O tym co w lesie piszczy...
O autorach
RSS
sobota, 26 sierpnia 2017

560min

Ostatnio pisałem o smutnych faktach, problemach i sprawach, a przecież mamy lato i czas miłego odpoczynku po trudach i kłopotach całego roku. Nieuchronnie zbliża się koniec wakacji, o czym świadczy spory ruch w dużych sklepach oraz wokół obiektów szkolnych. Jednak koniec wakacji to nie powód, aby nie myśleć o wypoczynku i urlopie. Wiem z własnego doświadczenia, że koniec sierpnia i wrzesień to znakomity czas na urlop i odpoczynek, szczególnie dla ludzi, którzy swoje pociechy z sukcesem przeprowadzili przez proces edukacyjny. Każdy z nas ma własne upodobania i pomysł na miejsce wypoczynku. Jedni jadą nad morze i wdychają jod na pozbawionych tłumów plażach

56011

Inni łowią ryby nad jeziorami i zbierają grzyby ciesząc się ciszą kwatery ukrytej w lesie lub gospodarstwa agroturystycznego w małej wiosce. Jednak przełom sierpnia i września to idealny czas na górskie wyprawy. Niezależnie czy to Sudety, Bieszczady, Beskidy czy Tatry. Choć Tatry najbardziej kuszą magią ostrych szczytów oraz spokojem dolinek, no i przecież co roku w końcu sierpnia pod Giewontem odbywa się fantastyczna impreza pod nazwą: Międzynarodowy Festiwal Folkloru Ziem Górskich

5602

Niedawno jednak trafiłem do miejsca, które wydaje się idealne do wypoczynku i łączy wszelkie aspekty „ładowania ludzkich akumulatorów”. To miasto Nikifora i Kiepury, czyli Krynica Zdrój. W sierpniu dodatkową atrakcją jest tam festiwal im. Jana Kiepury. To największe i najważniejsze wydarzenie kulturalne, odbywające się w Krynicy-Zdroju corocznie od już 50 lat. Pierwsza edycja festiwalu odbyła się 2-3 września 1967 roku, a gościem honorowym była zona Jana, Marta Eggerth-Kiepura. W tym roku po raz 51 odbył się festiwal, który nawiązuje do przedwojennych tradycji uzdrowiska. Naturalnie co roku pojawia się tam Marta Eggert, w którą w tym roku wcieliła się Katarzyna Laskowska – sopran oraz sam Jan Kiepura, w którego znakomicie wcielił się znany artysta Adam Sobierajski. Tenor mistrza Jana i sopran jego małżonki znakomicie brzmiał na krynickim deptaku

5603

Wjeżdżali tam na pokładzie stuletniej limuzyny Dogge z 1917 roku i śpiewali w towarzystwie Krynickiej Orkiestry Zdrojowej pod dyrekcją Mieczysława Smydy. Czasem najpiękniejsze i mniej znane arie oraz duety z repertuaru Jana Kiepury śpiewane były także z udziałem wypełniającej deptak publiczności, zaopatrzonej prze organizatorów w śpiewniki. Wspaniałe wydarzenie muzyczne, a widzowie usłyszeli także wiele ciekawych anegdot z życia pary śpiewaków, w tym historie związane z Krynicą. Spotkałem także Adama Sobierajskiego już nie jako Kiepurę ale zwyczajnego turystę stojącego w kolejce po lody na szczycie Góry Parkowej (732 m n.p.m.) Nie przeszkadzałem mu w wypoczynku i zachwycałem piękną panoramą okolicy

5604

Wjeżdża się tam „klimatyczną” kolejką linowo-terenową, podobną do zakopiańskiej Gubałówki ale tutaj wagoniki z 1937 roku zabierają tylko 50 osób.

5605

Można wybrać się na Górę Parkową pieszo ale frajda z krótkiej przejażdżki wagonikiem jest także godna polecenia. Park na stokach góry fascynuje czterema jeziorkami, słynącą łaskami figurą Matki Bożej zaprojektowaną przez Artura Grottgera oraz zachowanym pierwotnym układ ścieżek. Figura Matki Bożej Łaskawej stanęła w 1864 roku, a jej fundatorką była opiekunka ubogich Seweryna hr. Badenii. Co ciekawe Seweryna zamówiła dwie takie figury i jedna stanęła na Placu Mariackim we Lwowie, a druga właśnie w Krynicy. W latach dwudziestych XX wieku z inicjatywy E. Chodzickiego (profesora Akademii Rolniczej z Krakowa) park został zmodernizowany. Wówczas poszerzono ścieżki, zasadzono egzotyczne drzewa, jak również wytyczono trasę kolejki na Górę Parkową, ciekawe trasy narciarskie i zbudowano tor saneczkowy. Naturalnie zwróciłem uwagę na przyrodę parkową. Park porastają świerki, jodły, sosny, modrzewie, a w dolnych partiach buki, klony i lipy. W okolicy Polany Michasiowej można znaleźć egzotyczne okazy sosny wydmowej czy jodły olbrzymiej, a także cyprysiki, daglezje czy choiny kanadyjskie. Ciszę przerywają tylko głosy ptaków choć na szczycie Góry Parkowej jest gwarno, bo nie brakuje tam atrakcji, szczególnie dla najmłodszych

 56061

W Krynicy nie brakuje atrakcji na lato i na zimę, bo kolej gondolowa na Jaworzynę Krynicką czy Arena Słotwiny zapewnia transport w góry letnim turystom i narciarzom zimą. To także punkt wyjścia na liczne szlaki turystyczne i możliwość podziwiania pięknej okolicy z góry.

Dlaczego o tym tutaj piszę? Bo w Krynicy tuż za pomnikiem Jana Kiepury zobaczycie przy ulicy Podgórnej świetne sanatorium z wielkim zielonym neonem na dachu i napisem nad drzwiami: Leśnik- Drzewiarz.

5607

To miejsce, gdzie można wspaniale i w komfortowych warunkach wypocząć i jeszcze poprawić swoje zdrowie korzystając z szerokiej oferty sanatorium dostępnej na http://www.lesnik-drzewiarz.pl/

Sanatorium jest prowadzone i z sukcesami zarządzane wspólnie przez Związek Leśników Polskich w RP oraz Związek Meblarzy w RP. Ale nie tylko leśnicy i drzewiarze mogą tu wypoczywać i dbać o swoje zdrowie. Oferta sanatorium skierowana jest zarówno dla pacjentów NFZ, ZUS, PFRON, jak również osób planujących indywidualnie poprawę swojego zdrowia oraz rodzinny wypoczynek. Recepcja i pracownicy sanatorium z jego szefem, Pawłem Macurem czekają na chętnych do skorzystania z atrakcyjnej oferty leśników i drzewiarzy

5608

Szkoda, że tak mało leśników terenowych czyli leśniczych i podleśniczych korzysta tego sanatorium. Ale zwyczajnie brakuje czasu i ciągle trudno wyrwać się z kieratu codziennych obowiązków… Wiem jak to jest, bo i ja dotąd nie skorzystałem z turnusu sanatoryjnego, choć podczas krótkiego, służbowego pobytu poznałem całą ofertę ośrodka. Warto jednak zaplanować urlop właśnie tam, w Krynicy Zdrój. Sanatorium oferuje świetne jedzenie i warunki hotelowe, całodobową opiekę lekarską, kontakt z najlepszymi terapeutami i możliwość rozmaitych form wypoczynku. Dysponuje sporym parkingiem, bo w Krynicy nie jest łatwo zaparkować auto, zewnętrzna siłownią i terenami zielonymi do wypoczynku. Wokół, jak to wokół leśników i ich siedzib, kręcą się czasem zwierzęta, szczególnie daniele

5609

Jesienią zaczyna pracę najnowszy nabytek sanatorium- bardzo nowoczesna kriokomora czyli komora do leczenia zimnem. Krioterapia- leczenie zimnem pozwala zapomnieć o bólu, odzyskać radość życia i odmłodnieć. Wszystko dzięki temu, że krew zacznie krążyć 4 razy szybciej niż zwykle. Krioterapia to metoda leczenia skuteczna w terapii chorób stawów i mięśni oraz w leczeniu bólu. Polecam relaksujące masaże i spacery po okolicach bliższych i dalszych. Wizyty w rozmaitych pijalniach wód, których jest tu dostatek i to nie tylko przy okazji festiwalu Kiepury. Niedaleko stąd do Tylicza, Piwnicznej Zdroju, Wysowej i Muszyny. Szczególnie Muszyna zachwyciła mnie ogrodami. Odwiedziłem Muszyńskie Ogrody Biblijne, o których możecie poczytać tutaj http://www.muszynskieogrodybiblijne.pl/

56010

Wielkie wrażenie zrobiły na mnie Ogrody Zmysłów w Muszynie

560111

Kompleks ogrodów sensorycznych „Zapopradzie” malowniczo rozpościera się na wzniesieniu nad Muszyną. Roztacza się stąd przepiękny krajobraz na Dolinę Popradu oraz uzdrowisko. Park to kompleks alejek spacerowych, ścieżek rowerowych oraz urządzeń do ćwiczeń na wolnym powietrzu. Do tego strumień z kaskadami, sztuczne stawy, altanki, ławeczki i stylowe latarnie. Widok z 11,5 metrowej platformy widokowej zapiera dech w piersiach

56012

W Piwnicznej Zdroju na starym cmentarzu odkryłem taką tabliczkę

 560131

Krynica to wyjątkowy, bardzo ciekawy kurort. W holu sanatorium Leśnik- Drzewiarz znajdziecie ofertę ciekawych wycieczek w okolice: w Tatry, do Wieliczki, Krakowa, na spływ Dunajcem, na Węgry czy Słowację, bo Krynica jest tak położona, że stąd wszędzie blisko i wszędzie ciekawie. Można też wybrać się Szlakiem Drewnianych Cerkwi

56014

Właśnie ten sposób trafiłem razem z towarzyszącą mi leśniczyną Renią, podróżując szlakiem cerkwi z Krynicy i gościnnego Leśnika- Drzewiarza, do miejsca znanego mi dotąd tylko ze słów Adama Ziemianina i poetyckiej muzyki Starego Dobrego Małżeństwa:

W Leluchowie - miła

Czereśnie dziko krwawią

Tam granicy pilnuje

Całkiem wesoły anioł

 

W Leluchowie - miła

Zaczyna się koniec świata

Tam anioł traci głowę

Z brzozami się brata

 

Ale o Leluchowie moi mili i nietoperzach z cerkwi, opowiem innym razem…

 

Leśniczy Jarek- lesniczy@erys.pl

 

 

22:34, lesniczy.lp
Link Komentarze (4) »
piątek, 25 sierpnia 2017

559min

Wciąż trwa szacowanie szkód i warczą piły w lasach, gdzie w nocy z 11 na 12 sierpnia szalały żywioły. Jutro mija 25 rocznica innej wielkiej tragedii w historii polskiego leśnictwa.

Największy pożar lasu jaki miał miejsce w Polsce oraz Europie Środkowej po II wojnie światowej rozpoczął się 26 sierpnia 1992 ok. godziny 14 przy linii kolejowej łączącej Racibórz z Kędzierzynem–Koźlem.

To okolice miejscowości Solarnia, teren leśnictwa Kiczowa, nadleśnictwo Rudy Raciborskie. Jak później ustalono, jego przyczyną były iskry z zablokowanych kół przejeżdżającego pociągu. Powstaniu i gwałtownemu rozprzestrzenianiu się ognia sprzyjały warunki pogodowe. Panował wtedy wielka susza i dochodząca do 40 stopni Celsjusza wysoka temperatura. Po niespełna 2,5 godzinach pożar objął już powierzchnię 180 ha. Leśna ściółka była bardzo sucha. Ogień rozprzestrzeniał się zatem w zastraszającym tempie.

W dwa dni powierzchnia pożaru zwiększyła się 10-krotnie, a ogień w ponad dwa tygodnie strawił blisko 10 tys. hektarów lasu. Obroniono jednak ponad 40 tys. ha lasu, a także wszystkie wsie i przysiółki położone w obrębie szalejącego żywiołu. Nie spalił się ani jeden dom czy choćby budynek gospodarczy, uratowano zakłady chemiczne i azotowe oraz skład paliwa. Koszt akcji, choć trudny do wyceny, oszacowano na ponad 50 mln złotych.

Straty w lasach, oprócz niewymiernych, przyrodniczych to koszt około 300 mln złotych. Ale jak wycenić śmierć strażaków, cierpienie ratujących lasy?

5591

Przecież 25 lat temu do szpitali trafiło 50 poszkodowanych w pożarze osób, a ok. 2 tys. odniosło drobne urazy, które zaopatrzyli w miejscu akcji lekarze. W całą akcję gaśniczą zaangażowanych było ponad 10 tys. strażaków, żołnierzy, policjantów, funkcjonariuszy obrony cywilnej i leśników. Walka z żywiołem należała do największych przedsięwzięć w historii polskiej straży pożarnej - uczestniczyli w niej ratownicy z 30 ówczesnych województw. Korzystali z 1,1 tys. samochodów pożarniczych, ośmiu śmigłowców, dwunastu czołgów, pługów i spychaczy, 26 samolotów typu "Dromader" oraz 50 cystern kolejowych i sześciu lokomotyw. Spaliło się 15 wozów gaśniczych i 26 motopomp.

Rozwój pożaru udało się zatrzymać dopiero 30 sierpnia. Przez kolejne dni, do 2 września, ratownicy posuwali się w głąb pożarzyska, dogaszając kolejne ogniska pożaru. Akcja dogaszania trwała do 12 września.

Znamienne jest, że właśnie w tym szczególnym dla wspomnienia tych wydarzeń roku, przypada również jubileusz 25 – lecia powołania Państwowej Straży Pożarnej. Składam z tej okazji życzenia wszelkiej pomyślności druhom strażakom i przypominam słowa dawnej modlitwy strażackiej, anonimowego autora:

Gdy obowiązek wezwie mnie

Tam wszędzie, gdzie się pali,

Ty mi, o Panie, siłę daj,

Bym życie ludzkie ocalił.

 

Pozwól, niech dziecko póki czas

Z płomieni cało wyniosę,

Przerażonego starca daj

Ustrzec przed strasznym losem.

 

Daj, Panie, czujność, abym mógł

Najsłabszy słyszeć krzyk,

Daj sprawność i przytomność bym

Ugasił pożar w mig.

 

Swe powołanie pełnić chcę

I wszystko z siebie dać:

Sąsiadów, bliźnich w biedzie strzec

I o ich mienie dbać.

 

A jeśli taka wola Twa,

Bym życie dał w ofierze,

Ty bliskich mych w opiece miej.

O to Cię proszę szczerze.

 

Modlitwa pochodzi z książki: Richarda Picciotto "Ostatni z żywych"

 

5592

 

Na bazie tragedii sprzed ćwierć wieku pomiędzy leśnikami, a właśnie strażakami, ale też żołnierzami i policjantami wytworzyła się swoista, ale jakże bardzo pożyteczna symbioza. Ma ona ogromne znaczenie w dalszym budowaniu zasad dobrej, pożytecznej i potrzebnej współpracy, która powstała w oparciu o to bolesne doświadczenie. Niewiele jednak dotąd mówiono o trudzie leśników, którzy czynnie uczestniczyli w akcji ratowniczej, a potem przywrócili przyrodzie i ludziom teren tego ogromnego pożarzyska. Ten trud oparty na wiedzy i doświadczeniu jest stale potrzebny, bo przecież to, czego nie strawił pożar 25 lat temu, spustoszyły huraganowe wiatry w tym roku na terenie nadleśnictwa Rudy Raciborskie, ale też wielu innych. Od lat ten jeden z największych w Europie obszarów odradzanego lasu odwiedzają ludzie, aby zobaczyć jak na ten obszar coraz bardziej dynamicznie wraca życie. Ten obraz mówi o pracy leśników więcej niż najpiękniejsze i najbardziej wyszukane słowa...

Uczestniczyłem w wielu pożarach lasu, od wielu lat jestem członkiem Ochotniczych Straży Pożarnych i jak pewnie wszyscy leśnicy bardzo szanuję strażaków. Po prostu chylę zatem czoła przed wszystkimi, którzy ratowali las 25 lat temu i przypominam czytelnikom zapisków leśniczego to smutne wydarzenie...

Szczególne podziękowania należą się wszystkim leśnikom i ich współpracownikom, którzy swoją wieloletnią pracą skutecznie odbudowali zniszczony las z pożytkiem dla przyrody oraz ludzi. Warto wybrać się na to miejsce i spojrzeć na zielony krajobraz, bo zieleń wróciła i niech tam już zostanie.

Leśniczy Jarek- lesniczy@erys.pl

 

 

18:34, lesniczy.lp
Link Komentarze (2) »
czwartek, 17 sierpnia 2017

558min

Nawałnice jakie przeszły nad Polską w nocy z 11 na 12 sierpnia 2017 roku pokazały jaką moc mają żywioły, a jak bezradni wobec nich jesteśmy my, ludzie... Stały się przyczyną ludzkich tragedii i klęski dla naszej przyrody. Mamy do czynienia z największą klęską w dziejach polskiego leśnictwa, a być może w dziejach leśnictwa europejskiego – mówił wczoraj Konrad Tomaszewski, dyrektor generalny LP, podczas specjalnej konferencji prasowej na temat szkód wywołanych huraganowymi wiatrami. Szkody powstały w lasach, ale też w ludzkich siedzibach, drogach, infrastrukturze.

5581

Według danych ze środy 16 sierpnia na ok. 44,3 tys. ha powierzchni lasów z terenów regionalnych dyrekcji Lasów Państwowych w Toruniu, Gdańsku, Poznaniu i Szczecinku leży ok. 8,2 mln m sześc. drewna. Najwięcej w nadleśnictwach Lipusz (2 mln m3) i Rytel (1,5 mln m3).

Oto mapa zniszczeń aktualna na 16.08.2017:

 5582

W wyniku klęski ucierpiały również lasy będące w zarządzie parków narodowych, przede wszystkim te położone na terenie Parku Narodowego Bory Tucholskie. Szacuje się, że ok. 20 procent powierzchni parku (ok. 700 ha) zostało zniszczonych w różnym stopniu przez nawałnicę.

Klęska dotknęła też zadrzewienia, tereny zielone wokół miejscowości i lasy prywatne (na terenie np. dyrekcji toruńskiej LP jest ich ok. 2-3 tys. ha). Podczas konferencji dyrektor Konrad Tomaszewski deklarował wolę pomocy ze strony leśników właścicielom tych lasów w pracach przy zagospodarowaniu terenów klęskowych.

Szkody wyrządzone przez nawałnice mają różny charakter: najczęściej są to szkody powierzchniowe, gdzie zniszczone są całe drzewostany ale występują także połamane i wywrócone z korzeniami pojedyncze drzewa, czasem dorodne dęby lub buki czy stare sosny.

5583

Powstały też ogromne, trudne do wycenienia straty przyrodnicze: zniszczone zostały siedliska cennych gatunków, gniazda ptaków i legowiska czy ostoje dzikich zwierząt. Nawałnice zniszczyły rezerwaty i chronione przez leśników strefy wokół stanowisk gatunków chronionych np. bielików czy bocianów czarnych. Na terenach objętych klęską leśnicy wciąż odnajdują martwe zwierzęta, którym nie udało się uciec przed huraganem.

Leśnicy i pracownicy zakładów usług leśnych mają przed sobą ogrom pracy do wykonania. Od momentu kiedy tylko ucichła nawałnica intensywnie pracują, usuwając powalone na drogi i linie teleenergetyczne drzewa, pomagają też mieszkańcom terenów dotkniętych klęską i pilnie inwentaryzują szkody.

Tylko leśnik wie, jak smutny i przerażający jest widok zniszczonej uprawy, młodnika czy kawałka szczególnie bliskiemu jego sercu lasu, któremu poświecił wiele lat swojej pracy. Jak boli widok zniszczonego pomnika przyrody, cennego drzewa, rozwalonego gniazda czy zabitego zwierzęcia. To także zwykły, ludzki problem ich samych oraz rodzin, bo przecież jakże często leśnicy, pracownicy zakładów usług leśnych czy emerytowani pracownicy nadleśnictw mieszkają w osadach porozrzucanych pośród lasów. Nie ma tam teraz dojazdu, prądu, łączności… Są za to szkody i problemy.

W całej Polsce, w nadleśnictwach, na terenie których wystąpiły znaczne szkody, wre praca i powoływane są zespoły kryzysowe, które zajmą się organizacją i koordynacją działań zmierzających do zabezpieczenia terenów poklęskowych przed szkodnictwem leśnym, uprzątnięcia powalonych drzew z dróg leśnych, przeprowadzenia dokładnej inwentaryzacji szkód (m.in. przy użyciu śmigłowców i dronów). Zajmują się od zaraz opracowaniem planu działań pozwalających szybko zagospodarować drewno z wiatrołomów. Potem należy jak najszybciej przystąpić do odnawiania zniszczonych drzewostanów, bo życie musi toczyć się dalej.

Wszystkie te działania nie dość, że wymagają ogromnego wysiłku i zaangażowania to ogromny koszt. Niewiele osób przywiązuje wagę do tego, że Lasy Państwowe nie dostają dotacji budżetowych. Nie są nastawione na zysk, lecz na prowadzenie gospodarki leśnej, która jednocześnie służy ochronie różnorodności biologicznej i udostępnianiu lasów ludziom. Gospodarkę leśną prowadzi się w różnych sytuacjach, także takich klęsk jak teraz. Niech wszyscy ci, którzy w ostatnim czasie tak gorliwie szukali pod każdym pretekstem wrogów pośród leśników, posądzali o działania nastawione na zysk i wygodne życie na państwowej posadzie przyjrzą się teraz naszej pracy…

Naszym obowiązkiem jest teraz pomoc poszkodowanym, zabezpieczenie mienia i doprowadzenie do tego, żeby tam, gdzie był las, powrócił las i realizujemy te obowiązki w każdych warunkach.

Dyrektor generalny uważa, że uprzątanie terenów dotkniętych skutkami huraganu zakończy się w połowie 2019 roku. Wydał 16 sierpnia 2017 roku specjalną decyzję nr 211 w tej sprawie. Zniszczone obszary zostaną uprzątnięte i odnowione przez Lasy Państwowe przy wykorzystaniu ich własnych środków. Przed leśnikami, pracownikami zakładów usług leśnych, przewoźnikami drewna i drzewiarzami stoi ogromne wyzwanie zagospodarowania cennego drewna. Pieniądze uzyskane ze sprzedaży drewna poklęskowego zostaną przeznaczone na pokrycie kosztów prac na terenach dotkniętych nawałnicą. Ale tak jak mało atrakcyjnym towarem są suche świerki z Puszczy Białowieskiej tak i to drewno połamane, poskręcane i popękane jest trudne do pozyskania, przerobu i sprzedaży. Połamane zwykle w połowie pnie są kiepskim materiałem, który jest niechętnie widziany przez drzewiarzy bo drewno ma wiele pęknięć

5586

Zagospodarowanie milionów „kubików” tego drewna wymaga ogromnego wysiłku leśników: zmian w planach urządzania lasu, sposobach gospodarki leśnej, planach sprzedaży, w zamówieniach publicznych itd. W wyniku prac przy uprzątaniu wywrotów i złomów będzie też bardzo dużo pozostałości drzewnych, tzw. drobnicy, która może być wykorzystana przez miejscową ludność.

5584

Zgodnie z deklaracją dyrektora Tomaszewskiego będziemy sprzedawali tę drobnicę okolicznej ludności po symbolicznej cenie, tak aby pomóc tym, którzy zostali poszkodowani przez żywioł. Leśnicy wystąpili również z inicjatywą szerokiej zbiórki publicznej dla osób, które ucierpiały w wyniku nawałnicy, bo przecież wielu z nich straciło dorobek całego życia. Zachęcam i Was do zainteresowania się tematem i wspierania w miarę możliwości poszkodowanych przez nawałnice.

W tej jednak chwili najważniejsze jest bezpieczeństwo osób, które przebywają lub mogą znaleźć się na terenie po huraganowym czy w jego pobliżu. Miejsca, gdzie prowadzone są prace porządkowe, zawsze są oznakowane specjalnymi tablicami ostrzegawczymi. Dla własnego bezpieczeństwa bezwzględnie nie należy zbliżać się do pracujących tam drwali oraz do maszyn i samochodów z drewnem.

5585

Aktualizowana na bieżąco mapa nadleśnictw, gdzie obowiązują zakazy wstępu do lasu znajduje się tu:

http://www.lasy.gov.pl/pl/informacje/zakazy-wstepu-do-lasow

 

Unikajcie lepiej tych terenów do czasu, aż leśnicy i „zulowcy” przywrócą je ludziom oraz przyrodzie. To także forma pomocy w tym trudnym czasie, tym bardziej, że tak wielkie nagromadzenie drewna na określonym obszarze powoduje gwałtowny wzrost zagrożenia pożarowego. Po ryku wiatru ryczeć będą tam piły i silniki maszyn, ale niebawem wróci tam cisza i zieleń. Wymaga to jednak ogromnego zaangażowania i ciężkiej pracy leśników, wysiłku i potu drwali oraz przedsiębiorców leśnych, no i zrozumienia oraz szacunku dla tego trudu ze strony nas, Polaków. To niby tak niewiele, ale jak wiele może nam pomóc i znaczyć…

Leśniczy Jarek –lesniczy@erys.pl

 

 

14:26, lesniczy.lp
Link Komentarze (2) »
czwartek, 10 sierpnia 2017

557min

Lato w tym roku jest bardzo zróżnicowane pogodowo i gorące dni przeplatane są ulewami oraz spadkami temperatury. Trudno układać urlopowe czy wakacyjne plany ale to przecież drobiazg w porównaniu z problemami rolników. Mamy szczególny rok dla rolników. Wiosenne przymrozki narobiły wiele szkód. Potem wciąż lało, a jak przestawało, natychmiast robiła się susza. Gdy zbliżał się czas zbioru plonów, pogoda stała się zupełnie nieprzewidywalna. Rzepaki bardzo długo czekały na „małe żniwa” i rolnicy z troską spoglądali na wielkie łany tej rośliny przerośnięte zielskiem i zalane wodą. Gdy zaczęły twardnieć kłosy jęczmienia czy żyta wciąż lało i pola pokryły się wodą. Co kombajny wyjechały w pole to deszczowe chmury nakazywały odwrót. Leśnikom zawsze było blisko do rolników, stąd z troską przyglądam się ich kłopotom. Nie jest to łatwy kawałek chleba, a przecież rolnicy troszczą się właśnie o to, aby każdy z nas miał kawałek chleba. Potargane wichurami i czarne od nadmiaru deszczu łany zbóż nie rokują dobrego ziarna, a bez dobrego ziarna nie będzie dobrej mąki. Chleb smakuje chyba każdemu z nas i pajda dobrego, prawdziwego i pozornie zwyczajnego chleba pozostawia w tyle wszelkie rarytasy.

5571

Moim największym przysmakiem jest pajda chleba i… rude grzyby.

5572

 

Znacie tę piosenkę?

Przez cały czas zielony las

Coś plecie z wiatrem trzy po trzy

I nawet nie wie, że gdzieś pod drzewem

Samotny rydzek śpi

 

O rudy, rudy, rudy rydz

Jaka piękna sztuka

Rudy, rudy, rudy rydz

A ja rydzów szukam

O rudy, rudy, rudy rydz

Mam na rydza smaczek

Rudy, rudy, rudy rydz

Lepszy niż maślaczek

O gdyby chciał i gdyby tak zerwać się dać o Boże

Lecz na to rydz nie mówi nic bo mówić wszak nie może

O rudy ,rudy, rudy rydz już go nie uproszę rudy, rudy, rudy rydz chyba pójdę z koszem

To znana od lat piosenka Heleny Majdaniec (słowa piosenki- Adam Hosper), choć rydze nie wszyscy znają i potrafią znaleźć. Jak dla mnie nie ma pyszniejszego grzyba i gdy tylko zobaczę w trawie lub ściole rudy kapelusz to oczami wyobraźni od razu widzę jego spotkanie z klarowanym masłem na mojej patelni. Do tego pajda świeżego chleba… Cóż może być pyszniejszego? No chyba tylko smardze, szczególnie gdy wyrosną nam w ogródku, bo z naturalnych stanowisk nie można ich zbierać.

5573

To także poezja smaku, ale przecież to o rydzach czytamy w „Panu Tadeuszu”:

Wszyscy dybią na r y d z a;

ten wzrostem skromniejszy

I mniej sławny w piosenkach, za to najsmaczniejszy…

Właśnie pojawiły się w moich okolicach pierwsze rydze i choć nie jest to jeszcze solidny wysyp to jest szansa, że można już uraczyć podniebienie tym wytwornym daniem. Bywa też, że pierwsze rydze przeczą powiedzeniu: „zdrów jak rydz” i bywają mocno dziurawe… Jednak warto rozglądać się za nimi na poboczach dróg i na skrajach młodników wrzynających się w pastwiska lub pola. Wielu wytrawnych grzybiarzy twierdzi, że najlepszym wskaźnikiem obecności rydzów jest pojawienie się czerwonych muchomorów w białe kropki

5574

Wszystkim wam życzę miłych spotkań z rudymi grzybami na skraju lasu, a potem przy stole. Czas żniw, kiedy to zamiast łanów zbóż na pustych polach widzimy tylko baloty słomy

5575

oprócz widoku  muchomorów stanowi informację, że pora rozglądać się za rudymi grzybami. Wcale nie trzeba zapuszczać się głęboko w las. Rydze w moich stronach rosną na poboczach dróg, brzegach łąk i pól, a nie głęboko w lesie. Czasem rydze można znaleźć nawet na ściernisku. Spotykam je także wokół paśników na skraju lasu, gdzie dokarmiana jest zwierzyna leśna.

Mleczaj rydz to charakterystyczny grzyb, trudno go pomylić z innym, choć bardzo podobny jest do niego mleczaj wełnianka i mleczaj dołkowany. Naszego pysznego rydza najłatwiej poznać po i odróżnić od niejadalnego „wełniaka” oraz trującego mleczaja dołkowanego po pomarańczowym, charakterystycznym mleczku. Wycieka ono z przeciętego nożem, pustego w środku trzona mleczaja rydza, zwanego też ryżykiem, rycerzykiem czy prawdziwym rydzem. Uszkodzony kapelusz prawdziwego rydza natychmiast przebarwia się na szmaragdowozielony kolor. Przecięty mleczaj wełnianka ma białe, bardzo piekące mleczko, a kapelusz pokryty jest białą wełenką.

Rydze rosną głównie pod sosnami i te są zdecydowanie smaczniejsze. Są też rydze, które żyją w symbiozie ze świerkami. Co roku, gdy bywam w Tatrach, Mery- moja przesympatyczna gaździna z Cyrli namawia mnie, abym wybrał się na rydze. Do wyprawy w Tatry, szczególnie gdy przy okazji można nazbierać rudych grzybów (naturalnie poza parkiem narodowym) nie trzeba mnie namawiać, a zatem chętnie idę. Świerkowe rydze spotykam czasem w towarzystwie pięknych dziewięćsiłów.

5576

Nie są jednak tak smaczne jak te nizinne, bo mają leciutką nutkę goryczy, ale to drobiazg.  No ale jak wrócę z gór po całodziennej wędrówce i usmaży je Mery na klarowanym masełku, smakują co najmniej równie dobrze jak te, które przyrządza leśniczyna Renia. Choć wielu znawców twierdzi, że grzyby są niezbyt wartościowe ale to według mnie tacy, którzy nie smakowali rydzów z patelni… Jak dla mnie są dużo smaczniejsze niż borowiki czy kurki.

Choć również dobrze smakują smażone grzyby kilku gatunków: np. borowiki, maślaki, podgrzybki i kurki usmażone na patelni postawionej na dobrze nagrzanym blacie kuchni opalanej drewnem. Oto tradycyjny przepis na smażone grzyby leśniczyny Reni :

  • 1 kg świeżych grzybów
  • 1 łyżka masła
  • 2-3 cebule
  • Sól i pieprz

Starannie oczyszczone i tylko zdrowe grzyby myjemy i kroimy. Na patelni rozpuszczamy masło, wrzucamy grzyby na 20-30 min. Połowę cebuli dodajemy od razu, czekamy aż rozgotuje się. Resztę dodajemy jak grzyby się „zeszklą” czyli „dobrze „zblanszują”. Koniecznie trzeba potrawę wręcz leciutko przypalić. Można dodać według uznania śmietanę lub jajka zagęszczając nimi grzyby. Podajemy je ze świeżym chlebem, choć też dobrze smakują z ziemniakami oprószonymi zielonym koperkiem lub suszoną pokrzywą.

Według mnie młode borowiki, kurki lub kozie brody czyli szmaciaki (już nie są chronione i można legalnie i do woli degustować ich delikatne owocniki) najlepiej smakują bez dodatków, ale to jak zwykle rzecz gustu.

Rydze, szczególnie te zbierane pod sosnami są fantastyczną marynatą i taki słoiczek marynowanych rydzów, ale także maślaków, borowików czy kurek otwarty w środku zimy to smaczne wspomnienie późnego lata lub jesieni.

 5577

Przepis Reni na grzyby zaprawiane w zalewie octowej :

  • Zaprawa octowa w proporcji: 1 część octu do 3 – 4 części wody
  • Cebula
  • Pieprz czarny, ziele angielskie, listek laurowy, gorczyca
  • Sól, cukier

Przygotowanie zalewy to połączenie wody, octu i przypraw. Na słoik marynowanych grzybów trzeba min. 1 łyżeczkę cukru i szczyptę grubej soli. Grzyby myjemy, gotujemy 10-15 min, potem odcedzamy. Gorące łączymy z wcześniej przygotowaną zalewą, zagotowujemy i rozlewamy w słoiki. Następnie zakręcamy pokrywki i odwracamy do góry dnem na kilka godzin. Aby wydobyć głęboki, ciekawszy smak z zaprawianych grzybów, warto grzyby połączone z zalewą octową odstawić na dobę w chłodne miejsce. Wtedy potrawa dokładnie zmaceruje się, a grzyby nabiorą niepowtarzalnego smaku. Umiejętne łączenie smaków kwaśnego, słodkiego i słonego w zaprawianych grzybach daje niesamowite efekty kulinarne.

Leśniczyna Renia od lat zaprawia grzyby na zimę pasteryzowane w słoikach, zalane tylko słoną wodą. Otwarte w środku zimy smakują jakby były prosto z lasu. To bardzo prosty przepis:

Oczyszczone i grubo pokrojone grzyby po opłukaniu gotuje się w słonej wodzie. Włożone do słoików zalewa się także słoną wodą ( na litr wody czubata łyżka soli) i pasteryzuje się 15-20 minut. Można je zimą używać tak jak świeże, jesienne grzyby jako dodatek do mięs lub podawać jako samodzielną potrawę z ziemniakami i ciemnym sosem. Super jest także zupa z takich grzybów zrobiona na bazie bulionu z drobiu lub wołowiny.

Ruszajcie zatem skrajem lasu, pola, łąki pod sosny i świerki z wiklinowym koszem, bo zaczyna się czas rudych i nie tylko grzybów. Udanych zbiorów i miłych wrażeń z kontaktu z przyrodą, a potem wspaniałych kulinarnych doznań.

 

Leśniczy Jarek – lesniczy@erys.pl

 

21:43, lesniczy.lp
Link Komentarze (6) »
czwartek, 03 sierpnia 2017

556min

Lato to czas nieodparcie kojarzący się z wakacjami, czasem swobody, odpoczynku i regeneracji strudzonego całoroczną pracą organizmu. Nic bardziej nie służy naszemu zdrowiu jak odpoczynek w lesie. Szczególnie letni las jest celem licznych, rodzinnych wędrówek. Wspaniałe widoki, kojąca cisza ozdobiona odgłosami mieszkańców lasu, uspokajająca wszechobecna zieleń. Czy możemy czuć się bezpiecznie w naszym polskim lesie?

Wystarczy posiadać nieco wiedzy i przestrzegać podstawowych zasad zachowania się w lesie, a pobyt tam będzie miły i zupełnie bezpieczny. Nasze lasy należą przecież do jednych z najbezpieczniejszych. Nie spotkamy w nich wielkich, agresywnych i groźnych dla ludzi drapieżników, kłębowisk jadowitych węży czy śmiercionośnych pająków. Mamy w nich sieć szlaków turystycznych, dróg i ścieżek, parkingi, obiekty edukacyjne, tablice, znaki, drogowskazy, które przygotowali dla nas leśnicy. Czujemy się tam bezpiecznie, swojsko i naturalnie. Możemy zatem mówić z dużą dozą pozytywnych uczuć, że to „nasz” las…

Od dłuższego czasu trwa publiczna dyskusja o lasach i zasadach gospodarzenia w nich polskich leśników. Nie tylko w Puszczy Białowieskiej… Szanuję wszelkie poglądy, opinie i oceny, bo każdy z nas ma do nich prawo. Ważne jest jednak, aby był to samodzielny pogląd wykreowany w oparciu o wiedzę, a nie powielanie strzępów informacji, stwierdzeń wyrwanych z kontekstu czy zwyczajnych plotek. Naturalnie chodzi tu o wiedzę o lesie oraz o wiedzę na temat: co w tym „naszym” lesie robią leśnicy. Lasy państwowe nie są zawłaszczone tylko przez leśników, nie są źródłem czerpania zysków lecz zasobem. Za umiejętne zarządzanie tym bogactwem i godzenie interesów przyrody i ludzi leśnicy dostają pieniądze. To jest ich zawód. Z drugiej jednak strony wkładają w tę pełną zaangażowania pracę ogromny pokład uczuć, wielką pasję i wiedzę, którą wciąż uzupełniają.

Często zarzuca się leśnikom, że mówią: „nasze lasy”… Budzi to czasem wielkie emocje i wyrzuty. Czy to coś złego, że leśnik o lesie, w którym latami gospodarzy mówi „mój las”? Ludzie lasu żyją i pracują w nich przez kilkadziesiąt lat, a zatem czują się tam jak w domu, u siebie. Czasem mieszkają w środku lasu, w użyczonej na czas pracy w lesie leśniczówce, którą po zakończonej pracy muszą opuścić, bo przyjdzie tam młody następca. Czy to dziwne, że na dom, o który dbają kilkadziesiąt lat, gdzie przyszły na świat dzieci, a czasem też wnuki, mówią „moja leśniczówka”?

5561

Czasem ta leśniczówka z biegiem lat staje się zbędna, budynek zwyczajnie zużywa się lub zmieniają się granice administracyjne nadleśnictw i leśnictw. Wtedy zdarza się, że leśnik ma szansę wykupić tę „swoją” leśniczówkę. Czy to coś złego? Czy w innych branżach lub przy gospodarowaniu gminnymi zasobami mieszkaniowymi nie stosuje się takich rozwiązań? Najczęściej jednak leśnik musi ją opuścić po zakończeniu wieloletniej służby lasom i ludziom, a wtedy nikt nie interesuje się co dzieje się dalej z tym, kto opiekował się „naszym” lasem. Czy nie jest to prawdziwe stwierdzenie? Warto się nad nim zastanowić…

5562

Polskie lasy to dobro nas wszystkich, zdobywajmy wciąż wiedzę o nich, nie dajmy łapać się na lep plotek i „medialnych sensacji”. W ostatnim czasie wiele krzywdy właśnie w ten sposób wyrządzono polskim leśnikom. Rzadko ktoś nas pyta o zdanie i daje nam rację, bo przecież na ”naszym lesie” znają się wszyscy. Tak samo na pracy leśników, którzy funkcjonują w obecnej formie organizacyjnej już blisko 100 lat, czerpiąc też z doświadczeń poprzedników. Ale co wiemy o pracy leśników? Wystarczy tylko zrobić przegląd ostatnich informacji w prasie, internecie i wszelkich przekaźnikach wiedzy. Może pisać w przeglądarkę internetową pytanie: kto to jest leśniczy?

5563

Poziom wiedzy, którą tam znajdziemy zwykle nas nie oszołomi, a raczej rozbawi...

Wielu z nas uważa się za ekologów i obrońców przyrody, stąd bardzo chętnie wyrażamy troskę o „nasz” las poprzez krytykowanie mało znanych poczynań leśników, którzy przecież (o zgrozo!) traktują „nasz las” jak swój.

Należy z „naszego lasu” umiejętnie i zgodnie z prawem korzystać. To zapewnia jego ochro4nę i jest wyrazem troski o las. Zasady obowiązują gospodarzących w lasach leśników, czy to z Lasów Państwowych czy z Parków Narodowych oraz posiadaczy lasów innych własności. Ustala je głównie ustawa o lasach, ale też wiele innych aktów: ustaw, rozporządzeń i zarządzeń. Normy prawne obowiązują też wszystkich korzystających z lasów, szczególnie z powszechnie dostępnych lasów państwowych. Są one przecież znakomicie zagospodarowane przez leśników, przygotowane do pełnienia funkcji przyrodniczych, turystycznych, krajobrazowych ale też gospodarczych i społecznych. Lasy są dla ludzi, to nie tylko slogan reklamowy leśników.

 Od 2011 roku przekonuję wszystkich zaglądających do blogowych zapisków leśniczego, że tak rzeczywiście jest. Gdy ktoś przejrzy zawartość archiwum tego bloga, które zawiera już blisko 600 wpisów, to łatwo zorientuje się jak wiele spraw, problemów i różnorodnych zadań krzyżuje się w umyśle i sercu każdego leśniczego. Bo zarówno umysł jak i serce jest angażowane w każdej chwili pobytu w lesie, w każdym działaniu leśniczego ale też wszystkich odwiedzających las. Nieustannie do tych odwiedzi zachęcam, bo każda wizyta w lesie pozwala go poznać i zrozumieć coraz lepiej, ale też pozwala zrozumieć działania leśników. Jest to nam bardzo potrzebne w każdym dniu naszej pracy, przy każdym kontakcie z ludźmi, których tak wielu spotyka na swojej drodze każdy leśnik. No i mam nadzieję, z wzajemnością.

Las jest piękny i ciekawy o każdej porze roku i w każdym zakątku naszego kraju. Gwarantuje nam relaks i wytchnienie, daje też liczne pożytki, które opatruje z automatu marką zdrowych oraz ekologicznych. To, czy wrócimy z leśnych spacerów zadowoleni, zdrowi i pełni tylko pozytywnych wrażeń zależy tylko i wyłącznie od nas, naszych wrażeń, emocji i wiedzy. Ponad 95% lasów w Polsce i w Europie to lasy gospodarcze, które chronią przyrodę ale ich ważną rolą jest też to dostarczają mnóstwa drewna. Polscy leśnicy od wielu lat skutecznie opiekują się lasami gospodarczymi i warto umieć je odróżnić od innych lasów. Warto wiedzieć, że opiekują się skutecznie i dobrze, bo „nasze lasy” w odróżnieniu od lasów Azji, Afryki czy Ameryki mają się całkiem nieźle ale też są zagospodarowane ludzką ręką i „ucywilizowane”…

5564

 Nie wyważajmy zatem otwartych drzwi do wiedzy i po prostu poznajmy sami, a nie tylko poprzez „gazetową wiedzę” nasze lasy i leśników. W mojej ocenie kluczem do tych drzwi i bezmiaru pozytywnych wrażeń w wakacyjnym, ale nie tylko lesie, jest zrozumienie, że na pojęcie „nasz las” składa się wiele znaczeń. To wielkoskładnikowe bogactwo natury oraz zarządzanie nim dla dobra przyrody i ludzi sercem oraz umysłem leśnika. Dlatego najlepiej spotkajmy się w „naszym” lesie z „naszym” leśniczym, a wtedy zrozumiemy co to są drzwi do lasu…

 

Leśniczy Jarek- lesniczy@erys.pl

14:11, lesniczy.lp
Link Komentarze (3) »