O tym co w lesie piszczy...
O autorach
RSS
środa, 12 maja 2010
Mam taką jedną tegoroczną uprawę, na której brakuje tylko szeliniaka. Nie jest to odnowienie naturalne, ale sztuczne. Takie sadzonki są słabsze i szok jaki przechodzą po posadzeniu w połączeniu z inwazją chrząszcza może doprowadzić do efektu przepadnięcia uprawy, czyli pustego pola. W przypadku odnowień naturalnych właściwie się to nie zdarza, siewki mają wystarczająco dużo siły życiowej, żeby mogły łatwo się zregenerować.
sobota, 08 maja 2010
Tak naprawdę największym szkodnikiem który dał się we znaki u mnie i w sąsiednich leśnictwach był łoś. Dzięki swoim gabarytom jest w stanie dostać się wszędzie i żaden płot go nie zatrzyma.
czwartek, 29 kwietnia 2010
Kolega fotograf opowiedział mi jedną ze swoich tegorocznych wiosennych przygód. Otóż siedzi fotograf w budce obserwacyjnej, zamaskowany jak trzeba. Godzina może piąta rano. On siedzi tam od drugiej w nocy, bo trzeba usiąść wcześniej, zanim przylecą koguty, żeby ich nie spłoszyć. Warunki idealne, światło, tło – wszystko. Tokowisko trwa w najlepsze, tuż przy żwirowej drodze. Nagle pojawia się na tej drodze pan na motorowerze. Gość trochę wczorajszy, nie wiadomo czy wraca z imprezy czy jedzie do pracy...
wtorek, 27 kwietnia 2010
Sadzenie lasu odbywało się u mnie w tym roku w trzech parach. Miałem do zalesienia „ręcznego” niedużo, zaledwie 0,8 hektara. Miałbym kilkanaście hektarów, gdybym nie stosował odnowień naturalnych, które w moim leśnictwie wychodzą bardzo dobrze.
poniedziałek, 26 kwietnia 2010
Koledzy namówili mnie, żeby sobie postrzelać na strzelnicy sportowej. Nie tak zupełnie od czapki, bo z instruktorem, który przyjechał specjalnie w tym celu z drugiego końca Polski, a poza tym również w dobrym towarzystwie. Wszystko to jedynie dla rozrywki, jako że strzelanie na strzelnicy do rzutków nie ma wiele wspólnego z polowaniem.
piątek, 16 kwietnia 2010
W minionym tygodniu pomagałem koledze wypuścić do leśnego jeziorka narybek, który przywiózł w wielkich plastikowych beczkach. Kolega prowadzi na tym jeziorku gospodarkę rybacką i ku mojemu zaskoczeniu nie polega ona jedynie na odławianiu ryb w sieci. Akcja zakończyła się sukcesem i kilkaset amurów oraz karpi trafiło do wody.
środa, 14 kwietnia 2010
Widziałem dzisiaj wilka w lesie. Samo w sobie nie jest to zdarzeniem niezwykłym – robotnicy często je widują, najczęściej bardzo wcześnie rano. Dzisiaj wołk przebiegł mi drogę przed samochodem. Lepsze to chyba zresztą niż czarny kot.
środa, 07 kwietnia 2010
Miałem już się wcześniej odezwać, że poprzedni wpis to czysty prima aprilis, no ale liczyłem, że się domyślicie. Poza tym jak wiadomo, były święta, a więc malowanie pisanek a później szereg innych zajęć raczej z daleka od komputera.
czwartek, 01 kwietnia 2010

 

To będzie chyba ostatni wpis na tym blogu. Dzisiaj w wyniku pomyłki jaka zaszła w trakcie ćwiczeń wojskowych na poligonie moja leśniczówka przestała nadawać się do zamieszkania. Nie sądziłem, że możliwa jest pomyłka w trajektoriach pocisków ani że tablice ostrzegawcze postawione w zeszłym roku („Poligon wojskowy wstęp wzbroniony”) przy leśniczówce faktycznie oznaczają że znajduję się w strefie działań wojennych. Ale cóż. Na razie wojsko udostępniło nam w ramach zadośćuczynienia duży namiot, mam nadzieję że nie będzie w nocy bardzo zimno, no i że te śnieżyce które nawiedzają podobno Szkocję i Irlandię do nas nie dotrą. Nie piszę dużo, bo bateria w laptopie się kończy a prądu jeszcze po katastrofie „nie dowieźli”.

środa, 31 marca 2010
Marzec zakończony. W tym miesiącu pozyskałem dużo surowca drzewnego, ponieważ zakończyłem jeden z przewidzianych na ten rok zrębów. (Od początku roku pozyskałem około 2000 metrów sześciennych.) Jestem z tego powodu bardzo zadowolony – były to bardzo cenne sortymenty, które udało się wyciąć i sprzedać w optymalnym okresie, gdy surowiec był zakonserwowany przez niskie temperatury. Została mi jeszcze jedna pozycja zrębowa, ale w porównaniu z tym co już wyciąłem to już pikuś.