O tym co w lesie piszczy...
O autorach
RSS
poniedziałek, 26 kwietnia 2010
Koledzy namówili mnie, żeby sobie postrzelać na strzelnicy sportowej. Nie tak zupełnie od czapki, bo z instruktorem, który przyjechał specjalnie w tym celu z drugiego końca Polski, a poza tym również w dobrym towarzystwie. Wszystko to jedynie dla rozrywki, jako że strzelanie na strzelnicy do rzutków nie ma wiele wspólnego z polowaniem.
piątek, 16 kwietnia 2010
W minionym tygodniu pomagałem koledze wypuścić do leśnego jeziorka narybek, który przywiózł w wielkich plastikowych beczkach. Kolega prowadzi na tym jeziorku gospodarkę rybacką i ku mojemu zaskoczeniu nie polega ona jedynie na odławianiu ryb w sieci. Akcja zakończyła się sukcesem i kilkaset amurów oraz karpi trafiło do wody.
środa, 14 kwietnia 2010
Widziałem dzisiaj wilka w lesie. Samo w sobie nie jest to zdarzeniem niezwykłym – robotnicy często je widują, najczęściej bardzo wcześnie rano. Dzisiaj wołk przebiegł mi drogę przed samochodem. Lepsze to chyba zresztą niż czarny kot.
środa, 07 kwietnia 2010
Miałem już się wcześniej odezwać, że poprzedni wpis to czysty prima aprilis, no ale liczyłem, że się domyślicie. Poza tym jak wiadomo, były święta, a więc malowanie pisanek a później szereg innych zajęć raczej z daleka od komputera.
czwartek, 01 kwietnia 2010

 

To będzie chyba ostatni wpis na tym blogu. Dzisiaj w wyniku pomyłki jaka zaszła w trakcie ćwiczeń wojskowych na poligonie moja leśniczówka przestała nadawać się do zamieszkania. Nie sądziłem, że możliwa jest pomyłka w trajektoriach pocisków ani że tablice ostrzegawcze postawione w zeszłym roku („Poligon wojskowy wstęp wzbroniony”) przy leśniczówce faktycznie oznaczają że znajduję się w strefie działań wojennych. Ale cóż. Na razie wojsko udostępniło nam w ramach zadośćuczynienia duży namiot, mam nadzieję że nie będzie w nocy bardzo zimno, no i że te śnieżyce które nawiedzają podobno Szkocję i Irlandię do nas nie dotrą. Nie piszę dużo, bo bateria w laptopie się kończy a prądu jeszcze po katastrofie „nie dowieźli”.

środa, 31 marca 2010
Marzec zakończony. W tym miesiącu pozyskałem dużo surowca drzewnego, ponieważ zakończyłem jeden z przewidzianych na ten rok zrębów. (Od początku roku pozyskałem około 2000 metrów sześciennych.) Jestem z tego powodu bardzo zadowolony – były to bardzo cenne sortymenty, które udało się wyciąć i sprzedać w optymalnym okresie, gdy surowiec był zakonserwowany przez niskie temperatury. Została mi jeszcze jedna pozycja zrębowa, ale w porównaniu z tym co już wyciąłem to już pikuś.
czwartek, 25 marca 2010
Pobity został właśnie żeglarski rekord świata w załogowym rejsie non-stop dookoła globu. Udało się to francuskim żeglarzom na trimaranie (trzykadłubowym jachcie) Groupama 3 którzy już trzykrotnie bezskutecznie podchodzili to tej próby. Teraz wreszcie się udało – mają rekord Juliusza Verne’a. Pokonanie trasy 28 500 mil morskich (52 782 km) zajęło im 48 dni i siedem godzin, czyli dwa dni mniej niż poprzednim rekordzistom.
czwartek, 18 marca 2010
Ponieważ pomyślałem, że chętnie bym poczytał co się dzieje u innych leśników, a Czytelnicy też pewnie chętnie by zerknęli co robią np. leśniczowie mieszkający w innych rejonach Polski, ogłaszam konkurs. Literacki. A więc … do dzieła.
wtorek, 16 marca 2010

Ponieważ żona miała w stolicy interes, wybrałem się i ja. Trafiliśmy tym samym na targi żeglarstwa i sportów wodnych „Wiatr i Woda”. To coroczna impreza branżowa dla wszystkich związanych z wodą. Przestało mnie już dziwić to, że w halach gdzie wystawia się jachty i wszelki do nich osprzęt stoją również luksusowe samochody. Skupiam się na oglądaniu tego co przyjemne dla oka oraz na wyszukiwaniu ciekawostek.

W tym roku można było oglądać sprzęty wystawione w czterech halach. W dwóch największych królowały jednostki duże, zarówno motorowe jak i żaglowe, a w dwóch pozostałych oprócz różnego typu urządzeń pływających można było obejrzeć (no i oczywiście nabyć) różne rzeczy przydatne w uprawianiu sportów wodnych. Licznie reprezentowane były rozmaite wydawnictwa a także firmy oferujące czarter (wypożyczenie) jachtu w dowolnym miejscu na świecie.

Moją uwagę przyciągnęły dwa „pływadełka” – dmuchany katamaran „smartkat” oraz połączenie deski surfingowej z żaglówką – „multifun”. To pierwsze to zadziwiająca, mieszcząca się w dwóch torbach konstrukcja składająca się z dwóch pompowanych kadłubów, rozpiętej między nimi siatki oraz dwóch żagli o łącznej powierzchni 10,4m². do tego oczywiście maszt, bom i cały osprzęt. Łączna waga zestawu – jedynie 42 kilogramy. Przyznam, że robi wrażenie. Chciałbym zobaczyć ten wynalazek na wodzie. Cena niestety jak na coś, z czego skorzystamy kilka razy do roku, spora – 4 000 euro (czyli ok. 16 000 PLN).

Z kolei Multifun ma być jednocześnie kajakiem, deską surfingową, materacem i żaglówką. Wygląda zabawnie, ale nie mam zaufania do urządzeń wielofunkcyjnych. Uważam, że skaner z faksem i drukarką to gruba przesada, bo żadne z tych urządzeń nie będzie działało dobrze. Ku mojemu zdumieniu kosztuje więcej niż smartkat – wg. strony producenta cena zależy od wielkości i zaczyna się od 20 000 PLN.
  

Tyle z ciekawostek. Były jeszcze łodzie typu „domek na wodzie” oraz różnego rodzaju jachty żaglowe, ale to już działka żony. Na pozostałych zdjęciach „powiew luksusu” czyli motorówki stanowiące wodny odpowiednik Alfa Romeo. Dżentelmeni o pieniądzach nie rozmawiają, a łódeczki ładne, prawda?

  


16:34, lesniczy.lp
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 11 marca 2010


Mamy marzec roku 2010. Chciałem zapytać, czemu, a właściwie komu, poświęcony jest ten stojący w Warszawie pomnik. Dodam tylko, że chodzi o zdarzenia sprzed siedemdziesięciu lat, wiążące się również z polskimi leśnikami.



P.S. autorem zdjęć jest Tomek Ciecierski, któremu bardzo dziękuję.