O tym co w lesie piszczy...
O autorach
RSS
czwartek, 16 kwietnia 2015

399min

Miałem wczoraj w lesie dość nietypowe zdarzenie. Przydarzył się mi mianowicie stos drewna- drobnicy sosnowej na zrębki z granatem. Stosów różnego drewna w moim leśnictwie zwykle jest wiele, ale stos z granatem trafił się po raz pierwszy. I wcale nie był to owoc granatu położony na stosie. To był granat moździerzowy kalibru 80 mm.

 

Po zimowych cięciach stan magazynowy drewna w moim leśnictwie jest dość wysoki i trwają intensywne wywozy drewna. Pojechało dziś z lasu kilka samochodów z drewnem, np. z dłużycami ze zrębu:

3995

Wyjechały też kłody długości 2,50, papierówki 2,40 a także pracownicy jednej z firm rąbali drewno na zrębki. Podjeżdżają pod stos drobnicy na zrębki ciągnikiem dużej mocy z zaczepionym rębakiem.

3993

 Wrzucają do niego tyczki i żerdzie, a z wylotu rębaka skierowanego na zabudowaną blachą naczepę ciężarówki lecą wióry.

3996

 Będą z nich potem np. płyty meblowe. Wystawiłem kwit wywozowy dla kolejnego samochodu ze zrębkami, wydrukowałem i zostawiłem go podleśniczemu, który czekał na zakończenie załadunku. Sam musiałem pojechać przygotować „powierzchnie  otworkowe” do obserwacji rójki chrabąszcza, która niebawem się rozpocznie. Odjechałem od mocno hałasującego rębaka może z kilometr gdy zadzwonił podleśniczy z informacją, że „zrębkarze” w stosie drobnicy, pomiędzy równo ułożonymi tyczkami odkryli granat moździerzowy!

Wróciłem tam natychmiast i okazało się, że rzeczywiście pomiędzy tyczkami leży pamiętający II wojnę światową zardzewiały granat moździerzowy kaliber 80.

3991

Szczęście, że nie trafił do rębaka!  Zgłosiłem natychmiast znalezisko dyżurnemu policjantowi, dzwoniąc pod numer 997. Umówiłem się z policjantami nieopodal Pszczewa i zaprowadziłem ich na miejsce, gdzie stał „granatowy” stos. Samochód załadowany rozdrobnionym drewnem już pojechał, a policjanci musieli zabezpieczyć granat do czasu przyjazdu saperów. To przecież bardzo niebezpieczne znalezisko. Granat moździerzowy posiada zapalnik uderzeniowy i każde mocniejsze stuknięcie może go zdetonować. Nigdy nie dotykajcie takich znalezisk. Nikt przecież nie wie czy to np. granat bez zapalnika zgubiony w czasie transportu czy niewybuch… Należy powiadomić policję, a oni wiedzą co począć z taką zardzewiałą śmiercią.

 39921

Zastanawiałem się skąd się wziął granat w stosie.  Nikt go tam przecież chyba celowo nie przyniósł...

Według mnie granat leżał w lesie od czasów II wojny światowej i położono na nim w trakcie prac leśnych wiązkę tyczek. Gdy zrywkarz kładł na wózek wiązkę, zabrał chwytakiem także zagrzebany w ściółce leśnej granat moździerzowy. Tak wygląda wózek z chwytakiem zaczepiany do ciągnika rolniczego w trakcie zrywki papierówki.

 39941

 Potem razem z wiązką tyczek granat trafił do stosu. Szczęście, że obsługa rębaka zachowała się rozsądnie i zachowała należytą ostrożność. Odwiedziłem rankiem policjantów, a niebawem saperzy zabrali nietypowe znalezisko. Teraz będziemy pewnie długo mówili: spotkamy się na drodze obok tego granatowego stosu…

 

Leśniczy Jarek-lesniczy@erys.pl

21:58, lesniczy.lp
Link Komentarze (3) »
sobota, 11 kwietnia 2015

398min

Wokół nas króluje wiosna. Gwałtownie rozbudziła się przyroda: rozkrzyczała się głosami ptaków, zazieleniła świeżością młodych traw i zapachniała zapachami młodego życia. Ostatnie dni temperatura podskoczyła do ponad 20 stopni Celsjusza, jest słonecznie i barwnie.

Bociany pojawiły się już w swoich gniazdach, wieczorami koncertują drozdy i kosy. W liściastych lasach pojawiły się łany przylaszczek i zawilców:

3981

Nawet wiewiórka zachwyciła się świeżą zielenią rozwijających się liści:

3982

Żal przegapić misterium wiosny, bo nic nie zdarza się dwa razy, a zatem kiedy tylko wszelkie obowiązki pozwalają na wolną chwilę- ruszajmy do lasu.

Wiem, że każdego bardzo interesują leśne zwierzęta, szczególnie barwne ptaki oraz wiosenne kwiaty, ale warto też bacznie przyglądać się drzewom. Bo obok znanych nam doskonale pospolitych sosen, brzóz, dębów czy buków możemy w naszych lasach spotkać bardzo ciekawe drzewa. Spostrzegawczy obserwator łatwo wypatrzy w lesie wiewiórkę, sarnę czy lisa, ale czasem może nawet zobaczyć „słonia” na jesionie:

 398_31

Także pomiędzy drzewami w naszych lasach są czasem bardzo szczególne egzemplarze, ze względu  na rozmiary, kształt czy historie z nimi związane. Są też różne, ciekawe, nawet bardzo egzotyczne gatunki drzew. Bo pomiędzy pospolitymi sosnami możemy spotkać sosny Banksa, sosny czarne czy wejmutki o długich, miękkich igłach. Spotkamy dęby czerwone lub burgundzkie, buki odmiany purpurowej lub potężne iglaste daglezje.

Czy widzieliście jednak kiedyś las tujowy, czyli żywotnikowy?

39841

 

Żywotniki (Thuja) ze względu na swoją nazwę łacińską powszechnie nazywane są tujami. Rodzaj Thuja należy do rodziny cyprysowatych  z których w Polsce powszechnie występują trzy gatunki: żywotnik zachodni (Thuja occidentalis), żywotnik wschodni (Thuja orientalis), żywotnik olbrzymi (Thuja plicata). Wyglądają bardzo podobnie i dość trudno precyzyjnie oznaczyć gatunek. Znamy je zwykle jako krzewy lub małe drzewka sadzone i uprawiane w przydomowych ogrodach, parkach i cmentarzach. Często sadzi się je jako żywopłoty lub naturalne osłony na obrzeżu posesji. Tuje są uważane przez botaników za rośliny trujące, a przez nas wszystkich za smutne, cmentarniane drzewa sadzone sztucznie.  Ale gdzie zobaczyć las tujowy?

Żywotnik olbrzymi odgrywa istotną rolę w gospodarce leśnej Ameryki Północnej, gdzie świetnie rośnie w stanie dzikim. Najlepiej rośnie w klimacie oceanicznym wybrzeża Oceanu Spokojnego, gdzie drzewostany żywotnika olbrzymiego stanowią ponad 22% zapasu drewna na pniu. Tworzy tam lasy mieszane wraz z jodłą, osiką, klonem i jesionem. Wysokie, gonne, długowieczne drzewa żywotników z zachodniego wybrzeża Ameryki Północnej osiągają wiek 1000 lat. W stanie Waszyngton, około 34 km od wybrzeża Oceanu Spokojnego rośnie największy na świecie przedstawiciel żywotnika olbrzymiego. Drzewo ma 53 m wysokości, pień o średnicy 5,94 m, a jego masa szacowana jest na około 500 m3 drewna.

 

 Paweł Kozakiewicz  z SGGW w Warszawie, w swojej pracy naukowej dotyczącej żywotnika pisze:

„Do Europy został sprowadzony w 1853 r. jako drzewo parkowe - nasiona przesłał do Anglii znany szkocki botanik John Jeffrey. Później gatunek ten był wprowadzany także na powierzchnie doświadczalne do upraw leśnych. Plantacyjnie żywotniki olbrzymie uprawia się między innymi w Wielkiej Brytanii i Nowej Zelandii. Na terenie Polski pierwsze drzewa zasadzono w Kórniku w 1861 roku. Obecnie w naszym kraju można spotkać go w lasach 21 nadleśnictw (np. Wirty, Łopuchówko, Trzciel, Rogów, Kąty,Karsko, Nowe Ramuki, Nidzica) na ogólnej powierzchni 7,8 ha, gdzie często odnawia się z samosiewu.”

„Moje” nadleśnictwo Trzciel jest jednym z tych 21 wymienionych przez P. Kozakiewicza. Las żywotnikowy rośnie na terenie leśnictwa Jasieniec pomiędzy szkółką leśną , a kwaterą łowiecką, tuż przy pasie autostrady A2. Żywotniki zostały tam posadzone około roku 1914 i dziś jako osobliwość można traktować ten dorodny las żywotnika olbrzymiego (Thuja plicata) z licznie występującym odnowieniem naturalnym pod okapem rodzimego drzewostanu. To las godny kamery:

3985

Żywotniki są tam pamiątką eksperymentów leśników nad wprowadzaniem nowych gatunków i nie są użytkowane gospodarczo, choć ich drewno jest cenne: trwałe i długowieczne. Ma ono szerokie zastosowanie w budownictwie, na okleiny i sklejki, służy do wykonywania gontów lub dranic do pokrywania dachów oraz w szkutnictwie, także jako drewno masztowe. Rdzenni mieszkańcy Ameryki Północnej – Indianie, używali go do wykonywania słupów totemowych i budowania swoich łodzi canoe.

Las żywotnikowy, składający się z drzew w różnym wieku stanowi ciekawy element krajobrazu. Warto go odwiedzić z wielu powodów. Znajduje się tam drzewo numer 9  na liście 10 najgrubszych żywotników w Polsce. Numer 1 to tuja z Nadleśnictwa Smolarz (także RDLP Szczecin) o obwodzie 525 cm i wysokości 27 m, rosnąca pojedynczo na terenie Leśnictwa Dębogóra.

Nasze lasy kryją w sobie wiele ciekawostek i wciąż zaskakują czymś dotąd nieznanym, odkrywajmy ich magię przy każdej okazji.

 

Leśniczy Jarek-lesniczy@erys.pl

 

 

23:20, lesniczy.lp
Link Komentarze (3) »
sobota, 04 kwietnia 2015

397_min

Tegoroczna zima przyzwyczaiła nas swoją łagodnością do dobrego i może dlatego raczej chłodno przyjęliśmy przymrozki ostatnich nocy i poranków. Oczywiście to realia zachodniej Polski, bo rozmawiałem dziś przez telefon z gazdą Staszkiem z zakopiańskiej Cyrhli, który codziennie dosiada ciągnika z zaczepionym pługiem śnieżnym i walczy z wciąż padającym śniegiem. Tatry, to Tatry, klimat surowy i żyje się tam niełatwo. „Co te cepry wiedzą o życiu i pracy”- często wzdycha lekko kpiarsko wciąż zapracowany Staszek…

Nasze bociany, choć raczej nie korzystają z telewizyjnych i internetowych prognoz przewidziały sytuację. Może dlatego ich gniazda są wciąż puste, choć zwykle szanowały tradycję i pojawiały się u nas na Św. Józefa. Choć liczne objawy wiosny są coraz bardziej widoczne.

Dziś Wielka Sobota i pewnie w każdym domu roztacza się świąteczna atmosfera. Składają się  na nią świąteczne zapachy tradycyjnych potraw i wypieków oraz rodzinne spotkania, tak ważne i potrzebne nam wszystkim. W naszych domach pojawiły się już przeróżne świąteczne dekoracje i stoją koszyczki ze święconką, czekające na niedzielne, świąteczne śniadanie:

 39751

Wczorajszym porankiem było jeszcze biało w lesie i świeżo rozkwitnięte fiołki lśniły wilgotnym fioletem na tle śniegu:

3971

Na trawniku przed leśniczówką spod śniegu wyglądały cebulice:

3972

Po południu jednak śnieg zniknął i pojawiły się lśniące wilgocią łany barwinka:

 39741

To ciekawa roślina, nazywana symbolem magów i poetów, związana w  całej Europie z wieloma obyczajami i tradycjami. Wiele wielkanocnych dekoracji a także palmy wielkanocne tworzono właśnie  z barwinka. Jego symbolika jest bardzo ciekawa. Ludy Karpat uważały go za symbol niewinności. Dodawano go do kołacza weselnego i wplatano w wianek panny młodej. W Belgii i Francji był ciekawy zwyczaj noworoczny. Barwinek wrzucano na rozżarzone węgle i gdy pod wpływem gorąca zwinął się i „podskoczył” to oznaczało dobry, szczęśliwy rok. Gdy jednak tylko się spalił, wróżyło to śmierć jednej osoby w nadchodzącym roku. Barwinek, który jest trującą rośliną uważano za symbol śmierci i często sadzono go na grobach. Dlatego każdy leśnik gdy spotka barwinek w lesie wie, że mógł być tam dawniej cmentarzyk lub samotna mogiła.

Barwinek zwany też barwinem lub lubistkiem ma bardzo ciekawe kwiaty, przypominające małe wiatraczki:

 39731

Pomimo że znamiona i pylniki dojrzewają równocześnie, są jednak od siebie oddzielone małym talerzykiem na słupku, co zapobiega samozapyleniu. Już niebawem zakwitną.

Ale gdy wybierzecie się na świąteczny spacer (bo co to za święta bez rodzinnego spaceru) będziecie wypatrywać zapewne nie barwinka i innych przyrodniczych symboli Wielkiej Nocy, lecz zapewne zająca. Bo Zajączek Wielkanocny, co przynosi prezenty do gniazdek przez każdego jest mile widziany. Ostatnio coraz więcej ich spotykam w mojej okolicy, ale czy chętnie noszą prezenty- nie wiem…

3976

Nie tylko jednak o prezenty chodzi, bo każde święta niosą ze sobą także spory ładunek pozytywnych emocji i wrażeń. Dają tak potrzebną każdemu z nas chwilę wytchnienia i pozwalają na wzmocnienie rodzinnych więzi. Świętujmy zatem i spotykajmy się w rodzinnym gronie.

   Życzę wszystkim zaglądającym do blogu leśniczego wesołych i rodzinnych Świąt Wielkanocnych oraz spotkań z leśnymi zającami i innymi mieszkańcami lasów podczas wiosennych spacerów.

 

Leśniczy Jarek – lesniczy@erys.pl  

 

 

 

19:06, lesniczy.lp
Link Komentarze (7) »
czwartek, 02 kwietnia 2015

396min

 

Coraz mniej czasu zostaje do premiery nowych odcinków programu „Las Bliżej Nas”. Już w  sobotę 4 kwietnia o godzinie 7.05 rano, zanim zajmiecie się przygotowaniem i dekorowaniem bukszpanem, barwinkiem czy forsycją koszyczka ze święconką, zapraszam przed telewizory. TVP 1 zaczyna emisję kolejnych 12 odcinków programu o polskich lasach i leśnikach.

Wiem, wiem, że wielu z nas uważa, że to nie jest odpowiednia  pora aby zrywać się z łóżka i zasiadać przed telewizorem. Jednak każdy z 5,5 tysiąca polskich leśniczych zrywa się z łóżka bardzo często o wiele wcześniej i nie zasiada w wygodnym fotelu lecz zajmuje się w terenie, przy różnej pogodzie licznymi sprawami lasu i swojego leśnego gospodarstwa. Leje deszcz lub grzeje słońce, gryzą kleszcze i meszki, kurz, błoto, śnieg. Ale to wszystko „pikuś”, bo na potrzeby filmu musiałem poddać się mało przyjemnej czynności „likwidowania połysku”. Jednak przesympatyczny „pion makeupu” pudrował mnie z taktem i gracją, czego absolutnie nie można powiedzieć o mnie:

3963

   Okropieństwo! Długo czułem w ustach posmak pudru... Ale musiałem się poświęcić, bo czegoż to leśniczowie nie robią dla dobra lasu?

Właśnie o tym będzie pierwszy odcinek nowej odsłony „Las Bliżej Nas”. Razem z Małgorzatą Szumską- podróżniczką i pisarką, opowiem widzom oraz pokażę czym codziennie zajmuje się leśniczy. Naturalnie będzie to tylko mały wycinek zadań leśniczego, bo nie sposób przybliżyć całą sferę zadań i czynności przez niespełna dwadzieścia minut.

Bardzo cieszę się, że cykl opowieści o lesie zaczyna się właśnie tutaj, w najbardziej zalesionym województwie lubuskim, w powiecie międzyrzeckim, gdzie rozległe lasy poprzetykane są bogactwem ponad 60 jezior i kilkoma rzekami. Mieszkają tu bardzo ciekawi ludzie, którzy wciąż dopisują nowe karty w pasjonującej historii regionu i dbają o tradycje przodków, którzy pochodzą z różnych zakątków naszego kraju.

Program rozpoczynamy w ciekawym zakątku leśnictwa Pszczew, w rozległej dąbrowie, która rośnie na kilku wzgórzach. Jedno z nich, nazywane Górą Oręża, wiąże się z legendą o wielkiej bitwie jaką stoczyli tam przed wiekami polscy rycerze z Krzyżakami. Małgosia przysiadła ze mną na zwalonym przez wiatr dębie, który pozostawiłem przyrodzie i ćwiczy wymowę. Bo to wcale nie takie łatwe! Jesteśmy przecież w Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Szczecinie, w Nadleśnictwie Trzciel, w Leśnictwie Pszczew:

3961

Szczecin, Trzciel, Pszczew… Małgosia radzi sobie znakomicie, bo jest aktorką i pisarką, ale wielu ludzi z trudem poprawnie wymawia te nazwy. Jestem przekonany, że z takim samym trudem ludzie odpowiadają na pytanie: Czym zajmuje się leśniczy?

Leśnictwo to gospodarstwo, które w zależności od specyfiki i regionu kraju ma powierzchnię od kilkuset do nawet 3 tysięcy hektarów lasu. Składa się z lasów, ale też z dróg, łąk, jezior, bagien, pól, torfowisk a nieraz i innych elementów. Trzeba się nieustannie zajmować tym gospodarstwem, bo w lesie zachodzą ważne zmiany i wciąż dzieje się coś ciekawego, godnego uwagi leśniczego, który prowadzi gospodarkę, planuje i nadzoruje wykonanie wszelkich zadań oraz pozyskuje rocznie ( w zależności od regionu kraju) od około 5 do nawet 15 tys. metrów sześciennych cennego drewna.

To właśnie on decyduje które drzewo trzeba wyciąć i co z niego zrobić, jaką sadzonkę i gdzie należy posadzić, kiedy rozpocząć pielęgnowanie młodnika czy  wykładanie pułapek na szkodliwe owady. Leśniczy musi sam, korzystając tylko z pomocy pomagającego mu podleśniczego, zajmować się nieustannie wszystkimi składnikami lasu i ludźmi, którzy tam pracują, ale też odpoczywają, zbierają grzyby, polują, śmiecą, wzniecają pożary, korzystają z lasu prawidłowo i nieprawidłowo. Ponosi jednoosobowo ogromną odpowiedzialność za wszystko, co dzieje się na terenie leśnictwa, w tym także materialną za powierzone mu mienie.

 Dba o nie starannie, dlatego zna granice, troszczy się o stan kamieni granicznych, potrafi doskonale korzystać z map, zarówno cyfrowych, jak i tradycyjnych- „papierowych”. Zna się także na remontach dróg leśnych, mostów i przepustów. Istotna dla lasu jest dobra gospodarka wodą i mała retencja, stąd leśniczy ma wiedzę z zagospodarowania strumieni i wszelkich zbiorników wodnych, budowy urządzeń, zasad melioracji i zna też klasyfikację gleb. Leśniczy musi być też specjalistą od łąk, które są najczęściej wydzierżawiane, ale ich racjonalna uprawa ma wielki wpływ na ekosystem leśny. Jak rolnik dogląda pól, pastwisk i sadów, które też są w każdym leśnictwie. Dba także o budowle i budynki będące w zasobach nadleśnictwa, stąd niezbędna jest znajomość podstaw budownictwa. Nadzoruje także gospodarkę łowiecką, którą prowadzą myśliwi i zna obyczaje wszystkich mieszkańców lasu.

Las to drzewa i drewno, ale leśniczy planując zrąb w dojrzałym lesie myśli nie tylko o pozyskiwanym tam drewnie, lecz o jak najlepszym jego odnowieniu, stąd musi mieć wyobraźnię i zdolność do dobrego planowania i przewidywania.

  Przygotowanie lasu na przyjęcie nowego pokolenia czyli odnowienia – gdy sadzimy las w miejsce wyciętego wcześniej, lub zalesienia- gdy sadzimy las w miejscu, gdzie go wcześniej nie było, wymaga doskonałej znajomości sprzętu, maszyn leśnych i nowoczesnych technologii. Pozyskanie drewna- czyli cały proces od planowania cięć, poprzez ścinkę, zrywkę ( czyli wyciągnięcie drewna do drogi wywozowej),przeznaczenie drewna na poszczególne sortymenty drzewne czyli manipulacja, odbiórka, czyli pomiar wyrobionego drewna i ewidencja drewna, a potem jego sprzedaż i wydanie przewoźnikom zabiera ok.75-80 % czasu pracy leśniczego.

3962

Dlatego razem z podleśniczym Irkiem zabraliśmy ekipę filmową na spotkanie z drwalami i harwesterami, forwarderami oraz samochodami załadowanymi drewnem.

Dziś jednak oprócz zajmowania się pozyskaniem i zagospodarowaniem  drewna leśnicy mają równie ważne i pracochłonne zadania. Zdecydowanie coraz większego znaczenia nabierają sprawy ochrony przyrody i funkcje społeczne, ochronne oraz krajobrazowe lasu. Konkretną ochroną przyrody zajmują się właśnie leśnicy, choć zwykle nie chwalą się zbytnio swoimi działaniami. Dlatego często leśniczy to także przyrodnik z pasją. To przecież od  jego decyzji i sposobu myślenia zależy los wielu gatunków, które żyją na terenie konkretnego leśnictwa. To nie przypadek, że na terenie lasów znajduje się większość obszarów i obiektów chronionych. Wiele organizacji ekologicznych, przyrodników zajmujących się konkretnym gatunkiem sięga do wiedzy leśników.

W pracy leśników sprawą wielkiej wagi jest dokumentowania działań, wykonanych zabiegów i podjętych decyzji. Trzeba przekazać innym wiele informacji i pomysłów, a z drugiej strony rozliczyć się przed Skarbem Państwa z poniesionych wydatków. Dlatego leśniczy sporo czasu musi też pracować w biurze, czyli kancelarii leśnictwa. Bo kancelarię ma prawnik, ksiądz proboszcz, ale także leśniczy. Nie ma jednak obawy, że leśniczy zostanie tylko urzędnikiem zakochanym w cyferkach i wykresach. Dla każdego leśnika najważniejszy jest ciągły kontakt z Naturą, ale też ludźmi. Stąd tak dużą wagę przywiązują do właściwej edukacji przyrodniczo-leśnej oraz dobrego kontaktu z wszystkimi odwiedzającymi lasy. Praca leśniczego to nie tylko metry sześcienne drewna potrzebnego gospodarce narodowej i hektary zakładanych upraw. Równie ważna jest dobrze realizowana misja społeczna leśników i pewnie właśnie dlatego narodził się pomysł na „Las Bliżej Nas”.

Zapraszam na pierwszą odsłonę w Wielką Sobotę i zachęcam do oglądania kolejnych odcinków serii. Kto nie wstanie „skoro świt” niech zagląda na facebookowy profil, gdzie można oglądać powtórki i kibicować  powstawaniu nowych odcinków:

 https://pl-pl.facebook.com/lasblizejnas

 

Pamiętajcie:

 LAS BLIŻEJ Nas - TVP 1- sobota 4 kwietnia, godzina 7.05.

Autorami fotografii są: Bartosz Wiśniowski i Tomasz Leśniewski

 

Leśniczy Jarek- lesniczy@erys.pl

 

 

 

23:26, lesniczy.lp
Link Komentarze (1) »
piątek, 27 marca 2015

395min

Wiosna w tym roku przyszła wcześnie po łagodnej zimie, a zatem wymusiła krótką i szybką akcję odnowieniową. Dla każdego leśnika czas odnowień, czyli zamiany wcześniej wyciętych zrębów w uprawy leśne to jedno z najważniejszych zadań w roku. Trzeba to zrobić szybko- aby maksymalnie wykorzystać wilgoć zgromadzoną w leśnej glebie, dokładnie – aby jak najlepiej dostosować żyźniejsze lub ze słabszą glebą, wilgotniejsze, ocienione lub nasłonecznione fragmenty odnawianego zrębu do wymagań gatunków oraz trzymać więźbę.

Wcale nie mam tu na myśli trzymania konstrukcji dachowej czyli belek, łat, krokwi, które mamy w zwyczaju nazywać więźbą dachową. Bo czasem może komuś przyjść na myśl budowlany dowcip z brodą: „chłopaki trzymajcie mur, lecę po zapłatę!” Chodzi tu nie o więźbę dachową lecz o więźbę sadzenia, która jest niesłychanie ważna dla przyszłości nowego pokolenia lasu.

My, leśnicy, prowadząc w lasach zrównoważoną gospodarkę  na podstawach przyrodniczych i troszcząc się o trwałość lasu często popełniamy grzech używania niezrozumiałych słów, które składają się na nasz żargon branżowy. Bo co zrozumieliście z poprzedniego zdania? Mówimy np. drzewostan zamiast las, klupa zamiast średnicomierz, a nasze ulubione słowa- zrównoważona gospodarka leśna czy trwałość lasu są dla ludzi pustym hasłem. Z ostatnich badań dotyczących postrzegania lasu i leśników przez społeczeństwo wynika, że tylko 26 procent Polaków słyszało o zrównoważonej gospodarce leśnej. Lepiej zatem używać zrozumiałych pojęć i opowiadać o lesie tak, aby każdy był w stanie zrozumieć sens naszej pracy.

Co to jest zatem więźba sadzenia i dlaczego trzeba ją trzymać?

Więźba sadzenia to układ i odległość pomiędzy sadzonkami, które tworzą nowe pokolenie lasu. Pojęcie więźby w zasadzie nie istnieje w odnowieniach naturalnych, gdzie wysiane nasiona zamieniają się w siewki, a potem w coraz mocniejsze drzewka. Więźba określa ilość sadzonek, które mają trafić na hektar nowozakładanej uprawy leśnej w sposób sztuczny (przez sadzenie sadzonek wyhodowanych w szkółce)

Zależy ona od wprowadzanego gatunku i tak na przykład sosny sadzi się 8-10 tysięcy sztuk na hektar:

 39521

dęba 6-8 tysięcy

3954

 a modrzewia, który potrzebuje do wzrostu dużo miejsca i światła-  1,5-3 tysięcy.

Skład gatunkowy nowego pokolenia lasu musi być zgodny z możliwościami siedliska i zapewniać odpowiedni udział gatunków głównych, stanowiących szkielet przyszłego lasu, ale także domieszkowych, tworzących lepsze warunki wzrostu i biocenotycznych, wzbogacających bioróżnorodność lasu.

Wszystko to jest zaplanowane w planie urządzania lasu w oparciu o mapy glebowo-siedliskowe, pewne ramy narzucają Zasady Hodowli Lasu ale nadleśniczy na wniosek leśniczego może podejmować decyzje o zmianach np. ilości sadzonek na hektar. Wszystko to dzieje się po to, aby maksymalnie wykorzystać mikrosiedliska w lesie i tak zaprojektować nową uprawę, aby była jak najbardziej zróżnicowana ale też wprowadzone gatunki muszą gwarantować zachowanie ciągłości pokoleń lasu.

 Ważne są także formy zmieszania, czyli czy poszczególne gatunki wprowadzamy pojedynczo, po kilkanaście sztuk, pasami jak np. brzozę wzdłuż dróg lub linii oddziałowych, grupami czy np. kępami o powierzchni 6-10 arów. To dość skomplikowane planowanie ale robi to przecież leśniczy, który ma solidne podstawy teoretyczne ale też świetnie zna „swój” las i nieustannie podpatruje przyrodę.

Zatem przed sadzeniem, zanim sadzonki ze szkółki dojadą do lasu:

3955

 wyliczamy więźbę sadzenia w następujący sposób:

Gdy chcemy posadzić 6 tysięcy sadzonek dęba na hektar to dzielimy 10 tysięcy m2 powierzchni przez 1,50 metra, bo najczęściej taki rozstaw mają wyorane bruzdy. Otrzymamy wtedy 6666 metrów bruzd na hektar, gdzie musi trafić 6 tysięcy sadzonek. Drugą wartość więźby wyliczamy zatem dzieląc 6666 przez 6 tysięcy i otrzymujemy wynik po zaokrągleniu 1,10 metra. Zatem aby 6 tysięcy sadzonek dęba trafiło na hektar uprawy należy go sadzić w rozstawie 1,50 bruzda od bruzdy, a 1,10 w bruździe czyli będzie to więźba 150x1,10.

Para sadząca dęba:

3956

 wciąż słyszy od leśniczego, aby trzymać więźbę, czyli przestrzegać podanych wymiarów. Wiadomo, że czasem bruzdy są wyorane nieco gęściej, czasem nieco szerzej:

3957

 wtedy sadzący korygują nieco odległość między sadzonkami w rzędzie. Pomocne jest także liczenie sadzonek przywiezionych na sadzoną uprawę, bo wtedy jest pewność, że trafiło ich tam ile trzeba. Sadzonki to cenny materiał i trzeba się z nich dokładnie rozliczyć. W trakcie odnowień leśniczy wypełnia szereg dokumentów, które muszą „zgrać się” z dokumentem potwierdzającym ilość sadzonek wydanych ze szkółki, no i naturalnie, przede wszystkim musi to wszystko pasować w terenie. „Trzymanie więźby” gwarantuje, że projekt uprawy zaplanowany wcześniej i naniesiony na szkic zostanie dokładnie przeniesiony do lasu. W mokrym fragmencie posadzona zostanie olcha, w zacienionym buk, a w najbardziej żyznym dąb szypułkowy.

3953

Leśniczy musi tego jak najlepiej dopilnować, troszcząc się nie tylko o „trzymanie więźby”, ale także o właściwą technikę i jakość sadzenia przechowywanie i przenoszenie sadzonek oraz wykonując inne zadania.

W czasie odnowień trwają przecież w lesie inne prace. W młodnikach wykonywane są czyszczenia, na jednym zrębie wycina się zbędny podszyt- nazywamy to melioracjami agrotechnicznymi, a na drugim pracują drwale i harwester:

 39581

Szybko rosną mygły z dłużycami- czyli pniami sosen, które z drzew zamieniają się w potrzebne wszystkim drewno oraz pojawiają się coraz to nowe stosy wałków papierówek:

3959

Co chwilę dzwoni telefon i kolejny przewoźnik zgłasza się po odbiór drewna. Przez niespełna trzy miesiące wyjechało sto samochodów z drewnem. Wydajemy je z podleśniczym Irkiem, który wciąż mierzy, klasyfikuje i odbiera nowe dłużyce oraz stosy. Podleśniczy Krzysiek nadzoruje czyszczenia i pomaga mi w dbałości o „trzymanie więźby”.

Dziś została posadzona ostatnia sadzonka i nowy las nieśmiało się zieleni:

3951

Pada dziś deszcz bardzo potrzebny w lesie po prawie bezśnieżnej zimie, to pewnie zieleń sadzonek stanie się szybko bardziej intensywna. Sosnę sadziliśmy w więźbie 1,5x 0,67 metra.

Miłej niedzieli!

 

Leśniczy Jarek- lesniczy@erys.pl

 

 

22:39, lesniczy.lp
Link Komentarze (5) »
niedziela, 22 marca 2015

 

394min

Według ostatnich badań, które co roku zlecają Lasy Państwowe, tylko 23 procent Polaków regularnie odwiedza nasze lasy. Aż 33 procent naszych rodaków w ogóle nie odwiedza lasów, a 44 procent bywa tam tylko okazjonalnie. Wydawać by się mogło, że jest inaczej. Mamy zwykle wrażenie, że wszyscy z nas chętnie odwiedzają lasy, bo przecież są one ogólnodostępne, mają wiele funkcji i przede wszystkim są piękne. Szczególnie wiosna zachęca do leśnych spacerów, choć warto korzystać z bogactwa lasów przez cały rok. W miejscu, gdzie przed II wojną była leśniczówka Suszkowo (Waldecke), w ogródku dawnej leśniczyny zakwitły już cebulice

 39411

 

 

Lasy to ważny i cenny dla ludzi zasób. Pewnie właśnie dlatego  obchodzimy od 2013 roku na całym świecie Międzynarodowy Dzień Lasów. To święto ustanowiło Zgromadzenie Ogólne Narodów Zjednoczonych i wyznaczyło datę obchodów na 21 marca. Życie na Ziemi w dużej mierze jest możliwe dzięki lasom. To one zapewniają bioróżnorodność, dostarczają czystego powietrza, wody, drewna i wielu innych bogactw oraz strzegą przed zmianami klimatycznymi. Dla wielu ludzi są miejscem schronienia i pracy. W lasach szukamy różnych pożytków, pokarmu ale także odpoczynku, ciszy, wytchnienia i natchnienia do duchowych wzruszeń.

W genewskim Pałacu Narodów została otwarta wystawa, na której Lasy Państwowe prezentują model polskiego leśnictwa.  W Polsce oficjalne obchody MDL odbędą się 26 marca w Radomiu i będą połączone z obchodami 135-lecia radomskiej dyrekcji LP.  Jednak Międzynarodowy Dzień Lasów to nie tylko oficjalne święto dla polityków i urzędników. To święto ważne dla każdego z nas, bo choć statystyki mówią inaczej, jestem przekonany, że las pełni ważną rolę w życiu każdego człowieka.

Każdy z nas czasem przejeżdża lub przechodzi przez las, korzysta z drewna, podziwia jego piękno, nawet z daleka. Około 82 procent polskich lasów to lasy publiczne. Z tego 78 procent lasów jest w zarządzie Lasów Państwowych, 2 procent to parki narodowe, reszta to lasy gminne, miejskie i inne. Skoro mamy tak wiele lasów, które są dostępne dla wszystkich, ciekawie udostępnione społeczeństwu dzięki pracy leśników to dlaczego z nich nie korzystamy? Dlatego mało je znamy, nie rozumiemy na czym polega zrównoważona gospodarka leśna i czasem krytykujemy poczynania leśników.

 Przeczytałem kiedyś w jednym z czasopism takie stwierdzenie: „Czasami możemy mieć  wrażenie, że leśnicy chcą zawłaszczyć dla siebie państwowe, ogólnodostępne lasy i wprowadzić swoisty monopol na tworzenie obrazu postrzegania roli lasu przez społeczność”. Miało to chyba brzmieć jak zarzut, ale odebrałem to raczej jako komplement. Bo dlaczego nie? Dlaczego my, leśnicy nie mamy mieć monopolu na wiedzę o lesie?

To chyba oczywiste, że lekarz zna się na medycynie, mechanik na samochodach a leśnik na lesie i całej sferze spraw związanych z leśnictwem i przyrodą. Dlatego każdy z nas w ramach obchodów Międzynarodowego Dnia Lasów powinien wybrać się na spacer do lasu i bliżej przyjrzeć temu, co tam się dzieje. Przyroda budzi się do życia po zimie. Przyleciały już różne ptaki, m.in. perkozy i kanie rude.

Kwitnie dereń jadalny przy leśniczówce

3942

Każdy także powinien interesować się tym, co robią w lesie leśnicy, jak tam gospodarzą i jak troszczą się o przyrodę oraz zaspakajanie ludzkich potrzeb poprzez racjonalne wykorzystywanie darów lasu.

W miniony wtorek sprzedałem drewno opałowe 20 klientom, odebrałem kilkanaście telefonów od osób zainteresowanych jego dalszym zakupem i wydałem kilka pozwoleń na pozyskanie „gałęziówki”, którą ludzie dla siebie wyrabiają własnym kosztem. Nikt nie użalał się nad ściętymi drzewami, starym lasem, który ustąpił młodemu pokoleniu. Ludzie pytają się o potrzebne im drewno i chcą je jak najtaniej i w najbardziej komfortowy dla siebie sposób ułożyć przy własnym piecu. Trudno się dziwić. Czasem jednak ci sami ludzie zasiadają przy polanach płonących w kominku i grzmią: „ Ależ w tych lasach dużo się wycina!”

Dlatego my, leśnicy, cierpliwie tłumaczymy, edukujemy wszystkich chętnych i dzielimy się przy każdej okazji swoją wiedzą o lesie i jego elementach. Po to istnieje także ten blog, gdzie już piąty rok opowiadam Wam o lesie i o tym, co w nim piszczy. Pewnie także po to ustanowiono Międzynarodowy Dzień Lasów i to 21 marca, na progu budzącej się przyrody.

 

To dzień, kiedy zwykle świętujemy w naszym kraju  tradycyjnie pierwszy dzień wiosny. Ludzie zwykle są zmęczeni brakiem słońca i zimą, która choć w tym roku w moich okolicach była bardzo łagodna, szybko nudzi się. Dlatego od wieków praktykowali różne magiczne obrzędy przywoływania wiosny.  Najbardziej chyba znany obrzęd to topienie lub palenie kukły słomianej zwanej Marzanną, Moreną, Śmiercią, Śmiercichą. Marzanna jest wyobrażeniem i symbolem zimy, śmierci, wszelkich chorób i zła, a jej niszczenie symbolizuje koniec zimy, rodzenie się nowego życia i jest magicznym przywoływaniem utęsknionej wiosny. To świetna okazja do dobrej zabawy na świeżym powietrzu i wyjścia z domu, ale pod warunkiem, że bezpieczna dla środowiska ( bo można wzniecić pożar lub zanieczyścić wodę).

Początek wiosny to w naszej tradycji szereg różnych praktyk magicznych mających na celu zapewnienie płodności gleby i urodzaj plonów. Bo to kiedyś zapewniało przetrwanie ludziom.  Istniał np. zwyczaj oblewania wodą czy obdarowywania jajkami. Oblanie kogoś wodą to nie był obyczaj taki jak dzisiejszy Mokry Poniedziałek ale stanowiło to pewnego rodzaju formę życzenia, aby pola nie ucierpiały od suszy. Natomiast jajka w wierzeniach słowiańskich i innych ludów były symbolem płodności i siły witalnej. Jaja przeznaczone do obdarowywania były pięknie zdobione malunkami symbolizującymi Boga słońca i płodności. Bardziej współczesne kraszanki mają bardzo różne ciekawe formy, niektóre mogą nawet symbolizować leśniczego:

 39431

 Innym zabiegiem gwarantującym dobre plony był zwyczaj podkładania pod pierwszą zaoraną skibę poświęconej palmy wielkanocnej. Pierwsze wypędzanie na pastwiska bydła odbywało się wspólne dla całej wsi, zazwyczaj w dzień św. Wojciecha i św. Jerzego 23. Aby chronić bydło przed złymi mocami, kładziono także pod progiem obory wielkanocną palmę, sól, jajko i nóż. Okadzano je także dymem z ogniska w którym palono wielkanocne palmy.

 39451

Najbardziej oczekiwanym i jednoznacznym zwiastunem wiosny były ptaki powracające z dalekich krajów. Bociany przylatujące na św. Józefa symbolizowały zawsze macierzyństwo, ale także przynosiły szczęście na cały rok, jeśli ktoś zobaczył pierwszego bociana w locie. Siedzący bocian raczej przynosił pecha.

 39461

Także kto pierwszy zobaczył jaskółkę, miał zapewnione powodzenie w życiu na cały rok.

21 marca, czyli Międzynarodowy Dzień Lasów i początek wiosny w wierzeniach dawnych Słowian był początkiem roku. Zaczynał się on w pełnię równonocy wiosennej, kiedy przybywającego dnia było już tyle samo, co ustępującej nocy. Od tej chwili symbolicznie ruszała cała wegetacja, dzień zaczynał dominować nad nocą, a życie nabierało rozpędu.

Pierwszy dzień roku był wtedy pierwszym dniem wiosny i świętem bożka Jaruny.  Jaruna, zwany też Jaryła, Jaryło, utożsamiany potem ze św. Jerzym, był uważany za  bożka płodności, zwiastującego wiosnę. Przedstawiany był jako bosy młodzieniec (czasem dziewczyna), w białej szacie, na białym koniu, z wiankiem na głowie. Atrybutami bóstwa są bazie lub snop zboża w jednej ręce, a w drugiej głowa ludzka. Dość często pojawiał się znany nam motyw noworoczny, czyli zastępowania "starego" Jaryłę przez Jaryłę "młodego", ale działo się to nie w mroźną noc sylwestrowo-noworoczną lecz wraz z pierwszym dniem nadchodzącej wiosny.

To ciekawa historia i warto ją znać, ale nie namawiam do otwierania szampana i fajerwerków z okazji Międzynarodowego Dnia Lasu oraz początku wiosny. Zachęcam jednak do częstego korzystania z naszych polskich lasów, do samodzielnego poznawania prawdy o pracy leśników i do spotkań z budzącą się wiosenną przyrodą.

 

 Leśniczy Jarek- lesniczy@erys.pl

 

 

21:37, lesniczy.lp
Link Komentarze (5) »
poniedziałek, 16 marca 2015

 

393min

Ubiegły tydzień minął mi jak z bicza trzasł i był bardzo, ale to bardzo pracowity. W dodatku absolutnie nietypowy, nawet jak na tydzień leśniczego, który w swojej profesji ma pakiet kilkunastu zawodów. Właśnie dorzuciłem do tego pakietu aktorstwo.

 To zupełnie nowe, inne doświadczenie. No, naturalnie bez przesady, myślę tu oczywiście o aktorstwie jak najbardziej amatorskim, bo gwiazdorstwo i czerwony dywan nie jest obiektem moich westchnień... Cały miniony tydzień spędziłem razem z przesympatyczną ekipą filmową. Naturalnie równolegle realizowałem swoje obowiązki służbowe, bo normalne prace w leśnictwie trwały.

Na  terenie Nadleśnictwa Trzciel, głównie w „moim” leśnictwie Pszczew kręciliśmy materiał filmowy na trzy pierwsze odcinki nowej odsłony serialu „Las Bliżej Nas”. Stali czytelnicy tego bloga pamiętają, że w 2013 roku miałem już przygodę z tym cyklem filmów o lesie i leśnikach. Wtedy razem z Piotrem Baronem opowiadaliśmy jak przygotować się do wiosennej wyprawy do lasu.

W tym cyklu „Las Bliżej Nas”  w duecie z Małgorzatą Szumską- podróżniczką i pisarką będę współprowadzącym oraz gospodarzem trzech pierwszych odcinków. Razem z Małgosią zaprosimy widzów TVP1 do bliższego poznania pszczewskich lasów i pracy leśniczego:

 39311

Małgosia, podobnie jak pozostali członkowie ekipy filmowej była pod wielkim urokiem leśnych krajobrazów i zadziwiona urokiem pszczewskich jezior. A to przecież lubuskie- najbardziej zalesiony region kraju i tygiel kultur, wachlarz fascynujących obiektów przyrodniczych oraz region pełen ciekawych ludzi.

Nagrania w kancelarii leśniczego, nazywanej czasem Krainą Tajemnic zadziwiły wszystkich mnogością interesantów, krzyżujących się tu spraw i liczbą odbieranych telefonów:

3932

Dlatego dziś leśniczy musi być nie tylko dobrym technikiem, inżynierem, menagerem ale także posiadać szeroką znajomość zasad komunikacji społecznej oraz szybko i trafnie podejmować decyzje. Pierwszy odcinek cyklu „Las Bliżej Nas” będzie poświęcony właśnie leśniczemu jako człowiekowi o wielu profesjach i specjalizacjach.

W terenie okazało się, że mówiłem prawdę i rzeczywiście leśniczy musi być znawcą wielu dziedzin i to nie tylko typowo leśnych. Bo leśniczy to także specjalista od remontów dróg, mostków i przepustów:

 39331

Leśniczy świetnie radzi sobie z organizowaniem prac w trakcie wszelkich zabiegów pielęgnacyjnych i  na zrębach, gdzie drzewa zamieniają się w drewno ( będzie o tym w trzecim odcinku). Przekonała się o tym na razie Małgosia, która bliżej poznała drwali i nauczyła odpalać pilarkę:

 39342

Zawarła znajomość z drwalem Romkiem, ale także z jego synem- Kubą, który za pomocą dżojstików kieruje „blaszanym drwalem”, czyli harwesterem. Opowiadałem także o tym jak mierzy się, cechuje i odbiera się drewno, sporządza kwity wywozowe i na czym polegają obowiązki leśniczego przy wywozie drewna z lasu. Kamera towarzyszyła także przy spotkaniu leśniczego z podleśniczymi, podziale obowiązków oraz przy roboczym spotkaniu z zulowcem Mikołajem. Była to świetna okazja, aby bliżej przedstawić specjalistów od trudnej i ciężkiej roboty, czyli zakłady usług leśnych. Wybraliśmy się także z kamerą do miejscowości Niedźwiedź, gdzie ma siedzibę ZUL Zulas na spotkanie z jego właścicielem Tomaszem. Małgosia nauczyła się tam szacunku do drewna, które oprócz około 30 tysięcy zastosowań jest m.in. świetnym materiałem na rzeźby oraz… ostrzenia łańcuchów do harwesterów. Szczegóły poznacie w kwietniu!

Spotkaliśmy się na pięknym wzgórzu ponad jeziorem Chłop z przyrodnikiem Tomkiem, z którym od lat dobrze współpracuję. Tomek wcześniej pracował w Pszczewskim Parku Krajobrazowym, a teraz jest pracownikiem Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Gorzowie. Jest też doktorem nauk o ziemi, toteż rozmawiamy o bielikach, bocianach i rybołowach, ale także o geologii i pszczewskich kemach oraz ozach:

3935

Przedstawiłem Małgosi Szumskiej i widzom wielu ciekawych ludzi, których codziennie spotykam na leśnych ścieżkach, ulicach Pszczewa i drogach powiatu międzyrzeckiego. Oto grupa aktywnych mieszkańców Pszczewa, którzy bez względu na pogodę przemierzają kilometry leśnych ścieżek i dróg. Spotkaliśmy się na trasie ścieżki przyrodniczej Nadleśnictwa Trzciel „Wokół Pszczewskiej Góry Wysokiej”. Oto Irek, Zygmunt i Zdzisław- leśniczy z sąsiedniego leśnictwa Borowy Młyn:

3936

W drugim odcinku cyklu filmowego opowiemy o roli planowania w leśnictwie, mapach, operatach i historii „zrębu emerytów” w oddziale 57. Na przykładzie tego jednego leśnego oddziału przybliżamy widzom rolę i znaczenie urządzania lasu. Będzie także nostalgiczna opowieść z żywiczną nutka i historia sosnowej szyszki. Zobaczycie także dorodny las żywotników, z których Indianie niegdyś budowali słupy totemowe i łodzie canoe.

Chłodny porankiem przy pszczewskiej leśniczówce spotykamy Monikę, która kąpie się w niosących zdrowie wodach jeziora Miejskiego praktycznie cały rok. Gdy Małgosia pociąga nosem i zawija w szalik, Monika z Pszczewa wychodzi z jeziora i wcale nie przypomina Marzanny, choć niebawem pierwszy dzień wiosny:

3937

Do mojego Rockiego przypięliśmy kamerkę GoPro, a nad nami lata dron, który z góry filmuje bezmiar lubuskich lasów.

3939

 Będzie ciekawie- jak to w lesie. Pewnie nie możecie się doczekać?

Zatem ćwiczcie wymowę tak jak Małgosia: „Szczecin, Trzciel, Pszczew”… To właśnie tam, w zachodniej Polsce, znajdują się lasy leśnictwa Pszczew, o których opowiadam Wam już w blogowych zapiskach od  5 lat. To najlepsza okazja, aby je obejrzeć nie ruszając się z domu, choć zawsze zachęcam do żywego kontaktu z lasem.

Spotkamy się w TVP 1 w Wielką Sobotę 4 kwietnia około 7 rano, tuż przed świętami Wielkiej Nocy. Postaram się nauczyć Was inaczej spojrzeć na las i leśniczych:

3938

Zapraszam do oglądania cyklu Las Bliżej Nas, przypomnę Wam jeszcze o terminie emisji. Zachęcam także do regularnego zaglądania na profil Las Bliżej Nas na FB:

https://pl-pl.facebook.com/lasblizejnas

Posadziliśmy z Małgosią pierwszą sadzonkę olchy czarnej na odnawianym zrębie i od piątku w moim leśnictwie rozpoczęły się intensywne prace przy odnowieniach. Pracują drwale, jadą samochody z drewnem.  Filmowy tydzień leśniczego dobiegł końca. Kolejna „sprawność” zdobyta, a z jakim skutkiem ocenicie 4 kwietnia.

Serdecznie pozdrawiam całą ekipę filmową: Marysię, Bartka, Tomka i Pawła, Marcina i Artura, a Małgosię pewnie kiedyś odwiedzę w kopalni złota w Złotym Stoku nieopodal Barda. Dziękuję za użyczenie niektórych fotek Tomkowi i Bartkowi. To była ciekawa przygoda, choć nie jest łatwo leśniczemu udawać aktora…

Leśniczy Jarek-lesniczy@erys.pl

 

 

23:58, lesniczy.lp
Link Komentarze (3) »
niedziela, 08 marca 2015

 

392min

Bardzo lubię wiersze Konstantego Ildefonsa ale nie zawsze zgadzam się z jego poglądami. Bo Gałczyński w „Kronice Olsztyńskiej” pisze:   „Ze wszystkich kobiet świata najpiękniejsza jest noc”

Ale  opowiada o niej dalej jak o pięknej kobiecie:

Ona idzie, ona płynie, ona sunie

pod niebios ogromną bramą;

a wszystko jest piękne u niej,

a pachnie u niej wanilia i cynamon.

 

Z gór w doliny schodzi coraz głębiej,

a oczy ma piękne jak jastrzębie,

a nogi ma proste jak sosny.”

 

Wiersz piękny i obfitujący w piękne, przyrodnicze porównania. W sam raz na Dzień Kobiet!

Wiem, pewnie wielu z Was zaraz oburzy się, że to dziwne święto tylko dla dinozaurów, co to przyjdą z różą w zębach, może lekko nawiani, albo przyniosą goździk i rajstopy… Niektóre kobiety mruczą, że to tylko raz w roku niektórym przypomina się, że one istnieją i ze wcale nie po to są ,aby tylko być i pachnieć… Ale nawet kobieta, tzw. ”bizneswoman”, która jest szefem i twardą ręką trzyma sporą firmę, nawet kobieta która chodzi tylko w bojówkach, ciężkich buciorach i tatuażach, nawet kobieta, która mówi, że nic ją nie obchodzi Dzień Kobiet - lubi życzenia i kwiaty, bo jest Kobietą…

 

Uważałem i uważam, że Dzień Kobiet to bardzo sympatyczne święto i okazja aby powiedzieć miłe słowo kobietom wokół nas.

Wiem, że sporo kobiet zagląda tutaj do blogu leśniczego, a zatem załączam skromne kwiatki:

3921

 

I nie zachowam się jak Norwid, który pisał:

Jak gdy kto ciśnie w oczy człowiekowi  Garścią fiołków i nic mu nie powie...

 

 

Dlatego powiem tak:

 

 

Drogie Panie, Dziewczyny, Kobiety- wszystkiego najlepszego w Dniu Kobiet, spełnienia marzeń, jak najwięcej czasu dla siebie i zadowolenia z mężczyzn, którzy bardzo starają się, aby każdy dzień był dla kobiet świętem.

 

Leśniczy Jarek- lesniczy@erys.pl

 

 

 

 

 

 

 

21:49, lesniczy.lp
Link Komentarze (7) »
czwartek, 05 marca 2015

391min_e

 

Leśniczowie to ludzie aktywni we wszystkich sprawach związanych z lasem, ale też na wielu polach społecznych. Są animatorami życia społecznego w wielu sferach i widać ich działania z pasją na róznych niwach. Organizują, uczestniczą, pomagają i służą radą, wiedzą , doświadczeniem. Jeśli chcecie się o tym sami przekonać wybierzcie się 7 marca do schroniska „JAGODNA" w Spalonej k/Bystrzycy Kłodzkiej.

Odbędzie się tam impreza IV Bieg o Puchar Leśniczego Spalonej Górnej w Narciarstwie Biegowym "Lasy dla ludzi".

 

Organizuje ją Adam Krakiewicz- leśniczy Leśnictwa Spalona Górna

 39111

oraz Bystrzyckie Towarzystwo Górskie i Koło Zakładowe Stowarzyszenia Inżynierów i Techników Leśnictwa i Drzewnictwa przy Nadleśnictwie Bystrzyca Kłodzka. Patronatem Honorowym objął to wydarzenie Dyrektor Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych we Wrocławiu.

Bieg odbędzie się z okazji 70-lecia istnienia Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych we Wrocławiu. Jego głównym celem jest popularyzacja narciarstwa biegowego jako czynnej formy wypoczynku oraz promocja narciarskich tras biegowych i turystyczno - rekreacyjnych walorów lasów Gór Bystrzyckich. Ideą zawodów jest oczywiście wyłonienie najlepszych zawodniczek i zawodników biegu ale także popularyzacja narciarstwa biegowego wśród leśników.

W imieniu leśniczego Adama i pozostałych bystrzyckich leśników oraz wszystkich organizatorów zapraszam 7 marca do Spalonej na polanę przy schronisku Jagodna, a wszystkie szczegóły są dostępne na stronie:

http://pucharlesniczego.com.pl/index.html

Leśniczy Jarek- lesniczy@erys.pl

 

 

21:31, lesniczy.lp
Link Komentarze (2) »
niedziela, 01 marca 2015

 

390min

http://333052.www.blox.pl/html/8519681,11141122,1159.html?10185580

 

Pisałem wtedy o docierających coraz częściej sygnałach o wilkach w okolicach Międzyrzecza i Pszczewa oraz o podaniach związanymi z wilkami. Teraz jestem już pewien, że wilki są w moim leśnictwie!

 Wcześniej znalazłem na jednej z upraw szkielet łani, który dowodził, że zagryzły ją prawdopodobnie wilki. Było to blisko miejsca, gdzie myśliwi na polowaniu zbiorowym widzieli wilki. Pewności jednak nie miałem. Kilka dni temu jeden z myśliwych z koła łowieckiego „Ponowa”  Międzyrzecz znalazł na terenie leśnictwa Pszczew zagryzioną łanię. Oglądałem ją w piątek:

3901

Po naradzie z łowczym koła myśliwy  postawił tam kamerę- pułapkę. Oto obraz, który zarejestrowała kamera myśliwych w dzień:

3902

Wilk, którego na zrzucie ekranowym nieco przysłania krzew,  około 8 rano przeciągnął nieśpiesznie leśną ścieżką. Wydaje się to nieprawdopodobne, że taki obraz można zobaczyć w niedalekiej odległości od Pszczewa.

Kamera stała tam nadal i okazało się, że w nocy do resztek łani podeszły 2 wilki:

 39031

Na filmie widać wyraźnie wilki kręcące się wokół zdobyczy. Większy stoi przed obiektywem, a drugi trzyma się bardziej w cieniu. Oczywistym stało się, że to rzeczywiście 2 wilki upolowały łanię, do której podchodziły wielokrotnie. Czasem  kamera rejestrowała  dwa wilki, które kręcą się wokół łani, czasem pojawiał się jeden.

3904

Nagranie nie jest najlepszej jakości, ale wyraźnie widać na nim dwa wilki i są to chyba basior i wadera. Dziękuję Marcinowi i Krzysztofowi za udostępnienie nagrań z kamery KŁ Ponowa Międzyrzecz.

A zatem powrót wilków na te tereny stał się niezbitym faktem. Trzeba przyzwyczaić się do obecności szarych drapieżników w naszych lasach.

Nie ma raczej powodów do obaw, bo przecież od 70 już lat nie zanotowano przypadku zaatakowania człowieka przez wilka. Jednak leśna zwierzyna oraz hodowcy domowych zwierząt muszą się mieć na baczności.

 

Leśniczy Jarek- lesniczy@erys.pl

 

23:11, lesniczy.lp
Link Komentarze (9) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 48