O tym co w lesie piszczy...
O autorach
RSS
niedziela, 09 lutego 2014

Kilka dni temu miałem okazję podróżować po drogach, gdzie ciężki sprzęt wyrył w śniegu tunel na szerokość jednego samochodu, a zaspy były wysokie na dwa metry. No ale to specyfika klimatu wschodniej Polski. Wokół mnie nie widać innych oznak zimy, a termometr pokazuje około 10 stopni w plusie. Jezioro przy leśniczówce jeszcze zupełnie zamarznięte choć lód wieczorem pęka i huczy głośno. Wciąż jednak łażą po nim nieodpowiedzialni ludzie…

Wczoraj jechałem już jednak zupełnie czarną drogą z Pszczewa do Poznania i oglądałem z okna samochodu coraz bardziej zielone pola. Na polu rzepaku siedział spory tabun gęsi, na jednym z pagórków bieliło się od łabędzi, no ale to zwyczajne widoki. Ale co to? Na kawałku pola pod lasem stała sobie para żurawi i porządkowała pióra. Był to dla mnie zaskakujący widok. Żurawie na polu 8 lutego to oznaka wiosny, czy jakaś anomalia?

Jednak po ujechaniu kilkunastu kilometrów zobaczyłem kolejną parę żurawi!

To dziwne, bo według mnie zima jeszcze będzie, bo tak dobrze nie ma, aby już sobie poszła na dobre. Wprawdzie sikory podśpiewują już zupełnie wiosennie, dzięcioły stukają werble na sękach i tokują już kruki, ale to nie są pewne oznaki wiosny. Choć nawet gawrony mają już takie jakieś „rozanielone miny” i swoim mało uroczym głosem próbują „śpiewać”:

Zobaczymy co przyniosą nam najbliższe dni. Oprócz napotkanych żurawi nie zauważyłem innych jednoznacznych oznak wiosny i na razie tylko rozmarza ziemia, a na leśnych drogach jest straszne błocko.

Gdy dojeżdżałem już do domu usłyszałem w radiowej Jedynce niesympatycznie brzmiącą, inną niż meteorologiczna, prognozę. Według niej, w tej chwili, co czwarty Polak obarczony jest wymiernym ryzykiem zachorowania na chorobę nowotworową. To choroba naszej cywilizacji, przed którą pomimo coraz bardziej rozwiniętej medycyny, trudno uchronić się. Praktycznie w każdej rodzinie pojawi się ten problem… Tyle jest ludzkich tragedii wokół nas. Choroba niesie za sobą strach i bezradność, a co może być gorszego od bezradności? Szczególnie dla leśników, zwykle twardych, aktywnych i zdecydowanych ludzi. Ale i ich nie omijają nieszczęścia: choroby, wypadki, problemy. W mojej służbowej e-skrzynce ostatnio bardzo często napotykam na błagania o pomoc oraz zawiadomienia o pogrzebach leśników w sile wieku. Rozmaite choroby dotykają leśników i ich bliskich, a  wtedy zostaje tylko wołanie o pomoc. Nie udawajmy, że to nas nie dotyczy, że to nie nasz problem. W czasie choroby każdy człowiek potrzebuje drugiego człowieka i oznak człowieczeństwa.

W tym roku 11 lutego, czyli już niebawem będziemy po raz 22 obchodzili Światowy Dzień Chorego. To wprawdzie katolickie święto, ustanowione 13 maja 1992 roku przez papieża Polaka Jana Pawła II, ale przecież chorujemy wszyscy, niezależnie od wiary, przekonań i wieku. Człowiek to, pomimo tego, że często myślimy inaczej, niedoskonałe stworzenie i choć został stworzony po to, aby żyć i być szczęśliwym, w jego życie czasem wkracza choroba, a na każdego z nas czeka śmierć.

Dlatego pamiętajmy o drugim człowieku, o jego problemach, chorobach, często powodujących także tarapaty finansowe i wraz z oznakami wiosny zdobądźmy się także na oznaki człowieczeństwa. Wspierajmy fundacje, szpitale, hospicja…  Niebawem będzie szczególnie dobra okazja.

Zgodnie z ustawą o działalności organizacji pożytku publicznego, osoby płacące podatek dochodowy od osób fizycznych mogą pomniejszyć podatek należny, deklarowany w rocznym zeznaniu podatkowym o 1 %, przekazując tę kwotę na rzecz wybranej organizacji pożytku publicznego.

Leśnicy maja także takie organizacje i powołali do życia fundacje, działające na zasadzie „non profit”, a niosące pomoc tym, którzy jej potrzebują.

Fundacja Pomocy Leśnikom i ich Rodzinom imienia Huberta Jurczyszyna w Szczecinie ul. Słowackiego 2 (siedziba RDLP)

nr KRS 0000 227907

konto do wszelkich wpłat : Bank BPH 96 1060 0076 0000 3260 0172 4403

Wystarczy wpisać w druku PIT za 2013 r. nr KRS /0000227907/ oraz kwotę, a darowizna zostanie przekazana przez Urząd Skarbowy na konto Fundacji. Można także wskazać wybraną osobę ( należy podać imię i nazwisko ) a Fundacja przekaże całą zebraną kwotę tej właśnie osobie.

Podobną fundacją, która pomaga leśnikom z całej Polski, choć siłą rzeczy częściej tym z południowej i wschodniej części kraju jako, że założono ją przy RDLP Krosno, jest fundacja „Pomoc Leśnikom” , adres pocztowy: ul. Bieszczadzka 2, 38 - 400 Krosno. Zasady są takie same, jeśli komuś bliżej sercem do Krosna to proszę wpisać na PIT:

Nr KRS Fundacji: 0000040564, można też dokonywać dowolnych wpłat na konto: BGŻ S.A. Krosno 24203000451110000000246150

Szczegółowe wiadomości o fundacjach można znaleźć na stronach www regionalnych dyrekcji LP w Szczecinie, klikając na link:

 http://www.szczecin.lasy.gov.pl/web/rdlp_szczecin/37354

 (pełnej informacji udzieli w razie potrzeby telefonicznie Bronisław Sasin) oraz Krośnie:

http://www.krosno.lasy.gov.pl/web/rdlp_krosno/fundacja-pomoc-lesnikom

 ( doskonale zorientowany będzie leśniczy Jerzy Miliszewski).

 Fundacje nie mają pracowników i nie generują dla nich zysków. Są po to, aby pomagać ludziom w nieszczęściach, które czyhają wokół nas. Naturalnie nie tylko fundacje leśników liczą na Wasze oznaki człowieczeństwa. Słyszycie pewnie apele fundacji i prośby ludzi, którzy proszą o wsparcie, bo jest tylu potrzebujących pośród nas…

A ja Was bardzo proszę: okażcie zrozumienie i nie zatwardzajcie serc ! Życzę też, abyście sami, ani Wasi bliscy, nie musieli korzystać z takich form pomocy i nie wyglądali oznak człowieczeństwa. Lepiej szukajmy oznak nadchodzącej wiosny…

 

Leśniczy Jarek- leśniczy@erys.pl

 

 

17:30, lesniczy.lp
Link Komentarze (3) »
piątek, 07 lutego 2014

Pamiętacie zapewne program telewizyjny „Piórkiem i węglem” gdzie niezapomniany profesor Wiktor Zin potrafił fascynująco opowiadać o tradycjach polskiej architektury i jednocześnie wspaniale szkicował? Jednak nie dajcie zwieść się tytułowi mojego wpisu, bo nie chodzi tu absolutnie o opowieść o leśniczym, który o brzasku rozkłada sztalugi na leśnej polanie lub o zachodzie słońca kreśli węglem na białym kartonie kreski, oddające urok architektury drewnianej leśniczówki. Nie o poetycki nastrój twórczy tu chodzi, lecz o zwyczajną prozę leśnego życia, niestety!

Leśniczowie też namiętnie szkicują ale to wcale nie znaczy, że jest to działalność artystyczna, a jej „owoce” zawisną w galeriach sztuki lub muzeach… Leśniczowie w codziennej pracy wykonują wiele szkiców, które nie mają, niestety, nic wspólnego z działalnością profesora Zina i jemu podobnych. To jeden z obowiązków leśniczego, oceniany m.in. podczas audytów certyfikacyjnych i innych, licznych kontroli.

Jednym z ważniejszych szkiców w teczce leśniczego jest szkic zakładanej uprawy leśnej. Najczęściej wykonuje się go już wtedy, gdy w miejscu planowanej uprawy rośnie jeszcze stary las. Chodzę wtedy po całym przyszłym zrębie, który wkrótce będzie uprawą i projektuję tam nowy las. Muszę także wypatrzyć tam wszystkie chronione i cenne elementy przyrody, których nie można zniszczyć podczas przygotowania gleby i sadzenia: mrowiska, nory borsuka czy norki tchórza, kupki kamieni, gdzie czasem chronią się łasice itp. Nieskromnie powiem, że wymaga większej inwencji i „natchnienia” niż niejedna praca artystyczna. Bo tam, gdzie dziś rośnie dziś stary las, wyobraźnia i znajomość gleby oraz wymagań siedliskowych, czy świetlnych i wilgotnościowych drzew musi podpowiedzieć leśniczemu kształt i skład nowego pokolenia. Trzeba wykorzystać wszelkie możliwości tego kawałka ziemi, aby w przyszłej uprawie znalazło się maksymalnie dużo gatunków, ale też skład tej uprawy musi być zgodny z tym, co podpowiada mapa glebowa i wzorzec dla krainy przyrodniczej , ustalony w zasadach hodowlanych. Taki szkic jak widzicie na tytułowym zdjęciu zawiera wiele informacji. Rysuję na nim pozostawione kępy starego lasu, czyli biogrupy (B), pozostawione dziuplaste, stare lub ogólnie pożyteczne dla przyrody drzewa ekologiczne (E). Zaznaczam rozmieszczenie gatunków, pamiętając, że w sytuacji gdy uprawa dotykać będzie pola, na jej skraju należy zaplanować strefę ekotonową z gatunków biocenotycznych (bioc). Będzie to pas najpierw małych, potem większych krzewów, a wreszcie drzew liściastych, który będzie łagodził przejście pola w las i spełniał wiele pożytecznych funkcji. To takie „drzwi do lasu”, chroniące go przed wysychaniem, wiatrami i pełniące pożyteczną rolę dla wielu stworzeń polnych i leśnych, dostarczając pożywienia i schronienia.

Na szkicu uprawy odpowiednimi kolorami zaznaczam miejsce posadzenia gatunków dobranych do warunków siedliskowych i założonego typu przyszłego drzewostanu. W nagłówku wpisuję informacje o przyszłej uprawie: lokalizację, powierzchnię, planowany skład gatunkowy nowego lasu, planuję sposób i czas przygotowania gleby:

Na odwrocie rozliczam powierzchnię całego wydzielenia leśnego, łącznie np. z pozostawionymi biogrupami i planuję ilość sadzonek poszczególnych gatunków do założenia uprawy:

 Jest to materiał wyjściowy do planu działania leśniczego szkółkarza, który musi zapewnić mi sadzonki odpowiedniego gatunku, wieku i jakości. Informacje od wszystkich leśniczych są zbierane i sumowane, a w ten sposób mój kolega leśniczy-szkólkarz Stasiu wie odpowiednio wcześniej, co wiosną będziemy potrzebowali do założenia nowych upraw. A jest tych sadzonek sporo, bo w moim tylko leśnictwie co roku sadzi się 150-200 tys. sadzonek. Dlatego szkic przygotowuję dużo wcześniej, gdy jeszcze rośnie tam las. Jeszcze wcześniej, przy planowaniu cięć przygotowuję dla tego samego fragmentu lasu szkic zrębowy:

Zaznaczam tam kierunek obalania i zrywki drzew, miejsce składowania drewna, kierunek jego wywozu, miejsce położenia apteczki i schronu dla pracowników. Na szkicu zaznaczam także wymagające ochrony rzadkie rośliny, drzewa z widocznymi gniazdami ptaków drapieżnych, pozostawione biogrupy czy drzewa ekologiczne.

Prawda, że potrzeba nieco wiedzy i wyobraźni do takiego szkicowania? Szkice zrębowe i zakładanych upraw sporządzamy już od wielu lat. Najstarszy szkic uprawy, który odszukałem w swoim "małym archiwum" pochodził z 1994 roku:

A to szkic uprawy z 1995 roku, zakładanej na fragmencie lasu, gdzie istniała wcześniej plantacja topolowa:

 Plantacje topoli był to wymysł „socjalistyczny”, polegający na szybkiej produkcji taniego drewna dla narodowego przemysłu. Często plantacje sadzono na siedliskach odpowiednich dla dębów, jesionów czy, nawet tak jak tutaj, na podmokłych olsach. Uprawa zaplanowana wtedy przeze mnie, gdy byłem dopiero od dwóch lat leśniczym, udała się znakomicie i rosną tam olchy, dęby, jesiony i modrzewie. Z olchowego młodnika w ubiegłym roku pozyskałem już w ramach czyszczeń późnych ponad 20m3 papierówki.

To z kolei szkic zrębowy z 1996 roku:

Pracowały wtedy małe, najczęściej jednoosobowe „zule”, dlatego na szkicu wyznaczałem działki zrębowe dla poszczególnych drwali. Najczęściej losowali działki, bo bywało, że potrafili nieźle pokłócić się przy podziale pracy. Szczególnie gdy w grę wchodziły solidne, „dwukubiczne” sosny obsypane szyszkami, które potem zbierał drwal, który je ścinał. Szyszki dostarczały nasion do produkcji sadzonek na szkółce i „dobrze płaciły”, stąd były łakomym kąskiem. Zdarzało się czasem, że drwale mało nie pobili się o sosnę, rosnącą na granicy działek. To były czasy… Dziś, gdy spoglądam na szkic wykonany 20 lat temu, odżywają dawne wspomnienia. Prawie takie, jakie towarzyszą nam gdy spoglądamy na szkic dawnej architektury, wykonany węglem przez profesora Zina.

Dziś, gdy powszechnie pracują w lesie harwestery i forwardery, trzeba też przy okazji szacunków brakarskich przygotowywać szkice szlaków gospodarczych. Jeżdżą po nich maszyny, a ich przebieg należy mądrze zaprojektować, aby wykorzystać naturalne luki w drzewostanie, wyrządzić jak najmniej szkód w lesie i ochronić cenne obiekty przyrodnicze. Gdy po raz pierwszy w listopadzie 2007 roku harwester pojawił się na zrębie w moim leśnictwie:

 nie myślałem, że stanie się tak trwałym elementem leśnego krajobrazu jak drwal z pilarką. Dlatego dziś wdrażam w życie przygotowane wcześniej szkice szlaków:

I rozmyślam nad kolejnymi, bo wciąż działam przy szacunkach brakarskich na 2015 rok. Rocznie wykonuję około 160-180 hektarów trzebieży i czyszczeń, to jest co szkicować, skoro szlaki zrywkowe są rozmieszczone co 20 metrów.  Szkicuję także na mapie leśnictwa rozmieszczenie zrębów, czyszczeń i trzebieży na kolejny rok:

Wtedy łatwiej przygotować logistykę prac oraz zaplanować drogi wywozu drewna. Szkice to spore ułatwienie wielu działań leśniczego, ale trzeba się trochę napracować i dobrze pomyśleć zanim powstaną. Dobrze byłoby je robić ze śmigłowca, bo las z góry wygląda tak:

 Widać wtedy dobrze kształt uprawy i wilgotniejsze zaniżenia, które  widziane z góry sa ciemniejsze. Z pewnością jednak wszelkie szkice nakreślone ręką leśniczego są swoistym „utrwalaczem” i archiwum jego skomplikowanej pracy oraz obrazem zmian towarzyszących rozwojowi sztuki leśnej.To swojego rodzaju "dzieło sztuki", choć leśnicy zbytnio nie lubią tej żmudnej pracy. Jednak warto szkicować, bo to z pożytkiem dla lasu... Może kiedyś, obok starych leśnych fotografii, szkice zrębów, projektowanych szlaków oraz upraw będą wyjątkowo cenną pamiątką?

Leśniczy Jarek-lesniczy@erys.pl

23:40, lesniczy.lp
Link Komentarze (3) »
sobota, 01 lutego 2014

Dziś rano gwar ptasich głosów i ich radosne, „prawie wiosenne” nawoływania oznajmiły radykalne ocieplenie. Słońce przygrzewało, a termometr pokazywał 5 w plusie. To pierwszy dzień od dwóch tygodni, gdy zima nieco odpuściła. No tak, wszyscy narzekają, gdy w styczniu jest mokro i buro jak jesienią, ale gdy zima trzyma, to też szybko nam się nudzi i pragniemy ciepła. Jednak jest wciąż biało. Wokół karmników dotychczasowy, intensywny ruch nieco zelżał, bo gdy jest cieplej, to nie trzeba tyle jeść.

Uświadomiłem sobie, że dla zwierząt czas mroźnej i śnieżnej zimy to nieustanna walka o jedzenie. W zimowym lesie jedzenie to życie. Dla wielu zwierząt, szczególnie małych ptaków nawet krótki czas bez „wszamania” czegokolwiek oznacza śmierć. Dlatego kiedy w ostatnich dniach odwiedzałem pracowników ZUL-a na wykonywanych czyszczeniach, trzebieżach i zrębach wszędzie spotykałem ślady intensywnego żerowania mieszkańców lasu.

 Trwają prace leśne prowadzone równolegle na trzech zrębach. Gdy tylko mróz mocniej ścisnął rozpocząłem zrąb olchowo-brzozowy w podtopionym fragmencie lasu na samym końcu leśnictwa. Odkładany był już od kilku lat, bo wciąż pod drzewami było tam lustro wody. Wiele drzew już zamarło z powodu podtopienia i te najbardziej bagniste fragmenty zostaną pozostawione w stanie nienaruszonym dla przyrody. Brzeg zrębu opanowały bobry i nacięły spory zapas osikowych kołków. Muszą przecież coś jeść…

Kilka dni temu nad brzegiem malowniczo wijącej się rzeki Obry:

Obserwowałem jak udeptały brzeg rzeki, znosząc do wody kawałki pociętego buka:

Na skraju rzeki widać mnóstwo zatopionych patyków, które są zapasem żywności dla pracowitych gryzoni. Przecież muszą coś jeść!

 

 Cały brzeg rzeki nosi ślady bobrowych strugów. Grube, stare buki są okorowane o obgryzione na wysokość bobra. Nawet stare, stuletnie sosny zostały ogryzione przez bobry:

 Może sosnową żywicą leczą przeziębienie?

Na drodze prowadzącej do zrębu na bagnach leży sosna wywrócona przez wiatr

 Nie usuwałem jej od razu, bo to jadłodajnia dla jeleni i saren. Jej kora, zawierająca sole mineralne i mikroelementy jest teraz bardzo pożądaną karmą soczystą dla zwierzyny płowej. Sarny bardzo jej teraz potrzebują, aby przeżyć zimę, a rogacze jeszcze teraz nakładają nowe poroże czyli parostki:

Na opustoszałych polach pokrytych zmrozonym śniegiem znajda teraz niewiele pożywienia i dlatego trzymają się lasu. Gdy jechałem na drugi zrąb, a jest to kępa starych robinii akacjowych położona pośród gruntów prywatnych:

Kątem oka zobaczyłem coś ciemnego na skraju leśnej drogi:

Poznajecie ten charakterystyczny kuperek? To dzięcioł zielony:

Dzięcioły zielone rzadko kują pnie drzew w poszukiwaniu larw owadów, a bardzo chętnie kopią nory w mrowiskach:

Ta dziura w mrowisku, którą wypatrzyłem została chyba niedawno wykopana, bo była dość płytka. Czasami ten dzięcioł potrafi kopać około metrowy tunel w mrowisku, aby dostać się do smakowitych larw mrówek.  W ich zjadaniu pomaga mu specjalnie zbudowany język. Wysuwa się on poza dziób dzięcioła zielonego aż do 10 cm, zakończony jest rogowym grotem, a pokrywa go lepka wydzielina i dodatkowo rząd haczyków skierowanych do tyłu. Ten raczej nietypowy dzięcioł rzadko przebywa na drzewach, a częściej kica podobnie jak zając po ziemi, poszukując mrówek w różnych zakamarkach. Zimą kopie tunele w kopcach mrówek, bo aby żyć, trzeba jeść...

Dotarłem na trzeci zrąb, gdzie na trzech wyznaczonych gniazdach harwester zabiera się za wycinanie sosen i tnie je na 5 i 4-metrowe kłody. Na razie ciągniki wyciągają grube sosny, ścięte przez drwali piłami, bo z tak grubymi i mocno ugałęzionymi drzewami harwester sobie nie poradzi. Gdy wróciłem do domu zajrzałem do karmników koło leśniczówki. Ruch tam na całego, bo każdy ptak chce jeść. Uwijało się tam kilkadziesiąt dzwońców, sikory, jery i grubodziób. Kto nie dopcha się do słonecznika i nie napełni brzuszka może nie przetrwać nocy:

 Któregoś dnia moja Reginka obserwowała przez okno kuchni jak jedna bogatka usiadła nastroszona na ziemi, a po chwili położyła się i znieruchomiała… W karmnikach wciąż uzupełniamy nasiona słonecznika, a na krzewach wiszą ”pyzy” i słonina. Wciąż wielkim powodzeniem cieszą się jabłka, które są obstawione przez kwiczoły:

 choć czasem dopadnie do nich także zięba, sikora lub kilka kosów, które kręcą wciąż w pobliżu. Kawałkami słoniny interesują się sikory, kowaliki, dzięcioły duże, podjadają ją też chętnie sroki i sójki. Co jakiś czas pojawia się dzięcioł mały, czyli dzięciołek:

Wszyscy chcą jeść, bo szczególnie teraz, srogą zimą, jedzenie to życie. A jak widzicie, są różne rodzaje pokarmów dla różnych zwierząt. Pamiętajcie, aby tam gdzie można i gdzie jest taka potrzeba pomagać zwierzętom przetrwać zimę podrzucając im coś do jedzenia. Nie kopcie tylko tuneli w mrowiskach, zielone dzięcioły poradzą sobie same.

Miłej niedzieli!

 

Leśniczy Jarek- lesniczy@erys.pl

 

 

19:20, lesniczy.lp
Link Komentarze (12) »
środa, 29 stycznia 2014

Wokół nas trwa medialna dyskusja i „wieczorne Polaków rozmowy” o ekspresowej zmianie ustawy o lasach, polegającej na nałożeniu na Lasy Państwowe dodatkowych opłat. Z zainteresowaniem czytam medialne doniesienia, a szczególnie komentarze zamieszczane pod nimi. To bardzo ciekawa lektura, bo można z niej poznać obraz lasu i leśników malowany ludzkimi poglądami. Na ile jest to prawdziwy i rzetelny obraz?

Stali czytelnicy systematycznie zaglądający na strony mojego blogu mają z pewnością swój punkt widzenia. Dziennikarze piszący niektóre teksty oraz komentatorzy bardzo często prezentują poglądy, z których wynika, że pojęcia nie mają, jak wygląda polski las i praca leśników. Ale cóż, nie każdy na wszystkim musi się doskonale znać… Dziennikarski warsztat bardzo często wypełniony jest manipulacją i prowokacją, choć głównie powinien opierać się na Prawdzie, misji społecznej i rzetelności. Dziennikarz podpisuje się jednak (najczęściej) imieniem i nazwiskiem pod tekstem i prezentuje swoje poglądy. Każdy z nas ma prawo do swoich poglądów i naturalnie trudno wymagać aby każdy był ekspertem od lasów i pisał peany na cześć leśników. Anonimowe komentarze, podpisane wymyślonym Nickiem, to już bardzo często „radosna twórczość” lub zamierzone manipulowanie jakiegoś „trolla”. Tam dopiero można sobie poużywać i dać upust emocjom, zwykle negatywnym. Mnóstwo tam też paskudnych kłamstw i dziwnych kłamstewek. Bo oto niedawno odebrałem emaila od sympatycznego Pawła D. z linkiem do strony, gdzie z jednego z komentarzy ze zdumieniem dowiedziałem się, że sprzedano moją leśniczówkę:

~zabrze49- 26.01 (12:30)

22 tys. -sprzedana lesniczowka przez lasy panstwowe....

 

Poznajecie tę fotografię? Całkiem niedawno była umieszczona na blogu leśniczego! Koleś napisał ewidentną bzdurę i aby ją uwiarygodnić, załączył skradzione z blogu zdjęcie… Moja leśniczówka nadal jest w niezbywalnych zasobach Lasów Państwowych, a ja gdy przestanę być leśniczym muszę ją opuścić w ciągu trzech miesięcy. Gdy uda się mi dotrwać do emerytury w wieku 67 lat będę miał na to sześć miesięcy... Zachęcam Was do czytania, oglądania i słuchania materiałów dziennikarskich na temat lasów i nałożonych na nich dodatkowych opłat. Warto czytać też komentarze, choć ostrożnie należy traktować płynącą z tego czytania wiedzę.

Wiele osób mówi, że obłożenie lasów obowiazkiem ogromnych wpłat do budżetu  to dobre posunięcie, bo skąd rząd miał wziąć pieniądze? Wiele osób mówi, że leśnicy stworzyli państwo w państwie i opływają w dostatki… Warto tylko pamiętać, że rząd nie zabiera pieniędzy leśnikom, a zabiera je państwowym lasom. To istotna różnica.  My, leśnicy damy sobie radę i będziemy spokojnie robić swoje. W latach 80 pracowaliśmy za grosze, prowadziliśmy gospodarstwa, aby przeżyć z rodziną bo pensje były bardzo marne, sporo poniżej średniej krajowej. Dziś za to, że jesteśmy na 24 godzinnej służbie dla ludzi i polskich lasów zarabiamy więcej, ale przecież nie krocie, jak usiłuje się to wmówić opinii publicznej, szafując cyframi oraz kwotami naszych zarobków. bo ludzie wciąz niewiele wiedzą o naszej pracy...

  Tak się złożyło, że kilka dni temu trafiła do mnie ekipa filmowa TVN 24, przygotowująca materiał do programu „Czarno na białym”, dotyczącego "wycinki leśnej kasy":

Ten program był emitowany wczoraj o 20.30 w TVN 24, ale można go też obejrzeć tu:

http://www.tvn24.pl/czarno-na-bialym,42,m/daleko-od-szosy,392292.html

Z materiału możecie poznać kilka kawałków mojego leśnictwa oraz obejrzeć parę epizodów z pracy leśniczego i sądzę, że sporo dowiedzieć się o gospodarce leśnej. To jeden z nielicznych programów, który pokazuje normalną, terenową pracę leśniczego. Bez scenariusza, powtarzania scen i białej koszuli… Zajrzyjcie na stronę tvn 24 i poznajcie cały materiał. Fajnie zabrzmiały tam dla mnie wyobrażenia o lesie studentów leśnictwa…

Jednak mówiło się tam też dużo o gospodarce finansowej, o przychodach, szczególnie w rozmowie z dyrektorem generalnym, o milionach wagonów drewna wyjeżdżających z lasów, ale szkoda, że nie mówiło się o kosztach leśnej działalności. To nie jest tak, że leśnicy wycinają te miliony wagonów drewna i stanowi to ich dochód i zysk! Lasy Państwowe w latach 2014 i w 2015 wpłacą do budżetu państwa po 800 milionów złotych, a w kolejnych latach będą odprowadzać po 2 proc. od zysku, czyli około 100-150 milionów złotych rocznie. 650 mln ma zostać przeznaczone na popularne „schetynówki” czyli rozbudowę dróg. A przecież lasy budowały dotąd drogi za kwoty dużo wyższe! Teraz już pewnie nie będą realizować takich pożytecznych inwestycji:

 Pieniądze mają trafić do samorządów, ale wiele z nich nie ma kasy na niezbędny udział własny w programie i pewnie z nich nie skorzysta. Tam gdzie buduje się nowe drogi pojawiają się zaraz takie znaki:

Głównie dlatego, że to  „lasy rozjeżdżają drogi wielkimi samochodami”. To nie "lasy" jeżdżą tymi samochodami, a mieszkancy gminy, np.pan Rysiek z sąsiedniej wsi, albo np.pan Zdzisiek- nasz sąsiad, który pracuje w firmie transportowej. Te drogi mają służyć ludziom, szczególnie tym z okolic, skoro buduje je lokalny samorząd, a nie powstawać dla przecinania wstęgi, pokropienia otwarcia podczas uroczystego obiadu czy dla wstawiania tablicy informacyjnej o tym wiekopomnym dziele. Przecież dziś nawet rolnicy mają powszechnie ciężkie i wielkie pojazdy!

 A skoro leśnicy mają przekazać pieniądze pochodzące z ich działalności na budowę dróg, to czy nie lepiej byłoby zamiast oddawać te pieniądze do budżetu państwa, stworzyć mechanizm przekazywania ich bezpośrednio z każdego nadleśnictwa do miejscowej gminy lub powiatu? Jeśli każde nadleśnictwo w Polsce ma przekazać w ciągu dwóch lat blisko 2 mln złotych do budżetu, to lepiej, aby te pieniądze zostały na miejscu, będą mniej wirtualne.  Ludzie „na dole” zawsze dogadają się i mądrze je spożytkują.

Dotychczas LP także płacą rocznie około 200 mln złotych podatków na rzecz lokalnych samorządów. Blisko 3 mld zł rocznie wpłacają do kasy państwa. A koszty? W ramach swojej działalności lasy finansują nieustannie, od wielu lat zadania państwa, bo 16 mln złotych przeznaczają na ochronę przyrody, tyle samo na turystykę leśną, czyli szlaki, obiekty i urządzenia umożliwiające zwiedzanie lasów, ponad 15 mln pochłonęła edukacja przyrodnicza, około 13 mln przeznaczono na cele społeczne- dofinansowanie samorządów, stowarzyszeń (np. straży pożarnych) i aż 88 mln na ochronę przeciwpożarową.

 Potrzeba czasu aby ocenić skutki takiego rozwiązania. Choć bardzo przypomina ta danina to, co już było - obowiązkowe kontyngenty, czyli odgórnie nakreślone plany dostaw w czasach budowania komunizmu w Polsce. Wtedy także narzucano obowiązkowe dostawy zboża, ziemniaków, mięsa…

Proszę Was, zdobywajcie rzetelną wiedzę na ten temat, bo warto interesować się przyszłością naszych, wspólnych lasów. Projekt ustawy ujrzał światło dzienne 23 grudnia, a 24 stycznia był po trzecim czytaniu w Sejmie. Nikt z naszych przedstawicieli nie konsultował się, nie słuchał leśników, nie pytał osób zainteresowanych, a przecież wszyscy jesteśmy zainteresowani, prawda? Dlatego musimy dobrze znać temat lasów państwowych, bo może nas wreszcie ktoś zapyta o zdanie?

 

Leśniczy Jarek- lesniczy@erys.pl




20:52, lesniczy.lp
Link Komentarze (3) »
niedziela, 26 stycznia 2014

Moja opowieść o budkach lęgowych i schronach wzbudziła spore zainteresowanie. Szczególnie schrony dla nietoperzy okazały się swojego rodzaju ciekawostką, bo nietoperze to stworzenia nocne, tajemnicze i pewnie dlatego mało znane. Być może dlatego w  wielu  kulturach  przypisuje  im  się  cechy  demoniczne i nietoperze zupełnie niesłusznie cieszą  się  złą  sławą. Tak było już w starożytnej Babilonii, Rzymie oraz europejskim średniowieczu. W początkach chrześcijaństwa nietoperz  stał  się  jednym z  wcieleń  diabła i towarzyszem oraz  pomocnikiem czarownic. Chętnie sięgała po niego demonologia ludowa.  Wierzono powszechnie, że chętnie wysysają krew z niemowląt, wplątują  się  we  włosy, sieją  niepokój i przynoszą  nieszczęście. Pewnie są tacy, którzy wierzą w to do dziś… Choć, może dla równowagi, są kultury, gdzie nietoperz jest pozytywnym symbolem. Chińczycy uważają pojawienie się nietoperza w ich domu  za wyjątkowe bardzo pozytywne wydarzenie, a chiński symbol szczęścia jest otoczony wizerunkami czterech nietoperzy. Jedno jest pewne- to nietoperze powinny bać się ludzi, bo ci czynią im wiele złego, a nie odwrotnie.

Leśnicy od lat doceniają ich ogromną rolę w ograniczaniu liczebności owadów, które mają wielki wpływ na zdrowy las. Może dlatego w Gołuchowie, w Ośrodku Kultury Leśnej zobaczycie takiego ciekawego, blaszanego nietoperza:

Zajmując się edukacją leśną warto upowszechniać wiedzę o pożytecznym życiu tych nocnych ssaków. Przecież już w 1884 roku Karol Hostyński w pracy „Szanujmy nietoperze” pisał: „Niezliczone baśnie i przesądy o nietoperzach przechowywane uporczywie w tradycji naszego ludu (…) dając pochop do nieubłagalnego go niszczenia przy każdej sposobności.(…) Leśnicy mający dosyć sposobności do stykania się z ludem wiejskim, mogą w tym kierunku bacząc zarazem na swój własny interes, działać nader skutecznie”.

Kto z Was chce bliżej poznać się z nietoperzami niech zajrzy na bardzo ciekawą stronę opatrzoną takim logo:

Strona www.nietoperze.pl redagowana jest wspólnie z grupą pracowników naukowych UP w Poznaniu od 1997 roku przez leśniczkę Jolantę Węgiel, świetną znawczynię nietoperzy oraz specjalistkę do spraw promocji Wydziału Leśnego Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu.

Zajrzyjcie koniecznie na  www.nietoperze.pl

Na świecie stwierdzono około tysiąca gatunków nietoperzy, z tego większość w strefie tropikalnej. W Europie występuje ich około 40, natomiast Polsce stwierdzono dotychczas 25 gatunków  tych tajemniczych zwierząt. Polskie nietoperze  należą do dwóch rodzin: podkowcowatych (2 gatunki) oraz mroczkowatych ( pozostałe 23). Wszystkie są pod ścisłą ochroną, którą gwarantuje im ustawa o ochronie przyrody. Głównym składnikiem pożywienia nietoperzy są owady. Wiadomo, ze wiele ptaków także odżywia się owadami. W dawnych podręcznikach do średnich i wyższych szkół leśnych można wyczytać, że ptaki w czasie karmienia piskląt zjadają aż 54 kg różnych gąsienic na 1 hektarze lasu. Kiedyś nawet poczciwe kury domowe wspierały rolników i leśników w walce z nadmiarem owadów:

 Kury bardzo lubią zielone gąsienice lub poczwarki poprocha cetyniaka. To 3-4 centymetrowy motylek, który należy do najgroźniejszych i najbardziej dokuczliwych szkodników sosnowych borów. Według badań naukowców w ciągu dnia jedna kura może zjeść nawet do 6000 poczwarek poprocha, a w ten sposób 200 kur całkowicie zniszczy populację groźnego motyla na hektarze lasu. Kury chętnie też rozprawiają się z żarłocznymi pędrakami chrabąszczy, których dostatek jest na moim podwórzu, a i w lesie ich nie brakuje.

Jednak nietoperze poprochów zwykle nie jedzą, bo to dzienny motyl i nie rywalizują z ptakami, ponieważ żerują nocą. Nocny tryb życia nietoperzy możliwy jest dzięki echolokacji - niezwykłej zdolności orientowania się w przestrzeni poprzez wydawanie przez nie dźwięków (pisków o określonej tonacji), a następnie wsłuchiwanie się w ich echo powracające od odbitych przedmiotów. Im bliżej zwierzęcia znajduje się przedmiot tym szybciej echo powraca, stąd nietoperz tworzy sobie w ten sposób obraz otoczenia nawet w kompletnej ciemności. Niektóre gatunki nietoperzy jednak pomagają sobie dodatkowo wzrokiem. Warto pamiętać, że te ssaki zjadają ogromne ilości komarów, a zatem zamiast myśleć o chemicznym zwalczaniu uciążliwych owadów może lepiej pomagać nietoperzom?

Instrukcja Ochrony Lasu- ważny dokument dla leśników i właścicieli lasów zaleca na stronie 35:

„Aktywna ochrona nietoperzy w lesie polega na:

a) zachowaniu środowiska ich występowania, zapewnianym przez mozaikowość środowiska leśnego, urozmaiconą granicę polno-leśną, zachowanie śródleśnych obszarów wilgotnych i zbiorników wodnych, renaturyzację potoków i preferowanie biologicznych metod ochrony lasu;

b) ochronie schronień:

– letnich – pozostawianie starych i dziuplastych drzew, remontowanie zasiedlonych budynków poza okresem rozrodu,

– zimowych – zabezpieczenie przed niekontrolowaną penetracją, przez zamykanie wejść na zimę,

– przejściowych i godowych;

c) tworzeniu nowych kryjówek – przede wszystkim skrzynek nadrzewnych, zalecanych tam, gdzie brakuje naturalnych schronień. Wykonuje się je najczęściej z drewna – powinny być szczelne, trwałe, z szorstką powierzchnią wewnętrzną i ciasnym szczelinowym wlotem (15–20 mm), zlokalizowanym w dolnej części.”

Wszystko co najważniejsze o schronach dla nietoperzy napisał Dariusz Łupicki w malutkiej publikacji, wydanej kiedyś przez Okręgowy Zarząd Ligi Ochrony Przyrody w Zielonej Górze. Poleca dwa typy schronów dla nietoperzy, w zależności od gatunku. Dla np. mopków i nocków Brandta dobry będzie typu o wymiarach zbliżonych do modelu Stratmann, natomiast schrony typu Issel będą odpowiednie dla gacków i nocków Bechsteina:

A oto zasady ich wieszania:

Warto też bacznie zwracać uwagę na to, co robią wokół domu nasze koty, bo czasem przynoszą takie „myszy”, które „zapisały się do lotników”:

Poznajmy bliżej nietoperze, bo to ciekawe i niesłychanie pożyteczne zwierzęta i nie bójmy się, że wkręcą się nam we włosy przy wieszaniu przeznaczonych dla nich schronów.

 

Leśniczy Jarek- lesniczy@erys.pl

 

19:36, lesniczy.lp
Link Komentarze (5) »
środa, 22 stycznia 2014

W wielu zakątkach kraju mocno spadła temperatura, a co gorsza pada marznący deszcz i drzewa oraz krzewy są pokryte lodem. W zasadzie to mamy styczeń i to nic dziwnego, że mamy obecnie zimę, o czym niedawno przekonywała nas pewna pani polityk z wysokiego szczebla, ale to trudny czas dla ptaków. Mam nadzieję, że wielu z Was posiada dobrze zaopatrzone karmniki i spogląda przez okno na sikory kołyszące się na zawieszonej słonince. Długie zimowe wieczory to także dobry czas, aby w inny sposób pomóc ptakom w naszym otoczeniu i nie tylko ptakom…

Pomimo tego, że trudno odmówić leśnikom przyrodniczej aktywności i troski o los ptaków i zwierząt, w naszych lasach wciąż mamy niedostatek dziuplastych drzew. No a w mieście, gdzie wciąż wycina się lub przycina stare drzewa przy ulicach i w parkach? Pomiędzy domami, gdzie stare drzewa, szczególnie wypróchniałe i dziuplaste zagrażają ludziom oraz są systematycznie wymieniane na młode? Ptaki, które wiją gniazda w dziuplach i chronią się tam przed zimnem oraz wrogami, mają kiepski wybór lokum, a deweloperów „mieszkanek” dla nich nie widać…

Dziupla to najlepsze, naturalne miejsce lęgu i schronienia ptaków oraz  różnych zwierząt, stąd leśnicy bardzo o nie dbają.  Tam, gdzie brakuje dziuplastych drzew, np. w młodszych fragmentach lasu, wywieszają budki lęgowe różnych typów dla ptaków:

 oraz schrony dla nietoperzy:

Schrony dla bardzo pożytecznych „skrzydlatych myszy” wyglądają wewnątrz tak:

 

Są przystosowane do zawisania w nich nietoperzy głową w dół. Dla tych mało znanych zwierząt, które należą do jednej z najbardziej zagrożonych grup ssaków wieszamy także schrony z trocinobetonu:

 Mają one nie okrągły otwór jak budki dla ptaków, a wąską, prostokątną szczelinę i ich wywieszanie jest skuteczną metodą pomocy dla pożytecznych „batmanów”. Schrony i budki cieszą się sporym zainteresowaniem lokatorów, bo co roku każdy leśniczy zleca oraz dopilnowuje czyszczenia budek ze starych gniazd i przy okazji sprawdza ich zasiedlenie. W grudniu w moim leśnictwie było ogółem 355 budek lęgowych, które były w sezonie zasiedlone w 76 procentach. To bardzo dobry wynik! Co roku, właśnie zimą zawieszamy też nowe budki i schrony:

Schrony dla nietoperzy są wykorzystywane przez pożytecznych „batmanów” prawie w 100 procentach i w zasadzie nie trzeba ich czyścić. Nietoperze korzystają także chętnie, szczególnie późnym latem, z ptasich budek, aby spokojnie spędzić tam dzień. Wieczorem polują i zjadają mnóstwo nielubianych przez nas komarów. Warto im pomagać, a gdzie mają podziać się w mieście?

Ptaki nie mają dziuplastych drzew, a nietoperze nie mają dostępu do zakamarków dachów, obitych dokładnie blachą, ani do strychów, bo wiele z nich przerobiono na mieszkania. Wszystko zaklejono silikonem, uszczelniono pianką, obłożono styropianem. Warto pomyśleć jak im pomóc, bo w lesie łatwiej sobie poradzą, ale bliżej ludzi mają już nieco gorzej. Sztuczne dziuple to pomysł niemieckiego ornitologa H. F. Berlepscha z końca XIX wieku. Wzorował się on na dziupli dzięcioła i prowadził eksperymenty nad zasiedlaniem budek. Były różne pomysły na sztuczne dziuple:

 

Ta z prawej, to przedwojenna, „poniemiecka” dziupla ceramiczna, którą gdzieś zdobył mój Tata i przekazał mi w spadku, razem z zamiłowaniem do lasu i przyrody. Z lewej strony fotografii zobaczycie współczesną, toczoną w brzozowym drewnie dziuplę w kształcie żołędzia. Obie wiszą w mojej kancelarii leśniczego. Najczęściej w lesie spotkacie jednak popularne skrzynki dla ptaków:

 

 Ideę takich sztucznych skrzynek lęgowych rozpropagował w Polsce w XX wieku znany ornitolog prof. Jan Sokołowski. Warto poczytać w rozmaitych książkach lub poszperać w internecie na temat przeznaczenia i wymiarów budek dostosowanych dla różnych ptaków. Często takie informacje znajdziecie na ścieżkach przyrodniczych przygotowanych przez leśników:

 

Może warto zacząć budowanie tradycji dbania o ptaki w miastach poprzez zawieszanie im budek lęgowych? W mojej ocenie na razie niewiele ich widać poza lasem, na działkach czy w parkach. Niekoniecznie trzeba na ten cel wydawać pieniądze, szukać w specjalnych „salonach” czy zamawiać budki w sklepie internetowym. Łatwo zrobić je samemu, a wspólne budowanie budki dla ptaków czy schronu może być świetną, rodzinną zabawą! W każdym domu znajdzie się parę deseczek czy listew z jakiegoś opakowania. Może to być np. taka budka, z sosnowych deseczek po „Dębowej”:

Nie jest to naturalnie reklama wyrobu! W Zakopanem, na cmentarzu przy Pęksowym Brzyzku wisi budka w wersji „de luxe”:

Pomysłów może być wiele, warto je tylko dostosować wymiarami otworu do potencjalnego, spodziewanego lokatora, z czym z pewnością sobie poradzicie. W mieście warto np. wieszać skrzynki dla pustułek i jerzyków, bo to ich prawie naturalne środowisko!

To świetna okazja, aby pożytecznie i wspólnie spędzić zimowy czas przy budowaniu budki lub schronu, a potem obserwowaniu, kto z niej korzysta niedaleko naszego domu:

 Nic tak nie łączy ludzi jak wspólna praca i pasja. Z pewnością będziecie zdumieni, że ptaki tak szybko zaczną korzystać z naszego, niepowtarzalnego „lokalu”. Można także przy okazji zrobić np. prostą półkę dla jaskółki oknówki lub kopciuszka (naturalnie tam, gdzie nie będą kłopotliwymi dla ludzi lokatorami) lub mały karmnik, bo przecież zima dopiero się zaczęła. Obserwowanie ptaków to fantastyczne zajęcie, a przy własnoręcznie przygotowanej budce jeszcze bardzo pożyteczne.

 Pewnie nie powiesicie ich tyle, ile leśnicy mają w swojej ewidencji, ale warto własnoręcznie pomóc ptakom i nietoperzom. Wrażenia estetyczne z obserwacji pięknych ptaków są bardzo ważne, ale dodatkowo będzie pożytek dla parku, sadu i dla Was. Pamiętacie rycinę „z dawnej książki do przyrody” z sikorą, która siedziała na szalce wagi, a po drugiej stronie w równowadze jest sterta włochatych gąsienic? Także każdy nietoperz zjada co noc tyle owadów, ile wynosi masa jego ciała. Warto im pomagać…

 

Leśniczy Jarek- lesniczy@erys.pl

22:17, lesniczy.lp
Link Komentarze (13) »
piątek, 17 stycznia 2014

W zasadzie sprawdziły się moje prywatne prognozy, oparte na archiwum fotograficznym. Początek stycznia wyjątkowo ciepły i wilgotny nie zapowiadał nadejścia zimy. W nocy z 14/15 stycznia zawitała jednak do Pszczewa biała zima. Wieczorem zaczął prószyć, a potem już solidnie i obficie padać śnieg. Krajobraz zmienił się radykalnie.

Rankiem 15 stycznia las zmienił radykalnie swoje oblicze. Wyruszyłem  z leśniczówki, otoczonej świeżą bielą:

 jak tylko rozwidniło się, bo co może być piękniejszego jak ponowa- świeży, puszysty śnieg? Leśne drogi wyglądały jak z baśni Andersena:

Oglądałem tropy zwierząt i ślady żerowania jeleni na powalonych przez grudniowy huragan Ksawery drzewach i konarach. Właśnie z tego powodu nie śpieszę się z usuwaniem wywrotów i złomów w miejscach koncentracji zwierzyny. Zwierzyna płowa ma apetyczną i bogatą w sole mineralne gotową młodą korę sosen i nie dobiera się do młodników i upraw. Świeży śnieg ułatwia ocenę rozmieszczenia zwierzyny, stąd skrzętnie wykorzystałem okazję. Przeszedłem spory kawał torem kolejowym, bo z wysokości nasypu dobrze widać tropy jeleni przecinające kolejowy trakt. Widok był urzekający:

Tegoroczna styczniowa zima trwała jednak dwa dni! Dziś już cały dzień padał deszcz, a temperatura podniosła się do 8 stopni w plusie. Droga przy torze kolejowym stała się mniej bajkowa:

Zrąb w  starym sosnowy borze, gdzie na odbiór czeka sporo drewna, który niedawno wyglądał tak:

Dziś radykalnie zmienił oblicze, a droga dojazdowa do mygieł i stosów drewna stała się korytem pełnym gliniastego „ciasta”:

Połowa stycznia to czas intensywnych wywozów drewna, przygotowanego w końcówce roku. W intensywnych leśnictwach zapas ponad 1000 „kubików” drewna to norma. Dlatego na drogach widać teraz wiele samochodów jadących po drewno  dłużycowe i stosowe:

Zima i temperatura w okolicach zera obudziła we mnie i w wielu innych leśnikach nadzieje na wywóz zapasów drewna unieruchomionego przez błotnistą jesień. Jednak nic z tego! Dziś znowu mamy jesień i leśne drogi wyglądają tak:

Gdy wychodziłem dziś z samochodu to zapadłem się po koniec cholewy gumowych butów nie w świeży śnieg, ale w błotną maź. Dobrze, że wybrałem wysokie buty!

O tym, że znowu mamy jesień po dwudniowej zimie świadczy wysyp kurek! Widziałem je w kilku miejscach, a tę fotkę z okolic Trzciela, zrobioną 9 stycznia  przysłał mi zaprzyjaźniony badacz historii Maksymilian:

Nie warto ich jednak zbierać, bo do konsumowania raczej nie nadają się, a zatem lepiej przyglądać się teraz ptakom. Kręci się teraz wiele drapieżników. Często spotykam bieliki, a 13, w dniu moich urodzin obserwowałem nad jeziorem Miejskim pięknego rybołowa!

Skoro o ptakach mowa, to pomimo „jesieni zimą” warto o nich pomyśleć i sypnąć „cośtamcośtam” do karmnika, bo niebawem kolejne Zimowe Liczenie Ptaków. Bierze w nim udział wielu ornitologów, ale też zwykłych miłośników ptaków, w gronie których jest bardzo wielu leśników.  W tym roku liczymy zimą ptaki już po raz dziesiąty. Pierwsza edycja akcji odbyła się w ostatni weekend stycznia 2005. Warto poświęcić w sobotę lub niedzielę przynajmniej godzinę na policzenie ptaków w jednym z miejsc znajdujących się w bezpośrednim sąsiedztwie człowieka.

Zimowe Ptakoliczenie odbywać się będzie nie w lesie czy w polu lecz w bezpośrednim sąsiedztwie człowieka. Ptaki będziemy liczyć np. :

 przy karmniku (nawet przez okno, nie wychodząc z domu),

 w ogrodzie,

 na skwerze, podwórku,

 w parku,

 nad miejskim stawem, jeziorem czy nad miejskim odcinkiem rzeki.

Zachęcam do fajnej i pożytecznej zabawy przy obserwacji skrzydlatych przyjaciół:

Wszelkie szczegóły dotyczące Ptakoliczenia znajdziecie np. tu: http://www.otop.org.pl

 

Leśniczy Jarek- leśniczy@erys.pl

 

 

22:34, lesniczy.lp
Link Komentarze (8) »
wtorek, 14 stycznia 2014

Lasy Państwowe, po dość burzliwym okresie przygotowań do zorganizowania tego państwowego przedsiębiorstwa, zostały powołane rozporządzeniem Prezydenta Rzeczypospolitej z 28 czerwca 1924 roku. W tym roku przypada zatem jubileusz 90 lat ich istnienia w niezmiennej, trwałej  strukturze organizacyjnej. Polski model leśnictwa, ukształtowany 90 lat temu jest obiektem życzliwej zazdrości leśników, przyrodników i społeczeństw wielu krajów. Nasze lasy są dobrem bardzo cennym przynajmniej dla Europy, a istotnym dla świata.

Wiem, że jubileusze, opowieści typu „rys historyczny” czy opisy akademii „ku czci” są nudne i nie o tym chcielibyście czytać na tym blogu. Ale jubileusz istnienia Lasów Państwowych to nie święto leśników i okazja do imprezowania przy ognisku i muzyce, wręczenia medali czy innych odznaczeń, lecz święto i sukces całego polskiego narodu. Bo lasy są nas wszystkich, a nie stanowią własności leśników…

Jubileuszowy rok jednak zapowiada się smutno. Pisałem już wcześniej o planach rządu dotyczących nałożenia na Lasy Państwowe obowiązku solidnych, dodatkowych wpłat do budżetu państwa. Projekt, który czeka obecnie w Sejmie RP na dalsze procedowanie, nad którego pierwszym czytaniem będzie obradowała prawdopodobnie 23 stycznia Sejmowa Komisja Ochrony Środowiska, Zasobów Naturalnych i Leśnictwa przygotowano w takim kształcie:

Ministerstwo Środowiska przygotowało projekt ustawy o zmianie ustawy o lasach, który został  zatwierdzony przez Radę Ministrów w dn. 7 stycznia br.

Projekt utrzymuje zasadę samofinansowania Lasów Państwowych ale jednocześnie nakłada na Lasy Państwowe konieczność wpłaty do budżetu państwa po 800 mln zł rocznie w roku 2014 i 2015. Lasy Państwowe byłyby również zobowiązane do wpłat,
począwszy od 2016 r., corocznej 2 % wartości sprzedaży drewna tj. ok 150 mln zł.

 

 

 

 

 

Kierownictwo LP nie rozdziera szat i nie tragizuje. Leśnicy rozumieją trudną sytuację budżetu państwa i są skłonni do jego wsparcia. Przez tyle lat działalności w zmieniających się warunkach „przyszło przywyknąć”… Smutek tego jubileuszu nie polega jednak tylko na tym, że leśnicy boją się o swoje posady i warunki pracy. Rzecznik LP Anna Malinowska tak przedstawia stanowisko leśników: „Rozumiemy konieczność podzielenia się pieniędzmi z budżetem państwa, ale przedstawiony mechanizm zakłada obowiązek dokonywania wpłaty 100 min zł bez względu na to, czy Lasy mają zysk, czy stratę. Ponadto obowiązek wypłaty 1,6 mld zł w dwóch najbliższych latach bardzo ograniczy nasze możliwości inwestycyjne. Już teraz musimy zrewidować prowizorium planu finansowo-gospodarczego na 2014 r., w którym zakładaliśmy około 1 mld zł na budowę środków trwałych, głównie na drogi. Jeśli ustawa wejdzie w życie, stracimy taką możliwość. Lasy tracą również margines bezpieczeństwa w postaci zapasów w sytuacjach klęsk żywiołowych, które zdarzają się w lasach".

Znaczące ograniczenie działalności LP także znacząco odbije się na regionach i lokalnych społecznościach, to oczywiste. Lasy Państwowe przez 90 lat przechodziły różne koleje losu. W latach 20 XX wieku z trudem scalały polskie lasy, zdewastowane działalnością trzech zaborców w jedną całość, budowały siłę ekonomiczną przedsiębiorstwa kierowanego przez Adama Loreta i kształciły kadry polskich leśników. Nasze leśnictwo i przemysł drzewny szybko stały się potęgą w ówczesnej Europie. Spójrzcie tylko na leśną mapę z Nadleśnictwa Bolewice, pochodzącą z 1938 roku, o której pisałem na blogu 24.11.13.

Czas II wojny światowej był naznaczony bohaterstwem leśników, których tak wielu wtedy zginęło. Zaraz po wojnie z pasją zaczęli zagospodarowywać zniszczone polskie lasy, aby za chwilę znowu mierzyć się z nakazową gospodarką socjalistyczną nastawioną na szybki zysk i 300% normy, bez zważania na przyrodę i kulturę. Był to także czas smutny dla munduru i honoru polskiego leśnika, bo czas biedy oraz ciągłych prób deprecjonowania zawodu i tradycji polskiego leśnictwa. Płace leśników były wtedy bardzo niskie. Mało kto pamięta, że we wrześniu 1993 średnia płaca wynosiła 80% średniej krajowej. Leśnicy, aby utrzymać rodzinę prowadzili gospodarstwa rolne na zwykle kiepskich, leśnych glebach i hodowali krowy, świnie, drób. Sami remontowali za własne pieniądze leśniczówki, gdzie mieszkają często ponad 40 lat, których zwykle tak im się zazdrości, zapominając, że na koniec służby w lasach trzeba ją opuścić w ciągu max pół roku… Bardzo ważną datą dla leśników jest 28 września 1991 roku, bo wtedy wprowadzono ustawę o lasach, która zreformowała model leśnictwa, a szczególnie funkcje naszych lasów, przesuwając wagę na te pozaprodukcyjne, niedrzewne…

Lesistość Polski w okresie powojennym wzrosła z 21 do 30 procent, czyli przybyło nam dobrze ponad 2 miliony hektarów lasów. Ich zasobność, czyli zapas m3 drewna „na pniu” uległ podwojeniu, a to ewidentnie zasługa leśników, którzy  profesjonalnie zarządzają zasobami leśnymi. Wszyscy widzicie jak zmieniają się nasze lasy, jak pięknieją, są coraz bardziej zróżnicowane, bogate przyrodniczo i coraz mniej przypominają „fabrykę drewna”. Nasze lasy, tak cenne i ciekawe dają wiele korzyści społeczeństwu i są powszechnie dostępne. Bardzo istotne jest też to, że leśnicy są bardzo związani ze społecznościami lokalnymi i solidnie pracują dla ich dobra. Są radnymi, sołtysami, pomagają parafiom, szkołom, turystom i mieszkającym wokół ludziom…

 Nie wierzcie w opowieści o „wielkim bogactwie” leśników w „służbowych furach” i mieszkających za darmo w luksusowych leśniczówkach.

 Leśniczowie zarządzając lasami na obszarze około 1-2,5  tysięcy hektarów,  od około 20 lat jeżdżą do pracy prywatnymi samochodami, a służbowe auta są w ilości 1-2 w nadleśnictwie.  Jest ich przecież ponad 400 w Polsce, czyli tych samochodów nie ma tak wiele... Służbowe mieszkania mają obecnie tylko nadleśniczowie i leśniczowie, którzy jednak nie mają szans na ich wykup, a po przejściu na emeryturę muszą je najczęściej opuścić.

  Polskie lasy są zarządzane na zasadzie samofinansowania się, czyli nie są wspierane z budżetu, a wręcz przeciwnie. Leśnicy płacą szereg podatków na rzecz społeczeństwa i środowiska o łącznej wartości około 2 miliardów złotych (VAT, CIT, podatek leśny i rolny, od nieruchomości). Wspierają nieustannie lokalne samorządy sporo inwestują w zagospodarowanie turystyczne lasów, obiekty edukacyjne, ochronę przyrody, drogi leśne, utrzymanie czystości w lasach i... wiele innych, o których często pisałem na blogu.

Jeżeli nasz Sejm RP uchwali ustawę w proponowanym kształcie to Lasom Państwowym nie pozostanie nic innego jak płacić do budżetu oszczędzane przez lata pieniądze. To dobrze, jeśli trafią one do budżetów lokalnych samorządów na budowę dróg. Ale z pewnością nie w całości. Zresztą samorządy muszą mieć także pieniądze na udział własny w takiej inwestycji. Choć pewnie na wielu z tych dróg, jeśli zostaną zbudowane,  staną znaki zakazu dla pojazdów cięższych jak 7 ton, czyli nie będą to drogi dla przewoźników drewna, rolników, którzy mają coraz cięższy sprzęt, lokalnych firm, żwirowni itd.  Jakim kosztem powstaną te drogi dla lasów, przyrody, społeczeństwa i leśników to pokażą kolejne lata…

Wiele leśnych organizacji, a szczególnie Związek Leśników Polskich bardzo aktywnie pracuje nad odstąpieniem rządu od tego pomysłu. Podjęto wiele działań, odbyło się szereg spotkań, wystosowano m.in. petycje do przewodniczących wszystkich poselskich klubów, które będą procedowały tę ustawę. Warto zajrzeć na www.zlpwrp.pl

 To już kolejna próba zmiany statusu prawnego Lasów, ale szczególna, bo przygotowana w wielkim pośpiechu (projekt ustawy ukazał się tuż przed Bożym Narodzeniem) i w roku jubileuszowym. Podejmowano je za czasów rządów premiera Buzka na fali prywatyzacji, ale wtedy jeden głos przechylił szalę podczas głosowania na Radzie Ministrów. W końcu 1999 r. powstała pierwsza społeczna inicjatywa ustawodawcza, przyjęta przez Sejm w zapisach ustawy o zachowaniu narodowego charakteru strategicznych zasobów naturalnych kraju, gdzie na pierwszym miejscu znalazły się lasy państwowe. Warto pamiętać, że oprócz wielu innych ustaw  w tym ustawy i finansach publicznych jest taka ustawa... Potem w końcu 2010 roku był pomysł włączenia lasów do sfery finansów publicznych i manifestacja zdecydowanej postawy ponad 6,5 tysiąca leśników pod Sejmem:

  Dlaczego w demokratycznym kraju właśnie tak stanowi się prawo? Prawo dotyczące tak cenego, wieloletniego bogactwa całego narodu? Wszyscy wiemy, że pieniądze to nie wszystko...

  Polskie Towarzystwo Leśne należy do najstarszych tego typu organizacji w Europie bo działa od 1882 r. Jego członkowie, a są to głównie leśnicy ale też przyrodnicy i przyjaciele lasów (ponad 400 z nich posiada stopnie i tytuły naukowe) pracują społecznie zgodnie z dewizą „Pro bono silvae” (dla dobra lasów). Sformułowało ono takie stanowisko, które zacytuję:

Zasoby materialne i finansowe Lasów Państwowych to znacząca część majątku Skarbu Państwa; nie są one własnością konkretnego ministerstwa i rządu, zasoby leśne gromadzone są od dziesiątków, a nawet setek lat, stanowią zasób strategiczny, stanowią podstawowy element infrastruktury ekologicznej kraju, przez większość społeczeństwa traktowane są jako dobro narodowe, dlatego tak zdecydowanie przez nie są bronione przed ewentualną prywatyzacją i reprywatyzacją. Powinnością państwa jest dbałość o ich zrównoważony rozwój, aby mogły w sposób trwały być użytkowane i pełnić różnorodne funkcje gospodarcze, społeczne i ochronne.

 Doraźne, bardzo wysokie, nadzwyczajne obciążenie Lasów Państwowych wpłatami na rzecz budżetu państwa, zaburza i utrudnia ich rozwój. Społeczność leśników uważa, że taka decyzja podjęta w rocznicę 90-lecia ustanowienia Lasów Państwowych, gdy zaplanowano obchody tego jubileuszu, jubileuszu firmy dobrze i racjonalnie gospodarującej w imieniu społeczeństwa obszarami leśnymi od lat, cieszącej się dużym prestiżem w kraju i za granicą, jest bardzo poważnym dysonansem i zbyt pochopnie podjętą decyzją, bez uwzględnienia szerszego tła społecznego, gospodarczego i środowiskowego.”

Nic dodać, nic ująć…

 

Leśniczy Jarek- lesniczy@erys.pl

 

 

 

09:55, lesniczy.lp
Link Komentarze (5) »
środa, 08 stycznia 2014

Dziś na termometrze za moim oknem blisko dziesięć stopni, naturalnie w plusie i kilkakrotnie popadywał rzęsisty deszczyk. Deszczyk absolutnie nie jest mile widziany, bo leśne drogi są mocno błotniste, a na piątek szykuje się do mnie kilka firm po odbiór drewna. Wczoraj była piękna, słoneczna pogoda, która zupełnie nie przypomina zimy. Chociaż…

Wokół słychać o zmianach klimatycznych, anomaliach pogodowych i każdy portal internetowy czy stacja radiowa inaczej przepowiada pogodę na najbliższe tygodnie. Wiele osób pyta mnie czy zima będzie. Pewnie, że będzie! Jak nie w tym roku, to w następnym… „A co to ja wróżka?” – powiadał Pawlak w znanej polskiej komedii wszechczasów. Przecież taka wiosenna pogoda w pierwszej połowie stycznia to nic nowego i w ostatnich latach często tak bywało. Nasza pamięć jest zwykle bardzo obciążona i szkoda prywatnych RAM-ów na utrwalanie sobie tam pogody, jaka towarzyszyła nam w ostatnich latach, ale twardy dysk komputera pamięta więcej! Mam zewnętrzny dysk z pokaźnym archiwum fotograficznym i chętnie wracam do zdarzeń utrwalonych za pomocą aparatu fotograficznego. To dobry sposób na analizę tego co było… Przejrzałem wczoraj wieczorem styczniowe foldery z ostatnich lat i co się okazuje?

Zima w styczniu 2005 i 2006 była mroźna i śnieżna, czyli taka jak być powinna i wyglądała tak:

Widać wyraźnie na fotografii, że z powodu dużej pokrywy śnieżnej jeleniom brakowało soczystej karmy i objadały natychmiast każdą złamaną wiatrem lub nadmiarem śniegu sosnową gałąź z kory. Z kolei w styczniu 2007 było wiosennie jak teraz. Na trawniku przed leśniczówką kwitły w najlepsze stokrotki, a mój złotlin złocił się aż miło:

Zmiana pogody z „ciepełka” na srogą zimę objawiła się potężną wichurą, która tylko w moim leśnictwie powaliła drzewa o masie blisko 6 tysięcy m3. To ponad połowa tego, co pozyskuję w roku na zrębach i we wszystkich planowanych trzebieżach. Wichura wyrwała z korzeniami piękny krzew rokitnika i powaliła dorodne świerki rosnące od lat tuż przy leśniczówce:

Początek stycznia 2008 i 2009 były podobne do siebie. Temperatury były początkowo zbliżone do zera w dzień i ze spadkami w nocy, a potem przycisnął solidny mróz ale było prawie bezśnieżnie. Podczas rodzinnego spaceru 4 stycznia 2009 na położony naprzeciw leśniczówki półwysep Katarzyna, owiany ciekawymi legendami, utrwaliłem taki widok:

Jezioro było zamarznięte, tylko naprzeciw półwyspu było „oczko” pozbawionej lodu wody, gdzie kłębił się tłum kaczek i łabędzi. Śniegu praktycznie nie było.

Co innego w styczniu 2010! Okoliczne bory wyglądały jak syberyjska tajga i tylko śpiewać ze Skaldami: „z kopyta kulig rwie…”:

Rok później, w styczniu 2011 oglądałem i fotografowałem widoki zupełnie jakby z wczorajszego dnia:

Przebiśniegi nie musiały przebijać śniegu:

W 2012 roku wiosna także przyszła do nas w styczniu. Żonkile i tulipany wyrywały się na świat:

Kiedy wybrałem się 8 stycznia do Parku Narodowego Ujścia Warty w towarzystwie kolegi Artura- leśniczego z Nadleśnictwa Ośno, to w okolicach Słońska podziwiałem takie widoki:

Kręciły się dzikie gęsi, czaple białe, nawoływały się nieustannie żurawie, a  różne drobne ptaki baraszkowały wokół jak, nie przymierzając, w kwietniu!

Początek stycznia 2013 także wyglądał bardzo wiosennie. Po kilku mroźnych dniach dobrze zaopatrzyłem karmnik i powiesiłem „pyzy” dla ptaków, ale było ciepło i słonecznie. Sikory przeciągały się leniwie w pięknym słońcu, a kowalik mrugał do mnie filuternie i zdawał się mówić: „Wyrywny jesteś! Zimy nie będzie…”

 Ale kowalik to nie dobrze poinformowany Krecik, ani zgrabna pogodynka co się zna na rzeczy ( czyli na przewidywaniu pogody) i zdziwił się, gdy 15 stycznia zaczęła się porządna zima:

 Podobnie jak rok wcześniej kowalik, wczoraj spoglądał na mnie kwiczoł, który rozsiadł się na trawniku przed moim oknem i zaglądał mi w obiektyw aparatu jak w styczniowe słońce:

Czy historia powtórzy się i po połowie stycznia zasypie nas na biało? „Pożiwiom, uwidiom”- jak mawiają na wschodzie… Z całą pewnością warto jednak fotografować i przeglądać  fotografie z wcześniejszych lat, bo to zajęcie pozwalające na wyciąganie ciekawych wniosków. Zobaczcie jakie to proste! Kiedyś przewidywano pogodę wnikliwie obserwując przyrodę, teraz wystarczy zajrzeć do fotograficznego archiwum. No i czasem, na wszelki wypadek można posłuchać mojego imiennika Kreta. Dlatego styczeń, czy zimowy, czy wiosenny, zawsze inspiruje do spacerów na świeżym powietrzu po czasie świąteczno-noworocznego leniuchowania. Także po to, aby sfotografować dzisiejszą pogodę i przyrodę.

 

Leśniczy Jarek- leśniczy@erys.pl

 

 

 

 

22:10, lesniczy.lp
Link Komentarze (9) »
piątek, 03 stycznia 2014

Przełom roku 2013 i 2014 niezależnie od wystrzałów rac, petard i korków od szlachetnych lub mniej wykwintnych szampanów stał się głośny w „leśnym świecie” z powodu stosowania starej maksymy: „Dura lex sed lex - Twarde prawo, ale prawo” . To ulubione powiedzenie osób zawodowo zajmujących się stosowaniem prawa w różnych aspektach i dziedzinach życia społecznego. Czasem powtarzają je też leśnicy, zmuszeni podejmować interwencje w przypadku różnych przejawów leśnego szkodnictwa i łamania zapisów np. ustawy o lasach. Czasem też je słyszą…

To powiedzenie, uważane za rzymską zasadę prawniczą przypisuje się Ulpianowi, sławnemu juryście i pisarzowi epoki cesarstwa, który był  jednym z pięciu wielkich rzymskich autorytetów prawniczych. Zgodnie z tą zasadą absolutnej nadrzędności ustalonych norm prawa należy bezwzględnie stosować się do przepisów ustawy, niezależnie od jej uciążliwości oraz konsekwencji dla osoby podporządkowanej temu aktowi prawnemu. Brzmi to groźnie i skomplikowanie bo tak rzeczywiście jest.

Pamiętacie mój bardzo tragiczny wpis z  23.03.2012 roku- Zamordowano leśniczego i jego żonę ? Do cichej leśniczówki Płociczno w Nadleśnictwie Zdrojowa Góra (RDLP w Pile) położonej na skraju wsi przyszli 21 marca zwyrodnialcy, aby zabić leśniczego i jego żonę Aleksandrę, która była nauczycielką katechezy w szkole podstawowej. Przyszli z nożami  zabić dla 200 euro i 100 dolarów. 

Napisałem wtedy:  Mam nadzieję, że sprawcy tej zbrodni zostaną szybko schwytani. Nie warto ich stawiać przed sądem, lepiej starym leśnym zwyczajem posadzić na mrowisko i obciążyć granitowymi słupkami oddziałowymi, żeby zbyt szybko nie wstali… Mrówki czyszczą las z każdej padliny”. Stało się jednak inaczej, bo dwóch pozbawionych wszelkich uczuć mężczyzn, którzy zamordowali leśniczego Zdzisława i jego żonę Sąd Okręgowy w Poznaniu 30.12.2012 roku skazał na kary dożywotniego więzienia. Skazani mają też zapłacić 900 tys. zł zadośćuczynienia dla spadkobierców ofiar oraz 74 tys. zł odszkodowania za zniszczone mienie. Utrzymywali się z kradzieży i nie mają żadnego majątku to z czego to zapłacą? No ale:  Dura lex sed lex… Temida jest przecież podobno ślepa, choć nie zawsze:

  Zamordowani mieli troje dzieci. Serce najstarszego syna nie wytrzymało tej tragedii, a ich córka straciła nienarodzone dziecko… Jak to wycenić zgodnie z prawem i jego twardymi zasadami? Grób zamordowanych znajduje się w lesie, niedaleko miejsca mordu, na Cmentarzu Leśników, odrestaurowanym z inicjatywy także leśniczego Zdzisława i każdy może go oglądać:

Wizerunku morderców nie możemy oglądać, bo sąd nie wyraził na to zgody pomimo wniosku syna leśniczego. Dura lex sed lex… Choć kiedyś pręgierz i klatka hańby świetnie się sprawdzały!

30 stycznia Dyrektor Generalny LP wysłał list do leśników, gdzie pisał m.in. :  Ministerstwo Środowiska przygotowało projekt ustawy o zmianie ustawy o lasach, został on opublikowany tydzień temu na stronach ministerstwa: http://www.mos.gov.pl/g2/big/2013_12/09b2d5a81c27aa3315059112ba4295d7.pdf

Projekt utrzymuje zasadę samofinansowania Lasów Państwowych. Jednocześnie nakłada na Lasy Państwowe konieczność corocznej wpłaty do budżetu państwa 100 mln zł, począwszy od 2016 r. LP byłyby również zobowiązane do dwóch wpłat po 800 mln zł rocznie w roku 2014 i 2015. W szczególnych, uzasadnionych przypadkach, wynikających z konieczności zapewnienia sprawnego i pełnego wykonywania zadań Lasów Państwowych, Rada Ministrów może zmniejszyć te kwoty lub od nich odstąpić.”

Dziś w kolejnym liście Dyrektor Generalny pisze:

„2 stycznia odbyło się spotkanie ministra środowiska Macieja Grabowskiego i wiceministra środowiska Janusza Zaleskiego z kierownictwem Lasów Państwowych, dyrektorami regionalnych dyrekcji LP, przedstawicielami Towarzystwa Przyjaciół Lasu, Polskiego Towarzystwa Leśnego, Instytutu Badawczego Leśnictwa, Biura Urządzania Lasu i Geodezji Leśnej, Związku Leśników Polskich w RP oraz KSZNiL NSZZ Solidarność dotyczące projektu nowelizacji ustawy o lasach. Minister środowiska wskazał na konieczność wsparcia budżetu przez Lasy Państwowe, uzasadniając to nadwyżkami finansowymi, którymi dysponują LP. Projekt nowelizacji ustawy o lasach, zgodnie z propozycją resortu środowiska, przewiduje dwie wpłaty po 800 mln zł: jedną w roku 2014, drugą - w 2015. Na kolejne lata wiceminister środowiska Janusz Zaleski przedstawił 3 propozycje rozwiązań:

- coroczną wpłatę w wysokości 100 mln zł rocznie;

- coroczną wpłatę w wysokości 40 proc. zysku netto Lasów Państwowych;

- coroczną wpłatę w wysokości 2 proc. przychodów ze sprzedaży drewna przez Lasy Państwowe;

Janusz Zaleski zaznaczył, że pieniądze pozyskane z Lasów Państwowych zostaną przeznaczone na budowę i utrzymanie dróg lokalnych.”

Dura lex sed lex - Twarde prawo, ale prawo”…

 Leśnicy doskonale rozumieją trudną sytuację budżetu państwa i jak najbardziej chcą dzielić się zyskami ze swojej działalności, pomimo tego, że i tak płacą ponad 1 mld podatków i opłat rocznie. Zgodnie mówią, że należy mądrze i rozsądnie opracować systemowe rozwiązania w zakresie przekazywania nadwyżek finansowych do budżetu państwa, bo przecież państwo jest właścicielem lasów. Projekt zmiany ustawy o lasach powstał 18 grudnia, a na stronach ministerstwa opublikowano go 23 grudnia. Trudno go opiniować 2 stycznia i trwać w przekonaniu, że tak pośpiesznie uchwalane prawo zachowa wysoką jakość. Ale cóż, to Ulpian wymyślił:

„Dura lex sed lex - Twarde prawo, ale prawo”…

Leśniczy Jarek- lesniczy@erys.pl

 

 

  

22:17, lesniczy.lp
Link Komentarze (5) »