O tym co w lesie piszczy...
O autorach
RSS
poniedziałek, 21 czerwca 2010
Wczoraj po południu walczyłem właśnie z zawiłościami linuksa gdy na podwórku pojawiło się dwóch rowerzystów. Lał rzęsisty deszcz, a starsi panowie szukali schronienia. Okazali się turystami z prawdziwego zdarzenia – na swoich rowerach mieli wszystko, co niezbędne w dalekiej podróży.
niedziela, 20 czerwca 2010
Zagadka jednego pustego gniazda i drugiego niedokończonego została rozwiązana w stylu historii kryminalnej...
sobota, 12 czerwca 2010
Manewry odbywały się na terenie trzech sąsiadujących leśnictw, w tym mojego. Niestety nie mogłem uczestniczyć w całości, bo miałem tego dnia również inne obowiązki, ale było ciekawie. Zablokowane były wszystkie drogi dojazdowe do miejsc „wypadków” oraz punktów czerpania wody, cały teren był pod nadzorem straży i mogły się po nim poruszać jedynie pojazdy biorące udział w akcjach.
czwartek, 10 czerwca 2010
Wybrałem się ze szczeniakiem do lasu. Samochodem oczywiście. Pies nie jest na razie fanem motoryzacji. Musi być to dla niego spory szok związany zarówno z przemieszczaniem się pojazdu jak i z hałasem. Kiedy już jedzie, włazi na mnie żeby się schować albo przynajmniej położyć na kolanach. Na szczęście nie ma choroby lokomocyjnej, co się psom również zdarza.
poniedziałek, 31 maja 2010
...chłopaki jechali ostro z górki, rozpędzili się, żeby podjechać pod następną górkę, a między górkami – zasadzka. Ciężki samochód – Kamaz – załadowany całym kursem drewna, podobno zatrzymał się w miejscu. Rozpędzony, duży samochód wbił się w błoto jak przecinak. Jeżeli było tak jak mi się wydaje, to naprawdę mają szczęście, że „tylko” uszkodzony samochód, bo i ofiary w ludziach być mogły.
sobota, 29 maja 2010
Złapaną żmiję po dokładnych oględzinach odstawiłem w głębokim kotle do stodoły żeby się nie zgrzała czekając na transport do dziczy. Chciałem ją wywieźć następnego dnia, ale okazało się, że zniknęła. Możliwe jest, że udało jej się jakoś wydostać. Ale jest też możliwe, że stała się czyjąś kolacją lub śniadaniem.
wtorek, 25 maja 2010
Szczeniak w rodowodzie ma wpisane imię Kasha, ale uznaliśmy, że bardziej będzie pasowało Kuna. Na razie ćwiczymy podstawy, czyli sikanie na trawie a nie w domu, ale liczę na wielką pasję myśliwską (za co ręczy hodowca) i dobry charakter. W tej drugiej kwestii wiele zależy też od właściciela i od kontaktu jaki uda się nawiązać na samym początku...
piątek, 21 maja 2010
Wszędzie tam, gdzie przygotowałem zręby na obsiew naturalny, pełen sukces. Widać malutkie, dosłownie kilkudniowe siewki, z których każda ma szansę zostać wielkim drzewem. Za sto lat. Trochę to niesamowite.
wtorek, 18 maja 2010
Wystarczyło tylko kilka cieplejszych dni, żeby kornik stał się bardzo aktywny. Widać to po ilości owadów w pułapkach feromonowych, które zostały wyłożone na początku maja żeby monitorować stan zagrożenia...
poniedziałek, 17 maja 2010
Dzisiaj właśnie wyznaczając taką działkę zrębową natknąłem się na gniazdo drapieżnika, którego wcześniej nie zauważyłem. Jest to duże gniazdo w głębi starego, stu-dwudziesto-letniego drzewostanu. Prawdopodobnie jest nieczynne, bo nie ma pod nim żadnych oznak zasiedlenia – ani odchodów, ani resztek pokarmu, ani żadnych innych. Nie widać też w okolicy żadnego lokatora.