykle z maturami i kwitnącymi kasztanowcami. Matura zwykle przywodzi na myśl urocze, młodzieńcze czasy, które miło nam się kojarzą. A z czym kojarzy się Wam majowy las? Stały kontakt z majową przyrodą jest przecież także gwarancją, że dłużej zachowamy młodość, dobre zdrowie i humor oraz siły witalne. Wystarczy tylko umiejętnie korzystać z tej oferty majowej przyrody.

Dla mnie, leśnika, majowy las kojarzy się naturalnie z łanami konwalii majowej i jej odurzającym, charakterystycznym zapachem. To magiczna roślina. Przypisywano jej boskie pochodzenie, może dlatego, że białe kwiatki w kształcie dzwonków ułożone są na łodydze w kształcie drabinki. Może być to drabina do nieba… Jedna z opowieści mówi o tym, że kiedy Matka Boska opłakiwała ukrzyżowanie swojego syna, to jej łzy dotykając ziemi zmieniały się w małe kwiatki konwalii. W niektórych regionach wierzono, że konwalie powstały z łez wygnanej z raju Ewy. Konwalia jest przez wielu uznawana za symbol czystości i niewinności. Dekorowano nią portrety świętych i ołtarze. Była symbolem szczęścia i pomyślności. W średniowieczu symbolizowała sztukę lekarską oraz wiedzę. Jej niezwykłe właściwości znane były już w starożytnych Chinach.

Piękny, zmysłowy zapach konwalii uznawany jest za silny afrodyzjak i chętnie wykorzystuje się go w produkcji kosmetyków.

5265

Konwalia jest znanym od wieków składnikiem maści, balsamów i wszelkich kosmetyków stosowanych podczas zabiegów odmładzających i ujędrniających skórę. W dawnych czasach młode dziewczyny używały konwalii do nacierania policzków. Dzięki temu miały na twarzach piękne rumieńce, które przyciągały oczy młodzieńców i świadczyły o dobrym zdrowiu. Według dawnych przesądów bukiecik konwalii w domu chroni przed staropanieństwem. Ich zapach przyciąga powodzenie i chroni przed złą energią, zapewnia odpowiedni poziom sił witalnych.

Od wieków konwalie wykorzystywane były w uzdrawianiu. Mają one właściwości moczopędne i działanie uspokajające. Działają wspomagająco przy leczeniu chorób serca, układu krążenia, chorób skórnych i reumatyzmu, neutralizują obrzęki.

Kąpiel z dodatkiem olejku konwaliowego pobudza intelekt i jasność widzenia oraz wzmaga tak ważną dziś kreatywność. Taka kąpiel z konwaliowym zapachem bardzo uspokaja, wzmacnia i pomaga w odcinaniu się od przeszłości, o której chcemy szybko zapomnieć.

Po odebraniu niemiłego telefonu czy emaila, po trudzie nerwowego dnia przysiądźmy w lesie przy łanie bajkowo pięknej i pachnącej konwalii. Zielone łany z białymi dzwonkami kwiatów pomagają w ukojeniu nerwów i przy przyspieszonym pulsie.

5266

Dlatego w dzisiejszym nerwowym i pośpiesznym świecie korzystajmy z jej pachnących kwiatów, które znajdziemy w cienistym, liściastym lesie. Ostrożnie jednak ze zrywaniem konwalii.

Wprawdzie od 2015 roku nie jest już w spisie roślin prawnie chronionych, jednak konwalia i wszystkie jej części, w tym czerwone owoce jest trująca, pomimo tego, że jest rośliną leczniczą. Szkodliwa może być nawet woda z wazonu, w której stały jej piękne kwiaty. Zatrucie może być szczególnie groźne dla dzieci.

Pamiętajmy o tym i leczmy się konwalią w kontakcie z lekarzem. Choć z wysuszonych kwiatów lub liści możemy samodzielnie zrobić nalewkę, która spożywana w „aptecznych” ilościach nie zaszkodzi, a wspomoże naszą odporność i siły witalne.

Jak ją zrobić? Kwiaty zbierane w suchy, najlepiej pochmurny dzień (silne światło pozbawia konwalię właściwości leczniczych) wysuszone w cieniu zalewamy na 3-4 tygodnie 70% alkoholem. Spożywamy 2 razy dziennie po 30 kropli rozcieńczonych w kieliszku wodą.

Maj to czas kiedy zbieramy młode pokrzywy. To niedocenione i bardzo zdrowe „zielsko”.

5267

Jej li­ście, ło­dy­gi i ko­rze­nie to bo­gac­two mi­kro­ele­men­tów i wi­ta­min ta­kich jak: A, B2, K czy C. Po­krzy­wa wzmac­nia włosy i pa­znok­cie, od­ży­wia i oczysz­cza skórę, re­du­ku­je nad­mier­ny ło­jo­tok, dzia­ła prze­ciw­za­pal­nie, re­du­ku­je obrzę­ki i po­pra­wia mi­kro­krą­że­nie skóry. Po­krzy­wa to cu­dow­ny środek dla skóry po­pra­wia­ją­cy stan wło­sów, świet­nie wpły­wa rów­nież na me­ta­bo­lizm. Aby po­bu­dzić pracę jelit, pij napar ze świe­żych po­krzyw (2-3 łyżki świe­żej po­krzy­wy na jeden litr wrząt­ki) trzy razy dzien­nie, mię­dzy po­sił­ka­mi. Świet­nie dzia­ła na cały układ po­kar­mo­wy, także na żo­łą­dek i wą­tro­bę. Her­bat­ka z po­krzy­wy to napój bardzo popularny w świecie mody i celebrytów. Z pewnością dla­te­go, że świet­nie wpły­wa nie tylko na cerę czy włosy, ale też do­star­cza or­ga­ni­zmo­wi wielu cen­nych skład­ni­ków, których brakuje ludziom z okładek i ekranów, „dbającym o siebie”...

To napój stwo­rzo­ny dla ko­biet, ze wzglę­du na wy­so­ką za­war­tość że­la­za, choć chyba lepsza jest sałatka z młodych pędów „ala szpinak” o której pisałem kiedyś w blogowych zapiskach. Warto teraz nasuszyć sobie młodych, majowych liści pokrzyw i potem używać ich stale w kuchni, choćby do oprószenia sobie czasem ziemniaków. Podobnie cenne są dla nas młode liście brzozy

5268

Warto ich sobie nasuszyć razem z liśćmi pokrzywy. Polecam w tym celu używanie elektrycznej suszarki do grzybów. Liście zachowują kolor, nie brunatnieją i dobrze się przechowują. O leczniczych właściwościach brzozy także pisałem wcześniej, zatem warto poszperać w blogowym archiwum. Znajdziecie tam także przepis na syrop z majowych pędów sosny.

Właśnie teraz, gdy pędy są pełne soku i mają długość około 10 cm, to dobry czas, aby zrobić z nich własny syrop „Pini” dla dzieci, a potem pędy zalać alkoholem i zrobić lecznicza nalewkę o żywicznym smaku dla dorosłych. Pamiętajcie jednak, aby nie narobić szkód i nie zrywać młodych pędów z sosen w leśnych młodnikach.

5269

Lepiej pozyskać pędy sosnowe z drzewek, które obsiały się na obecnych nieużytkach, bo pewnie z czasem i tak te sosny zostaną wycięte. Należy po prostu zapytać leśniczego lub właściciela terenu o zgodę. W maju warto też zainteresować się młodymi, zielonymi szyszeczkami sosny. Pisałem wcześniej o dobroczynnych właściwościach sosnowego pyłku, który pochodzi z „kwiatostanów” męskich. Żeńskie, które w postaci najpierw czerwonych, a potem zielonych szyszeczek powstają na końcach pędów rozwijają się dwa lata. Po zapyleniu z liści zarodniowych i łusek wspierających powstaje mała, nabrzmiewająca w maju miękka szyszeczka. Zbieramy je w maju i czerwcu (dopóki są miękkie i dają się kroić nożykiem) na takich samych zasadach jak pędy sosnowe. Warto z nich przygotować znakomity dżem z zielonych szyszek sosny, który polecam na podrażnione gardło. Jest zdecydowanie lepszy i pewnie zdrowszy niż reklamowany „polecany dla operujących głosem czyli lektorów, wykładowców i aktorów” aptekowy specyfik.

Oto przepis:

1 kubek zielonych szyszek sosnowych ( należy usunąć ogonki, bo mają nutę goryczy)

1 lub nawet dwa kubki cukru, najlepiej nierafinowanego

Dodać łyżkę miodu, najlepiej spadziowego z górskiej pasieki, choć może być każdy inny i 1-2 łyżeczki soku z cytryny.

Miękkie szyszki sosnowe rozdrobnić, najlepiej zmiksować w blenderze. Można je pokroić i ucierać kulą w makutrze (choć coraz mniej osób wie co to jest). Dodać cukier i miód, dokładnie wymieszać i gotowe. Warto dżemik przełożyć w malutkie słoiczki i pasteryzować chwilkę bo wtedy możemy go dłużej przechować.

Smak sosnowego dżemu jest bardzo specyficzny, intensywnie żywiczy, lekko kwaskowaty. Łyżka dżemiku potrzymana chwilę w ustach jest balsamem dla podrażnionego gardła i kubków smakowych.

W pełni kwitną już „mlecze” czyli mniszki lekarskie.

52610

Warto zrobić z ich kwiatów "miodek", znakomity na przeziębienie.

52611

Kwitną już także poziomki i borówki:

52612

Owoce borówki brusznicy pomagają przy bólach brzucha, natomiast czarne jagody, czyli owoce borówki czarnej są znakomite m.in. na zachowanie dobrego wzroku. Obowiązkowo jedli je piloci nocnych bombowców w czasie II wojny światowej.

W majowym lesie znajdziecie mnóstwo naturalnych specyfików. To darmowa, otwarta całą dobę apteka bez recept. Można do woli upajać się zapachem wszelkiego kwiecia, ziół i olejków eterycznych. Cieszyć pięknem przyrody, głosami ptaków i koić zmysły spokojem. Nie zwracajcie uwagi na komary czy meszki, nie bójcie się kleszczy czy wilków. Aby czuć się bezpiecznie najlepiej korzystajcie z parkingów, obiektów, szlaków i z szerokiej oferty turystycznej przygotowanej przez leśników.

52613

Las jest piękny, zdrowy i przyjazny. Korzystajcie z niego do woli…

Tymczasem jestem już w drodze na urlop, zresztą zaległy z zeszłego roku. Wiele razy czytałem trylogię Sienkiewicza i marzyłem, aby zobaczyć tamte strony. Bo uroki polskiego, majowego lasu znam doskonale. Pora realizować także inne marzenia. Najbliższy tydzień spędzę zatem zwiedzając Ukrainę, min. Chocim, Kamieniec Podolski, Lwów i Zbaraż.

A zatem ruszam na Zbaraż z żoną i miłymi towarzyszami podróży z Pszczewa, śladami Skrzetuskiego i „Jaremy” Wiśniowieckiego!

 

Leśniczy Jarek – lesniczy@erys.pl

 

 

 

 

16:14, lesniczy.lp
Link Komentarze (3) »
wtorek, 09 maja 2017

kawaek_nieba

Kawałek nieba jest w każdym uśmiechu,

W każdym życzliwym słowie,

I przyjaznym geście,

W każdym pomocnym czynie.

Kawałek raju jest w każdym sercu,

Które stanowi zbawienny port dla nieszczęśliwego.

W każdym domu z chlebem, winem i serdecznym ciepłem.

Bóg włożył swoją miłość w twoje ręce,

Jak klucz do raju.

Phil Bosmans

Gdy otworzyłem dziś służbową skrzynkę poczty elektronicznej zastałem tam jak każdego dnia wiele emaili. Jednak moją uwagę natychmiast przykuła korespondencja od naszej rzecznik Anny Malinowskiej. List był zatytułowany tak: POMOC DLA KUBUSIA W WALCE Z GUZEM MÓZGU

Bardzo mnie poruszyła jego treść, przeczytajcie zresztą sami, bo co tu opowiadać?:

„Kubuś to wnuk naszego leśniczego. W wieku 6 miesięcy stwierdzono u niego guza mózgu w okolicy drogi wzrokowej i podwzgórza. Skomplikowany zabieg przeszedł w Oddziale Neurochirurgii Dziecięcej w Szczecińskim Szpitalu „Zdroje”, z częściowym sukcesem.

Dalsze leczenie to uciążliwa dla dziecka chemioterapia.  Guz się odnawia i zmienność samopoczucia wymusza okresowe pobyty w szpitalu. Skutkami ubocznymi choroby są utrata wzroku i opóźnienie rozwoju. Szansą dla Kuby jest leczenie protonowe w Monachium.

W tej kwestii prowadzona jest korespondencja w sprawie zakwalifikowania małego pacjenta do leczenia w Niemczech.

Ponoszone na dotychczasowe leczenie wydatki zmuszają rodzinę do poszukiwania wsparcia. Tą drogą zwracam się do Kolegów i Koleżanek Nadleśniczych o pomoc finansową, licząc na zrozumienie bardzo trudnej sytuacji. dziecka i rodziny, czyli na wrażliwość serca.

Opieką małego pacjenta objęła Fundacja Pomocy Dzieciom i Osobom Chorym ”Kawałek Nieba”, a pomoc przekazać można za pośrednictwem:

Bank Zachodni WBK S.A. numer rachunku:

31 1090 2835 0000 0001 2173 1374

Tytułem: “884 pomoc dla Kubusia Gzeli”

 

Od kilku dni Kuba jest też półsierotą- zmarł mu ojciec.

 

                                                                                              Bronisław Szneider

                                                                       Nadleśniczy Nadleśnictwa Lubichowo

 

 

Cała historia Kuby zamieszczona jest na stronie http://www.kawalek-nieba.pl/kubus-gzela/

 

 

Co czułem, gdy otworzyłem powyższy link? Zapewne to, co każdy z Was… Co zrobiłem?

Po tej poruszającej wyobraźnię lekturze mogłem zrobić tylko jedno. Otworzyłem stronę mojego banku i zrobiłem przelew. Nie wątpię też, że wielu leśników czynnie odpowie na apel nadleśniczego Bronisława Schneidera.

Gdyby też choć co druga zaglądająca tu osoba zrobiła przelew lub w innej formie pomogła Kubusiowi Gzeli, to pewnie już niebawem pojedzie on z mamą do Monachium po swój kawałek nieba. Musi go mieć…

 

Leśniczy Jarek – lesniczy@erys.pl

 

 

 

21:17, lesniczy.lp
Link Komentarze (1) »
czwartek, 04 maja 2017

524min

Pierwsze dni maja niezupełnie były takie jak planowaliśmy, spoglądając w kalendarz ubarwiony na czerwono świątecznymi dniami. Maj, który nadszedł po wyjątkowo zimnym kwietniu, srebrzonym przymrozkami, przywitał nas chłodem i deszczem. Nie było w majówkę słonecznych dni i barw majowych kwiatów, a zimny wiatr łopotał flagami wywieszonymi tylko na części domów. Bo pomimo już dość długiej tradycji Święta Flagi i znacznie dłuższej Święta Konstytucji, nie wszyscy Polacy dbają o narodowe symbole na swoich domach. A przecież pierwsze dni maja to nie tylko wyśmienita okazja do leniuchowania i grillowania. To także okazja do chwili zastanowienia nad naszą ciekawą historią i narodowymi tradycjami Polaków…

Mam nadzieję, że wielu z Was wybrało się w te pierwsze majowe dni do lasu. Bo jak słusznie mawia mój teść- „W lesie zawsze miło, swojsko i ciepło jak w przytulnej, wiejskiej chałupie”. Pomimo chłodnych dni wyprawa do lasu zawsze niesie ze sobą wiele ciekawych wrażeń.

W zaciszu lasu olśniewa biel kwitnących drzew

5241

Przyleciały już prawie wszystkie ptaki, piszę prawie, bo nie słyszałem jeszcze fletowych tonów wilg, choć już na nie pora. Słychać już za to kukułki i poranne „hupkanie” pięknych dudków

5242_

A skoro są dudki, to uważnie obserwując las możemy zobaczyć takie otworki

5243

To chrabąszcze majowe z pędraków przekształciły się w glebie w poczwarki a potem w imago- czyli postać doskonałą, w postaci brązowych chrząszczy. Choć leśnicy i działkowcy nie uważają ich za doskonałość, bo chrabąszcze obsiadają krzewy i drzewa, obżerając liście w trakcie żeru uzupełniającego

5244

Jednak to ich larwy- żarłoczne pędraki przez blisko cztery lata spędzone pod ziemią są źródłem sporych kłopotów leśników i rolników.

Dlatego pierwsze dni maja dla leśników to czas uważnej obserwacji lokalnej populacji chrabąszczy, w czym pomagają im m.in. feromonowe pułapki.

52411

Brązowe chrząszcze wabione zapachem wpadają do plastikowych butelek i ich liczebność pozwala ocenić skalę wielkości miejscowego szczepu.

W pierwszych dniach maja spotykamy też w lesie udane odnowienia sztuczne, a coraz częściej też naturalne. Dzięki wieloletniej pracy leśników przy hodowli lasu i dobremu planowaniu racjonalnych cięć możemy cieszyć oczy zielenią młodych sosen

5245

Ale równolegle możemy zobaczyć pomiędzy młodymi sosenkami świeże, sosnowe wałki.

5246

Nikt ich tam nie zapomniał, ani beztrosko nie porzucił. Dowodzi tego choćby oznakowanie ich palikami i takie rozmieszczenie na odnowionej powierzchni, aby można je łatwo i często odwiedzać. Są to bowiem wałki- pułapki na szeliniaka sosnowca, groźnego dla młodych sosen, modrzewi i świerków żarłocznego chrząszcza. Możemy je spotkać na młodej, świeżej korze sosnowych wałków

5247

Wykłada się je właśnie po to, aby zwabić do nich szeliniaki i uchronić delikatne siewki, które te owady mogą mocno uszkodzić przez ogryzanie płatami kory na cienkich strzałkach.

Jak widzicie leśnicy przygotowują się do majówki poprzez obserwacje przyrodnicze i przewidywanie różnych zjawisk w lesie. Obserwują też piękno przyrody, bo przecież dostojne żurawie kroczą już z jeszcze mocno niezdarnymi pomarańczowymi pisklętami

5248

W trawie można często zobaczyć pięknie ubarwione koguty bażantów

5249

Częściej można je jednak usłyszeć, bo teraz ochryple pieją, szczególnie rano i wieczorem. Kury, czyli samice bażanta są ciche i skromnie ubarwione i nie jest łatwo je zobaczyć przemykające pomiędzy coraz wyższą roślinnością.

52410

Niebawem będą prowadzić stadko szarych, bażancich dziatek. W lesie teraz co kawałek spotykam zaaferowanych rodziców, którzy biegają w poszukiwaniu owadów dla wydzierającej się w gniazdach młodzieży. Pojawiły się już małe liski, a sarny są w mocno zaawansowanej ciąży.

Maj to miesiąc, który warto spędzić w ogrodzie i sadzie. To świetna forma odpoczynku, choć nie każdy lubi pracować fizycznie i „dłubać w ziemi”. Ale przecież już kilka wieków wcześniej Francis Bacon mawiał:

 

„Wszechmogący Bóg najpierw stworzył ogród. Istotnie – jest to najczystsza z ludzkich przyjemności”.

 

Wystarczy spojrzeć na tego młodzieńca:

52412 

A jedno z chińskich powiedzeń mówi:

"Jeśli chcesz być szczęśliwy jeden dzień - upij się.

 

Jeśli chcesz być szczęśliwy przez rok - ożeń się.

 

Jeśli chcesz przez całe życie być szczęśliwy - załóż sobie ogród."

 

Majówkę rozpocząłem zatem pracowicie w naszym ogrodzie, gdzie wspólnie z leśniczyną Renią sadziliśmy borówki. Wykorzystaliśmy pożytecznie wolny czas i posadziliśmy 30 krzewów. Pomimo nie najlepszej pogody cieszyliśmy się przede wszystkim pięknem kwiatów oraz nieśmiało kwitnących krzewów i drzew owocowych.

52413

Potem jednak już tylko świętowaliśmy rodzinnie również w ogrodach, ale naszych przyjaciół Krystyny i Józka, gdzie można czerpać inspiracje, zgodnie z zachęcającym plakatem na gościnnej bramie

52414

Zajrzycie sobie na ich otwarty profil na FB : https://www.facebook.com/InspiracjeOgrodowe

Najlepiej jednak wybrać się tam osobiście… Zupełnie jak do lasu, bo można czytać książki i blogi, oglądać filmy i fotografie ale nic nie zastąpi majowego wieczoru lub poranka spędzonego pośród bogactwa i piękna przyrody.

Maj dopiero otwiera nam drzwi do lasu i ogrodu. Korzystajmy do woli z bogatej ofert otaczającej nas przyrody.

 

Leśniczy Jarek – lesniczy@erys.pl

 

20:28, lesniczy.lp
Link Komentarze (8) »