O tym co w lesie piszczy...
O autorach
RSS
środa, 26 sierpnia 2015

422min

Od wielu już lat opowiadam o lesie i pracy oraz życiu leśników miłym czytelnikom, którzy zaglądają do blogowych zapisków leśniczego. Mam stałych „odwiedzaczy”, z których niektórzy chętnie zostawiają w komentarzach ślady swoich wrażeń, mam też bywalców przypadkowych, okazjonalnych, co zaglądają od czasu do czasu w poszukiwaniu wiedzy lub rady. Z pewnością są też tacy, którzy do wirtualnej leśniczówki wpadli przypadkiem i szybko zniknęli, bo cóż mądrego mogą dowiedzieć się od leśniczego? Wszystkich szanuję i staram się dzielić swoją wiedza o lesie, przyrodzie, regionie. Z wieloma z Was zaprzyjaźniłem się, choć tylko wirtualnie, ale jest to uczucie raczej odwzajemnione, a upoważnia mnie do tego osądu lektura listów i paru tysięcy, najczęściej miłych komentarzy.

 Leśnik w blogosferze i wirtualnym świecie jest dość egzotycznym gatunkiem, wiem o tym doskonale i często sam sobie dziwię się , co pchnęło mnie, leśniczego w III klasie wieku ( oznacza to wiek lasu pomiędzy 40 a 60 rokiem życia) do podjęcia tego niecodziennego wyzwania. Stało się jednak i wcale tego nie żałuję. Opowiadam Wam chętnie i z przyjemnością  o lesie, jego mieszkańcach i ich obyczajach, prawach natury oraz o leśnikach i wszystkim z czym mają związek. A ludzie w zielonych mundurach mają związek z wieloma profesjami, to i z różnorodnymi sprawami, problemami, zagadnieniami, ludzkimi sprawami. Nieustannie też kontaktują się z rozmaitymi ludźmi, których tak wielu spotykają na swoich ścieżkach w lesie i poza nim. Opowiadam o tym w blogowych zapiskach, z pełną determinacją unikając jednak straszenia, narzekania, marudzenia, tanich sensacji i innych takich, których znajdziemy bez liku we współczesnych nam mediach. Nie chcę się wymądrzać, oceniać, tym bardziej krytykować. Dziś jednak muszę odezwać się w nieco innym tonie niż zwykle. Bo wygląda na to, że ktoś nie lubi leśników i próbuje zniszczyć nasz dobry wizerunek, który mozolnie budujemy od wielu, wielu lat. Jestem przecież facetem, który z pewnością nie pozwoli się przerobić na kaczy kuper, z bezradnie opuszczonymi rękami i łzą upokorzenia w modrym oku…

 Skąd taka deklaracja leśniczego? Jestem człowiekiem lasu od najmłodszych lat i to moja wymarzona profesja. Studiowałem jednak także komunikację społeczną i dziennikarstwo oraz zajmuję się wieloma sprawami społecznymi. Dlatego żywo interesuje mnie to, co ludzie mówią i piszą na temat lasu i pracy leśników. To naturalne, że są różne poglądy i różny poziom wiedzy na temat tej profesji. Choć przecież Lasy Państwowe istnieją od już ponad 90 lat, a leśników „wymyślono” dużo, dużo wcześniej niż powstała ta firma. Niektórzy jednak tak widzą leśniczego:

4221

Nie jest to ocena odosobniona, a wiele objawów wskazuje na to, że ludzie mają bardzo mgliste pojęcie o tym, czym zajmują się leśnicy. Trudno się dziwić, bo na wsi w zasadzie wszyscy znają leśniczego, często go spotykają,  ale w dużych miastach? Mieszkańcy miast znają leśnika raczej tylko z przekazów medialnych, a te są różnej jakości. Wizerunek leśnika pokazywany okazjonalnie w filmach i w różnych przekazach medialnych zwykle mocno różni się od prawdziwego. Tym bardziej, że rzadko bywa obiektywny. O dłuższego już bowiem czasu obserwuję doniesienia medialne dotyczące leśników, które jako żywo przypominają walenie w kaczy kuper. Zajrzałem do popularnego Wikisłownika, czyli podobno wolnego (bo co dziś jest wolne?) wielojęzycznego słownika internetowego i sprawdziłem co to oznacza.

WALIĆ JAK W KACZY KUPER:

(1.1) przen. pot. bić mocno bez umiaru, nie napotykając oporu

(1.2) przen. pot. wyżywać się na na czymś lub kimś, stanowiącym łatwy cel ataku

(1.3) przen. pot. zawzięcie coś zwalczać

 

  Czemu ktoś chce się na nas wyżywać, zwalczać, atakować? Leśnicy od lat zajmują wysokie miejsca w rankingach zaufania społecznego. Ludzie bardzo dobrze oceniają naszą uczciwość, kompetencje i pracę z pasją, której efektem są nieustannie piękne i zdrowe polskie lasy. Od wielu lat jesteśmy ważną częścią społeczności lokalnych i gorącymi patriotami. Dlatego do leśniczówek przychodzili i przychodzą ludzie szukając porady i pomocy w wielu sprawach. Do leśniczówek przychodzili także partyzanci i bojownicy o polskość w czasie wojen, powstań i przełomu, który wykreował nowy ład współczesnej Europy. To dlatego po leśników przychodzili gestapowcy, NKWD, a potem bezpieka i MO. Dziś, w czasie pokoju i spokoju logo LP znajdziemy na materiałach promujących wszystkie ważne przedsięwzięcia w kraju. Bo leśnicy angażują się w różnorodne zadania i wspierają wszelkie pozytywne działania. Są widoczni, aktywni, pożyteczni i nie sądzę, że można to uznać za czcze przechwałki…

  Dlaczego zatem ostatnio w mediach dominują „sensacyjne” doniesienia na temat płac leśników, krytyczne opinie dotyczące naszej działalności inwestycyjnej, realizowanych projektów? W Lasach Państwowych znajduje zatrudnienie około 25 tysięcy ludzi, którzy zarządzają mieniem Skarbu Państwa. Czy to źle, że są dobrze wynagradzani ze środków, które sami sobie wypracowują bez sięgania do budżetu?

Niedawno protestowali na krajowych drogach leśnicy zatrudnieni w polskich parkach narodowych. Budżet państwa od siedmiu lat nie podniósł im niskich płac, pomimo wielu zapewnień i obietnic. A właśnie ci świetnie wykształceni i o wysokich kompetencjach ludzie troszczą się o najcenniejsze skarby polskiej przyrody. Czemu o tym media nie donoszą? Czemu nie piszą ile zarabiają, czym jeżdżą, gdzie mieszkają leśnicy z takimi naszywkami na rękawach zielonych mundurów?

4222

 Przez wiele lat leśnicy klepali biedę. Choć dobrze i uczciwie pracowali. Mieszkali tylko „na państwowym”, uprawiali rolę na lichych, leśnych glebach VI klasy, hodowali krowy, drób i świnie, które  pozwalały im przetrwać. Nikt się tym nie interesował. Żony leśników, mieszkające z nimi w leśniczówkach, najczęściej z dala od miejskich ośrodków, nie miały i nadal nie mają szans na pracę zawodową, a tym bardziej na teatr czy kino. Jakoś nigdy nie zainteresowały się tym żadne organizacje feministyczne i zwolennicy teorii gender…  Dzieci wyrastające pośród lasów często nie znały innego świata i innej profesji oprócz leśnictwa. Dawniej było normą, że kontynuowały rodzinną tradycję i syn leśnika z dumą mówił, że jest z leśnego rodu jak ojciec i dziadek. Dziś mówi się o klikach, nepotyzmie i „leśnej sekcie”. Dlatego dzieci leśników już coraz częściej wybierają inne zawody. Nie wypada, nie można, nie godzi się pracować w tym samym nadleśnictwie co dziadek, ojciec, brat czy siostra. Bo syn leśnika nie może założyć firmy „Leśniczówka - Kowalski i synowie” jak robi to prawnik, lekarz czy handlowiec. Leśnik nie może „paść się na państwowym” jak to często słyszymy, bo to przecież nie jego własność… Lasy są przecież Państwowe i tu wszystko jest transparentne, jawne, poddane kontroli społecznej (tak jest i tak być powinno, szkoda tylko, że nie działa to tak doskonale w innych branżach)

 

 Nie tylko społecznej, bo leśników kontroluje nieustannie kilkanaście różnych instytucji łącznie z NIK. O wynikach ostatniej kontroli jest właśnie głośno w mediach. Sytuacja finansowo - majątkowa LP w latach 2011-2013 została oceniona „jako dobra i stabilna”. NIK jednak w swojej informacji zawarła różne stwierdzenia i wnioski, które szeroko komentowane w różnych mediach spowodowały, że leśnicy poczuli się w roli kaczego kupra. Szczegółową odpowiedź na te uwagi przygotował Krzysztof Trębski z Dyrekcji Generalnej LP i znajdziecie ją tu:

http://www.lasy.gov.pl/informacje/aktualnosci/nik

Warto zajrzeć w tym, ale nie tylko w tym celu na stronę www.lasy.gov

 Przy okazji można zobaczyć w różnych zakładkach strony internetowej ile jest działań, wydarzeń i spraw, w które angażują się leśnicy.  Zazwyczaj po godzinach pracy, społecznie, kosztem własnego wolnego czasu i życia rodzinnego. Nie dla pieniędzy, reklamy, poklasku. Media o tym raczej nie informują. A ludzie o szerokiej działalności leśników niewiele wiedzą, bo tylko kilka procent Polaków odwiedza tę stronę, zaledwie 3% deklaruje kontakt z edukacją przyrodniczą. Wiele osób z naszego otoczenia, pomimo tego chętnie krytykuje poczynania leśników i zasady gospodarzenia w lesie określone przecież ustawą o lasach. Przyrodnicy krzyczą wniebogłosy, że za wiele tniemy i mamy za mało martwego drewna w lesie, drzewiarze narzekają na zbyt małe ilości dostępnego drewna, ludzie wciąż dopominają się o możliwość zakupu drewna do kominka, na płot, pomost wędkarski i na pozostałe około 30 tysięcy zastosowań. NIK zarzuca leśnikom, że „upatrują szans na zwiększenie przychodów w sprzedawaniu coraz to większych ilości drewna”. A ja zapytam się jak zwykły leśniczy, który ma w lesie takie stosy drewna:

4223

 

Po co nam większe przychody, skoro nocną decyzją posłów zabrano nam z przychodów w dwóch kolejnych latach po 800 mln złotych z przeznaczeniem podobno na drogi lokalne?

Nie udało się znaleźć odpowiedzi na co wykorzystano te pieniądze, nowych dróg lokalnych raczej nie widać, a jeśli jakaś gmina wyremontuje drogę i szumnie ją otworzy tłum wszelkich dygnitarzy to zaraz pojawia się tam taki znak:

4224

Media także nie donosiły o reorganizacjach w polskich lasach. Wcześniej pracowało w LP sporo ponad 100 tysięcy  pracowników. Teraz zostało około 25 tysięcy osób bardzo dobrze wykształconej kadry zarządzającej. Wszystko co można, zostało przekazane do firm usługowych, które tworzyli drwale, wozacy, kierowcy, sprzątaczki, dotychczas pracujący w nadleśnictwach. Dlatego nasza średnia pensja jest wysoka, bo nie zaniżają jej sztucznie ludzie na najniższych stanowiskach w hierarchii firmy. Leśnicy nie mają samochodów służbowych, których zostało kilka na każde z 430 nadleśnictw. Używają do celów służbowych własne „wypasione fury”, którymi jeżdżą po lasach za 0,8358 zł za kilometr. Każdy może sobie kupić tak jak leśniczy Nissana, Toyotę czy Daihatsu i wtedy z niesmakiem dowie się ile kosztuje urwany teleskop, złamana półośka czy zbita lampa.  Ale o tym też nie donoszą media, które piszą o furach leśników.

 Do 2007 roku byłem leśniczym na niespełna 1200 ha i pozyskiwałem rocznie 3-5 tysięcy m3 drewna. Po reorganizacji mam ponad  2200 ha oraz nadzoruję gospodarkę w 200 ha lasów prywatnych. Rocznie pozyskuję 12-15 tysięcy m3. Będę wycinał coraz więcej, bo nasze lasy są coraz starsze i zasobniejsze, stąd pomimo tego, że wycinamy poniżej 60% z tego, co rocznie przyrasta, rozmiar pozyskania drewna wciąż rośnie. Oprócz pracy związanej z drewnem wciąż rośnie rozmiar rozlicznych zadań i wciąż dochodzą nowe. Uważni czytelnicy bloga wiedzą z iloma nawet dość egzotycznymi sprawami ma do czynienia leśniczy. Moje obowiązki wzrosły przynajmniej o 300 procent, a „koszty zarządu”, czyli płace wg danych z kontroli NIK o 26 procent…

Społeczność z upodobaniem czyta ile kto zarabia, ale nie wie, że leśniczy mieszka w leśniczówce użyczonej mu na czas służby w państwowym  lesie i po 40- 45 latach pracy ma 6 miesięcy na jej opuszczenie. To bajki, że każdy ma szansę kupić leśniczówkę. Sprzedano natomiast zbędne, zwykle mocno wyeksploatowane mieszkania, tak jak zrobiły to inne zakłady pracy i gminy. Bo leśniczówki i mieszkania nadleśniczych, siedziby nadleśnictw i dyrekcji nie są na sprzedaż, a stanowią mienie skarbu państwa. Dlatego są zadbane i przyzwoicie utrzymane. Wiszą na nich czerwone tablice z państwowym godłem.

 Ale lepiej nie wiedzieć, nie pytać, żyć medialną sensacją. To takie nasze. Myślę jednak, że niewielu jest ludzi, którzy nie lubią leśników. Bardzo w to wierzę. Dlatego nie dadzą się nabrać na medialne plewy. Zdecydowana większość z łatwością zorientuje się, że to kolejna medialna bańka mydlana, która szybko odpłynie lub pęknie. Choć mydło czasem szczypie w oczy, a igła pozornej sensacji kłuje prosto w serce. A leśnicy mają zwykle miękkie, wrażliwe serca, które zjednują im wielu przyjaciół ale też twarde ręce oraz inne części ciała... Od lat robią swoje, czyli podpatrują przyrodę i szanują ludzi, a w naszą profesję wpisana jest wielka cierpliwość i pokora. Dlatego próba medialnego walenia w nas jak w kaczy kuper z góry jest skazana na niepowodzenie.

 

Leśniczy Jarek  - lesniczy@erys.pl

23:10, lesniczy.lp
Link Komentarze (3) »
czwartek, 20 sierpnia 2015

 

421min

Ogromne upały już (chyba) za nami, bo temperatura spadła z okolic 35 stopni na „zaledwie” 26-28, ale od wielu dni w moich okolicach nie spadła ani kropla deszczu. Las pokryty jest kurzem, pyłem i z zielonego zmienił się na brudno rdzawy. Podobnie wygląda na polach, gdzie piękna zieleń ustąpiła żółci i brązowi. Zboża w ogromnej większości już skoszone i na ścierniskach miejscami widać jeszcze baloty słomy

4211

W wielu miejscach rolnicy zdążyli wykonać podorywki. Jednak nie wszędzie, bo susza spowodowała, że ziemia stała się twarda jak skała lub przesypuje się jak popiół, co uniemożliwia rolnikom prace. Krzaki ziemniaków momentalnie zbrązowiały, a kartofle, pyry, grule (do wyboru) są albo zielone lub wręcz ugotowane od wysokiej temperatury. W jednym i drugim przypadku nie nadają się do konsumpcji, stąd może być niebawem problem z frytkami… Łany kukurydzy szeleszczą suchymi liśćmi i zaschniętymi, cieniutkimi kolbami z wyschniętymi malutkimi ziarenkami

4212

Łąki i pastwiska są zupełnie wyschnięte, a zatem konie, krowy czy owce nie mają co jeść. Niektórzy rolnicy musieli sięgnąć do zapasów siana z pierwszych zbiorów. Ale co dadzą jeść zwierzętom zimą? Marnie egzystują warzywa, masowo spadają owoce z drzew. Nasza, naturalna i zdrowa żywność będzie towarem bardzo deficytowym. Smętnie to wszystko wygląda…

W lesie podobnie i zwierzęta także mają problem nie tylko z dostępem do wody, ale też z pożywieniem. Roślinność zielna w większości uschła. Nic dziwnego, skoro bagniste, wiecznie zalane wodą zaniżenia terenu, które kipiały zielenią i przypominały krainę baśniowego Shreka

4213

Wyschły zupełnie i zamiast kusić leśne zwierzęta obietnicą wodopoju i kąpieli, cuchną z daleka przykrym fetorem. Pokrywa je warstwa zaschniętego błotka i martwicy poznaczonej tropami zwierząt szukających wody

42141

Wciąż nie ma po co wybierać się na spacer do lasu, bo albo nałykamy się wszechobecnego kurzu, albo powita nas przykry zapach wyschniętych oczek wodnych i mocno przesuniętych brzegów jezior. Odsłoniły one dodatkowo mnóstwo śmieci, które ludzie ukradkiem porzucali podczas wypoczynku w dyskretny gąszcz traw i roślinności nadbrzeżnej. Śmieci, które powstały podczas minionego upalnego weekendu zebrane z pola biwakowego przez jego właściciela czekają przy leśnej drodze na wywiezienie ich na wysypisko.

4215

A ile ich zostało w okolicznych lasach i nad brzegami jezior? To potęguje przykry widok zmęczonego upałem i suszą lasu. Ale w lesie pracować trzeba, bo założone plany trzeba realizować, zadania gospodarcze muszą być w pełni wykonane i drewno wciąż potrzebne. Nikt się nie pyta jaka pogoda i warunki pracy. Drzewiarze naciskają leśników o dostawy. Leśniczowie wystawiają zlecenia, a pracownicy firm leśnych muszą je realizować.

Dziś wyjechały do tartaków cztery samochody z drewnem i klienci pytają o następne partie. Harwester wyciął parę hektarów trzebieży i teraz trwa zrywka kłód sosnowych o różnych długościach: 6, 4, 2,60, 2,40 metra. Podobnie jest z wałkami papierówek, które są układane w stosy, przygotowane dla różnych klientów. Kilka przejazdów maszyny powoduje, że leśna droga pokryta jest gęstym pyłem  

4216

Czy potraficie wypatrzyć samochód, który chwilę wcześniej tędy przejechał?

4217

Warunki w lesie są teraz takie, że wystarczy wysiąść z samochodu, aby natychmiast być bardzo brudnym… Gdy jadę leśną, piaszczystą drogą samochodem muszę długo czekać po zatrzymaniu aż opadnie kurz. Pieszy lub rowerzysta nie ma czym oddychać, a gdy spotka na swojej drodze samochód z drewnem, ciągnik zrywkowy lub pojazd leśniczego patrzy na nich bardzo złym okiem. A my musimy poruszać się po lesie!    

Dlatego turystów nie widać w lesie, bo lepiej wędrować pieszo, czy rowerem

4218

 skrajem lasu i pola. Przecież wszystkie letnie atrakcje lasu pokrył kurz. Na grzyby nie ma na razie szans. Aromatyczne, zdrowe maliny leśne, które kusiły niepowtarzalnym smakiem

4219

momentalnie wraz z fala upałów zeschły na wiór.

42110

 Czarne, pyszne jeżyny, które o tej porze kusiły wielu, zmarniały razem z liśćmi zanim stały się dojrzałe

42111

Mnie jednak bardziej niepokoi to, że obserwuję w lesie coraz więcej uschniętych dębów, jarzębin, brzóz, lip czy buków.

42112

 Susza niesie głód dla  zwierząt, może też dla ludzi i zagładę dla młodych drzewek. Wciąż jest bardzo silne zagrożenie pożarowe i nie rozstaję się ani na chwilę z telefonem. Codziennie rano leśniczowie zgłaszają w przeciwpożarowym punkcie dyspozycyjnym nadleśnictwa gotowość do dyżuru. Nie można oddalać się z leśnictwa i trzeba wciąż być gotowym do interwencji w razie sygnału alarmowego. Jednak świadomość, że susza zabija życie w lesie i na polu jest bardziej uciążliwa oraz przygnębiająca.  Leśnicy to ludzie czynu i bezradność jest dla nich okropnym uczuciem… Zaklinajmy zatem deszcz, może wreszcie zmyje z nas i lasu kurz oraz pesymizm.

 

Leśniczy Jarek- lesniczy@erys.pl

 

 

21:54, lesniczy.lp
Link Komentarze (6) »
czwartek, 13 sierpnia 2015

420min

Upał wciąż wypełnia las gorącym powietrzem i ostre słońce pali zieleń ostrymi promieniami. Zaczynają już usychać młode brzozy i dęby, a coraz więcej drzew zrzuca część liści, chroniąc się przed utratą wody. Poziom wody w jeziorach i wszelkich zbiornikach wciąż spada. Starym polskim obyczajem wciąż  narzekamy na pogodę i jakby nie było: czy deszczowo, czy upalnie,  to sobie chętnie marudzimy na ten temat. Nie jestem pewnie  wyjątkiem i też czasem marudzę, ale narzekam wyłącznie na upał. Często powtarzam leśne powiedzenie, że pogoda jest albo dobra, albo bardzo dobra (nie ma innych opcji).  Na szczęście wczoraj wieczorem trochę popadało i podmuchał chłodniejszy wiatr. Dziś rankiem było i rześko i gdy wychodziłem z leśniczówki sporo przed szóstą, powitał mnie przyjemny chłodek.

Bo w czas upałów wcześnie wybieram się do lasu, choć powoduje to stały deficyt snu. Przecież wieczorem tak przyjemnie posiedzieć i trudno zmobilizować się, aby trafić do łózka przed północą. Czasem też narzekają różni interesanci, którzy w okolicach godziny 7.30 czekają przed kancelarią leśnictwa. Ale przecież na drzwiach zostawiam zawsze numer telefonu i nie ma problemu z komunikacją.

Dziś wcześnie rano zabrałem rejestrator razem z przenośną drukarką i ruszyłem na spotkanie z przewoźnikiem wywożącym papierówkę sosnową. Czekał już na mnie przy jednej z przydrożnych kapliczek. Załadowaliśmy jeden stos papierówki i jechaliśmy do drugiego. Zauważyłem jakiś ruch w jeszcze nie całkiem rozjaśnionym nieśmiałym, porannym słońcem lesie. To dwa dziki schodziły z pól. Zdążyłem sięgnąć po aparat przewieszony przez fotel pasażera i pstryknąć im pospieszną fotkę, gdy  przebiegały przed moim Rockym

4201

Przy kolejnym stosie papierówki pękł wąż od żurawia i kierowca musiał zająć się naprawą. W lesie każdy musi potrafić sam rozwiązywać wszelkie kłopoty:

4202

Po załadowaniu samochodu i wystawieniu kwitu wywozowego pojechałem do pracującego harwestera, potem skontrolowałem kilka upraw, młodników i pojechałem do kolejnego samochodu, który przyjechał po zrębki. Rębak, w którego gardziel trafiały tyczki sosnowe huczał z daleka i pluł zrębkami, z których potem będą płyty meblowe. Tak jak każdego dnia odebrałem kilkadziesiąt telefonów i dzień, nawet upalny minął jak z bicza trzasł. Gdy wracałem do leśniczówki zajrzałem jeszcze do mojego ulubionego zakątka leśnictwa.

4203

Zawsze kiedy tam jestem przychodzi mi na myśl, że las to taki swojego rodzaju ogród. Choć to ogród szczególny, z różnymi, nieco większymi niż przydomowe roślinami. Nie bez powodu wielu leśników lubi ogrody i wypoczywa właśnie tam, w otoczeniu kwiatów, krzewów, drzewek.

Przeczytałem kiedyś na którymś z blogów i zachowałem sobie taki tekst:

Ogrody, ogrody, zielone azyle,

tu dzień Twój zmęczony przysiądzie na chwilę,

Ogrody, ogrody jak barwne motyle

świat z bajek dziecięcych wyjęty na chwilę,

gdy raz zauroczy Cię swoim oddechem

poczujesz jak stajesz się innym człowiekiem.

Tu czas się zatrzymał i spokój zamieszkał,

tu szczęście odnajdziesz na grządkach i ścieżkach...

Najprawdziwsza prawda, dlatego i ja mam swój zielony azyl, gdzie odpoczywamy razem z żoną Reginką

4214

O tym, że zieleń i różnobarwne kwiaty dają wytchnienie oraz skrywają w sobie endorfiny szczęścia wie nawet nasz Julian

4205

Choć pewnie nie zna jeszcze prawdy, która głosi znane chińskie przysłowie:

Chcesz być szczęśliwy jeden dzień - upij się, chcesz być szczęśliwy tydzień - ożeń się, chcesz być szczęśliwy całe życie - zostań ogrodnikiem.

Nasz ogród jest zwyczajny, wiejski i mamy w nim jeszcze wiele do zrobienia. Jednak to świetne miejsce, gdzie można wspaniale odpocząć i zaznać ciszy

4206

Lubię zwiedzać wszelkie ogrody i znam wiele z nich. Już dawno temu podziwiałem założony przez starego leśnika Izydora Kristiena Ogród Bajek w okolicach Międzygórza, ogrody parkowe i pałacowe w wielu zakątkach Europy. Chętnie odwiedzam arboretum w Kórniku i ogrody w zachodniopomorskich Przelewicach. Niedaleko jednak od pszczewskiej leśniczówki są wspaniałe, stosunkowo mało znane ogrody założone przez Krystynę i Józefa Jednorowiczów. Ich bajkowe gospodarstwo położone w Starym Dworze, w powiecie międzyrzeckim, sami gospodarze nazywają Inspiracje Ogrodowe. Na ponad 2 hektarach można zwiedzać 13 rodzajów ogrodów

 4207

 

Można zobaczyć ciekawe, niekonwencjonalne pomysły

4208

Spotkać różne zwierzęta

4209

Krystyna, którą znam od wielu, wielu lat z pasją opowiada o ogrodach i właściwościach różnych roślin

42010

To miejsce, które inspiruje podobnie jak las. Szczególnie mnie leśnika, ale nie tylko mnie, o czym świadczy mocno oblegany profil na FC: www.facebook.com/InspiracjeOgrodowe

Bardzo lubię tam zaglądać podobnie jak wielu, wielu ludzi. Ogrody wspaniale wpływają na nasze samopoczucie i pomagają się świetnie zregenerować, pomimo brudnych, czasem pokłutych rąk, zgiętych pleców czy odcisków od szpadla. Nie wszystkie muszą być tak piękne i zadbane jak te w Starym Dworze czy Przelewicach. Ważne, żeby kogoś inspirowały i miały w sobie zaklętą inspirację ich założyciela. To właśnie dlatego tak wielu leśników zakłada ogrody dendrologiczne, dba o rośliny wokół leśniczówek i lubi odpoczywać w sadzie. Bo chcą inspirować przyrodą innych... Jeszcze wiele ciekawych drzew i krzewów zobaczymy przy leśniczówkach. Szczególnie przy tych wiekowych, gdzie mieszkało kilka pokoleń leśników. Znajdziemy tam wiele dawnych, coraz rzadziej spotykanych odmian drzew owocowych, ciekawe krzewy ale też spokój i piękno. Ogrody rzeczywiście inspirują i dają szczęście tak jak przepowiada chińskie przysłowie. Warto to sprawdzić.

 

Leśniczy Jarek- lesniczy@erys.pl

 

 

23:20, lesniczy.lp
Link Komentarze (6) »
piątek, 07 sierpnia 2015

419min

Już dłuższy czas Ziemia Lubuska i powiat międzyrzecki ogarnięte są falą upałów. Dziś termometr w leśniczówce pokazuje ponad 35 stopni w cieniu. Kto może kryje się w chłodnych miejscach, których jest coraz mniej. Nie ma czym oddychać, bo powietrze przesycone jest gorączką. Drzewa pokryte są warstwą kurzu i pyłków, bo przecież tak dawno już nie padało!  Obowiązuje trzeci, najwyższy stopień zagrożenia pożarowego.

 

O ile drzewa wokół nas w ogóle są. Bo przecież tak wielu ludzi dało ponieść się fali niechęci, wręcz nienawiści do drzew. Powycinano je z najbliższego otoczenia domów- bo śmiecą liśćmi i zagrażają opadającymi gałęziami. Wycięto je nad brzegami jezior, bo przeszkadzają wczasowiczom, zrywają żyłki wędkarzom i zaśmiecają wodę. Usunięto je z poboczy dróg i unicestwiono piękne aleje- bo drzewa „atakowały” piękne, błyszczące samochody i drogie motocykle. Teraz można docenić ich znaczenie dla ludzi. Tam gdzie nie ma hodujących cień drzew, gdzie brakuje krzewów, kwiatów i trawy ale jest beton, kostka lub asfalt - nie da się żyć! Ale nie tylko tam. Chyba po raz pierwszy to czynię, ale proszę Was- nie chodźcie teraz do lasu!

Las zakurzony jest pyłem długotrwałego upału, trzeszczy zgryźliwie wyschniętą do granic możliwości ściółką i bucha żarem. Grzybów nie ma i pewnie długo jeszcze nie będzie, leśne owoce momentalnie zeschły, a leśne drogi i ścieżki pokryły się pyłem. Dlatego nie zachęcam teraz do leśnych spacerów, szczególnie do sosnowych borów, bo tam także szczególnie ciężko się teraz żyje.

Swoją drogą każdy, kto troszczy się o las i jego losy wie, że w tej sytuacji istnieje dla niego i jego mieszkańców ogromne zagrożenie pożarowe. Każdy wędrowiec i turysta, każdy pojazd, który porusza się po lesie czy w jego pobliżu niesie ryzyko wzniecenia pożaru. Wszyscy wiemy, że to największa katastrofa dla przyrody:

4191

 Leśnicy pełnią teraz całodobowe dyżury pożarowe i nie rozstają się z telefonem. W każdej chwili może okazać się, że pojawi się gdzieś dym, który trzeba sprawdzić lub co gorsza ogień, który trzeba jak najszybciej zgasić. Patrolują teren samoloty i śmigłowce, monitorują las kamery ale to oczywiste, że najlepiej ustrzeże las ludzka rozwaga i wyobraźnia. Dlatego nie chodźcie teraz do lasu…

Pszczewskie  plaże pełne są ludzi szukających chłodu w czystych jeziorach.

4192

Przecież to pełnia wakacji i czas urlopów. Nie dla wszystkich naturalnie, bo wielu z nas pracuje tak jak każdego dnia, choć długotrwały upał bardzo wszystkim doskwiera. Ciężko ludziom pracujących przy budowach budynków czy dróg, ciężko rolnikom, którzy właśnie żniwują, nie jest łatwo w różnych zakładach pracy, gdzie nie zawsze jest klimatyzacja ale chyba najtrudniej jest teraz robotnikom leśnym.   

4193

Pracować jednak muszą, bo wszyscy potrzebują drewna, las potrzebuje pielęgnacji i terminowego wykonania różnych zabiegów, a oni sami potrzebują pieniędzy na opłacenie kosztów swojej działalności gospodarczej i na utrzymanie rodzin. A nie będzie ich, jak nie będzie hektarów wykonanych pielęgnacji upraw i czyszczeń młodników, jak nie będzie „kubików” drewna itp. Dlatego pracownicy zakładów usług leśnych wstają teraz najczęściej o 3 nad ranem i ruszają w las do pracy, czasem jadą na „drugą zmianę” jeszcze wieczorem. Nawet ciągniki i maszyny odmawiają posłuszeństwa w tym skwarze i zulowcy mają z nimi kłopoty. A co dopiero ludzie? Niech ktoś spróbuje nawet nic nie robić, ale tylko potrzymać z  godzinę w tym upale „odpaloną” piłę spalinową lub wykaszarkę…

 Leśnicy muszą z kolei nadzorować wykonanie tych prac, zajmować się wywozem drewna:

4194

  oraz wykonywać szereg terminowych zadań. Wstaję teraz jak najwcześniej, aby wykorzystać chłód poranka, ale łatwo nie jest!  Właśnie zakończyłem w leśnictwie inwentaryzację szkód od bobrów, których nie brakuje nad każdym, nawet najmniejszym ciekiem i zbiornikiem wodnym. Nie jestem ich wrogiem, bo całego lasu nie zjedzą, ale przykro patrzeć na dęby z mozołem hodowane przez kilkanaście lat, które pocięte bobrowymi strugami na wałki znikają z pięknego dotąd młodnika:

4195

Bobry praktycznie nie mają wrogów naturalnych, prowadzone przez myśliwych na małą skalę odstrzały redukcyjne nie wpływają na ich populację, a zatem jest ich coraz więcej. Dobierają się nawet do starych sosen i buków

4196

Obserwujemy też bacznie latające właśnie teraz motyle barczatki sosnówki i brudnicy mniszki

4197

Często spotykam się teraz z pracownikami biura urządzania lasu, którzy pomimo upału taksują lasy mojego leśnictwa i przygotowują plany, czyli operat o którym niedawno pisałem. Dziś rankiem, już przed godziną  szóstą uzgadniałem wiele szczegółów z taksatorem Jackiem:

4198

Zaopatrzony w różne urządzenia elektroniczne, wysokościomierz, taśmę i notatki taksował oddział 78. Uzgadnialiśmy rano szczegółowo zaplanowane przez niego zabiegi na najbliższe 10 lat, bo ten plan zagospodarowania lasu to niesłychanie ważna sprawa. Na szczęście pan Jacek to nie tylko świetny fachowiec ale też sympatyczny człowiek, a zatem szybko osiągnęliśmy porozumienie:

4199

W lesie oprócz upału strasznie dokuczają teraz tzw. „ślepaki”. To owady z rzędu muchówek, z rodziny reprezentowanej w Polsce przez około 50 gatunków. Ugryzienia ślepaków (bąków, much końskich- funkcjonują różne nazwy) są bolesne i dokuczliwe. Wyszukują ciemne obiekty i reagują na ciepło i pot. Atakują konie i ciemno ubranych ludzi, np. rowerzystów. Gdy poczują ciepło od silnika mojego samochodu, otaczają go wielkim kłębowiskiem, a gdy wyjdę z samochodu nie dają żyć i tną niemiłosiernie. Latają przy tym praktycznie bezgłośnie i trudno się od nich opędzić. Są szczególnie aktywne przed burzą. To bardzo wredne stworzenia i zajmują drugie miejsce (po komarach) wśród owadów krwiopijnych, pod względem dokuczliwości dla człowieka i zwierząt domowych. Człowiek lub zwierzę atakowane przez ślepaki może na dobę utracić nawet 100-500 cm3 krwi! Ślina tych owadów, która wnika do rany, hamuje krzepnięcie krwi i zawiera dość silne związki, toksyczne dla naszych organizmów. Miejsce ukąszenie natychmiast czerwienieje i czasem mocno puchnie. Nie będę nikogo straszył fotografią pogryzionego leśniczego, ale nie jest to miłe, zapewniam. Warto na miejsce ugryzienia szybko przyłożyć wacik z octem.

To kolejny argument, aby posłuchać mojej rady i nie wybierać się teraz do lasu. Gorąco, kurz, nie ma czym oddychać, a jeszcze gryzą „paskudy”.  Ślepaki nie dość, że dotkliwie tną, to mogą także roznosić niektóre choroby bakteryjne i wirusowe. Aktywne są szczególnie w upały i znikają dopiero na początku września. Wtedy z pewnością warto będzie ruszyć do lasu bezpiecznie i zdrowo.

Jeszcze cały najbliższy tydzień ma być tak upalnie. Dbajcie o zdrowie swoje i bliskich, o zwierzęta domowe i drzewa wokół nas, które tak dobrze chronią nas przed upałem. Nie chodźcie teraz do lasu, a my - leśnicy zadbamy o niego, aby powitał nas po fali upałów wilgotnym, miłym chłodem i kojącą zielenią.

 

Leśniczy Jarek- lesniczy@erys.pl

 

 

20:21, lesniczy.lp
Link Komentarze (5) »
poniedziałek, 03 sierpnia 2015

418min

Lato to czas odpoczynku, wakacji i urlopów. Beztroski odpoczynek i upał nie skłaniają do myślenia. Jednak nawet w czasie urlopowego luzu należy myśleć i przewidywać. Bo od tego zależy życie wielu zwierząt wokół nas. Dlatego odpoczywaj i nie zabijaj. Może to brzmi okrutnie ale cóż moje napomnienia skoro już biskup Krasicki wołał w jednej ze swoich bajek:

 „Przestańcie, bo się źle bawicie!

Dla was to jest igraszką, nam idzie o życie".

Latem codziennie widzę wiele zabitych zwierząt na drogach i ścieżkach. Publicznych, leśnych, polnych. Bo w trakcie wakacyjnych wojaży zabijamy, zwykle nieświadomie wiele zwierząt. Dużych i małych. Na asfaltowych drogach, szczególnie tych pośród lasów i pól leży teraz wielu nieszczęśników, którzy spotkali się z człowiekiem:

4181

Mamy coraz więcej dobrych dróg i autostrad. Ale w czasie urlopu jakże często wybieramy również takie trasy:

4182

W pełni lata gdy wokół nas bezmiar zbóż, kwiatów i traw, a my zrelaksowani błogostanem „nicnierobienia” wyłączamy z ulgą nasz wyeksploatowany rozum łatwo wyrządzić krzywdę „braciom mniejszym”. Czasem nawet nie wiemy, że pozbawiliśmy życia niewielkiego ssaka, węża, jaszczurkę czy drobnego ptaszka.  Przejedziemy go samochodem, rowerem, nadepniemy… Nie zawsze znamy biologię i obyczaje zwierząt, zatem nie jest łatwo  dostrzec na skraju drogi nawet sporego rogacza

4183

Czasem zwierzęta są przezorniejsze niż my i czym prędzej czmychają z naszej drogi zwykle  szybciej niż my je dostrzeżemy

4184

Ale bywa i tak, że nasza, panów świata niefrasobliwość pozbawia je życia, lub skazuje na cierpienie kalectwa. Spotykam teraz mnóstwo rozjechanych żab, jaszczurek i zaskrońców

4185

Wygrzewają się one na asfaltowych ale także piaszczystych dróżkach, po których poruszają się amatorzy wycieczek i dlatego giną. Wystarczy tylko nieco wyobraźni, aby zachować je przy życiu. Na drogach leżą też rozjechane kuny, wiewiórki, jeże. Czy nie lepiej spotykać i obserwować je żywe?

 4186

Czasem zając, kuropatwa lub kura bażanta zamiast zmykać w bok, pędzi przed kołami pojazdu, starając się uniknąć kontaktu z człowiekiem. Wtedy wystarczy zwolnić, czasem nawet zatrzymać się, pozwolić uciec, a w nocy zmienić oślepiające światła i zwierzę przeżyje to spotkanie.

4187

Czasem zwierzęta giną zupełnie przypadkowo ale bywa, że możemy  świadomie pozwolić im żyć wokół nas. Bo gdy wieczorem do mieszkania lub namiotu wleci ćma, to czy koniecznie trzeba ją gonić by zabić? Może wystarczy pozwolić jej uciec? Nawet jeśli jest to niezbyt lubiana przez leśników brudnica mniszka, barczatka sosnówka czy rolnica

4188

Przecież jeden motyl lasu nam nie zje. Wystarczy otworzyć okno, zgasić światło i niech sobie frunie z naszego w swój świat. Tak samo gdy w słoneczny dzień wpadnie do mieszkania pszczoła, trzmiel czy osa. Dajmy im żyć.

Opowiadał mi pewna pani o tym jak wieczorem nietoperz, zapewne zwabiony poświatą telewizyjnego ekranu i komarami, które być może przyleciały na wieczorny dziennik, wpadł jej do pokoju. Pani zamiast otworzyć okno i odsunąć firankę, aby nietoperz wrócił na swoje łowisko, sięgnęła po odkurzacz! Zassała do worka ze śmieciami pożytecznego ssaka, bo wyznała, że bała się, że wkręci się jej we włosy…

4189

 To nie jest raczej śmieszna historia. To przez nas wiele stworzeń ginie lub przeżywa męki. Dlatego warto pamiętać o wszelkich zwierzętach w naszym otoczeniu i nawet w wakacyjny, urlopowy czas myśleć o tym, że one także mają prawo do spokojnego życia. To obowiązek każdego z nas. Nie zabijaj człowieku, czy to nieświadomie, czy świadomie przez brak wyobraźni i wiedzy na temat zwierząt. Na drodze czy podczas koszenia trawnika w ogrodzie lub na działce. A szczególnie w czasie urlopu czy wakacji warto zanucić znany tekst Jana Kaczmarka rozsławiony przez kabaret Elita:

Zanim zniknie pod betonem osiedlowych skwerków reszta,

A w piwnicy odda ducha szara mysz,

Zanim wszystko co zielone, co w pachnącej trawie mieszka

Na podeszwach rozniesiemy wzdłuż i wszerz.

 

Do serca przytul psa,

Weź na kolana kota,

Weź lupę popatrz - pchła!

Daj spokój, pchła to też istota.

 

Leśniczy Jarek- lesniczy@erys.pl

 

 

23:45, lesniczy.lp
Link Komentarze (4) »
niedziela, 26 lipca 2015

417min

 

Zwierzyna łowna, myśliwi i samo uprawianie łowiectwa to temat trudny, skomplikowany i dla wielu drażliwy oraz budzący skrajne emocje. Świat wokół nas nieustanie się zmienia, a gwałtowny rozwój cywilizacji determinuje zmiany w przyrodzie. Tam gdzie od wieków były lasy i żyły w nich zwierzęta powstają ludzkie osiedla, firmy i skupiska sklepów. Odwieczne szlaki migracyjne zwierząt przecinają autostrady, „eski” i drogi osiedlowe. Zwierzyna nie ma dziś łatwo, a przecież potrzebuje swojej przestrzeni życiowej. Bo tak jak każdy z nas, ludzi, marzy o spokojnym, cichym miejscu dla siebie (najlepiej pod lasem, nad wodą i z dala od ludzi) i mruczy : „mój jest ten kawałek podłogi”, tak zwierz chce mieć swoją spokojną norę, barłóg i ostoję (z dala od ludzi, naturalnie). A co na to ludzie?

Ludzie z oburzeniem czytają w gazetach kolejne doniesienia o dzikach w mieście, łosiach na autostradzie, „wściekłym” lisie pałętającym się po wsi… Wtedy wołają z oburzeniem: „Gdzie są te buce w zielonych kapeluszach? dlaczego nie wystrzelają tych dzików/łosi/lisów?” Choć na co dzień większość z nich łowiectwo traktuje jak barbarzyństwo i z oburzeniem spogląda na spotykanych w lesie ludzi ubranych na zielono oraz chętnie stawia znak równości przy słowach „gajowy=leśniczy=myśliwy=łowczy itd... To temat bardzo skomplikowany i złożony, z pewnością nie na skromne rozmiary jednorazowego zapisku w blogu leśniczego, stąd pewnie nie raz tu jeszcze wróci. Ale dziś opowiem o konstruowaniu planów gospodarowania zwierzyną łowną.

4171

Leśnicy i myśliwi starają się zrozumieć potrzeby zarówno ludzi i zwierząt i prowadzić racjonalną gospodarkę w obwodach łowieckich. Co to takiego?

Obwód łowiecki to administracyjnie wyodrębniony obszar gruntów  przeznaczonych dla celów łowieckich, o powierzchni zamykającej się zazwyczaj pomiędzy 3000, a 10 000 ha. Jest to zatem obszar, na którym gospodarzą myśliwi zrzeszeni w Polskim Związku Łowieckim, ale który także  stanowi siedlisko populacji zwierzyny łownej i chronionej.

Zgodnie z przepisami prawa łowieckiego obwody łowieckie dzielą się na: obwody łowieckie leśne (gdy grunty leśne stanowią minimum 40% powierzchni) oraz obwody łowieckie polne (gdy grunty leśne stanowią mniej niż 40 % powierzchni). Natomiast w skład obwodów łowieckich nie mogą wchodzić m.in.: parki narodowe i rezerwaty przyrody (z pewnymi wyjątkami), tereny w granicach administracyjnych miast (także z pewnymi wyjątkami), budowle, zakłady i urządzenia, tereny przeznaczone na cele społeczne, kultu religijnego, przemysłowe, handlowe itd., itp. Tworzenie granic obwodów łowieckich odbywa się na niezmiennych od 1953 roku 3 podstawowych zasadach:

  1. Obwody łowieckie tworzy się w celu jak najefektywniejszej ochrony, zachowania i rozwoju preferowanych gatunków zwierzyny.
  2. Granice obwodów ustala się unikając dzielenia zbiorników wodnych.
  3. Tworząc obwody łowieckie należy mieć na względzie naturalne albo wyraźne znaki graniczne na obszarze danego obwodu.( rzeki, strumienie, granice administracyjne, drogi)

To także dobry sposób utrwalania ważnych, lokalnych informacji oraz ważnych przekazów historycznych. Na przykład nieopodal leśniczówki Pszczew przebiega granica dwóch obwodów łowieckich, ustanowiona po dawnej granicy państwa polskiego, której przebieg ustalono w 1919 roku Traktatem Wersalskim.

4172

 Obwody łowieckie są tworzone na terytorium województwa przez sejmik województwa w drodze uchwały, po zasięgnięciu opinii dyrektora właściwej RDLP oraz izby rolniczej. Racjonalną gospodarkę łowiecką prowadzi się w nich na podstawie rocznych planów łowieckich. To one ustalają limit ilościowy i określają gatunki zwierzyny łownej, na którą można polować w danym roku. Bo to wcale nie jest tak, że myśliwi strzelają do czego się da i ile się da. Co więcej, często nie wykonują tych planów, co jest obłożone pewnymi sankcjami, a ich nie wykonanie i zbyt wysoki stan zwierzyny powoduje powstanie szkód w uprawach rolnych i w lesie. Dlatego plany roczne, opiniowane przez miejscowych wójtów lub burmistrzów zatwierdzają nadleśniczowie. Plany roczne wynikają z WPŁ czyli Wieloletniego Łowieckiego Planu Hodowlanego. To ważny dokument opracowywany na okres dziesięcioletni przez dyrektora regionalnej dyrekcji Lasów Państwowych, w uzgodnieniu z zarządem okręgowym PZŁ oraz marszałkiem województwa. Opisuje on  stan aktualny populacji zwierząt łownych w rejonie hodowlanym oraz stan docelowy, czyli wyznacza cele gospodarowania na najbliższe 10 lat. Zasady jego tworzenia określa rozporządzenie ministra środowiska z 1997 roku. Wynika z nich, że sporządzenie kolejnego planu wieloletniego powinno być poprzedzone analizą wykonania poprzedniego i poparte rzetelną inwentaryzacją zwierzyny. O inwentaryzowaniu zwierzyny pisałem we wpisie z lutego 2013 roku

http://lesniczowka.blox.pl/2013/02/Liczymy-lesne-zwierzaki.html

 

Na terenie RDLP Szczecin WPŁ tracą ważność w 2017 roku, dlatego jako uzupełnienie inwentaryzacji metodą zimowych próbnych pędzeń zastosowano liczenie zwierzyny łownej za pomocą letnich obserwacji z ambon.

4173

Właśnie trwa to liczenie zaplanowane na sobotę i niedzielę 25-26 lipca. Wymaga ono dużego zaangażowania leśników i myśliwych. Większość leśników z mojego nadleśnictwa jest zaangażowanych w liczenie, bo przyjęto zasadę, że na każde 500 ha obserwowanej powierzchni potrzeba jednego obserwatora. W ten sposób jednocześnie w całym regionie hodowlanym, na terenie 35 nadleśnictw na ambonach zasiedli leśnicy i myśliwi wyposażenie w lornetki i karty obserwacji. Umożliwi to uzyskanie rzetelnego obrazu stanu zwierzyny: gatunków, płci i wieku zwierzyny łownej. Istotne są głównie informacje na temat jeleni, dzików i saren. Nie chodzi jednak tylko o policzenie dostrzeżonych sztuk. Każdy z obserwatorów potrafi bowiem odróżnić tzw. klasę wieku rogaczy saren

417_4

oraz byków jeleni czy danieli. Przy okazji uzyskamy także informację na temat stanu lisów

4175

czy nawet bażantów, które obserwowałem wczoraj wieczorem

4176

To także dobra okazja aby obserwować stan jenotów (widziałem wczoraj rano jednego), szopów czy wilków, których spotykamy coraz więcej i częściej.

Obserwacje prowadzone będą czterokrotnie : rano w sobotę i niedzielę w godzinach od 4 do 8 oraz także wieczorem od 17 do minimum 22 ( w zależności kiedy zrobi się ciemno).

Rano idąc w ciemności na ambonę spotkałem sarny, które obszedłem cichaczem i po rozjaśnieniu

4177

rozpoznałem oraz  zapisałem jako koza i koźlę. Choć jak widać nie jest łatwo je rozpoznać… O godzinie o 4.35 daleko pod lasem zobaczyłem pięć dzików. Szybko zniknęły w cieniu olch. Kręciło się też wiele saren i pięć lisów. Wieczorem długo pod amboną warczał ciągnik rolnika, który zbierał siano

4178

 i nic nie było widać na łące oprócz bocianów, grzywaczy, lisa i jednego rogacza, który przemknął w wysokich trawach. Potem jednak pojawiły się większe zwierzęta

4179

Choć nie konie miały być przedmiotem wieczornych obserwacji z przyjemnością je obserwowałem w zachodzącym słońcu. Chodziły sobie swobodnie po bezmiarze łąk. Obok klaczy brykał beztrosko źrebak:

41710

Gdy zaczął zapadać zmierzch pojawił się ich właściciel, który zwabił je do domu gwizdaniem i potrząsaniem wiadrem ze zbożem. Po zejściu koni do stajni na łąkach pojawił się kolejny lis, jeden dzik i kilka saren.

Dziś rano znowu sylwetki saren majaczyły na łąkach w brzasku poranka. Jeleni i dzików nie spotkałem. Wieczorem, czyli już niebawem znowu zasiądę obserwować łąki w ostatnich promykach gasnącego dnia i nieśmiałym świetle połówki księżyca.

41711

 To dobry czas na przemyślenia i chwilę oddechu od wielu spraw, które obciążają leśniczego. A jak widzicie i czytacie w moich zapiskach jest ich wiele i niesłychanie różnych. Wypełnione karty obserwacji oddam niebawem w nadleśnictwie tak jak wielu, wielu innych obserwatorów i wierzę, że nowy, wieloletni plan łowiecki pomoże w zgodnym współistnieniu cywilizacji,  ludzi, zwierząt i lasu.

 

Leśniczy Jarek- lesniczy@erys.pl

 

 

 

 

16:44, lesniczy.lp
Link Komentarze (4) »
wtorek, 21 lipca 2015

416min

Urządzanie lasu to coś zupełnie innego niż np. urządzanie domu czy mieszkania. Wcale nie chodzi tu o estetyczny wystrój wnętrza i racjonalne ustawienie sprzętów. Urządzanie lasu to ważna dziedzina leśnictwa, gdzie równomiernie łączy się teorię nauk leśnych z wieloletnią praktyką oraz doświadczeniem terenowym leśników. Bo urządzanie lasu opisuje jego dzisiejszy stan i planuje przyszłą gospodarkę, czyli wyznacza cele do osiągnięcia. To niesłychanie ważna dziedzina, bo podporządkowana jej jest cała działalność leśników i plan urządzania lasu, zwany operatem jest swojego rodzaju „biblią leśniczego”.

Operat to słowo określające zwykle pisemne opracowanie jakiegoś zagadnienia technicznego. Są operaty wodnoprawne, dotyczące utrzymania dróg lub związane z działalnością rzeczoznawców, wyceniających nieruchomości. Dla leśnika słowo operat oznacza coś zupełnie innego. Bo jak opisać, wycenić i zaplanować wieloletnie działania w tak doskonałym, wspaniałym dziele przyrody jakim jest las? Każdy zakątek lasu jest przecież inny, każdy jego element jest niepowtarzalny i dynamiczny, bo przecież las żyje, zmienia się i wymaga indywidualnego podejścia.

Ale leśnicy potrafią przewidywać, bo potrafią poznawać, rozumieć i naśladować przyrodę, co jest kluczową umiejętnością dla prowadzenia zrównoważonej gospodarki leśnej. A cóż to takiego? To działalność zmierzająca do takiego kształtowania lasów i ich wykorzystania, aby zapewnić trwałe zachowanie ich pełnego bogactwa zasobów i walorów przyrodniczych oraz zdolności do wypełniania, teraz i w przyszłości, wszystkich jego funkcji. Leśnikom w prowadzeniu takiej gospodarki pomaga właśnie operat, czyli plan urządzania lasu sporządzany dla każdego nadleśnictwa na 10 lat.

Do niedawna operat dla jednego leśnictwa był opasłym tomiskiem a raczej ich zbiorem:

4161

Choć aktualny operat leśnictwa Pszczew na lata 2007-2016 stanowi już w zasadzie jedną, mniej obszerną książkę

4162

Ta jednazielona książka, na którą składa się:

4163

jest jeszcze uzupełniona o inne plany i materiały, o których mowa dalej. Pewnie kolejny plan będzie głównie opierał się na nośnikach cyfrowych i zmieści się na płycie lub pamięci przenośnej, bo dziś na co dzień urządzeniowcy pracują z gps, dalmierzami laserowymi, średnicomierzami (klupami) elektronicznymi i palmtopami, które pomagają posługiwać się mapami cyfrowymi.

 Plan urządzania lasu zawiera szczegółowe informacje o aktualnym stanie lasu, którego dotyczy (nazywamy tę część elaboratem) oraz określa formę i zakres prowadzenia gospodarki leśnej na całe 10-lecie. Składają się na nią określone na podstawie wyników inwentaryzacji zasobów leśnych  zadania gospodarcze i zalecenia. Zatwierdzany jest decyzją Ministra Środowiska, która określa maksymalny możliwy etat cięć czyli limit ilości drewna, którego pozyskanie jest możliwe w dziesięcioleciu w wyniku zaplanowanych zrębów i innych zadań gospodarczych. Jednak zanim plan zostanie zatwierdzony musi zostać sporządzony inny, ważny dokument- prognoza oddziaływania projektu planu urządzenia lasu na środowisko i obszary Natura 2000. Na prognozę składa się pisemne podsumowanie i uzasadnienie wyboru przyjętego dokumentu oraz informacja o udziale społeczeństwa w postępowaniu.

Od 1996 r. integralną częścią planów urządzenia lasu stał się także program ochrony przyrody. Przedstawia on zagadnienia i formy ochrony przyrody w nadleśnictwie, wskazuje cenne przyrodniczo obszary i obiekty oraz planuje kompleksowo działania służące ich ochronie. Plan ochrony przyrody wskazuje także na zagrożenia ze strony przemysłu i inwestycji oraz zawiera dokumentację mapową i fotograficzną, w tym mapę walorów przyrodniczo-kulturowych. Bo w operacie znajdziemy także ważne informacje o dawnych ludzkich siedliskach, starych cmentarzach, kapliczkach czy takich ciekawostkach jak pomnik wilka, który znajduje się na terenie naszego nadleśnictwa

4164

To zapisy na bieżąco weryfikowane przez leśniczych, dla których równie ważny jest dokładny opis taksacyjny leśnictwa, w którym gospodarzą.  Zawiera on szczegółowe informacje o każdym wydzieleniu, czyli najmniejszym kawałku lasu: skład gatunkowy, wiek, strukturę warstwową, warunki siedliskowe, miąższość drzewostanu oraz zaprojektowane dla niego wskazania gospodarcze, które należy wykonać w przeciągu najbliższych 10 lat. Tak wygląda opis taksacyjny:

4165

Leśniczy ma w nim także wykaz projektowanych użytków rębnych i cięć pielęgnacyjnych: czyszczeń i trzebieży. Załącznikiem do operatu są mapy o różnej treści i skali: gospodarcze, drzewostanowe, siedlisk, cięć rębnych itp.

Mapa leśna zawiera mnóstwo ważnych wskazówek dla leśniczego, szczególnie mapa z naniesionymi działkami zrębowymi (kawałki lasu w czerwonych obwódkach):

4166

Bardzo ważną mapą jest mapa glebowo- siedliskowa:

4167

Bo zanim zaczniemy planować cele do osiągnięcia musimy doskonale poznać siedlisko- czyli warunki glebowe i przyrodnicze w jakich będzie rósł las. 

Przygotowanie operatu dla nadleśnictwa, na które składa się zwykle kilkanaście leśnictw to dość skomplikowana procedura, dlatego prace muszą zostać rozpoczęte odpowiednio wcześniej. Plany urządzania lasu dla nadleśnictw są wykonywane zazwyczaj przez BULiGL ( Biuro Urządzania Lasu i Geodezji Leśnej), na podstawie zlecenia przez poszczególne regionalne dyrekcje Lasów Państwowych.

Niedawno w Nadleśnictwie Trzciel odbyła się narada terenowa z udziałem kierownictwa nadleśnictwa i wszystkich leśniczych, naczelnika oraz przedstawicieli wydziału urządzania lasu z RDLP w Szczecinie i pracowników BULiGL, którzy rozpoczęli już prace terenowe w moim leśnictwie:

4168

Nasz plan kończy się w 2016 roku i to dobra pora na przygotowanie nowego operatu, który zacznie obowiązywać od stycznia 2017 roku. Obejrzeliśmy wiele miejsc w różnych leśnictwach i długo dyskutowaliśmy o sposobach prowadzenia tam prac, które zaplanują nam urządzeniowcy.

Sporo czasu zajęła nam problematyka przebudowy litych borów sosnowych i wprowadzania podsadzeń bukowych:

41611

Leśniczowie zadawali wiele pytań, bo to doskonała okazja do wymiany poglądów. Swoje doświadczenia przekazywali nam pracownicy RDLP i urządzeniowcy. To specyficzna, składająca się z dobrze przygotowanych do pracy i wyposażonych w nowoczesne urządzenia specjalistów grupa zawodowa pośród leśników. Zwykle urządzeniowcy ubrani w terenowe „moro” przemierzają każdego dnia wiele kilometrów taksując las, mierząc drzewa, kreśląc mapy lub w biurze opracowując dane zebrane w terenie.  Tym razem jednak kierownik brygady urządzeniowej był inaczej ubrany

41610

Jednak w trakcie podsumowaniu narady, gdy po przemierzeniu wielu leśnych oddziałów sporą grupą

41612

jeszcze długo rozmawialiśmy o różnych planach na dobry plan urządzania lasu  na najbliższe 10 lat, kierownik solennie obiecał, że nas bardzo dobrze urządzą…

 

Leśniczy Jarek-lesniczy@erys.pl

 

 

22:47, lesniczy.lp
Link Komentarze (2) »
czwartek, 16 lipca 2015

 

415min

Rybołów to piękny ptak drapieżny, którego liczebność w naszym kraju jest katastrofalnie niska. Szacuje się , że w Polsce gniazduje mniej niż 40 par. W moich okolicach, czyli w województwie lubuskim można spotkać około  20 % całej populacji, ale to jest także poniżej 10 gniazd. Jest jednak szansa na wzrost populacji rybołowa, bo od kilku lat budowane są sztuczne platformy zachęcające tego pięknego ptaka do zakładania nowych gniazd.

  Brak dogodnych miejsc do gniazdowania, a są to stare, pojedyncze drzewa w pobliżu wód to główne zagrożenia dla rybołowa.  Leśnicy od wielu lat starają się je zachowywać i tworzyć warunki do gniazdowania tego gatunku i różnych innych chronionych ptaków, ale nie jest to takie proste. Inne powody tak niskiej liczebności rybołowa to niepokojenie ptaków w miejscach żerowania i ludzka bezmyślność, bo niestety, zdarzają się przypadki zabijania ptaków, głównie w okolicach stawów hodowlanych.

 W 2014 taka sytuacja zastrzelenia rybołowa miała także miejsce na terenie nadleśnictwa Trzciel- można o tym poczytać na stronie internetowej nadleśnictwa: http://www.trzciel.szczecin.lasy.gov.pl/aktualnosci/-/asset_publisher/1M8a/content/byl-sobie-rybolow#.Vaf6L2flodk

Leśnicy, przyrodnicy i pracownicy Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Gorzowie od lat współpracują i czynnie pomagają rybołowom. Opowiadaliśmy o tej współpracy wiosną tego roku w jednym z odcinków programu emitowanego w TVP 1 „Las Bliżej Nas”. Można go znaleźć w sieci tu:

http://vod.tvp.pl/audycje/wiedza/las-blizej-nas/wideo/04042015/19492541

 

Ochroną rybołowa na Ziemi Lubuskiej zajmuje się czynnie  i profesjonalnie Michał Bielewicz z Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Gorzowie Wlkp, który opowiadał mi ostatnio o ich obyczajach:

  "Nasze rybołowy, chyba wzorują się obyczajami rybołowów niemieckich i coraz chętniej wybierają do budowy gniazd konstrukcje słupów linii energetycznych. Obecnie w taki sposób gniazduje już prawie połowa lubuskiej populacji tego gatunku. W najbliższej  przyszłości ten sposób gniazdowania może być dla niego wielką szansą na przetrwanie. Naturalnie o ile powstrzymamy wspólnie proceder nielegalnego odstrzału tych pięknych ptaków."

 

Zatem po raz kolejny okazuje się, że najważniejszy jest konkret i samo mówienie czy pisanie nie ochroni przyrody. Można naturalnie być sceptykiem i nie wierzyć, że sztuczne twory pomogą ptakom. Jednak pamiętacie moją zeszłoroczną opowieść o bocianach białych z Policka, które dostały w prezencie sztuczną platformę na słupie od pracowników Posterunku Energetycznego w Międzychodzie?

4151

 Przyrodnicy i leśnicy budowali także sztuczne platformy dla naszej największej sowy- puchacza, który zasiedlił skwapliwie jedną z nich w sąsiednim Nadleśnictwie Międzyrzecz. To piękny, wspaniały i rzadki  ptak. Choć była kiedyś sytuacja, że puchacz jadł mi z ręki, ale to opowieść na inną okazję…

4152

 

 

 W jeden z ostatnich dni czerwca uczestniczyłem w wyborze potencjalnych miejsc lęgowych i budowie 2 kolejnych platform na terenie naszego Nadleśnictwa Trzciel. W tym roku łącznie powstało ich 10 i oprócz Nadleśnictwa Trzciel w ich budowę zaangażowali się leśnicy z sąsiednich Bolewic, Międzychodu oraz z Babimostu i Wolsztyna.  Razem z koleżanką i kolegą z Nadleśnictwa Trzciel pomagaliśmy M. Bielewiczowi i tutaj Wanda Miller uwieczniła wysiłki Włodzimierza Rudawskiego

4153

  Asystowaliśmy wspinającemu się na drzewa ornitologowi z Komitetu Ochrony Orłów Jakubowi Pruchniewiczowi:

4154

który wciągał na szczyt starej sosny  na linie siebie i materiał na sztuczne gniazdo. Dzięki jego uprzejmości (udostępnił fotografie) możemy spojrzeć na lasy nadleśnictwa Trzciel i wody pszczewskich jezior z perspektywy platformy, która oby jak najszybciej stanie się gniazdem rybołowa:

4155

A oto równie wspaniała panorama z drugiej platformy

4156

Z dołu to także nieźle wygląda

4157

Wszyscy byliśmy zadowoleni po wykonaniu platform, a oblicze ornitologa Jakuba Pruchniewicza uwiecznione przez Włodzimierza Rudawskiego najlepiej to ilustruje

4158

Wszystkie platformy i całą populację lubuskiego rybołowa będzie obserwował pan Michał Bielewicz i leśnicy w wszystkich nadleśnictw zaangażowanych w ten projekt. Mam wielki sentyment do rybołowów i obserwowałem je już wiele lat temu na gnieździe w okolicach Świebodzina. Było to w czasach, gdy Świebodzin nie był znany z figury Jezusa lecz z jedynego w lubuskim gniazda rybołowa, które znalazłem w śródpolnej kępie sosen, bardzo nietypowo usytuowane. Możecie o tym poczytać w publikacji „Ptaki Ziemi Lubuskiej”, wydanej przez Lubuski Klub Przyrodników w 1995 roku.

 Strategia ochrony tego rzadkiego gatunku, realizowana od 2011 roku przez Regionalną Dyrekcję Ochrony Środowiska w Gorzowie Wielkopolskim wraz z Lasami Państwowymi- Regionalne Dyrekcje w Szczecinie i Zielonej Górze z pewnością będzie skuteczna. Na terenie kilkunastu nadleśnictw, na wybranych drzewach powstało dotąd około 50 platform. A przypominam, że obecnie cała populacja polskiego rybołowa waha się pomiędzy 30 a 40 par. Jest o co walczyć! Kilkadziesiąt lat temu na granicy wymarcia była populacja bielika, a głownie dzięki staraniom leśników wzrosła dziś do ponad 1500 par. Bieliki spotykam bardzo często nad pszczewskimi jeziorami

4159

Rybołowy dotąd widywałem tylko na przelotach, ale może niebawem się to zmieni i także z nimi będę widywał się częściej?

W miejscach, w których ptaki zasiedliły samodzielnie zbudowane lub przygotowane przez ludzi gniazda, wyznaczono strefy ochronne miejsc rozrodu rybołowów. Lubuska populacja tego gatunku jest jedyną w kraju, która w roku 2014 odnotowała wzrost liczebności. Oby tak było w kolejnych latach!

W naszym regionie jest prowadzony stały monitoring występowania rybołowa. Należy przywiązywać szczególną wagę do wszelkich obserwacji rybołowów w całej Polsce i piętnować wszelkie próby ich prześladowania. Koniecznie trzeba  zadbać o przekazywanie informacji o obserwacjach tych ptaków  ornitologom, leśnikom i pracownikom Regionalnych Dyrekcji Ochrony Środowiska. A ja będę obserwował te dwie ostatnio zbudowane platformy, które są naszym zaproszeniem dla rybołowów.

 

Leśniczy Jarek-lesniczy@erys.pl

 

 

22:59, lesniczy.lp
Link Komentarze (6) »
sobota, 11 lipca 2015

413min

  Jutro, 12 lipca, gdy zajrzymy do  kalendarza,  zauważymy, że jest to dzień poświęcony Janowi Gwalbertowi. To mało znany, a ogłoszony w 1951 roku przez papieża Piusa XII oficjalny patron ludzi lasu. „Każdy powinien mieć jakiegoś Świętego, z którym pozostawałby w bardzo zażyłej relacji, aby odczuwać jego bliskość przez modlitwę i wstawiennictwo, ale także, aby go naśladować. Chciałbym zaprosić was, abyście bardziej poznawali Świętych, rozpoczynając od tego, którego imię nosicie, czytając ich życiorysy i pisma. Bądźcie pewni, że staną się oni dobrymi przewodnikami, abyście jeszcze bardziej kochali Pana oraz będą cenną pomocą dla wzrostu ludzkiego i chrześcijańskiego.”

Tak przekonywał wszystkich papież Benedykt XVI w 2010 roku. Niektórzy irytują się jednak na nadmiar wszelkich świętych, z ironią i drwinami traktują armię patronów ale kto nie modlił się do Św. Antoniego gdy bezskutecznie szukał kluczyków do samochodu lub portfela z dokumentami?

Warto mieć swojego patrona, opiekuna lub, mówiąc dzisiejszym językiem, „idola”, który będzie nas wspierał duchowo w trudnych chwilach, bo przecież każdy z nas takie ma. Bo nie na wszystkie pytania znajdziemy odpowiedź w internecie, nie wszystko kupimy za pieniądze, są też inne wartości i istnieje inne zachwycające piękno…

Gdy 12 lipca 1987 r. w dniu uroczystości św. Jana Gwalberta papież- Polak Jan Paweł II celebrował we włoskich Dolomitach Mszę Świętą w intencji leśników, w trakcie homilii powiedział:

„Patrząc na łąki, lasy, źródła i wznoszące się ku niebu szczyty, wszyscy odczuwamy pragnienie, by dziękować Bogu za Jego wspaniałe dzieła i wsłuchując się w głos przyrody, słowami modlitwy wyrazić nasz zachwytOwe cuda natury są dziełem samego Twórcy piękna. Skoro wprawia nas w podziw ich istnienie i działanie, o ile bardziej potężny jest Ten, który je stworzył. Bowiem poprzez wielkość i piękno stworzeń   poznajemy Stwórcę.

Dzisiejsza uroczystość dotyczy w sposób szczególny leśników, ze względu na problemy ekologii, z którymi spotykają się w swojej pracy. Wiadomo jak pilną sprawą jest dziś upowszechnianie postawy szacunku wobec zasobów naszej planety. Ochrona i rozwój lasów, w każdym rejonie świata, mają podstawowe znaczenie dla utrzymywania i przywracania w przyrodzie niezbędnej, życiowej równowagi. Każdy człowiek ma obowiązek wystrzegać się takich inicjatyw i czynów, które mogłyby przynosić szkodę środowisku naturalnemu.

Warto przy tym wzorować się na patronie leśników. O postaci opata Jana Gwalberta pisałem w minionym roku:

http://lesniczowka.blox.pl/2014/07/Pamieci-Jana-Gwalberta-patrona-lesnikow.html

Co roku w Parafii Stany (Gm. Bojanów, pow. Stalowa Wola, woj. podkarpackie) , która istnieje pod wezwaniem Jana Gwalberta odbywa się uroczystość poświęcona patronowi leśników o czym informuje strona http://www.stany.sandomierz.opoka.org.pl/

To szczególny patron, bo i leśnicy są szczególną grupą zawodową. Wielu ludzi mówi, że do pracy chodzi po to, by zarabiać pieniądze i za dyrdymały uważa takie słowa jak: misja, etos czy powołanie. Każdy, kto jest godzien nazwania go leśnikiem wie, że jest inaczej. Bo to właśnie my, leśnicy, tak jak nikt inny znamy i rozumiemy las oraz prawa natury w nim panujące - więc mamy misję mówienia o nich innym. To właśnie my jesteśmy jego orędownikami w sprawach jakże często pomijanych i odsuwanych na potem przez zagonionych nadmiarem obowiązków ludzi. Ten nieustanny pośpiech, nadmierna biurokracja towarzyszy także naszej pracy i jest obecna w życiu każdego leśnika i jego rodziny. Jednak oprócz spełnienia wymogów przepisów, instrukcji i zaleceń kilkunastu wciąż kontrolujących nas instytucji nie jesteśmy tylko bezdusznymi urzędnikami lecz ludźmi lasu, szanującymi ten las, całą przyrodę i ludzi wokół nas.

To właśnie my musimy wypełnić misję edukacji kolejnych pokoleń w duchu tego, że nasze miejsce na Ziemi jest nieodłącznie związane z Naturą. Dlatego tak ważna jest troska o zaufanie społeczne, dobry wizerunek leśników i etos tego zawodu. Wiele czasu i energii trosce o etos leśnika poświęca Ks. Kanonik Wiktor Ojrzyński, zakochany w lesie i od lat wspierający duchowo leśników. W jednej ze swoich prac zebrał myśli różnych ludzi lasu o ich powołaniu i misji.

Siła leśnika tkwi w wiedzy i dyspozycyjności, a jego służebność wobec lasu - w umiejętności bycia tam, gdzie natura potrzebuje człowieka. Las to świątynia przyrody, która za okazany szacunek ofiaruje ludziom swój urok oraz pozwala odkrywać nieznane dotąd tajemnice. Leśnictwo zatem potrzebuje ludzi światłych, oddanych, twardych i odważnych” - tak brzmi przesłanie leśnych pokoleń Tyrawskich, których losy zebrał i opisał Emilian Szczerbicki.

Ksiądz Ojrzyński wybrał też ciekawą myśl leśniczego-poety z Puszczy Goleniowskiej, Zbigniewa Smoczka:

„Zawód każdego z nas jest łodzią, którą płyniemy przez życie. Łódź leśnika pachnie żywicą, ma dużo słońca. Obcowanie z naturą daje poczucie pewności, czegoś, co nie przeminie, co trwa wiecznie. Dla mnie, człowieka wierzącego, to rodzaj inkarnacji, uzewnętrznienia Boga. I dlatego w ciszy, samotności, w zapachu lasu, trawie ocierającej się o buty, znajduję sens życia.”

Dlatego leśnicy oprócz codziennego wypełniania licznych obowiązków dużą wagę przywiązują też do duchowości, stąd warto o tym pamiętać w dniu ich patrona Jana Gwalberta. To wciąż mało znany patron, choć leśnicy starają się troszczyć o pamięć o nim i jego nauce.

Mała kapliczka Jana Gwalberta wisi w parku przy Ośrodku Kultury Leśnej w Gołuchowie:

41313

Znajdziemy tę postać na sztandarach niektórych nadleśnictw, a w lasach Nadleśnictwa Kozienice, przy Trakcie Królewskim natkniemy się na tę kapliczkę:

4132

Fot ze strony www.kozienice.24.pl

Niedawno, w końcu czerwca, na Wielkiej Sowie - najwyższym szczycie Gór Sowich zaliczanym do Korony Gór Polski została poświęcona nowa kaplica. Niewielka świątynia przyjęła wezwanie: Matki Bożej Słuchającej, św. Stanisława - biskupa i męczennika oraz św. Jana Gwalberta, a znajduje się w pobliżu wieży widokowej. Przez cały rok turyści będą mogli zatrzymywać się przy tej kaplicy na chwilę osobistej modlitwy, medytacji, mając wgląd do jej wnętrza dzięki szklanym drzwiom. Jej budowę wsparły przede wszystkim okoliczne nadleśnictwa ze Świdnicy, Wałbrzycha i Jugowa. Podczas uroczystości poświęcenia kaplicy Jana Gwalberta kilku zasłużonym leśnikom wręczono najwyższe dla nich odznaczenie - Kordelas Leśnika Polskiego. Na ścianie kaplicy umieszczono nazwiska kilkudziesięciu zmarłych leśników, którzy przez lata dbali o okoliczną przyrodę, wyczytano je także w trakcie uroczystości.

4133

 fot ze strony:www.swidnica.gosc.pl

 Atrybutem patrona leśników jest krzyż w dłoni, czasem trzyma w ręku sadzonkę drzewa liściastego. Według „Żywotów Świętych Pańskich na wszystkie dni roku z przydaniem do każdego pożytku duchownego i właściwej modlitwy” wydanych w  1882 roku zwracamy się do Jana Gwalberta tak:

 

Niech nas, prosimy cię Panie, wstawienie się św. Gwalberta Opata, poleci miłosierdziu Twemu, abyśmy to, czego własnymi zasługami otrzymać nie jesteśmy godni, za jego pośrednictwem dostąpili”.

 Jednak każdy z nas tak jak po swojemu rozumie las i przyrodę, tak swoimi słowami może zwracać się do Jana Gwalberta. A jego kapliczką może być każde drzewo, które spotkamy na swojej drodze:

41341

 Może jego wstawiennictwo pomoże każdemu w zrozumieniu tego, czym zajmują się leśnicy, a samym leśnikom ułatwi pracę z pasją, misją i powołaniem.

Leśniczy Jarek-lesniczy@erys.pl

 

 

 

 

 

 

 

 


13:55, lesniczy.lp
Link Komentarze (2) »
sobota, 04 lipca 2015

413min

Termometr za oknem pokazuje czerwoną kreską 32 stopnie. Gdyby go zawiesić w sosnowym młodniku z pewnością byłoby dużo więcej. Od kilku dni żar leje się z nieba i las, szczególnie bór sosnowy bucha gorączką i pokryty jest kurzem. Ale przecież to przywilej lata.

Trudno pracuje się teraz drwalom i „zulowcom” zaangażowanym przy pielęgnowaniu upraw. Jadą do pracy wcześnie rano i wracają do domu w porze największych upałów. Często po południu jadą ponownie do pracy, choć w zasadzie wtedy w lesie jest niewiele chłodniej. Ale pracują przecież w systemie akordowym. Jak nie ma metrów sześciennych pozyskanego drewna lub hektarów pielęgnowanych upraw czy młodników- nic nie pojawi się na koncie „zulowca”. Do uciążliwego upału i gryzącego kurzu należy dołożyć jeszcze bardziej gryzące muchy, bzy, bąki i inne latające „przeszkadzajki”. W pobliżu zbiorników wodnych, a jest ich wiele w moim leśnictwie, szczególnie chętnie kręcą się roje owadów

4133 

Nękają one nie tylko ludzi, ale także zwierzęta, którym w taki upał też trudno żyje się w lesie.  Rodzinę krzyżówek spotkałem w trakcie kontroli fragmentów lasu dotykających do rzeki Obry. Schroniły się w cieniu starej wierzby, gdzie w dziupli odzywały się młode dudki. Gdy wypłynęły na wodę wokół nich pojawił się zaraz wielki kłąb much. Spójrzcie- to nie są dropy na fotce lecz owady

4134

W gąszczu chwastów wykaszanych w czasie pielęgnacji upraw czają się też osy no i trzeba uważać na szerszenie, których widuję ostatnio zdecydowanie więcej.

4135

Gwałtownie powysychały mniejsze cieki i oczka wodne. Woda ustąpiła też z wielu fragmentów lasu, które od dawna były podtopione. To okazja do usunięcia posuszu, który powstał w wyniku podtopień, tak jak w tym fragmencie młodej olszyny

4131

To pewnego rodzaju paradoks- w wyniku nadmiaru wody powstaje posusz, czyli suche, obumarłe drzewa. To efekt złej gospodarki wodą i braku racjonalnie zagospodarowanego systemu melioracji. Często leśnicy są bezradni, bo wodą gospodaruje się na dużych obszarach.  Co z tego, że naprawiamy na koszt nadleśnictwa zniszczone przepusty na terenach leśnych? Czyścimy także czasem spore odcinki rowów melioracyjnych, ale efekty tego nie są zadawalające skoro inni tego nie robią. Upalne dni są bodźcem do tego, aby zrozumieć jak zarówno nadmiar jak i niedobór wody jest ważny dla człowieka i przyrody.

4132

W sosnowych borach trudno teraz pracuje się drwalom i leśnikom. Miniony tydzień to czas inwentaryzacji drewna, które w postaci dłużyc, kłód i stosów znajduje się na terenie leśnictwa. Pomimo upału komisja inwentaryzacyjna musi dotrzeć do każdej sztuki i każdego stosu opatrzonego czerwoną plakietką. Było co robić, bo w leśnictwie zwykle około 1000 m3 znajduje się „na stanie magazynowym”. Rozpoczyna się nowy miesiąc i wczoraj wystawiłem zlecenia dla zakładu usług leśnych na kolejne prace. Pomimo upału trzeba wykonywać trzebieże, czyszczenia w młodnikach i szereg prac, pozornie nieważnych, a istotnych dla życia lasu i korzystających z niego ludzi.

Bo ludzie w czasie upału szukają cienia i ochłody w liściastych lasach. Spotykam teraz wielu turystów, którzy pieszo lub rowerami zwiedzają lasy

4136

Zmotoryzowani zostawiają auta na parkingu, gdzie wita ich świeżo naprawiona tablica, zachęcająca także do prawidłowego korzystania z leśnego chłodu

4137

Ludzie w upał szukają azylu w pobliżu śródleśnych jezior i zaczynają się zapełniać pola namiotowe

4138

Nie tylko ludzie wiedzą, że las w trakcie upału zapewnia cień i chłód

4139

Nawet zwolennik łąk, pól i otwartego krajobrazu kieruje się do lasu

41310

Bo na skraju łąki i pola, w cieniu drzew, da się teraz żyć, o czym wiedzą ślimaki, owady, myszy, no i bociany

41311

Spotkałem tam wczoraj także żurawie z młodymi, które już prawie dorównują rodzicom

41312

Upał nie sprzyja przemyśleniom, to oczywiste, ale warto zauważyć przy tej okazji jak mądrze zorganizowana jest przyroda. Lasy są bardzo zróżnicowane i leśnicy zarządzając nimi, starają się podpatrywać i naśladować tą mądrość przyrody. Gdy w litym, jednogatunkowym borze sosnowym jest upalnie, sucho i duszno zwierzęta przemieszczają się do lasów mieszanych. Bo zwierzęta są mądre. Rosnące tam w drugim piętrze buki, dęby czy klony ocieniają dno lasu i dają im chłód oraz pożywienie. Dąbrowy, buczyny czy grądy z grabem i lipą są teraz azylem chłodu i cienia. Dlatego i my w czasie upałów szukamy tam schronienia i odpoczynku. Las musi być zatem zróżnicowany, aby trwało w nim życie niezależnie od pory roku, pogody i wielu innych czynników.

Dlatego ludzie powinni racjonalnie korzystać z mądrości przyrody, a leśnicy dbać o bioróżnorodność naszych lasów i nie poddawać się modom i naciskom. Bo były przecież czasy produkcji drewna w lesie, gdzie sadzono plantacje topolowe i zalesiano połacie gruntów tylko jednym gatunkiem. Zresztą dotyczy to nie tylko lasów, bo w upalny dzień docenimy walorów liściastych, rodzimych drzew w otoczeniu naszych domów. Gdy zasiądziecie w cienistym zaciszu ogrodu pod lipą, brzozą lub dębem chroniąc się tam przed upałem z pewnością docenicie znaczenie bioróżnorodności. Gorzej mają ci, co posadzili same iglaki i mają ogród pełen betonu.

Może tym bardziej jednak docenią jak las i drzewa są ważne dla każdego z nas. Szczególnie w upał…

Miłego weekendu!

 

Leśniczy Jarek- lesniczy@erys.pl

14:57, lesniczy.lp
Link Komentarze (5) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 50