O tym co w lesie piszczy...
O autorach
RSS
środa, 24 kwietnia 2013

Jeszcze dwa tygodnie temu w lesie było mnóstwo śniegu a teraz jest barwnie, świeżo, gwarnie.  Nasza zielona planeta z okazji niedawnego Międzynarodowego Dnia Ziemi przystroiła się w kolory wiosny i zachwyca nas pięknem, ptasimi trelami oraz specyficznym pośpiechem. W lasach trwają gorączkowe prace przy spóźnionych odnowieniach.Nie ma wolnej chwili, stad nie odzywałem się kilka dni.  Wczoraj do późna rozliczałem dwa ostatnie ogrodzenia i pięć odnowionych zrębów. Dziś dojechało 20 tysięcy sadzonek sosny i 8 tysięcy buka, który trafi pod okapem starych drzewostanów jako podsadzenie. Do końca kwietnia większość zaplanowanych nasadzeń uda się zakończyć, a trzeba się śpieszyć, bo zaraz w lesie zrobi się sucho. Dlatego tak kieruję pracami, aby w pierwszej kolejności sadzić zręby o najsłabszych glebach.

Codziennie też wyjeżdża z lasu drewno i udało się już wywieźć praktycznie  cały zapas z zimowych cięć. To ważne, bo obudziły się też owady, które zasiedlają stare drewno, a wilgoć i ciepło sprzyja rozwojowi sinizn, które dyskwalifikują np. sortowane papierówki.

 Trawnik przed leśniczówką błyskawicznie zmienia barwy. Najpierw zabielił się przebiśniegami, wystającymi spośród śniegu, potem był niebieski od cebulic, a teraz jest cały fiołkowy:

Fiołki pachną niesamowicie i stoję nieraz chwilę zanim wejdę do domu zachwycając się nimi:

Łkają już słowiki, odzywają się wilgi a dziś po raz pierwszy słyszałem także huczącego bąka. Jego głos przypomina dmuchanie w butelkę, a to tajemniczy, kryjący się w trzcinach ptak z rodziny czapli. Trudno go wypatrzyć, bo niechętnie lata, a gdy stanie wyprostowany w trzcinach nie sposób go zauważyć. Potrafi nawet kołysać się tak jak trzciny poruszane podmuchem wiatru… Na rozlewiskach jeziora Wielkiego koło Trzciela widziałem dziś kilkanaście jego krewniaczek- czapli białych:

Trzcinowisko patrolował błotniak stawowy:

Tokują bekasy, ciągną słonki, jest cudownie!

Żurawie przechadzają się  już pojedynczo, co oznacza, że cierpliwie wysiadują jaja i niebawem pojawią się pomarańczowe pisklaki:

Łanie- samice jelenia  intensywnie żerują, bo jedzą za siebie i cielęta, które w czerwcu przyjdą na świat. Jest szansa, aby zobaczyć je na polu przy blasku wieczornego słońca:

Na podmokłych łąkach pojawiły się już kaczeńce

 i ta informacja na pewno zainteresuje mojego druha Marcina o pseudonimie Hapsfuji…

W grądach i buczynach robi się barwnie od przylaszczek, zawilców:

Szczególnie wieczorem dno lasu wygląda uroczo:

Już niedługo będzie tam mniej słońca, bo buki pokrywają się świeżą zielenią:

Korzystajcie z wiosny, zachwycajcie się jej świeżością, zapachami i kolorami, to fantastyczna pora roku, choć bardzo pracowita.

Leśniczy Jarek- lesniczy@erys.pl

 

23:51, lesniczy.lp
Link Komentarze (8) »
czwartek, 18 kwietnia 2013

W najbliższą sobotę, 20 kwietnia o godzinie 7.00 TVP1 pokaże już siódmy odcinek programu „Las bliżej nas”, realizowanego we współpracy z Lasami Państwowymi. Serdecznie zapraszam Was przed telewizory, bo to odcinek nakręcony w znanej Wam już pszczewskiej leśniczówce i lasach, o których już jakiś czas opowiadam:

 Nie wiem czy oglądacie ten „serial” na ekranach telewizorów, ale w sieci także łatwo go odszukać i odżałować 15 minut na seans. Do 8 czerwca kolejne odcinki będzie można oglądać w Jedynce w każdą sobotę o godzinie 7.00 rano. Można poszperać w Internecie i sięgnąć też po wcześniejsze, już archiwalne odcinki kręcone w lasach całej Polski. Łatwo je znaleźć na kanale „YouTube” Lasów Państwowych pod adresem: www.youtube.com/LasyPanstwowe

Program „Las bliżej nas” prowadzi Piotr Baron, dziennikarz i prezenter radiowej Trójki, jedna z najbardziej charakterystycznych osobowości Polskiego Radia:

 Towarzyszy mu za kamerą Piotr Świtek, który potrafi genialnie uwiecznić w cyfrowych obrazach piękno lasu i Bartek Wiśniowski, świetny „dźwiękowiec” o niezrównanym poczuciu humoru.

 Gdy już wszystko zarejestruje kamera, całość zdjęć zatwierdza fachowym okiem Iwona Pastwa z TVP1:

Jak widzicie na fotce powyżej, w roli cenzora wspierał ją nawet komendant ZHP Zbąszynek Zbyszek Buśko, który także wystapił w programie.

Wyprawy Piotra Barona i wydarzenia na planach zdjęciowych śledzić można także na profilu programu w serwisie Facebook: www.facebook.com/lasblizejnas

Zapewniam, że warto poznać wszystkie odcinki! To program o polskich lasach i leśnikach. Każdy z kilkunastominutowych odcinków poświęcony jest  wybranemu zagadnieniu z dziedziny „sztuki leśnej” i ukazuje fragment pracy leśników. Piotr Baron w swobodnej rozmowie z ludźmi lasu i ich przyjaciółmi stara się wyjaśnić cel i sposób działania Lasów Państwowych, a także ukazać walory przyrodnicze i turystyczne polskich lasów w różnych regionach kraju.  Ludzi opiekujących się lasami zwykle mało znamy i niewiele wiemy o ich pracy. Szczególnie mało wiemy o leśnikach,  jeśli nieopatrznie nie znamy Blogu Leśniczego i nie staramy na bieżąco dowiedzieć  się, co w lesie piszczy… 

 W tym odcinku opowiadam i podpowiadam jak najlepiej przygotować się do wyprawy do lasu. Wyjaśniam co należy zabrać ze sobą, jak nie zabłądzić w lesie i co ciekawego można w nim zobaczyć. A wiecie, że można… W roli głównej wystąpiła raportówka, mapnik, stuptuty, kompas i apteczka:

 Statystowały z wdziękiem daniele, zaskroniec i pszczewskie krajobrazy.

W niedzielny poranek trafiliśmy na rajd zuchów i harcerzy organizowany przez pszczewską szkołę:

 Wybraliśmy się także z ekipą filmową do pobliskiej Puszczy Noteckiej, gdzie spotkaliśmy biegających leśników Olę i Tomka:

Kasia Rolbiecka z Nadleśnictwa Międzychód opowiadała o nieistniejącej puszczańskiej wsi Radusz i urokach Puszczy Noteckiej. Piotr Baron namawiał wilka na wywiad:

Pogoda dopisała, a gdy na moment pokropił deszcz Piotr Świtek nagrywał płonące w lesie ognisko (naturalnie w bezpiecznym, wyznaczonym miejscu):

 Trzy dni zdjęciowe okazały się dla mnie nową,  świetną przygodą i obfitowały w ciekawe, a nawet zabawne zdarzenia. Obejrzyjcie sami w sobotni poranek co zgotowali dla Was w lesie Baron z blogerem. Już niebawem, w sobotę – TVP 1, 7.00 rano. Czekam na Wasze oceny i komentarze!

Leśniczy Jarek- lesniczy@erys.pl

18:55, lesniczy.lp
Link Komentarze (5) »
środa, 17 kwietnia 2013

W ubiegłym roku 13 kwietnia zakończyłem ostatnie prace przy odnowieniach i każda zaplanowana sadzonka była już dokładnie posadzona. W tym roku dopiero od dziś ruszyło sadzenie. Trzeba bardzo sprawnie wszystko rozegrać, bo czasu tej wiosny mamy niewiele. Zaraz przecież będzie maj i upały, susza… Łącznie mam ponad 20 ha powierzchni leśnej przeznaczonej do odnowienia, podsadzenia, przebudowy i poprawek. Dziś ekipa pana Krzysztofa sadziła sadzonki olchy, sosny i brzozy, która szybko będzie rozwijać liście. Było fantastycznie słonecznie i ciepło, a przecież jeszcze tydzień temu były w lesie  zwały śniegu.

Gdy jechałem od samochodów, które przyjechały po surowiec na zrębki i papierówkę, moją uwagę zwrócił kolorowy ruch przy brzozach. To kępa brzóz rosnąca na skraju lasu, dobrze nasłoneczniona. Zatrzymałem się tam zaciekawiony na 10 minut i patrzcie:

Kilka motyli rusałki żałobnik przysiadło na pniu brzozy i z lubością raczyło się sokiem brzozowym- oskołą , spływającą z długiego pęknięcia w korze:

Jeszcze bliżej:

 

Żałowałem, że nie miałem lustrzanki ze szkiełkiem do makro i musiałem podziwiać amatorów oskoły przez oko podręcznego kompaktu. Oto kolejny:

I jeszcze jeden w towarzystwie biedronki:

Rusałka pawik lizała pień brzozy razem z taką rudą:

Potem do rudej przysiadła się taka mała – granatowa:

Wszystkim smakował zdrowy sok brzozowy. Nie dziwię się, bo też go lubię.  Aż chciałoby się przyłączyć!

Zadzwonił mój telefon – była to informacja, że jutro będzie kolejny „rzut” kilkunastu tysięcy sadzonek. Warto sadzić każdy gatunek  drzew, bo jak widać las żyje pełnią życia, wystarczy się tylko uważnie przyjrzeć. Choć najczęściej nie mamy czasu na takie obserwacje, bo wciąż depcze po pietach pośpiech.  Korzystając z moich 10 minut, zobaczcie ile na skromnej brzozie jest amatorów wiosennej słodyczy…

 

Leśniczy Jarek- lesniczy@erys.pl

20:41, lesniczy.lp
Link Komentarze (4) »
poniedziałek, 15 kwietnia 2013

Kilka ostatnich dni byłem bardzo zajęty ale o tym opowiem Wam w następnym wpisie, bo przecież najważniejsze, że już wiosna! Dziś było ponad 20 stopni i słońce grzało, że aż miło. Jutro przyjeżdżają ze szkółki pierwsze sadzonki i zabieramy się ostro za odnowienia zrębów. Pierwsze wiosnę wypatrzyły daniele, które tęsknie jej wyglądały:

Grzywacze zbierają ostatnie „drobiazgi” do swoich niewyszukanych i mało skomplikowanych konstrukcyjnie gniazd:

Na drutach siedzą już jaskółki, bociany stoją na gniazdach, a nad łąkami kołują czajki. Przyleciały już barwne dudki, pierwiosnki, piecuszki i błotniaki. Wczoraj przysiadłem porankiem na chwilę w obserwatorium nad jeziorem i cieszyłem się wiosną:

Krokusy wabią pszczoły:

Pysznią się żółcią:

Rzadko się zdarza na moim trawniku, że zanim przekwitną przebiśniegi pojawiają się już cebulice:

Ale wiosna będzie próbowała nadganiać czas zabrany przez zimę.

Mrówki dość wcześnie wyjrzały na świat, pomimo okowów zimy. Jednak dopiero teraz biegają ostro po leśnej ściółce i rozglądają się z pniaczka za „zaopatrzeniem”:

Wiosenne ciepełko wywabiło zaskrońca, który wylegiwał się na ścieżce, ale spłoszony krokami zwiał pod pień drzewka i syczał po swojemu:

To zuchy i harcerze w pierwszą wiosenną niedzielę ruszyli na rajd pieszy, pośród pszczewskich borów i jezior, trasą zaprojektowanej przeze mnie scieżki historyczno przyrodniczej Nadleśnictwa Trzciel:

 To świetny pomysł na niedzielę. Całą rodziną ruszyliśmy także na leśny spacer. Wybierajcie się i Wy w las, bo wiosna będzie krótka. Cieszmy się ile tylko się da słońcem, kwiatami i śpiewem ptaków.

Leśniczy Jarek- lesniczy@erys.pl

 

19:47, lesniczy.lp
Link Komentarze (7) »
środa, 10 kwietnia 2013

Dziś rocznica katastrofy smoleńskiej… Wtedy, trzy lata temu, w pamiętną sobotę woziłem drewno z podwórza do piwnicy i słuchałem wiadomości z samochodowego auta. Nie wierzyłem. Włączyłem szybko komputer, telewizor i z napięciem śledziłem napływające informacje. Straszne informacje… Dziś wokół nas, przy okazji tej rocznicy mówi się o pomnikach, upamiętnieniu, symbolach. Wielu Polaków krzywi się na tę, podobno nadmierną, martyrologię. Uważam, że tak trzeba.  Choć naturalnie bez przesady. Należy jednak pamiętać o naszej historii, dbać o materialne symbole pamięci, bo taki oto napis czytałem kilka tygodni temu na pomniku w Ełku:

Jakiś czas temu regionalista, patriota, historyk i emerytowany dyrektor szkoły podstawowej w Pszczewie, pan Franciszek Leśny, przyszedł do mnie z podpowiedzią upamiętnienia ważnych wydarzeń historycznych z naszej okolicy. Historia okolic Pszczewa, sięgająca VIII w. zawiera wiele ciekawych wydarzeń. Pszczew to miejscowość, która około 800 lat przynależała do państwa polskiego. Potem przyszedł czas zaborów i Pszczew nazwano Betsche.

 Niedaleko mojej leśniczówki przebiegała granica polsko-niemiecka ustalona Traktatem Wersalskim i następna wieś, Silna, była już w Polsce. Wcześniej, gdy Polska odzyskała niepodległość w listopadzie 1918 roku, obudziły się nadzieje mieszkańców Silnej i Pszczewa  na powrót do Ojczyzny. Powstańcy Wielkopolscy i wspierające ich działania Polskie Oddziały Zbrojne oswobodziły okolice Lewic i Silnej. Oddział pod dowództwem kapitana Józefa Furmanka dotarł na przedmieścia Pszczewa nad jezioro Cegielniane. Nie doszło jednak do wyzwolenia Pszczewa, a sprawa wytyczenia zachodniej granicy Polski budziła wielkie emocje i była przedmiotem rozmów dyplomatycznych.

Miejscowi polscy działacze (Kazimierz Kowalski, Ludwik Wittchen, Feliks Paździorek,  Wojciech Poczekaj) złożyli w sierpniu 1919 roku na ręce członków delegacji Międzynarodowej Komisji Granicznej udokumentowany memoriał i protest przeciwko włączeniu Pszczewa do Niemiec. Pod nadzorem tej komisji w gminie Pszczew przeprowadzono referendum ludowe ( Volksabstimmung). Pomimo, że odbyła się także polska manifestacja patriotyczna w Pszczewie, jego mieszkańcy opowiedzieli się za przynależnością do Niemiec. Mieszkańcy wsi Silna, Świechocin, Stoki i Nowa Silna zdeklarowali swoją przynależność do Polski.

Podpisany 28 czerwca 1918 roku Traktat Wersalski podzielił granicą gminę Pszczew według wyników referendum na Niemcy i Polskę. W pobliskim Trzcielu granica podzieliła na pół jeden z budynków, gdzie był dom i warsztat  wikliniarski Alberta Konopki. Dziś, w zjednoczonej Europie nie ma granic. Można swobodnie podróżować i korzystać z uroków lasów, jezior oraz podziwiać piękno krajobrazu. Czas zatarł ślady dawnej granicy polsko-niemieckiej. Mało kto pamięta dziś  w Pszczewie, gdzie była granica. Teren, gdzie zlokalizowane były strażnice: drewniana polska, oraz murowana niemiecka porasta dziś las zarządzany przez leśników z Nadleśnictwa Bolewice. Wcześniej,  w latach 30 granica wyglądała tak:

Dziś, spośród korzeni drzew wystają jeszcze resztki fundamentów  niemieckiej strażnicy:

Warto zachować w pamięci to świadectwo historii. Niebawem w tym miejscu staraniem leśników powstanie leśny parking „Na dawnej granicy państwa polskiego”. To pożyteczna forma upamiętnienia dawnej granicy. Niegdyś wytyczały ją specjalne kamienne graniczniki:

 Na mocy ustaleń traktatu wersalskiego granica oznakowana była kamieniami granicznymi o określonych wymiarach.  Były kamienie graniczne główne: 175 x 40 x 40, pomiędzy nimi ustawiano mniejsze kamienie normalne o wymiarach: 125 x 25 x 25 i jeszcze mniejsze kamienie pomocnicze: 93 x 18 x 18. Na kamieniu są wykute litery „P” (Polska) i „D” (Deutschland), litera oznaczenia sekcji granicznej, kolejny numer kamienia oraz napis „Versailles 28.6.1919” ( czyli data podpisania traktatu przez Niemców). Niektóre kamienie miały na szczycie otwór i wyryty schemat przebiegu granicy w okolicy miejsca usytuowania granicznika. Jedyny znany mi, zachowany w okolicy kamień, znajduje się w miejscowości Wierzbno gmina Przytoczna. Jest ustawiony przed  neoklasycystycznym pałacem z końca XIX w., usytuowanym w podworskim parku:

Nadleśniczy z Bolewic Tadeusz Szymański i jego zastępca Grzegorz Roszkowiak chętnie przyjęli moją propozycję urządzenia parkingu w tym historycznym miejscu. To wspólne przedsięwzięcie leśników z nadleśnictw Trzciel i Bolewice, choć zlokalizowane na terenie bolewickiego leśnictwa Silna. Okolice słyną z pięknych krajobrazów, a lasy obfitują w grzyby, stąd parking z pewnością będzie cieszył się zainteresowaniem. Powstaje tu niebawem miejsce dla bezpiecznego parkowania samochodów, pozostawienia rowerów i edukacji przyrodniczej oraz historycznej.

Jest to też fragment lasu związany z mało znaną historią jednej z pierwszych ofiar II wojny światowej, na tym najdalej na zachód wysuniętym odcinku granicy. To historia plutonowego Antoniego Palucha- kierownika posterunku Straży Granicznej z Silnej:

Wczesnym rankiem 1 września 1939 roku pełnił służbę przy bramce granicznej. Pojawił się samolot niemiecki, który zrzucił trzy bomby, ale nie wyrządziły one szkód. Około 4.45 od strony Pszczewa pojawił się oddział Wermachtu. Plutonowy Antoni Paluch oddał w stronę zbliżającego się oddziału strzał ostrzegawczy, a Niemcy odpowiedzieli ogniem. Polak zginął od postrzału w głowę. Na płycie jego nagrobka napisano:

„Niewidoczny oku, a bliski sercu”

Antoni Paluch

Kierownik Straży Granicznej

Ur. 4.6.1891 r. Poległ 1.9.1939 r.

Sądzę, że to ciekawy przykład dbałości leśników o turystyczne zagospodarowanie lasu, a jednocześnie troski o zachowanie pamiątek historycznych. Każdy, kto odwiedzi to miejsce chętnie pozna i  wspomni dawne zdarzenia historyczne i z pewnością z szacunkiem będzie korzystał z piękna okolicznych lasów.

Leśniczy Jarek- lesniczy@erys.pl

 

22:13, lesniczy.lp
Link Komentarze (4) »
sobota, 06 kwietnia 2013

Wszyscy z ogromną niecierpliwością wyczekujemy barwnej wiosny i mamy ogromną ochotę na wypad do lasu pachnącego wszelkimi aromatami Kwietnej Pani. Jak na razie musimy obejść się smakiem, bo wciąż jest biało, a nie soczyście zielono. Moje bogatki i mazurki zrobiły sobie przerwę w krzątaninie wokół budek. Szpaki siedzą osowiałe rządkiem na drutach telefonicznych. Żurawie smętnie dłubią w zaśnieżonym kukurydzisku:

Wróciłem właśnie z lasu, gdzie pomimo pozornie wolnej soboty prace trwają w najlepsze. Jedna ekipa kończy trzebież wykonywaną z użyciem harwestera, inna kończy ostatnie ogrodzenie uprawy, a jeszcze inna porządkuje obiekty turystyczne i edukacyjne. Po lesie chodzi się i jeździ  fatalnie, bo gruba warstwa mokrego ale też przemrożonego śniegu bardzo przeszkadza. Na łukach dróg i górkach auto niesie, że hoho, stąd należy w praktyce stosować rady sympatycznego Krzysztofa Hołowczyca, aby nie klepać blach. Na polach też biało, co niezbyt podoba się gęgawom:

Do leśniczówki zajrzały dziś gile i jak kolorowe jabłuszka obsiadły brzoskwinie:

Pożywiały się chwilę pączkami brzoskwiń i poleciały dalej szukać wiosny, której wciąż nie widać za jeziorem. Wszystko jednak wskazuje na to, że niebawem sytuacja ulegnie zmianie i do lasu wybierzemy się na wiosenną wyprawę wcześniej niż na majówkę. Warto wykorzystać ten czas na to, aby wskoczyć na chwilę do banku. Nie, niekoniecznie po to, aby zaopatrzyć się w gotówkę lub zaciągnąć kredyt. No i nie trzeba nawet nigdzie iść. Wystarczy tylko klikać myszką! Zapraszam Was do Banku Danych o Lasach. To portal internetowy, który znajdziecie tu:  http://www.bdl.info.pl

Wielu z Was narzekało na brak dostępu do map i kłopot z uzyskaniem informacji o lasach. Zauważcie też, że lasy pokrywają blisko 30% naszego kraju i 80% z nich stanowią Lasy Państwowe. Pozostaje jeszcze jednak 20% lasów prywatnych, komunalnych i innych własności. Skąd ma jednak wiedzieć przyrodnik, turysta, spacerowicz w jakim znajduje się lesie, bo dla niego las jest lasem, bez względu na formę własności. Chciałby także go bliżej poznać i korzystać z jego uroków.  Choć często do lasu prywatnego trudno wejść bo bywa ogrodzony lub obwarowany tablicami zakazu:

Lasy Państwowe już w 1967 roku rozpoczęły prace nad bankiem danych o lasach. Lesnicy pracowali nad tym wiele lat, wprowadzając m.in. SILP- system informatyczny LP. Wydali mnóstwo książek, publikacji, zestawień, folderów, map. Leśnicy bardzo starają się, aby każdy mógł jak najlepiej poznać lasy i ich bogactwo. 

 Warto jednak pamiętać, że ustawa o lasach z 1991 roku i inne akty prawne odnoszą się do wszystkich lasów, bez względu na ich formę własności. W  lasach niepaństwowych także tkwi ogromny potencjał, którego nie znamy bliżej, bo brak zupełnie danych o tych zasobach. Obecny rozwój techniki i nowoczesnych technologii znakomicie ułatwia prace nad tworzeniem szczególnego banku wiedzy o lasach. Jest ona potrzebna nie tylko leśnikom, ale wszystkim korzystającym z lasu. Zajrzy tu leśnik, przyrodnik i turysta, ale także przedsiębiorca, inwestor, planista i urzędnik gminny.

 Na stronie głównej portalu przeczytacie: „Głównym celem budowanego Banku Danych o Lasach jest dostarczanie informacji dotyczących stanu lasu, zmian stanu lasu i gospodarki leśnej w lasach wszystkich form własności w powiązaniu z ochroną przyrody i stanem środowiska przyrodniczego, na potrzeby różnych szczebli organizacji i zarządzania w leśnictwie, ochrony środowiska, nauki oraz na potrzeby statystyki publicznej i międzynarodowej, a także planowania przestrzennego i społeczeństwa".

Biuro Urządzania Lasu i Geodezji Leśnej zrealizowało usługę zamówioną przez Dyrekcję Generalną Lasów Państwowych pod nazwą: Wdrożenie koncepcji budowy i funkcjonowania banku danych o zasobach leśnych i stanie lasów wszystkich form własności – I etap prac (pilotaż). Oczywiście należy pamiętać, że portal jest w fazie rozwoju ale już teraz warto go poznać i korzystać z jego dobrodziejstw.

 Każdemu z Was przyda się dokładna mapka ulubionego lasu z naniesionymi drogami, liniami podziału przestrzennego i opisem:

Lasy Państwowe udostępniły portal w marcu. Przypomina on nieco geoportal (www.geoportal.gov.pl) ale jest znacznie bogatszy, bo zawiera informację o obszarach, obiektach chronionych, zabytkach oraz zestawienia, publikacje itd. No i naprawdę dokładne mapy lasów!

Zachęcam Was do jego poznania i korzystania przed wyprawą do lasu. Poznacie przy pomocy tego banku dobrze las, rozkład dróg, wód, miejscowości i wyszukacie atrakcyjne miejsca. Można ściągnąć sobie potrzebne dane na tablet czy telefon komórkowy i wyruszyć tak uzbrojonym na leśny wypad. Proponuję Wam jednak, aby przed pójściem do lasu wskoczyć do banku po wiedzę o lesie, „zapisać” ją w głowie, uzupełnić także w inny sposób, poprzez lekturę folderów, przewodników i wydrukować sobie mapkę wyprawy. 

 W lesie zamiast stukać w tablet czy telefon, rozglądać się za stukającym dzięciołem, płochliwą łanią, chłonąć wszystkimi zmysłami piękno Natury, wpatrywać w prawdziwie kaczeńcowe kaczeńce, fiołkowe fiołki i poziomkowe poziomki. Z lasem, przyrodą, naturą trzeba kontaktować się naturalnie, a nie wirtualnie. Żal tracić każdego ułamka czasu, który dane nam jest spędzić w kontakcie z przyrodą. Wrażenia i emocje są bezcenne. Nawet najpiękniejsza fotografia, filmik czy rycina nie odda piękna przeżytej chwili, którą udało się nam spędzić w lesie… Warto się dobrze przygotować na takie spotkanie, także przy pomocy Banku Danych o Lasach.

Życzę Wam samych pięknych chwil w wiosennym lesie. Pewnie już niebawem!

 

Leśniczy Jarek – lesniczy@erys.pl

 

16:18, lesniczy.lp
Link Komentarze (17) »
środa, 03 kwietnia 2013

 

Leśniczy jest pierwszą, a często też jedyną osobą spośród leśników, którą spotyka w lesie turysta czy mieszkaniec okolicznych miejscowości. Reprezentuje godnie leśników oraz lasy państwowe jako firmę i  jest osobą powszechnie rozpoznawalną oraz najczęściej bardzo szanowaną. Dlatego na wsi mówi się „nasz leśniczy”, a mieszkańcy wsi przychodzą do leśniczówki z różnymi sprawami i to nie tylko służbowymi. Leśniczy najczęściej wiele lat czynnie działa  na swoim stanowisku i szybko zżywa się ze społecznością. Z „ptoka”, który przyleciał czasem z miasta lub innej części kraju, po latach staje się „krzakiem”, a nieraz nawet „pniakiem”. Taki podział stosuje się w społecznościach z różnych regionów kraju. Mówił mi ostatnio bardzo sympatyczny kolega Bogusław- leśniczy z serca Kurpiowszczyzny, że w jego wsi jest zwyczaj zapraszania leśniczego na każde wesele. Bo on po 20 latach bycia kurpiowskim leśniczym jest tam uważany za „krzoka”. W moim przypadku 1 lipca przypadnie także jubileusz 20 lat w leśnictwie Pszczew. Był czas okrzepnąć, bo będąc w nieustannym kontakcie z takimi krzepkimi drzewami:

                    

Nie da się chyba inaczej…

 

 Ale oprócz leśniczych są też przecież  i inni leśnicy, których możecie spotkać w lesie. Może opowiem Wam nieco o hierarchii leśników na poziomie nadleśnictwa?  W naszym kraju w państwowej jednostce organizacyjnej o nazwie Państwowe Gospodarstwo Leśne Lasy Państwowe pracuje około 25 tysięcy osób. Nazywamy ich wszystkich leśnikami, choć pracują na rozmaitych stanowiskach. Niektórzy noszą zielone, piękne mundury z naszytymi dystynkcjami, po których można poznać jaką pełnią funkcję. Różnią się one ilością haftowanych gwiazdek, gałązek i kolorem wypustek:

 

 

 Choć są także leśnicy bez mundurów- referenci, kasjerzy, księgowe itd., których praca jest także ważna i potrzebna, choć mniej eksponowana.  Dziś przybliżę Wam jednak mundurowych leśników. To oni sprawują zarząd nad lasami i gospodarzą w nich w naszym imieniu na mocy ustawy o lasach. Model organizacyjny zarządzania lasami został wykształcony blisko 90 lat temu i polega na podziale kraju na 17 regionalnych dyrekcji, które z kolei dzielą się na nadleśnictwa. Całością "dowodzi" dyrekcja generalna w Warszawie. Obecnie Dyrektorem Generalnym LP jest Adam Wasiak:

 

W kraju jest 430 nadleśnictw o przeciętnej powierzchni 17,5 tysiąca hektarów. Nadleśniczy:

 prowadzi na tym obszarze zgodnie z zapisem ustawy samodzielną gospodarkę leśną i odpowiada za całość nadleśnictwa. To bardzo odpowiedzialna funkcja, obarczona ogromem obowiązków. Pomaga mu jego zastępca:

 

który wspierany przez inżyniera nadzoru:

 

nadzoruje praktycznie całość gospodarki leśnej oraz działania leśniczych:

 

 

Leśniczowie są zatrudniani przez nadleśniczego na zasadzie powołania i pełnią funkcję gospodarza leśnictwa. Jest ich obecnie w kraju około 5400.

 

 Zajmują się tym wszystkim, o czym opowiadam Wam na tym blogu. Wiecie już dobrze, że jest o czym opowiadać... Leśniczemu pomaga podleśniczy:

 

Ma on wiele pracy przy wyznaczaniu trzebieży, odbiórkach drewna, pomiarach i nadzorze nad pracami wykonywanymi przez ludzi z firm usługowych. Pewnie też często spotykacie go w lesie. Rozporządzenie ministra środowiska z 2003 roku w sprawie stanowisk i stopni Służby Leśnej wymienia jeszcze stanowisko gajowego:

 

To najniższe stanowisko w hierarchii nadleśnictwa. Jednak niebawem już nie spotkamy leśnika w stopniu gajowego, bo od wielu lat nie zatrudnia się nikogo na tym stanowisku.  Gajowy odchodzi w mrok lasu, a z nim ciekawy rozdział leśnictwa. Przed wojną gajowy pełnił funkcje strażnika części lasu, rzetelnie odpowiadając za powierzony mu obchód, stanowiący część leśnictwa. Chronił las przed szkodnictwem i był leśnikiem „pierwszego kontaktu”. Po wojnie gajowi, zwykle awansowani z robotników leśnych także pomagali leśniczym i nadal dbali o obchody. Niektórzy gajowi zajmowali to najniższe stanowisko pomimo dobrego przygotowania zawodowego zdobytego przed wojną. Jednak wtedy często „poprawność polityczna” decydowała o miejscu w hierarchii. Wejście w życie ustawy o lasach z 1991 roku zmieniło wymogi w stosunku do Służby Leśnej. Wielu dotychczasowych gajowych uzupełniło wykształcenie i awansowało. Dziś przygodę z leśnictwem rozpoczyna się od stanowiska podleśniczego. W szczecińskiej RDLP nie pracuje już żaden leśnik z jedną gwiazdką na mundurowych patkach. Niebawem ostatni gajowy w kraju odejdzie na emeryturę, ale pozostanie nam ciepłe wspomnienie po oddanych państwowym lasom ludziach z nieodłączną raportówką. Spójrzcie na archiwalną fotografię dawnych leśników:

 

Leśniczy Jarek- lesniczy@erys.pl

 

 

 

 

 

22:10, lesniczy.lp
Link Komentarze (4) »
sobota, 30 marca 2013

Wydawać się może, że wszelkie pomysły w sprawie kraszanek czy pisanek wielkanocnych zostały już spełnione i wyczerpane. Ale czy widzieliście kiedyś takie leśne kraszanki jak na załączonych fotografiach? To dzieło Anny Kasprowicz, młodej artystki związanej ze środowiskiem leśników z Nadleśnictwa Trzciel. Te arcydzieła o leśnej tematyce powstają z jaj gęsich i strusich w sposób w pełni ekologiczny. Jajka czyszczone są wodą z szarym mydłem i barwione łupinami cebuli lub wywarem z owoców czarnego bzu. Potem pani Anna igłą, nożykiem lub skalpelem wyskrobuje z niesamowitą precyzją wizerunek zająca, wiewiórki:

lub brudnicy mniszki, zwójki czy cetyńca, gdzie artystka wiernie odtwarza każdą plamkę ubarwienia czy włosek:

Można z nich w trakcie świąt uczyć się entomologii, biologii, łowiectwa czy botaniki. No i jak tu nie mówić, że las i to, co robią w nim leśnicy nie są  znakomitą inspiracją dla wszelkich form artystycznych? Jestem zauroczony leśnymi kraszankami…

 (fot 3 powyżej i miniatura Włodzimierz Rudawski)

Śnieg nam wszystkim popsuł szyki

Przykrył jajka i koszyki

A kurczakom zmarzły nóżki

Więc się tulą do rzeżuszki.

Lecz choć śnieg nam pada w święta

I pogoda niby wstrętna

My święconym się dzielimy

I radości wszem życzymy

Z leśniczówki już Wam znanej!

 

Miłych Świąt życzy Wam leśniczy Jarek z żoną Reginą i całą rodziną…

 

Posłuchajcie także świątecznej, wielkanocnej opowieści o osice, która ma drżące liście:

 

 

 

 „Gdy Żydzi chodzili po lesie wypatrując, z czego by wyciosać krzyż dla Chrystusa, wszystkie drzewa drżały z przerażenia i żadne nie chciało być krzyżem.
Nie zadrżała jedna tylko osiczyna - więc uczynili z niej krzyż i przybili na nim Chrystusa.
Od tego czasu nawet w chwilach największej ciszy w lesie, gdy wszystkie drzewa stoją spokojnie, osiczyna drży i trzęsie się zawsze.
I dawno byłaby już wyschła i nie stałoby jej na świecie, gdyby nie to, że wszystkie dusze ludzkie, które za życia były dla kogoś krzyżem, Chrystus zmienia po śmierci w osiczyny, by nie zaznały spokoju i drżąc wiecznie czekały na sąd.
Albowiem nie wolno jest być drzewem na niczyj krzyż”

Henryk Sienkiewicz- „Osiczyna”

Osika  (Populus tremula L.) nazywana jest też osiną, osiczyną, czy topolą drżącą. To najpopularniejsza z naszych topól, których w Polsce mamy 4 rodzime gatunki: biała, czarna , szara i osika. Rośnie niemal we wszystkich polskich lasach, także na terenach zurbanizowanych i nad wodami.  Jest drzewem pionierskim i bardzo ekspansywnym- szybko pojawia się na nieużytkach i nieodnowionych zrębach, bardzo szybko przyrastając, nawet 1m rocznie. Leśnicy jej nie lubią, bo za jej sprawą niektóre uprawy i młodniki pustoszy groźna rdza-  skrętak sosny.  Ma prosty, strzelisty pień o oliwkowo szarej, gładkiej korze. Jest raczej krótkowieczna, dożywa zwykle maksymalnie do 100 lat. Najgrubsze 2 osiki w Lasach Państwowych znajdują się w pobliżu miejscowości Jastrew, w Nadleśnictwie Brzesko, w województwie małopolskim. Najgrubsza ma wysokość 35 m i obwód 461 cm, druga jest nieco mniejsza, ma obwód 410 cm.  Charakterystyczną cechą tego gatunku są drżące liście, które kołyszą się nawet przy zupełnie bezwietrznej pogodzie.

Z osiką i drżeniem jej liści związane są liczne opowieści, podania ludowe i legendy, o których warto przypomnieć szczególnie teraz, w przeddzień Wielkiej Nocy:

 Bo kiedy źli ludzie szukali w onym czasie drzewa na Krzyż i Mękę Pańską, wszystkie drzewa i cały las ogarnęło przerażenie. A ludzie chodzili po lesie i namyślali się w jakie drzewo uderzyć toporem i uczynić z niego Krzyż. Nie mógł być to dąb- bo drzewo to mocarne i symbolizujące wiekuistość. Nie mogła być to lipa- drzewo poetów i zakochanych, pełna słodyczy, dająca miód oraz  schronienie ptakom. Ani brzoza- biała i niewinna, ani sosna zalana żywicznymi łzami, ani jesion- drzewo walki, z którego są rycerskie kopie. „Zostawcie nas w pokoju”- szumiały smukłe olchy wznoszące ramiona ku niebu. Żadne z drzew nie chciało Męki Pańskiej i wszystkie trzęsły się od zgrozy nad postępowaniem okrutnych ludzi. Kiedy noc zapadła nad lasem i ludzie wracali do domu bez krzyża, napotkali na powrotnej drodze jedno drzewo, które nie zadrżało na ich widok. Była to osika. Zrąbali ją w milczeniu i pośpiesznie. Z jej drzewa uczynili Krzyż. I ukrzyżowali na nim Zbawiciela Świata. Odkąd osikowe drzewo zbryzgała Krew Najświętsza, wszystkie osiny dygocą z lęku, że znowu źli ludzie przyjdą i ten straszny dzień się powtórzy. Trzęsą się ze wstydu i żalu, a gdy nadejdzie jesień, liście osikowe są koloru krwi, na pamiątkę tej Krwi, która spłynęła po drzewie krzyża…

Istnieje wierzenie ludowe, popularne szczególnie na Ukrainie, że na osice powiesił się Judasz. Wszystkie inne drzewa odmówiły zdrajcy Jezusa swoich gałęzi. Teraz  osika żałuje swojego postępowania i drży przed Bożym gniewem. Inne podanie ludowe mówi o związku osiki z ucieczką Świętej Rodziny do Egiptu. Kiedy Rodzina uciekająca przed okrutnym Herodem chciała się schronić pod osiką, ta zaczęła trząść się ze strachu przed gniewem władcy i nie przyjęła ich. Wygnańcom pomogła leszczyna, a osika trzęsie się do dzisiaj… Z osiką wiąże się jeszcze całe mnóstwo podań, gdzie zwykle jest ona przedstawiana w negatywnym świetle. Przekazy mówią, że Kain zabił Abla osikowym kołkiem. Pamiętamy przecież opowieści, w których osikowe kołki wbijane w wampiry i wiedźmy, wystarczy wspomnieć Rzędziana z „Ogniem i mieczem”, który w pamiętnej scenie wbił osinowy kołek w Horpynę.  Zabijano także trumny kołkami z drewna osikowego, aby zmarły nie stał się upiorem. Na grobach samobójców wbijano osinowy kij, który nie pozwalał by nieszczęśnik straszył po śmierci ludzi. Podobno osika to ulubione drzewo diabła, który lubi na niej przesiadywać, a ona wtedy trzęsie się, aby nas ostrzec przed Złem. Może zatem i w niej, jak w każdym drzewie tkwi Dobro i pozytywna energia? Zresztą z jej drewna były wyrabiane słynne husarskie kopie, tak symboliczne dla Polaków.  Z czasów Augusta II mamy szczegółowy opis kopii husarskiej: „ była blisko trzy sążnie długa, gruba u tuleii jak ramię, a lekka i składna. Drzewco miała z młodej prostej osiki, wydrążone u spodu, żółto pokostowane”. Osika jest także i dziś wciąż pożyteczna dla człowieka poprzez rozmaite zastosowania. Drewno jest cennym surowcem w przemyśle zapałczanym i celulozowym. Cenią  je też rzeźbiarze oraz bobry:

 Młode liście to ulubiony pokarm owiec, są też przysmakiem głuszców, pięknych, chronionych kuraków. Miazga osiki jest dość pożywna, toteż w okresach głodu w Europie dodawano ją do mąki i pieczono z niej chleb, a nawet spożywano na surowo. Zobaczycie ją praktycznie w każdym zakątku kraju, warto ją zatem poznać i podumać nad bogactwem legend… Zachęcam do bliższego poznania osiki -  drżącej topoli o srebrzystej korze podczas rodzinnych, wielkanocnych spacerów. Nie zrażajcie się pogodą! A nuż pomimo śniegu i mało wiosennej aury przycupnął pod osiką jakiś sympatyczny, Wielkanocny Zajączek?

Leśniczy Jarek- lesniczy@erys.pl

12:54, lesniczy.lp
Link Komentarze (11) »
wtorek, 26 marca 2013

Grodzenie upraw leśnych siatką jest dziś powszechnie stosowane w leśnictwie, pomimo tego, że jest to kosztowna działalność. Metr bieżący ogrodzenia wymaga nakładów finansowych na poziomie 6-8 złotych. Praktyka jednak wykazała, że jest to dobra inwestycja. Taka forma zabezpieczania zakładanych upraw przed presją zwierzyny nie jest wcale nowym pomysłem. Wcześniej, w latach 60 i 70 XX wieku, gdy zalesiano połacie porolnych gruntów, często po pełnej orce wykonywanej nawet ciągnikami gąsiennicowymi, także używano siatki grodzeniowej. Zwykle były to jednak monokultury sosnowe o dużej powierzchni. Spotykam jeszcze czasem w lasach ślady takich dawnych płotów.

 Dzisiejsze ogrodzenia z siatki stosowane są raczej tylko do zabezpieczania cennych domieszek liściastych. Służą one często do przebudowy monokultur i powrotu do pierwotnych, mieszanych drzewostanów: dąbrów, grądów czy lasów z jaworem oraz lipą. Przecież dopiero od około dwudziestu lat zaczęto na dużą skalę wprowadzać do lasu, wszędzie gdzie jest to możliwe, gatunki liściaste. A skala ogrodzeń? Obecnie w moim urozmaiconym siedliskowo leśnictwie o powierzchni blisko 2200 ha ogrodzenia zajmują 62 hektary, a ich łączna długość to ponad 33 km. To chyba niezbyt wiele? Każde ogrodzenie w leśnictwie ma założoną specjalną kartę, gdzie odnotowuje koszty jego budowy, przeglądy i konserwację. Na odwrocie karty jest szczegółowa mapka usytuowania grodzenia, a wszystkie płoty w leśnictwie naniesione są na specjalną  mapę. Leśne  płoty są na bieżąco kontrolowane i doglądane, szczególnie po silnych wiatrach czy po sezonie polowań zbiorowych. Każda ogrodzona uprawa jest przedmiotem szczególnej troski leśniczego, który świadomy kosztów grodzenia, dba o jej pielęgnację i poświęca jej wiele uwagi. Takie zróżnicowane uprawy, gdzie znajdziemy dęby, buki, klony, drzewa owocowe i krzewy mają ogromne znaczenie dla przyszłości i trwałości lasów o wielu funkcjach.  Grodzenie upraw leśnych siatką  jest najbardziej  skutecznym, radykalnym, ale też chyba najdroższym sposobem zachowania trwałości lasu. Dlatego wykonane przez pracowników zakładu usług leśnych ogrodzenia należy starannie odbierać i precyzyjnie rozliczyć. Całość prac przy odbiórce ogrodzeń  wykonuje leśniczy, ale podlegają one sprawdzeniu przez szereg osób. W poniedziałek, pomimo wciąż zalegającego śniegu,  ruszyłem pomierzyć zakończone ogrodzenia. Jedno powstało na zrębie położonym pośród gruntów prywatnych i tuż  przy torze kolejowym:

Brnąłem przez solidny śnieg nasypem kolejowym ale w pewnej chwili musiałem ustąpić z drogi, bo pojawił się pociąg towarowy:

Zabrałem się do mierzenia ogrodzenia przy użyciu różnych urządzeń:

Od kilku lat używam dalmierza nitkowego Walktax:

 

To prosty przyrząd do pomiaru odległości w terenie. Pomiar rozpocząłem od przywiązania nitki w narożniku ogrodzenia. Walktaxa zaczepiłem na pasku, a wysnuwająca sie nitka uruchomiła licznik wskazujący przebytą odległość Nitka na szpulce wystarcza na 2,5 km, a wykonana jest z bawełny, więc można pozostawić ją w środowisku, bo szybko rozłoży się. Idąc wzdłuż ogrodzenia i rozwijając nitkę, liczyłem słupki za pomocą innego prostego urządzenia:

Swojego czasu reklamował je znany aktor, „zaliczając” przy jego pomocy dziewczyny… Mijając każdy słupek ogrodzenia, przyciskałem przycisk, a na końcu okazało się, że do zbudowania ponad 400 metrów ogrodzenia potrzeba było 118 słupków, razem z drabiną konieczną do wejścia wewnątrz płotu.

Pomiary kontrolowałem dalmierzem laserowym:

Przez lunetkę namierza się na „krzyż celownika” charakterystyczny punkt, np. słupek na rogu ogrodzenia, trzymając podczas pomiaru przycisk na górze dalmierza. Po zgraniu krzyża ze słupkiem zwalnia się przycisk, a w „oku” lunetki wyświetla się odległość. Obszedłem ogrodzenie szybkim krokiem, bo było zimno i wiał mroźny wiatr:

Potem przejechałem w inny oddział i zabrałem się za pomiar czterech wyciętych gniazd, gdzie niebawem (gdy wreszcie nadejdzie wiosna) będę sadził dęby:

Nie pamiętam odbiórki ogrodzeń w takim śniegu! Szybko obszedłem ponad 800 metrów płotów, co z pewnością odbije się na poprawie mojej kondycji, uśpionej lenistwem zimy:

Dziś wypełniłem szereg dokumentów niezbędnych do rozliczenia ogrodzeń, bo przecież to koniec miesiąca i czas sporządzania dokumentacji płacowej. Pomimo śniegu i mrozu wolę jednak marsz z Walktaxem niż żmudne wypelnianie dokumentów przy biurku…

Leśniczy Jarek- lesniczy@erys.pl

 

23:33, lesniczy.lp
Link Komentarze (3) »
piątek, 22 marca 2013

21 marca Zgromadzenie Narodowe ONZ ustanowiło Międzynarodowym Dniem Lasów. Tego dnia leśnicy na całym świecie informują każdego, kto zechce ich słuchać i oglądać o znaczeniu lasów dla życia ludzkiego oraz przyszłości świata. Jak wylicza ONZ, od lasów uzależniony jest byt 1,6 mld ludzi na świecie oraz najbardziej  istotna część globalnej gospodarki. Nasi leśnicy od dawna, przez blisko 90 lat istnienia Lasów Państwowych starali się mądrze czcić Dni Lasu:

Polskie lasy, jedne z najlepiej zachowanych i zagospodarowanych w Europie zajmują prawie 30% powierzchni naszego kraju. Rosną na obszarze 9,1 mln ha, z czego 7,6 mln ha zarządzane jest przez Lasy Państwowe, czyli stanowią własność nas wszystkich. A nie wszędzie można swobodnie korzystać z piękna przyrody:

 28% Polaków wcale nie bywa w lesie, a 38% bywa tam sporadycznie. Wiedza Polaków na temat lasów także nie zwala z nóg, ale oczywiście nie dotyczy to czytelników Blogu Leśniczego, którzy wnikliwie śledzą, na różne sposoby, to co opowiadam o lesie :

Wielu ludzi narzeka na leśników, że "wciąż tną i tną i niedługo nie będzie już starych lasów". Wy doskonale wiecie, że powierzchnia lasów w Polsce wciąż się zwiększa, a średni wiek także rośnie. Na przestrzeni 68 lat udało się zwiększyć lesistość kraju z 21 proc. w roku 1945 do blisko 30% obecnie. Lasy zapewniają nam też konkretne, namacalne korzyści w każdej dziedzinie życia i w niemal każdym miejscu – od kuchni, przez aptekę, po skład opałowy i plac budowy. Najważniejszym leśnym produktem jest jednak potrzebne wszystkim drewno, które ma około 30 tysięcy zastosowań.

Bez obaw, nie zaleję Was oceanem cyfr i faktów, nie będę informował z nutą „przemądrzalstwa”, tylko opowiem Wam o tym, że nasza bliskość z Naturą jest naturalna. Choc coraz częściej, może z wygodnictwa, o tym zapominamy...  Można przecież, a nawet trzeba, zachwycać się każdym, nawet pozornie zwyczajnym jej elementem:

 Tęskno do uroków Natury szczególnie teraz, gdy zima wciaż trzyma. Zauważyłem ze zdumieniem, że prawie wszystkie moje wpisy z tego miesiąca mają w tytule wiosnę. Czekam na nią z utęsknieniem, jak większość z Was:

 Nic dziwnego! Taka nasza natura… Przecież wiosna świeżą zielenią szybko zaciera wspomnienia krótkich, zimowych dni a pierwsze cieplutkie promienie słońca wlewają w ludzi optymizm i mobilizują do aktywności:

 

Ruszamy na leśne spacery, zachwycamy powrotem ptaków i kolorami kwiatów, porządkujemy ogródki, otoczenie domów, no i mówimy: zbliżamy się do NATURY !

Wiosną zdejmujemy stopniowo warstwy odzienia, których przyzwyczajeni do niskich temperatur już nie zdołaliśmy liczyć, a zdejmowanie oczywiście zależy od wieku, bo przecież gimnazjalistki poprzestają na jednej cienkiej warstwie, która patrząc na długość nigdy nie zasłania pępka. Nieco starsze roczniki -  im starsze tym mniej chętnie redukują warstwy - ale wszyscy w pewnym momencie, często z przerażeniem odkrywamy jakąś fałdkę, czasem fałdę! Powziąłem także własne, niewzruszone postanowienie redukcji „złóż odnawialnych” w okolicach brzusia… Nieraz są to już zwały i wtedy szperając w ulubionej lodówce szybko zmieniamy menu mówiąc: wracam do NATURY!

 

Ale czy ten powrót do natury jest jeszcze możliwy?

Cywilizacja w swoim pędzie do zmian, przeobrażeń i udoskonaleń już tak bardzo zmieniła nasze życie, nasze przyzwyczajenia, całą naszą tożsamość. Zamiast po kompot do piwnicy lecimy do Biedronki, zamiast robić sałatkę odkręcamy słoik z promocji w Lidlu, zamiast zagniatać ciasto na kluski wyciągamy mrożonkę z Netto i tak ciągle zamiast, zamiast...

Można przy tym zamiast zanucić za E. Geppert: „zamiast, ersatz, cholera, nie życie...”

Wracamy jednak coraz częściej do korzeni, do tzw. Matki Natury i zastanawiamy się ile marchewki jest w marchewce, z niepokojem śledzimy skład produktu na opakowaniu, zastanawiamy się co można jeść bezpiecznie i pijemy zieloną herbatę, bo zdrowa ( choć niektórym nie bardzo smakuje) Zbliżamy się na powrót do Natury, której wciąż jesteśmy częścią, choć często o tym zapominamy, zbliżamy się i oby nie tylko z tego powodu, że niepokoimy się o swój dalszy los.

Chcemy być zdrowi, szczupli, wysportowani, opaleni i po to tak chętnie wracamy do tej Matki – Natury. Jednak z okazji Międzynarodowego Święta Lasu warto zapytać: „Człowieku, ty niedobry egoisto!!! Co Matce – naturze dajesz w zamian?”

Przyozdabiasz ją foliówkami, puszkami i innym śmieciem z wspomnianych marketów. Palisz jej skórę bezmyślnie wypalając trawę i pozostałości roślinne mimo wszelkich medialnych akcji typu „Ratujmy skowronki”.  Wywalasz bez skrupułów to, co tobie zbędne gdziekolwiek jesteś. Myjesz samochód nad jeziorem bo tak wygodniej. Trujesz ją skutecznie, godząc się na tańszy sposób pozbywania ścieków i śmieci. Pomyśl o lesie choćby w świąteczny dzień, tak jak to robili nasi poprzednicy już w latach 30 XX wieku:

 

Popatrzmy może życzliwie na tę bliską sercu Naturę i rozejrzyjmy się wokół. Nie tylko od święta. Tylko głupiec nie dostrzeże piękna otaczającej nas przyrody i będzie dawał przyzwolenie na jej bezczeszczenie. W kwietniu będzie Dzień Ziemi, we wrześniu Sprzątanie Świata,a na świecie organizuje się wiele akcji i jest mnóstwo organizacji propagujących  ochronę przyrody. Jednak to wciąż za mało, aby Natura trwała wiecznie.

Zerwijmy z egoizmem i traktujmy przyrodę życzliwie każdego dnia, a ona odwdzięczy się nam swoim bezgranicznym pięknem, z  którego trzeba tylko umieć czerpać. Starajmy się poznawać i rozumieć las oraz jego mieszkańców, poznawajmy świat zwierząt, ptaków, owadów i roślin. Zachwycajmy się czystością wód i majestatem gór. Wielki Człowiek i Polak, Jan Paweł II mówił, patrząc na piękno gór: Człowiekowi jest potrzebne piękno krajobrazu!

 

Leśniczy Jarek- lesniczy@erys.pl

 

18:21, lesniczy.lp
Link Komentarze (3) »