O tym co w lesie piszczy...
O autorach
RSS
niedziela, 23 kwietnia 2017

 

523_min

Mija kwiecień, który od wielu już lat jest dla leśników, a szczególnie leśniczych miesiącem bardzo wytężonej pracy. Prace odnowieniowe w większości leśnictw już zakończone i rozliczone ale myśli leśniczych są teraz skupione na szacunkach brakarskich. Zwykle bowiem w maju należy zakończyć całość prac na przyszły rok i to stanowi podstawę do planowania planu kosztów działania leśników, planu sprzedaży drewna, szacunki stanowią też istotny element umów zawieranych z przedsiębiorcami leśnymi. Dlatego leśniczowie od początku roku kalendarzowego każdą wolna chwilę poświęcają szacunkom.

Szacunek brakarski jest bowiem czynnością zmierzającą do określenia ilości i jakości planowanego do pozyskania drewna na podstawie różnych metod pomiarowych i porównawczych. To proces, który jest opracowaniem planu zamiany drzew w drewno: ustalenie rodzaju i sposobu cięć, wycena wartości drewna i kosztów jego pozyskania, ale co niesłychanie ważne, także zaplanowanie odnowienia wyciętych fragmentów lasu. To bardzo ważne zadanie leśniczych i bardzo pracochłonne zajęcie, któremu różni leśnicy poświęcają kilka miesięcy pracy w roku. Różni leśnicy, bo przy szacunkach pracuje leśniczy- wybierając działki zrębowe i powierzchnie przeznaczone do trzebieży, wyznacza je w terenie z pomocą podleśniczego i także z nim dokonuje pomiarów. Podleśniczy potem znakuje granice zabiegów, drzewa do usunięcia, oznacza cenne sortymenty drewna, dokonuje pomiarów wysokości i pierśnic drzew przeznaczonych do wycięcia. Materiały opracowane przez leśniczych w ich kancelariach

5231

trafiają potem do działów technicznych nadleśnictw i są „obrabiane” przez pracujących tam specjalistów z użyciem specjalnych programów komputerowych, które porównują je do wcześniej wykonywanych zrębów i trzebieży. To porównanie do fragmentów lasu o zbliżonych warunkach wzrostu drzew, gdzie powstaje potencjalnie podobne drewno wymaga jednak ponownej korekty w terenie. Materiały wracają zatem ponownie do leśnictw i leśniczy ponownie wraca z nimi w każdy zakątek lasu.

W jednym leśnictwie to najczęściej kilkanaście hektarów zrębów i ponad 100 hektarów trzebieży wczesnych i późnych. Sporządzenie szacunków wymaga naprawdę wiele wiedzy ale też czasu. To bardzo ważna czynność, bo przecież drzewa rosły wiele lat, aby powstało z nich potrzebne wszystkim drewno. Leśniczy sporządzając szacunki brakarskie klasyfikuje jeszcze rosnące drzewa na sortymenty drzewne, które z założenia mają jak najlepiej wykorzystać drewno i które należy jak najlepiej sprzedać.

Środki uzyskane ze sprzedaży drewna pokrywają koszty gospodarzenia w lesie, czyli koszty np. ochrony, hodowli i użytkowania lasu ale też finansują wiele innych zadań realizowanych przez leśników. Lasy Państwowe zarządzając lasami w imieniu społeczeństwa troszczą się o las i całą przyrodę, finansując wiele działań społecznych lub wspierając inne służby i organy administracji państwa. W tym roku sprzedaż ponad 40 mln m3 drewna pozwoli m.in. na dofinansowanie działalności parków narodowych niebagatelną kwotą 70 mln złotych. Ponad 200 mln złotych w 2017 roku przeznaczono na inwestycje wspólne jednostek organizacyjnych LP i samorządów. Wiele milionów złotych pochłaniają nakłady na udostępnienie lasów społeczeństwu: budowa obiektów i urządzeń, nakłady na turystykę i edukację. Co roku leśnicy usuwają z lasów około 140-180 tysięcy m3 śmieci. Aby je załadować, potrzeba ponad tysiąc wypełnionych po brzegi wagonów kolejowych, a ich zbieranie i wywóz na wysypisko kosztuje blisko 20 mln złotych.

Szacunki brakarskie robimy zatem z szacunku do lasu, aby każde drzewo dobrze wykorzystać i zamienić je w cenne drewno ale pamiętamy także o tym, że i przyroda ma swoje wymagania oraz potrzeby. Dokładnie oglądamy i mierzymy każde drzewo przeznaczone do wycięcia

5232

Zaplanowane zręby są oznakowane i opisane na narożnym drzewie

5233

Taki opis możemy wykorzystać podczas wędrówek po lesie do ustalenia oddziału leśnego w którym się aktualnie znajdujemy( na dole opisu- oddz. 67 m). Gdy jest to rębnia III czyli gniazdowa, jak w powyższym opisie, nie wycinany całego starego lasu, lecz tylko jego część, zakładając gniazda o powierzchni 30-40 arów. Ich granice wyznaczamy farbą, numerując założone gniazda i wskazując przebieg granicy zrębu

5234

Potem to oznakowanie zniknie wraz z drzewem. Drzewa cenne dla tartaczników znaczymy kropkami farby i widoczna poniżej sosna z dwoma kropkami oznacza, że jej drewno odpowiada wymogom klasy B surowca wielkowymiarowego.

5235

W czasie wykonywania szacunków na zrębach zupełnych pozostawiamy tam kępy starego lasu, tzw. biogrupy, o powierzchni minimum 6 arów. Stanowią one rezerwuar życia biologicznego dla nowego pokolenia lasu i wyznaczamy je pozostawiając w miarę możliwości cenne dla przyrody drzewa dziuplaste, drzewa i krzewy owocowe lub fragmenty z podszytem, mrowiskami, norami borsuków itp.. Choć czasem na ubogich sośninach nie ma takiej możliwości.

Dobrze widać to spoglądając na las z góry

5236

W trakcie wykonywania szacunków brakarskich dla każdego zrębu sporządzamy szkic, gdzie korzystając ze specjalnego programu komputerowego nanosimy elementy niezbędne do planu cięć ale także odnowień i ochrony przyrody.

52310

Zaznaczamy tam bowiem miejsca składowania drewna, kierunek zrywki i wywozu, ale także stanowiska chronionych roślin i zwierząt lub pozostawianych fragmentów cennych przyrodniczo. Są to tzw. pnsw- powierzchnie nie stanowiące wydzielenia, czyli właśnie np. wspomniane biogrupy, bagienka, remizy krzewów lub kępy cennych przyrodniczo drzew. Naturalnie nie występują one na każdym zrębie ale jeśli je pozostawiamy należy się z nich rozliczyć na odwrocie każdego szkicu.

52311

Planując trzebieże do wykonania dawniej znaczyliśmy najpierw kropkami farby drzewa dorodne, czyli te najbardziej cenne dla istnienia lasu. Pod ich kątem wyznaczano potem drzewa do usunięcia kwalifikując je jako pożyteczne, szkodliwe lub obojętne. Taki kropkowany las

5237

nie wyglądał jednak dobrze ani atrakcyjnie. Od lat już zatem nie znakujemy trwale drzew dorodnych, ale leśniczy sam je wybiera klasyfikując i znakując tylko drzewa konieczne do usunięcia, czyli wadliwe, nie przydatne do dalszej hodowli, chore i obumierające. W trakcie szacunków brakarskich powierzchni trzebieżowych, leśniczy sporządza szkic sieci szlaków operacyjnych, po których poruszają się maszyny i zaznacza obiekty lub obszary cenne przyrodniczo, które należy chronić w czasie prac.

 Jak widać szacowanie nie jest prostą sprawą i wymaga szerokiej wiedzy przyrodniczej i leśnej, znajomości specjalistycznego sprzętu: programów komputerowych, map cyfrowych, GPS, wysokościomierzy, którymi mierzy się wysokość drzew

 52381

Trzeba też oprócz siedzenia przy komputerze czy spoglądania w ekranik rejestratora i GPS zwyczajnie „przedeptać” wiele kilometrów w mrozie, deszczu lub upale, w krzakach, błocie albo w skwarze. Pod pachą taszcząc symbol leśników „klupę” - średnicomierz do mierzenia pierśnicy, czyli średnicy drzewa na wysokości piersi. Różnie bywa z warunkami pracy, bo gdy u nas na nizinach dokucza już wiosenne słońce, meszki i komary to np. u kolegi Jerzego w Nadleśnictwie Rymanów zima w najlepsze

5239

Szacunki jednak zrobić trzeba jak najdokładniej i terminowo, bo robimy je z szacunku dla drzew, lasu ale też ludzi, którzy te drzewa dla nas posadzili, wyhodowali i troszczyli się o nie latami, aby służyły innym ludziom i polskiej przyrodzie. Dlatego moment, kiedy drzewa zamieniają się w drewno nie jest tylko bezmyślnym aktem wykonania wyroku na żywym drzewie lecz fragmentem pożytecznego procesu przyrodniczego. Dlatego z szacunkiem robimy szacunki…

Miłej niedzieli

 

Leśniczy Jarek-lesniczy@erys.pl

 

13:22, lesniczy.lp
Link Komentarze (4) »
sobota, 15 kwietnia 2017

522min

Już minęło południe dnia poprzedzającego dzień Zmartwychwstania Pańskiego. Nasz Julian wrócił z rodzicami z wiejskiego kościoła, gdzie odbyła się krótka ceremonia poświęcenia pokarmów. Rezolutny trzylatek z dumą niósł koszyczek ze święconką i rozglądał się po kościele. „Czemu w tym domu nie ma komputera?”- zapytał jak na dziecko z miasta przystało…

No cóż, wnuk leśniczego powinien rozglądać się raczej za zającem lub podziwiać leśne kraszanki

5221

Całe szczęście, że przyjeżdża coraz częściej i chętniej do leśniczówki oraz do lasu, to komputer będzie go mniej interesował, choć rodzice poświęcają mu wiele uwagi. A to, że jest moim i leśniczyny Reni pupilem, to oczywista oczywistość… Podczas świątecznego spaceru z pewnością będziemy razem zachwycać się pięknem naszej przyrody, a może spotkamy Zajączka, niekoniecznie tylko takiego leśnego, choć to przecież miłe spotkania

5223

Dzieci wolą jednak takiego, który znosi do gniazdka ich ulubione smakołyki, np. „kinder jaja”. Poszukamy ich oczywiście  w ogrodzie!

Aura nie zapowiada się na jutro i pojutrze najwyższej jakości, ale najważniejsze, aby nam wszystkim dopisała pogoda ducha podczas świątecznych spotkań. Pora zatem zacząć świętowanie!

Wszystkim, którzy zaglądają do zapisków leśniczego życzę z okazji Świąt Wielkanocnych miłego i radosnego wypoczynku w gronie najbliższych, smacznego jajka, będącego symbolem nowego życia i mokrego dyngusa.

Zasyłam moc życzeń pachnących wiosną, która objawia się świeżą, nieskażoną niczym zielenią

5222

Warto to sprawdzić podczas rodzinnego spaceru po śniadaniu wielkanocnym, które należy rozpocząć tradycyjnym stuknięciem się jajem.

Jajo wielkanocne to jedno z najważniejszych symboli świąt Wielkiej Nocy. Nieodzowny składnik menu wielkanocnego, który nie tylko służy, jako pokarm, ale jest także ozdobą wielkanocnego stołu. Znamy wielkanocne jaja w przeróżnej postaci, także czekoladowe, ale to zwykłe, najlepiej przyniesione z własnego kurnika i także własnoręcznie ozdobione, ma szczególna wartość. Jest przecież symbolem odradzającego się życia, zmartwychwstania Chrystusa, zdrowia, dostatku i pomyślności. Jajo to znak przezwyciężenia śmierci porównanego do przebijania skorupki. Dlatego też stuknijmy się jajem na szczęście!

Wesołych Świąt!

 

Leśniczy Jarek- lesniczy@erys.pl

 

14:06, lesniczy.lp
Link Komentarze (5) »
czwartek, 13 kwietnia 2017

521min

Ostatnie dni są znakomitą ilustracją do powiedzenia: „kwiecień plecień, bo przeplata, trochę zimy, trochę lata”. Raz jest zimno i deszczowo, bywa też, że pada grad. Jednak zdarzają się też chwile, kiedy słońce już solidnie przygrzewa i z PAD nadleśnictwa, czyli Punktu Alarmowo-Dyspozycyjnego płyną komunikaty o „trójce”, czyli trzecim, najwyższym stopniu zagrożenia pożarowego. Należy być teraz szczególnie czujnym, o czym przekonałem się kilka dni temu.

Przyjechałem do domu i zacząłem się przebierać, a tu zadzwonił dyżurny z PAD: „Zgłoszono mi dym pomiędzy Stołuniem a Szarczem, jedzie tam już strażnik leśny…” Szybko odpowiedziałem: „OK, jadę!” Nie czekałem na resztę komunikatu i na powrót zacząłem się ubierać. Za chwilę jechałem w kierunku Szarcza. Na miejscu był już podleśniczy Krzysiek, który mieszka niedaleko i bojowy samochód strażacki z OSP Pszczew. Paliła się ścioła pod linią energetyczną. Zadzwoniłem natychmiast na posterunek energetyczny, aby wyłączono prąd. Energetycy wysłali także patrol do zagrożenia, a ja przestrzegałem strażaków, aby mimo wszystko zachowali ostrożność, lejąc wodę w pobliżu linii. Paliło się dokładnie pod przewodami energetycznymi linii biegnącej przez las. Okazało się, że to Krzysiek zobaczył dym wracając do domu z pracy, zgłosił to do PAD i wezwał strażaków. Całe szczęście, że tak się stało, bo dzięki szybkiej reakcji obyło się bez strat w lesie. Strażacy-ochotnicy szybko, w zarodku stłumili pożar. Za chwilę dojechał wóz PSP z Międzyrzecza i strażnik leśny. Strażacy szybko dogasili tlącą się ściółkę. Jeden z nich przyniósł kawałki ceramicznego izolatora.

Wiatr zrzucił przewód z uszkodzonego izolatora na ramię słupa, zrobił się „spinak” i iskry spadły na suchą ściołę leśną, która zaczęła się palić. Dobrze, że Krzysiek to zauważył i szybko zareagował. Spaliły się tylko 2 ary ścioły, ale to dowód, że ciepłe dni mogą przynosić różne zagrożenia.

Dziś co chwilę padało, ale chwilami też wychodziło słońce. Las ogrzewany promieniami kwietniowego słońca „dymił” jak ścioła pod linią

5211

Zieleni się coraz bardziej w dnie lasu i rozwijają się zakręcone paprocie

5212

Górne piętro lasu także pokrywa się zielenią, bo rozwijają się liście brzóz i buków, a kasztanowiec, który rośnie w lesie przy dawnym, dyliżansowy trakcie okrywa się „nietoperzami”

5213

Prawda, że rozwijające się liście kasztanowca przypominają nietoperze?

W wielu zakątkach pojawia się już biel kwiatów, czasem na skraju lasu i pola

5214

Innym razem zobaczymy w głębi lasu obsypana białymi kwiatami czereśnię ptasią, czyli trześnię

5215

Posadził ja tam przezorny leśnik, który zna jej wielkie znaczenie dla przyrody, ale też ludzi. To jeden z najcenniejszych rodzimych gatunków drzew leśnych. Tam, gdzie dobrze rośnie trześnia, występują bardzo dobre i żyzne gleby. Jest to drzewo o dużej wartości biocenotycznej, które wzbogaca nasze lasy i wzmacnia ich odporność na szkodniki i choroby. Pięknie kwitnie razem z rozwojem liści właśnie teraz. Owoce trześni są ulubionym smakołykiem dla wielu gatunków ptaków: szpaków, kosów, kwiczołów, ściągając je na tereny leśne. Są także cennym źródłem witamin dla zwierząt i ludzi.

Zwykle trześnie to małe drzewka, ale czasem wyrastają z nich piękne drzewa o ciekawym i cennym drewnie. Drewno czereśni ptasiej służy bowiem do produkcji mebli artystycznych, boazerii, używane jest w stolarstwie i tokarstwie. Kiedyś z drewna trześni wyrabiano instrumenty muzyczne, pojazdy konne, używano je w kołodziejstwie oraz do wytwarzania bogato rzeźbionych ram do obrazów.

Nacieszyłem oczy białymi kwiatami trześni i zajrzałem ostrożnie na pas gazociągu biegnącego z Płw. Jamał do Europy Zachodniej, przecinający całe leśnictwo Pszczew.

5216

Zaglądam tam często, bo zwykle spotykam tam daniele lub dziki. Dziś jednak natknąłem się inne zwierzę… Coś szarego przemknęło przez wąski pas. To wilk! Niestety, nie zdążyłem nawet włączyć aparatu… Ale niedaleko, za pagórkiem, dostrzegłem inny ruch

5217

Wszystko jasne, to pewnie jelenie wzbudziły zainteresowanie wilka, który pas gazociągu uznał za dobra ścieżkę podchodową.

Kika dni temu wcześnie rano spotkałem się z pięknym wilkiem, który schodził z pól pod wsią. Bardzo rzadko wychodzę z domu bez aparatu i właśnie ten przypadek zdarzył się wtedy... A miałem wilka na 40 metrów!

Ale na tym samym pasie gazociągu, wcześniej spotkałem pięknego ptaka, o którym wspomniałem już wcześniej. To pięknie ubarwiony krzyżodziób świerkowy

5218

Krzyżodzioby są ptakami nieco większymi od wróbla, o masywnych głowach i krępych sylwetkach charakterystycznych dla wielu łuszczaków. Samce są niemal jednolicie ceglastoczerwone bądź pomarańczowe z ciemnymi skrzydłami i ogonem. Samice zaś są oliwkowozielone z jaśniejszą kreskowaną piersią. To jednak ptaki niezwykłe, rzadkie na naszych ziemiach, szczególnie na nizinach, wędrowne, czyli żyjące po cygańsku i uzależnione od nasion świerka, którymi się głównie odżywiają. Aby zręcznie wyłuskiwać nasiona świerka z szyszek natura wyposażyła je w oryginalne, dość dziwaczne w ptasim świecie dzioby.

Są mocne i grube, ale w odróżnieniu od innych łuszczaków ich końce są cieńsze, wydłużone, lekko zagięte i wzajemnie się krzyżują. Co ciekawe u niektórych osobników dolna szczęka przechodzi z prawej strony górnej części dzioba, u innych zaś z lewej. Są więc różne krzyżodzioby świerkowe. Jedne prawoskrętne, inne lewoskrętne i chyba nie ma to nic wspólnego z ich poglądami politycznymi. Niezwykłe ptaki o skrzyżowanym dziobie nazywane są też inaczej: krzywonos, ziarnojad krzywodziób, grubodziób krzywodziób, krzywonos zwyczajny. Krzyżodzioby zwane krzywonosami kojarzą się mi ze znanym atamanem kozackim. Maksym Krzywonos to bowiem postać historyczna, która wystąpiła w „Ogniem i Mieczem” Henryka Sienkiewicza. W filmie świetnie zagrał go Maciej Kozłowski. Krzywonos wzbudzał w swoich podkomendnych strach oraz uwielbienie, bowiem Kozacy chętnie wielbili persony groźne, odważne, a wręcz szalone.

Nasz krzyżodziób to jednak łagodny i piękny ptak o łacińskiej nazwie Loxia curvirostra. W "Ptakach Polski" znanego ornitologa Andrzeja Kruszewicza znajdziemy takie tłumaczenie tej nazwy: "pochodzi od greckiego słowa loxos i oznacza coś krzywego, wygiętego na boki. Nazwa gatunkowa curvirostra pochodzi od łacińskich słów: curvus - krzywy, zakręcony i rostrum - ryj, dziób." Oryginalne, prawda?

Co ciekawe, małe krzyżodzioby, które legną się w gniazdach z daszkiem, uwitych na świerkach, przychodzą na świat zimą (wtedy jest urodzaj świerkowych nasion) z zupełnie prostymi dziobami. Krzywonosami zostają wtedy, gdy zaczynają dłubać w świerkowych szyszkach…

Wiele można by opowiadać o tym ciekawym ptaku, ale przecież teraz same ciekawe rzeczy dzieją się w przyrodzie. Codziennie spotykam nowe gatunki ptaków powracających z wędrówek. Bociany maszerują pośród coraz bujniejszych łąk, przyleciały już dudki, kręcą się kanie, a błotniaki wiją gniazda pośród trzcinowisk

5219

W trawach zaczynają już kwitnąć mniszki, a w mokrych miejscach widać złoto kaczeńców

52110

Nie przegapcie wiosny siedząc w domu, warto wybrać się w plener bez względu na to co kwiecień naplótł, no i Wielkanoc tuż, tuż…

 

Leśniczy Jarek- lesniczy@erys.pl

 

 

 

 

22:48, lesniczy.lp
Link Komentarze (3) »
sobota, 08 kwietnia 2017

520min

Minęło kilka, dokładnie 10 dni od ostatniego wpisu. Dawno nie było tak długiej przerwy w blogowych zapiskach, ale cóż, wiele się działo!

Wspomniałem ostatnio o zjeździe krajowym Związku Leśników Polskich, który został ze względu na pewne komplikacje statutowe zmieniony na zjazd wyborczy. Blisko 150 delegatów z całej Polski podejmowało ważne decyzje i między innymi wybierany był nowy przewodniczący ZLP w RP. Dotychczasowy przewodniczący, Bronisław Sasin, zamierza niebawem wpaść w błogi stan emerytalny i należało wybrać kogoś, kto stanie na czele ponad 11 tysięcznej Braci Leśnej zrzeszonej w ZLP.

No i stało się, Wasz leśniczy został nowym przewodniczącym Związku Leśników Polskich w Rzeczpospolitej Polskiej.

5201

No nie, chyba nie uważacie, że to „tragiedia”? Mam nadzieję, że nie usłyszę jęku zawodu i nie spadnie na mnie lawina tzw. hejtu?

Jestem leśnikiem z ponad 30-letnim stażem pracy w Lasach Państwowych, od wielu lat działam w ZLP, m.in będąc członkiem Rady Krajowej. Długo, bardzo długo zastanawiałem się nad kandydowaniem na najwyższe w związku stanowisko. Jednak z niezrozumiałego nawet dla mnie powodu lubię nowe wyzwania i podjąłem taką decyzję, uzyskując aprobatę zdecydowanej większości delegatów z całego kraju.

Co to oznacza? Sam nie wiem, bo muszę się teraz mocno przeorganizować. Zmienię z pewnością stanowisko pracy, bo nie sposób być leśniczym i jednocześnie kierować tak dużym, ogólnopolskim zrzeszeniem. To odpowiedzialne stanowisko, absorbujące zapewne wiele czasu i energii. Z pewnością nie oznacza to, że zostanę „bladym, smutnym facetem ze świata polityki”. Od początku mojego świadomego życia, czyli jak ktoś nieco złośliwy może ironicznie zauważyć: „prawie od początku dziejów”, służę przyrodzie i ludziom. Tak z pewnością zostanie, bo przyroda jest moją pasją, zupełnie tak samo jak kontakty z ludźmi.

Już następnego dnia po wyborach, podczas drugiego dnia zjazdu krajowego nawiązałem dobre relacje z Dyrektorem Generalnym LP Konradem Tomaszewskim

5202

Potem uczestniczyłem w naradzie leśnych dyrektorów z całej Polski i w części terenowej, poświęconej szlakom operacyjnym dla harwesterów i forwarderów miałem okazję dodatkowo podumać przy kapliczce naszego Patrona Jana Gwalberta.

5204

Znałem ją wcześniej tylko z teorii, toteż z przyjemnością podziwiałem na własne oczy kapliczkę zbudowaną na cześć naszego, w zasadzie mało znanego, duchowego opiekuna. Niedawno miałem okazję podziwiać inną, postawioną przez leśników z Nadleśnictwa Zwierzyniec

5205

Byłem tam we wrześniu, podczas wędrówki po wschodzie naszego pięknego kraju, odwiedzając także kościółek na wodzie, również blisko związany z Janem Gwalbertem.

Poznałem wtedy i teraz wielu ciekawych ludzi. Podczas narady podszedł do mnie i rozpoznał „bez pudła” miejscowy nadleśniczy i nieco opowiedział o tym bardzo ciekawym zakątku kraju. Tomasz Sot- nadleśniczy z Puszczy Kozienickiej bardzo bowiem dba o turystyczne udostępnienie lasów turystom. Świetnie zdaje sobie sprawę z tego, że lasy Puszczy Kozienickiej są jednym z największych, zwartych kompleksów leśnych w centralnej części Polski. Nic dziwnego zatem, że znajdziemy tu wiele ciekawostek i atrakcji turystycznych udostępnionych turystom przez leśników. Tereny Puszczy Kozienickiej były ulubionym terenem polowań Władysława Jagiełły. Powstałe wówczas dworki w Jedlni i Kozienicach były miejscami postojów króla i jego świty podczas podróży lub polowań. Na pamiątkę, bijące w Puszczy źródełko nazwano „Królewskim Źródłem". Legenda głosi, że właśnie tutaj król wielokrotnie gasił swoje pragnienie. Przez ostatnie pół roku to miejsce odwiedziło ok. 50 tysięcy ludzi.

Z racji zbliżających się świąt wielkanocnych złożyliśmy sobie nawzajem życzenia w towarzystwie Św. Franciszka. Także i ten święty, patron przyrodników, ekologów, a zatem także leśników, ma swoje godne miejsce w lasach Nadleśnictwie Kozienice

5203

 

Bez obaw zatem, póki co… Leśniczym się jest, a nie tylko bywa, zatem niebawem odezwę się, bo jestem Wam winny opowieść o spotkaniu z krzyżodziobem świerkowym, którego szybko i sprawnie rozpoznaliście na fotografii. Jestem pełen podziwu, bo nie było to łatwe zadanie. Tak samo jak nie będzie łatwo leśniczemu być przewodniczącym… Tymczasem zmykam do ogrodu i czekam na odwiedziny mojego najmilszego pupila- wnuka Juliana.

5206

 

Leśniczy Jarek –lesniczy@erys.pl

 

 

 

10:54, lesniczy.lp
Link Komentarze (9) »