O tym co w lesie piszczy...
O autorach
RSS
niedziela, 24 maja 2015

405min

Las to fantastycznie złożony, skomplikowany i jakże ciekawy organizm. Składa się on z ogromnej ilości różnych przedstawicieli świata roślin i zwierząt,  występujących w określonym środowisku. Zwykle w lesie najbardziej interesują nas drzewa i duże zwierzęta, ale nie zapominajmy też o innych, czasem niepozornych i maleńkich  jego elementach. Właśnie, nie zapominajmy… Nie zapominajmy o niezapominajkach, która właśnie kwitną.

4051

Drobna, niepozorna roślinka, czyli niezapominajka nazywana też niezabudką należy do rodziny ogórecznikowatych, zwanej też  szorstkolistnymi. Jest mało wymagająca, zatem może dlatego na niemal wszystkich kontynentach występuje  około 100 gatunków rodzaju niezapominajka, choć większość z nich woli jednak cieniste, chłodne stanowiska.  Spotkać je można także w strefie bagiennej w pobliżu zbiorników wodnych, na suchych łąkach czy w strefie alpejskiej. Całe rośliny pokryte są włoskami, co jest typowe dla  ogórecznikowatych. Najczęściej spotykamy niezapominajki o malutkich kwiatach w różnych odcieniach koloru niebieskiego z żółtymi środkami, ale są również białe czy różowe, choć rzadziej występujące. Kwiatek niezapominajki jest szczególny, bo u nasady płatków ma żółte twory nazywane osklepkami. Zdobią one dodatkowo urocze kwiatki ale też wskazują owadom drogę do nektaru.

4052

W naszych lasach najczęściej spotykamy dwuletnią niezapominajkę leśną- nazwa łacińska Myosotis sylvatica. Wjęzyku greckim słowo myosotis oznacza mysie uszko… Także ten gatunek jest często uprawiamy w ogrodach na bogatych w próchnicę, wilgotnych glebach. Niezabudki dobrze jednak rosną nawet w niezbyt żyznym podłożu. Najlepiej sadzić niezapominajki w miejscach cienistych bo na suchych, mocno nasłonecznionych stanowiskach szybko przekwitają. Rozmnaża się je przez nasiona wysiewane na rozsadniku od maja do lipca. Gdy pojawią się siewki, pikuje się je w rozstawie 5 x 10 cm. We wrześniu młode niezapominajki przesadza się (w rozstawie 15 x 25cm) najlepiej od razu na miejsce stałe. Na zimę ogrodowe niezapominajki lepiej przykryć gałązkami sosny, świerka lub suchymi liśćmi.

Dlaczego tak często spotykamy ją w ogródkach i obdarowujemy się bukiecikami, które podkreślają pamięć o drugiej osobie? Niezapominajka symbolizuje bowiem miłość, wierność i dobre życzenia. Uważa się, że te niepozorne kwiatki dodają energii, poprawiają pamięć, symbolizują dobrą komunikację pomiędzy ludźmi, szczególnie w sytuacjach konfliktowych i pełnych emocji… Kontakt z niezapominajkami uwalnia nas także od dręczącego niepokoju, usuwa bolesne wspomnienia, łagodzi konflikty, a budzi pozytywne uczucia.

Bukiecik niezapominajek jest zachętą aby tworzyć silne, głębokie więzi z najbliższym ale też szczere przyjaźnie z ludźmi z bliższego i dalszego otoczenia. Skromna roślina naszych lasów przypomina też o szacunku jaki powinniśmy żywić dla otaczającej nas przyrody.

To właśnie ją wybrał Andrzej Zalewski, redaktor radiowej Jedynki, prowadzący "Ekoradio", gdy 15 maja w 2002 roku po raz pierwszy otwierał święto polskiej przyrody- Dzień Polskiej Niezapominajki.

Doroczne święto, którego symbolem jest niezapominajka ma na celu promowanie walorów ojczystej przyrody, stałe przypominanie o ochronie środowiska i zachowaniu różnorodności biologicznej Polski. Święto Polskiej Niezapominajki ma również na celu zachowanie od zapomnienia ludzi o ważnych dokonaniach dla polskiej przyrody, tak jak właśnie zmarły w 2011 roku redaktor Zalewski.

Skromna niezapominajka nie pozwala zapomnieć o ludziach, pięknie przyrody i od wieków bywała natchnieniem dla poetów, malarzy, nawet architektów. Pamiętacie z dzieciństwa wiersz Marii Konopnickiej?

Niezapominajki

to są kwiatki z bajki!

Rosną nad potoczkiem,

patrzą rybim oczkiem.

 

Gdy się płynie łódką,

Śmieją się cichutko

I szepcą mi skromnie:

„Nie zapomnij o mnie”.

A kto nie zna niezapomnianych strof Kazimierza Przerwy-Tetmajera?

A kiedy będziesz moją żoną,

umiłowaną, poślubioną,

wówczas się ogród nam otworzy,

ogród świetlisty, pełen zorzy.

Ubiorę ciebie w błękit kwiatów,

niezapominek i bławatów,

ustroję ciebie w paproć młodą

i świat rozświetlę twą urodą.

Niezapominajki wspomina też Juliusz Słowacki w swoim poemacie dygresyjnym Beniowski, który jest głosem poety w sporze z Adamem Mickiewiczem i innym obrazem polskości niż ten, narysowany strofami Pana Tadeusza.

Moim poetyckim skojarzeniem z niezapominajkami są słowa ulubionego Cypriana Kamila Norwida:

Dlatego lubię kwiat nie-zapominek.

 Bo rwą go zwykle ręce wiarołomne!

 - I lubię nagły w znużeniu spoczynek,

 Bo - uprzytomnia śmierć, pierwej... nim w s p o m n ę.

Motyw niezapominajki przewija się też w licznych legendach. Jedna z nich mówi, że gdy Bóg był zajęty tworzeniem świata i nazywaniem wszelkich istot zapomniał o drobnym kwiatuszku. Wtedy maluszek odezwał się z żałością z dna lasu: "Panie Boże, a ja? Jak ja się będę nazywać?" Wtedy Bóg trochę zawstydzony odpowiedział: "Ty odtąd będziesz niezapominajką i wszyscy będą o tobie pamiętać"

Inna opowieść  mówi, że niezapominajki są odzwierciedleniem i przypomnieniem niebieskich oczu Matki Boskiej…

Niezapominajka, czy ta z lasu, czy z ogródka jest zatem skromną ale jakże ciekawą rośliną i nie należy o niej zapominać. Powszechnie jest uważana za ładną, delikatną roślinę ozdobną ale pewnie mało kto wie, że ten kwiatuszek to także całe bogactwo zdrowotne, zawierający szczególnie dużo krzemu.

Ale na surowo nie podjadajmy niebieskich kwiatków, a zresztą są wyjątkowo niesmaczne. Niezapominajki są lekko trujące, co  znaczy, że  się od nich zaraz nie umrze, jednak zawierają w małej dawce pewne alkaloidy. Są one  podobne do trującej kurary, używanej przez Indian w dżunglach Południowej Ameryki do zatruwania grotów strzał. Czytałem też gdzieś, że niezapominajka alpejska jest naprawdę trująca.

Jak to w przyrodzie bywa rośliny niesmaczne czy trujące są zbawienne dla naszego zdrowia. Jak pisze dr Henryk Różański, ekspert medycyny dawnej i naturalnej „ziele niezapominajki zbierane w czasie kwitnienia zawiera kwas kawowy, chlorogenowy i romarynowy, śluzy oraz saponiny triterpenowe i krzemionkę.

Ze świeżego i suchego ziela niezapominajki sporządzano nalewkę niezapominajkową – Tinctura Myosotis. Przepis znalazłem na stronie dra Różańskiego www.rozanski.li ale przyznaję, że sam jej jeszcze nie stosowałem.

Jak zrobić niezapominajkową nalewkę?

W tym celu dawniej  brano 1 część rozdrobnionego surowca i zalewano 5 częściami alkoholu 40-60%. Po tygodniu nalewkę filtrowano. Zażywano po 1/2 łyżeczki 4-5 razy dziennie przy uporczywym kaszlu, zapaleniu oskrzeli, gruźlicy, zapaleniu krtani i gardła, oraz przy krwotokach z nosa.

Kwiatuszek niezapominajki zawiera całe bogactwo krzemu. Jest on nam bardzo potrzebny do prawidłowego funkcjonowania. Oznaką jego braku jest obgryzanie paznokci, zgrzytanie zębami i pojawianie się żylaków. Krzem tworzy tkankę łączną, białka kolagenu, wzmacnia włosy i paznokcie, a także usprawnia pracę mózgu. Jest bardzo ważny dla naszej skóry- usuwa jej szorstkość, zapewnia dobre nawilżenie i niweluje pękanie naskórka.

Dawniej, bo o właściwościach niezapominajki  poczytamy już w zielniku Syreńskiego z 1613 stosowano także napar i odwar. Dr Różański zaleca odwar, aby krzemionka lepiej przeszła do wyciągu:

1 łyżkę rozdrobnionego ziela zalewano 1 szklanką wrzącej wody, parzono 20 minut lub gotowano kilka minut na małym ogniu. Po przecedzeniu wodny wyciąg pito po 1/2-2/3 szklanki kilka razy dziennie. Warto dodać do naparu lub odwaru nieco soku malinowego lub miodu.

Skromna leśna roślina ma tyle ciekawych właściwości, że nie sposób zapomnieć o jej istnieniu. Warto ją podziwiać teraz w lesie bo każda chyba  droga prowadzi przecież do lasu i zachęca do majowego spaceru

 

4053

oraz najlepiej posiać sobie w ogródku, a teraz jest sprzyjający ku temu czas.

Bliskość kwiatów niezapominajki usuwa stres i niepokój oraz działa na nas uspokajająco. Ma też zbawienny wpływ na urodę pań i przystojność panów!

Kąpiel w zielu niezapominajki likwiduje bezsenność, usuwa koszmary senne, zapewnia zdrowy, głęboki sen. Napar z rośliny likwiduje skutki przepracowania i niedospania. Okład ze świeżych płatków niezapominajki położony na oczy doda im blasku i zlikwiduje tak zwane worki pod oczami oraz zapobiega zmarszczkom.

Może dlatego mówi się : „masz oczy jak niezabudki” ?

Nie zapominajcie zatem o leśnej niezapominajce i wypatrujcie jej podczas majowych spacerów.

 

Leśniczy Jarek-lesniczy@erys.pl

 

 

19:35, lesniczy.lp
Link Komentarze (3) »
poniedziałek, 18 maja 2015

404min

Na progu każdej wiosny obiecuję sobie, a zapewne nie tylko ja tak robię, że tej wiosny z pewnością nie przegapię. Snuję plany odwiedzin ciekawych miejsc, w które od dawna nie zaglądałem, obiecuję sobie wypad do lasu o świcie, absolutnie nie związany z wydawaniem drewna lub innymi obowiązkami leśniczego. Marzę o tym, aby jak najpełniej nacieszyć się świeżością wiosny, obserwować z zachłannością i zachwytem rozwój liści, kwiatów oraz wzmożoną aktywność zwierząt.

Rzeczywistość wokół mnie szybko weryfikuje te plany. Nieustannie dzwoniący telefon, presja terminów, które są zawsze za krótkie i piętrzące się sprawy nie pozwalają na swobodną obserwację zwiewnej wiosny. Dzień jest wciąż za krótki, a wieczór mija niepostrzeżenie, bo wciąż jest coś ważnego do zrobienia. Wiem, że wielu ludzi uważa, że leśniczy nigdzie się nie śpieszy, nie wie co to stres i pośpiech, że wiedzie spokojne życie pośród drzew. Wygląda to zupełnie inaczej i praktycznie każdy dzień jest rozpisany na szereg zadań, które szczelnie wypełniają kalendarz i zegarek.

Ale oczywiście nie narzekam, ani nie użalam się, bo lubię ten pośpiech podgrzewany adrenaliną, tę zmienność i niepowtarzalność każdego dnia, spotkania z nowymi sprawami, problemami i wciąż innymi ludźmi. Tak wygląda dzień każdego leśniczego i pomimo pośpiechu, czasem zdenerwowania czy stresu to właśnie stanowi o uroku tej pracy.

Choć żal, że minął już świeżutki kwiecień, który ubarwiony zawilcami, przylaszczkami i kaczeńcami:

4041

budzi do życia przyrodę. Przemija też zielony maj, bo przecież choć niedawno było biało w sadach i na skrajach lasu, gdzie czasem przycupnie owocowe drzewko:

4042

To przyroda pędzi i nie czeka na człowieka, nawet na leśniczego…

Kukliki, które wyglądały spośród suchych do niedawna traw:

4043

Giną już teraz w oceanie zieleni, która otacza nas wszystkich. Warto choć chwilę przyjrzeć się zającom, które po narodzinach pierwszego rzutu młodzieży nazywanej marczakami, ponownie rozglądają się za płcią przeciwną. To już ostatni moment, bo za chwilę trudno będzie je wypatrzyć w bezmiarze traw i zbóż. Wiadomo przecież, że „Święta Zofija kłosy zawija” i zboża pędzą już coraz mocniej w górę. A zające to ciekawy obiekt obserwacji:

 40451

W lesie i na polu kręci się teraz wiele zwierząt. Spotykam często jelenie, daniele, czasem przemknie lis lub borsuk, a praktycznie codziennie miga mi pośród drzew coś rudego:

4046

Coraz barwniej jest w lesie i na polach bo kwitnie już większość kwiatów. Przysiadają na nich motyle, które dodatkowo upiększają majowe pejzaże:

4047

Ich pewnie nie dotyczy pośpiech i nerwowość, bo to domena ludzi. Jutro od wczesnego rana mam w leśnictwie ruch na całego. Przed godziną 7 będą dwa samochody po papierówki, za chwilę dojadą dwa inne po drewno tartaczne, a równolegle będę prowadził sprzedaż detaliczną, bo dziś umówiło się ze mną kilkunastu nabywców drewna opałowego. Kierowcy wydzwaniali całe popołudnie i grymasili, że będą musieli chwile zaczekać na kwit wywozowy.

 Ale leśniczy jest jeden i ma do dyspozycji jeden rejestrator za pośrednictwem którego drukuje asygnaty na drewno przy sprzedaży detalicznej i kwity wywozowe dla kierowców odbierających drewno. Od dziś obowiązują też bardziej surowe zasady ruchu drogowego i należy jeździć wolniej, szczególnie w obszarze zabudowanym. Jutro samochody z drewnem będą „do obsłużenia” przeze mnie i podleśniczych w dwóch miejscach (chyba, że rano się okaże, że pojawią się kolejne) oddalonych od siebie o 15 kilometrów. Potem muszę pędzić do nadleśnictwa z rozliczeniem sprzedaży, a o godzinie 12 jest narada leśniczych i szkolenie na terenie innego leśnictwa.

A wokół kwitną konwalie i bzy:

4048

Jak żal, że tak mało mam czasu na dotykanie zielonego maja, choć przecież codziennie jestem w lesie…

 Kwitnące cudnie kasztanowce na szczęście mam pod nosem, bo mieszkam na ulicy Kasztanowej:

 40491

Czy zauważyliście przemijanie zielonego maja? Warto zatrzymać się choć na chwilę. Wiem, że każdy z nas to Wujek Dobra Rada i łatwo radzić innym, a trudniej samemu korzystać z uroków wiosny. Za chwilę jednak wszelkie odcienie zieleni poszarzeją i pokryją się kurzem wczesnego lata. A my z tęsknotą będziemy czekać cały rok na świeżość kolejnego maja, który tak szybko przemija. Szczególnie leśniczemu…

Korzystajcie zatem z uroków maja, zostało go jeszcze 12 dni i ruszajcie na spotkanie z wszelkimi odcieniami zieleni ubarwionej kolorami kwiatów, motyli, ptaków, pięknych jak pleszka ogrodowa poniżej i innych zwierząt.

40410

Leśniczy Jarek -lesniczy@erys.pl

 

22:44, lesniczy.lp
Link Komentarze (6) »
niedziela, 10 maja 2015

403min

Dziś jest bardzo szczególna niedziela, bo wybieramy prezydenta naszego kraju, który będzie reprezentował nas wszystkich przez najbliższe 5 lat. W Pszczewie oprócz ruchu przy lokalach wyborczych wielki ruch na małym, uroczym ryneczku. Po raz 32 organizowana jest „Pszczewska Dwudziestka”, wcześniej bieg na dystansie 20 kilometrów, a dziś półmaraton. Towarzyszą mu występy artystyczne, biegi dla dzieci i młodzieży no i przesympatyczny „gwóźdź programu” –mini bieg przedszkolaków rynkową uliczką. Zdarzają się tam komiczne sytuacje, najczęściej przy wydatnej pomocy rodziców i przedszkolanek. Do biegu głównego na trasie półmaratonu zgłosiło się ponad 300 uczestników. Startują także sprawni inaczej na wózkach.

Rano, gdy jak zwykle wyszedłem przed leśniczówkę rozejrzeć się po okolicy, usłyszałem straszny harmider. To kwiczoły, które od lat gnieżdżą się luźną kolonią na okolicznych drzewach przeganiały srokę, która naruszyła ich rewir. Pewnie czarno-biała wielbicielka cudzych jaj i piskląt zbytnio zbliżyła się do któregoś z gniazd. Szybko pogoniły ją z zasięgu wzroku i zajęły się jak co dzień, regulacją populacji chrabąszczy. Od kilku dni przyglądam się jak kwiczoły polują z upodobaniem na chrabąszcze. Zbierają je pod wielkim dębem rosnącym na podwórzu leśniczówki, czasem nawet otrząsają je z gałęzi i po rozdziobaniu niosą do swoich gniazd:

4031

Chrabąszczami żywią się także inne ptaki oraz ssaki, szczególnie nietoperze. Obserwacje pod dębem przerwało mi inne zdarzenie. Tuż przy brzegu jeziora Miejskiego, pod sama leśniczówką pojawił się pilarz z załogą:

4032

To troskliwa mama - tracz nurogęś wypłynęła na połów rybek z gromadką 11 piskląt. To ciekawa, jedna z naszych piękniej ubarwionych kaczek, wielkości gęsi. Szczególnie samiec pyszni się barwnymi piórami, kontrastem śnieżnej bieli oraz czerni z zielonym kontrastem i karminem dzioba. Gnieżdżą się nad tym jeziorem już od kilku lat. Poza sezonem lęgowym obserwuję stado liczące kilkanaście osobników lecz lęg wyprowadza tylko jedna para, bo lęgowe tracze nie są zbyt towarzyskie. Gniazda zakładają najczęściej w dziuplach, często odziedziczonych po dzięciołach czarnych. Choć ostatnio brzegi jeziora zostały „uporządkowane” ze starych i nie tylko starych drzew oraz potem zabetonowane staraniem gminnych urzędników, tracze jakoś sobie poradziły.

403_3

 Czasem korzystają też z wykrotów, nor, skałek, fragmentów muru, budek lęgowych (jeśli są) oraz również ze starych gniazd dużych ptaków, założonych nawet kilometr od wody. Wyprowadzają jeden leg w roku i składają do 15 jaj. Pisklęta zwykle dobę po wykluciu wyskakują z wysokiego gniazda i idą z matką nad wodę. Od razu potrafią pływać i nurkować, a gdy chcą odpocząć ładują się opiekuńczej mamie na grzbiet. Czasem tworzą dwie warstwy:

4034

Gromadka przy leśniczówce pojawiła się dziś po raz pierwszy w tym sezonie lęgowym. Życzę powodzenia małym „pilarzom”, bo w zeszłym roku z 12 piskląt wychowała się 7. Czasem padają łupem suma lub dużego szczupaka, a czasem zapoluje na nie jakaś kuna lub coraz liczniejsze szopy pracze.

Tracz nurogęś to piękny i ciekawy ptak ale też ciekawostka językowa. Język polski, piękny i ciekawy jest pełen zawiłych tajemnic i pułapek. Bo w zasadzie w nazwie tego ptaka jest ciekawy splot językowy, gdyż chyba należy mówić: ten tracz,  ale chyba ta nurogęś? Podobnie pewnie bywa przy nazwie krzewu dereń świdwa lub innego ptaka nazwanego dzierzba gąsiorek…

Tracz- bierze swoją nazwę od dzioba, wzdłuż którego krawędzi ciągnie się rząd ząbków przypominających piłę „twoja-moja”. Pomaga to tej kaczce, podobnie jak haczykowate zagięcie dzioba przytrzymać śliską rybę. Poluje na nie w ciekawy sposób, zanurzając głowę tak jak na pierwszej fotografii. W dobie powszechnie dostępnych pił łańcuchowych ludzie zapomnieli co to ręczna piła „twoja- moja” lub tartaczna piła tnąca pnie drzew na deski nazywana trakiem. Człowiek obsługujący piłę to "pilarz", albo właśnie "tracz". No i z pewnością jest rodzaju męskiego.

Nurogęś po polsku, choć nie tylko ( po łacinie nazywa się Mergus menganser)  złożona jest ze słowa związanym z nurkowaniem i drugiego, mówiącego, że mamy do czynienia z gęsią.  Choć biologicznie tracze należą do rodziny kaczkowatych. Jednak i gęś, i kaczka należą do rodzaju żeńskiego. Dlatego mówimy: ten tracz, ale ta nurogęś…

Niezależnie od meandrów językowych bardzo cieszę się, że „pilarz”, a właściwie jego żona, bo to samica zajmuje się pisklętami, pływa przed leśniczówką ze swoją załogą:

4035

Tracz nurogęś jest pod ścisłą ochroną i jego populację w Polsce szacuje się na około 1000 par. Warto dbać o stare drzewa nad wodami, bo w ten sposób dbamy o istnienie wielu rzadkich, ciekawych i pięknych gatunków. Leśnicy robią to od lat, szkoda, że inni ich w tym nie naśladują. Choć coraz więcej ludzi czynnie pomaga przyrodzie i zachowuje wrażliwość na jej problemy. Wczoraj zadzwonił do mnie znajomy weterynarz pan Ryszard z Międzyrzecza z informacją, że trafiła do niego sowa po wypadku komunikacyjnym. Nie wiedział komu ją przekazać i zadzwonił do mnie. Warto wiedzieć, że decyzją Generalnego Dyrektora Ochrony Środowiska z dnia 19.09.2013 został utworzony w Zespole Szkół Leśnych w Rogozińcu (woj. lubuskie) Ośrodek Rehabilitacji Zwierząt.

 W Ośrodku są leczone i rehabilitowane ptaki, należące do rzędów: sokołowate i sowy. Jestem absolwentem TL Rogoziniec, a mój kolega z klasy Rysiek jest tam nauczycielem przedmiotów zawodowych. Zadzwoniłem do kolegi, a weterynarz Ryszard ze znalazcami pechowej sowy dostarczył ją niebawem do Rogozińca. Czasem pozornie bardzo trudna sprawa staje się prosta i dobrze się kończy… Szkoda tylko, że nasze media zamiast przekazywać ważne informacje jak np. namiar na taki ośrodek, wciąż tropią pozorne afery i pozorne sensacje.

4036

Widok „pilarza” z puszystą załogą na grzbiecie matki i pływającej wokół, może nie jest sensacją, ale w niedzielne przedpołudnie warto podzielić się z Wami taką przyrodniczą radością. Bo inne media mają dziś dzień wyborczy, zatem zaglądajcie do blogu leśniczego także po inne ciekawostki. Miłej niedzieli!

 

Leśniczy Jarek- lesniczy@erys.pl

 

 

13:28, lesniczy.lp
Link Komentarze (5) »
czwartek, 07 maja 2015

402min

Słońce coraz śmielej dogrzewa i pozłaca zieleń lasu ale początek maja przynosi naszym borom też  inne złoto. Brzegi leśnych dróg, wszelkie skarpy, czasem wrzosowiska i wydmy pokrywają teraz złote plamy. Właśnie zakwitają łany żarnowca miotlastego (nazwa łacińska-Cytisus scoparius) To zimozielony, zwykle niewielki krzew, niekiedy nawet drzewko, który w sprzyjających warunkach osiąga wysokość do 5 m. Należy on do rodziny bobowatych i roślin motylkowych, czyli jest krewniakiem fasoli i grochu.  Rodzina żarnowców liczy około 50 gatunków, wywodzących się jeszcze ze starożytności, w Europie spotkamy 30 z nich. W Polsce reprezentowany jest wyłącznie żarnowiec miotlasty, inne gatunki żarnowców nie występują. Spotkamy go na naturalnych stanowiskach przede wszystkim na zachodzie kraju, stąd  w leśnictwie Pszczew w maju i czerwcu można cieszyć oczy takim widokiem:

4021

Żarnowiec miotlasty rośnie także w ogrodach i jest chętnie rozmnażany w lasach  całego kraju. Ze względu na wciąż zielone pędy często bywa sadzony w lesie i spełnia rolę pożywienia dla dzikich zwierząt. Tam gdzie brak podszytów i zielonego runa, żarnowiec jest świetnym pokarmem letnim i zimowym dla zwierzyny płowej oraz zajęcy. Gdy rośnie w dużych, zwartych łanach chętnie zalegają w nim dziki. Dlatego bywa sadzony lub siany w lasach. Choć pamiętam czasy, gdy był rośliną niezbyt mile widzianą w lasach ze względu na zagłuszanie upraw i młodników. W czasie obowiązkowych praktyk w technikum leśnym mozolnie wycinaliśmy tasakami łany żarnowca z upraw sosnowych w Nadleśnictwie Świebodzin.   Nie dał się jednak zupełnie wytępić i całe szczęście…

Nadal najczęściej można go spotkać na naturalnych stanowiskach zachodniej Polski oraz w środkowej części kraju, na pogórzu i nad Bałtykiem. Występowanie tej rośliny na piaszczystych wydmach w rejonach nadmorskich jest bardzo pożądane, bo korzenie żarnowca doskonale utrwalają piaszczyste gleby. Dobrze rośnie też  w piaszczystych widnych lasach, na brzegach wąwozów, nasłonecznionych wzgórzach, wrzosowiskach i miedzach. Ma niewielkie wymagania siedliskowe. Dobrz rośnie na piaszczystych terenach i zadawala go gleba przepuszczalna i niezbyt żyzna. Gatunek ten nie znosi podłoży wapiennych i kwitnie bujnie tylko na stanowisku słonecznym.

4022

Łodygi żarnowca to rózgowate gałązki, bruzdkowane, kanciaste, zimozielone. Liście możemy jednak zobaczyć tylko wiosną na młodych pędach. Podczas letnich suszy krzew zazwyczaj je gubi by ograniczyć utratę wody. Brak liści rekompensują intensywnie zielone łodygi. Cecha ta świadczy o wybitnie sucholubnym charakterze tej rośliny. Z gałęzi żarnowca chętnie produkowano dawniej miotły, rzekomo również miotły czarownic robione były także z Cytisus scoparius.

Kształt liści różni się w zależności od miejsca, z którego wyrastają – na szczytach gałązek są pojedyncze, a u ich podstawy trójlistkowe. W kątach liści, pojedynczo lub parami, tworzą się kwiaty o długości ok. 3 cm. Każdy ma pięć płatków: górny nazywamy żagielkiem, dwa boczne – skrzydełkami, a parę dolnych – łódeczką.

4023

Przy kwiatach, które pojawiają się teraz, w maju i czasem zobaczymy je jeszcze w sierpniu, chętnie kręcą się pszczoły, bo żarnowiec jest rośliną miododajną. Chociaż żarnowiec jest też rośliną trującą, ma duże znaczenie w lecznictwie. Jego kwiaty stosowane są we współczesnej medycynie jako środek oczyszczający, moczopędny i regulujący poprawny rytm serca. Ziele przykładane miejscowo znieczula ból i można je stosować w postaci okładów na bolesne wrzody i czyraki.  Preparaty z żarnowca są silne i skuteczne w działaniu leczniczym, jednak ich przyjmowanie należy koniecznie  skonsultować z lekarzem.

W wielu krajach żarnowiec uważany jest za antidotum na jad żmii. Dawniej zebranym podczas pełni zielem okadzano miejsca nawiedzane przez zmory.  Liście i kwiaty żarnowca wykorzystuje się jako dodatek do piwa i afrodyzjak. Żarnowiec jest rośliną włóknodajną, niegdyś otrzymywano z niego mocne włókno do wyrobu worków i tkanin. Z jego łodyg wyplatano różne użytkowe przedmioty

Owoce żarnowca dojrzewają w sierpniu, są nimi strąki długości ok. 5 cm początkowo zielone, jedwabisto owłosione, później czerwono - brunatne. Stojąc w gorący letni dzień w pobliżu krzewów, można usłyszeć charakterystyczne trzaski. To odgłosy pękających strąków, które z dużą siłą wyrzucają nasiona. Nasiona są bardzo trwałe i mogą leżeć w ziemi nawet dziesiątki lat. Można je wysiewać w marcu i hodować własne krzewy pięknego żarnowca. Część nasion czasem przeleguje i wschodzi dopiero w następnym roku. Warto zainteresować się tym pozornie pospolitym, lecz przecież niezbyt często spotykanym w stanie dzikim rodzimym krzewem. Złote kwiaty pięknie harmonizują ze świeżą zielenią brzóz

 40241

Z wielką sympatią zatrzymuję się w lesie przy krzewach obsypanych złotem. Dbajmy wszyscy o pożyteczny żarnowiec, zwany również szczodrzeńcem miotlastym, karniakiem, zajęczym grochem, mietlichą lub szczodrzykiem bo to ciekawy gatunek z polskiego lasu. Warto też mieć go w swoim ogródku zamiast pozornie mało kłopotliwych iglaków czy egzotycznych gatunków. Mówi się przecież, że ludzie kochają złoto, a żarnowiec ozłaca lasy i ogrody.

Leśniczy Jarek- lesniczy@erys.pl

23:11, lesniczy.lp
Link Komentarze (3) »
sobota, 02 maja 2015

 

401min

Wielu ludzi uważa maj za najpiękniejszy miesiąc roku. Trudno mieć inne zdanie, szczególnie gdy o poranku las przepełniony gwarem ptasich głosów, ozłocony blaskiem wschodzącego słońca pachnie świeżością bujnej zieleni. Łkają słowiki, zaczynają kwitnąć bzy i kasztanowce, a wieczorem bezszelestnie przemykają nietoperze. Chętnie uganiają się za chrabąszczami, które szczelnie wypełniły mój terminarz zajęć w ostatnich dwóch tygodniach. Obserwowałem bacznie ich rójkę, stąd nie miałem chwilki czasu na blogowe zapiski.

Jednak brązowe chrząszcze:

4011

Pojawiły się w tym roku w niewielkiej, wcale nie masowej ilości. Nasze zabiegi z 2011 roku okazały się na tyle skuteczne, że populacja chrabąszczy jest na poziomie znośnym dla ludzi i środowiska. Przyroda radzi sobie sama i nie wymaga interwencji leśników. Taką decyzję podjęła komisja złożona z leśników z różnych stanowisk i poziomów zarządzania Lasów Państwowych oraz przedstawicieli Zespołu Ochrony Lasu, której przedstawiłem wyniki obserwacji rójki chrabąszcza:

4012

Wspólnie przejrzeliśmy miejsca, gdzie w latach rójki było mnóstwo brązowych chrząszczy, a tym razem tylko czasem spotkaliśmy resztki twardych, chitynowych pancerzy. To efekt działania ptaków, nietoperzy, lisów i innych amatorów owadów, które są dla nich smacznym kąskiem.

Nadal będę obserwował co dzieje się z chrabąszczem, ale raczej nie zakończy się to  zabiegiem ograniczania liczebności.

 Poranki i wieczory w lesie, które spędzam dodatkowo przy obserwacji chrabąszczy, oprócz normalnych, całodziennych  obowiązków leśniczego, są świetną okazją do wielu ciekawych obserwacji przyrodniczych. Słucham rozmaitych, skrzydlatych śpiewaków i cieszę się urokami wiosny. Często tylko przeszkadza mi nieustannie dzwoniący telefon, bo jak zawsze wiele dzieje się w moim leśnictwie. W czasie komisyjnych obrad nad chrabąszczem z lasu tylko tego jednego dnia wyjechało 10 wielkich samochodów z papierówkami. Zajmował się nimi głównie podleśniczy Irek, ale organizacja i koordynacja tzw. „logistyki” wywozu to już moja rzecz. W poniedziałek przyjadą następne samochody.

 Ale wczoraj zaczęła się trzydniowa majówka i każdy, kto zawiesił na swoim domu flagę narodową ma okazję na chwilę oddechu. Czasem ktoś planuje weekendowy wyjazd w ciekawe, bywa, że nawet egzotyczne miejsce, ale majówkę najlepiej spędzić w naszych lasach. Bo w polskich lasach czeka na nas tyle ciekawych miejsc, tyle fascynujących obiektów, a wiele z nich przygotowali dla turystów leśnicy. Las sam w sobie jest piękny i ciekawy, szczególnie majowym porankiem

 40131

Spotkamy tam wiele ciekawych krajobrazów, z pewnością spotkamy tam ciszę i spokój, ale także przedstawicieli różnych gatunków zwierząt. Spośród różnych dźwięków na skraju lasu wyróżnia się teraz pianie kogutów bażancich. Bardzo lubię ich zawadiacki okrzyk i wypatruję kolorowych rycerzy. Czasem spotykam też skromne, brązowoszare kury:

4014

Siedzą teraz na jajkach i niebawem będą prowadzić gromadkę piskląt. Podobnie zresztą zachowuje się większość ptasich mam.

Zwykle majowy weekend oznacza dla nas początek intensywnych spacerów i zachęca do wyciągnięcia rowerów z piwnic i garaży. Leśne drogi otoczone szpalerami drzew zachęcają do spacerów i rowerowych wypraw.

4015

Czasem na końcu takiej drogi czekają różne atrakcje, przygotowane przez leśników, którzy udostępniają ludziom lasy i dbają o zachowanie świadectw kultury, historii i tradycji regionu.

Gdy otoczone pięknymi lasami drogi, położone w sąsiedztwie wielkich jezior zawiodą was kiedyś na kraniec Polski, do Nadleśnictwa Czerwony Dwór i w waszych telefonach pojawi się komunikat o bliskości granicy z Rosją zobaczycie na końcu drogi piramidę

4016

Bo nie trzeba jechać do Egiptu, aby odpocząć w cieniu piramidy. Leśnicy z Nadleśnictwa Czerwony Dwór przygotowali ścieżkę edukacyjną, która w otoczeniu 18 tablic edukacyjnych i wiaty, gdzie można schronić się przed deszczem prowadzi z parkingu wprost do piramidy.

4017

Piramida to grobowiec rodziny Farenheit. Znajduje się w miejscowości Rapa około 9 kilometrów  od Bań Mazurskich, tuż przy granicy z Rosją (obwód kaliningradzki). Na stronie www.mazury.info czytamy:

„W pierwszej połowie XVIIIw. Farenheitowie wykupili wieś Angerapp od Christopha von Rap (stąd nazwa miejscowości) i zbudowali w pobliżu neoklasycystyczny pałac w Bejnunach.

Właściciele majątku należeli do ludzi wykształconych, którzy dużo podróżowali po Europie i wprowadzali wiele nowych rozwiązań w swojej posiadłości. Ich również jak starożytnych przyciągała magia wiecznego "życia po życiu" w związku z tym chcieli zbudować grobowiec wzorując się na piramidach egipskich. Na początku XIXw, w odległości ok.5km od pałacu wzniesiono piramidę według projektu Bartela Thorwaldsena. W grobowcu w 1811r. jako pierwsza została pochowana 3-letnia córeczka Farenheita być może z myślą zapewnienia jej nieśmiertelności. Następnie tam pochowano kilku członków rodu budowniczego piramidy Friedricha Heinricha.

Celem budowy grobowca - piramidy było stworzenie warunków sprzyjających mumifikacji ciała. 

Wyliczenia starożytnych budowniczych podają, że typowa piramida powinna odpowiadać m. in. następującym warunkom:

powierzchnia każdej ściany bocznej równa powierzchni kwadratu o boku równym wysokości ściany bocznej piramidy

kąt pochylenia ścian 51°52'

odpowiednie ułożenie zwłok

właściwe rozmieszczenie kanałów wentylacyjnych

odpowiednia głębokość osadzenia sarkofagu

Piramida mazurska:

ma wysokość 15,9m

podstawa kwadratowa 10,4 x 10,4m

trzy otwory wentylacyjne

trumny ułożone są na płaskim podłożu

kąt pochylenia ścian zewnętrznych 68-70° (wewnętrznych 51°52')”

4018

Piramida w Rapie to miejsce o wielkiej mocy koncentracji pozytywnego promieniowania energii Ziemi i Kosmosu. Pozytywne promieniowanie jest wzmacniane w piramidzie przez odpowiedni kształt sklepienia wewnętrznego pod kątem 51°52' - a więc jak w piramidach egipskich, a negatywne działanie energii eliminuje podstawa z kamienia polnego. Przecinają się tam trzy linie silnego promieniowania geomantycznego łączące miejsca mocy. W latach wojen grobowiec został zdewastowany przez Rosjan, a trumny porozbijano. Wejście do grobowca zabezpieczono, a dziś leśnicy zapraszają do wyprawy leśną ścieżką, która wiedzie do piramidy w Rapie. Informacje o tym szczególnym miejscu leśnicy zamieścili  na tablicy

 40192

To tylko jeden przykład fascynujących obiektów, które można znaleźć w polskich lasach. Warto zatem spędzić majówkę w lesie?

 

Leśniczy Jarek- lesniczy@erys.pl

 

11:18, lesniczy.lp
Link Komentarze (3) »
środa, 22 kwietnia 2015

400min

Nieśmiało zaczynają już zielenić się brzozy, modrzewie i buczyny, a ich młode liście  skrywają cieniem srebrne konary. W lesie coraz barwniej i każdego dnia słychać więcej ptasich dźwięków. W  sadach zaczynają kwitnąć czereśnie i jabłonie, a poranki są coraz cieplejsze. I to jest właśnie sygnał dla leśników, że pomimo oszałamiającego piękna i świeżości wiosennej przyrody, pomimo podziwu dla fenomenu trwałości życia w naturze, pomimo zachwytu nad pięknem  barw i zapachów, w całym tym poetyckim uniesieniu, trzeba pamiętać o prozie obowiązków.

 Bo razem z kwiatami jabłoni i młodziutkimi listkami buków, pojawiają się chrabąszcze- majowe chrząszcze, nie bez powodu bardzo nielubiane przez leśników, gdyż są niesłychanie groźne dla trwałości lasu.

4001

Co roku meszki i komary przeszkadzają nam w majówkach, spacerach, pracy na działce, a przedstawicielom niektórych zawodów także w codziennej pracy. W tym roku prawdopodobnie będziemy oganiać się także od brzęczących wokół brązowych chrząszczy. Chrabąszcze roją się bowiem co roku, ale ich główny, lokalny szczep w niektórych okolicach, a w moich z całą pewnością, masowo pojawia się raz na cztery lata.

 40021

Ta szczególna, okresowa reaktywacja wynika z ich biologii. Kiedy świat na zewnątrz zaczyna kusić majowym urokiem, gdy zakwitają jabłonie i dęby, a temperatura gleby osiąga 8-10 stopni Celsjusza roją się chrabąszcze.  Wychodzą z ziemi na świat okrągłym otworkiem o średnicy ok. 1,5 cm

 40031

 Lecą potem w korony drzew na żer. Korzystają  z miękkich, świeżych liści, które właśnie pojawiły się na drzewach. Ich przysmak to klony, dęby, brzozy, buki, także modrzewie, ale w czasie masowej rójki chrząszcze można spotkać praktycznie wszędzie. Oblepione chrabąszczami, ogołocone z liści drzewa to smutny widok, ale wbrew pozorom to nie z tego powodu leśnicy tak nie lubią tego majowego chrząszcza. Żer w koronach drzew trwa około dwóch  tygodni i  w zasadzie nie czyni drzewom większej krzywdy, gdyż ich korony szybko się regenerują. Istotnym problemem są żerujące przez lata pod ziemią pędraki - larwy chrabąszczy.

 40061

 Występują u nas dwa gatunki chrabąszcza- majowy i kasztanowiec, bardzo do siebie podobne,  odznaczające się dużą zmiennością osobniczą i nieznacznie różniące się w wyglądzie. Pędraki obu gatunków są w zasadzie identyczne: brudnobiałe, tłuste, workowate larwy, silnie łukowato wygięte o żółtobrunatnej głowie. Osiągają długość nawet do ponad 6 cm i przechodzą 3 stadia rozwojowe. Żyją sobie bezpiecznie pod ziemią przez cztery lata, żywiąc się korzeniami początkowo traw, potem drzew, w miarę swojego wzrostu dobierając się do coraz grubszych korzeni, stanowiąc ogromne zagrożenie nie tylko dla upraw, ale też młodników! Często wyrządzają też istotne szkody w ogrodach i sadach.

Ostatnią zimę cyklu rozwojowego spędzają  pod ziemią w postaci imago- owada doskonałego, w którego po przepoczwarczeniu zamienia się tłusty pędrak. Walka z chrabąszczami i ich larwami jest bardzo skomplikowana i wymagająca sporej wiedzy oraz wyobraźni. Pomimo naturalnego oporu środowiska i wielu działań podejmowanych przez leśników w zakresie hodowli i ochrony lasu, czasami trzeba radykalnie ograniczać ich populację. Szansa na to jest tylko raz na cztery lata i leśnicy mają na działanie niewiele czasu.

 Trzeba dobrze wykorzystać bardzo krótki czas pomiędzy pojawieniem się chrząszczy, a zniesieniem jaj przez samicę. Cała sztuka walki z chrabąszczem polega bowiem na tym, aby podejmować ją w czasie, gdy samice opuściły już podziemne schronienie, ale nie zdążyły jeszcze złożyć jaj. Czasami  jest to zaledwie kilka dni, a przecież jest o co walczyć, bo  jedna samica potrafi znieść do ziemi przeciętnie 50, a bywa, że nawet do 80 jaj, z których wylęgnie się 80 żarłocznych pędraków! Generalnie jednak chodzi nie o całkowite zniszczenie  populacji chrabąszcza, a na utrzymaniu jej na poziomie, który nie będzie zagrażał trwałości lasów. Są różne sposoby ograniczania liczebności populacji: metody biologiczne, czyli wykorzystywanie naturalnego oporu środowiska, mechaniczne: bezpośrednie zbieranie chrabąszczy oraz najbardziej skuteczne- chemiczne.

 W niektórych okolicznych nadleśnictwach szczecińskiej regionalnej dyrekcji  ( najwięcej w nadleśnictwie Trzciel) wstępnie wytypowano część lasów do chemicznego ograniczania liczebności chrabąszczy. Leśnicy na razie bacznie obserwują przebieg rójki chrabąszczy i w zależności od jej dynamiki, oporu środowiska i pogody, po konsultacji z naukowcami podejmą decyzję o zabiegu, jeśli okaże się to naprawdę konieczne.

Prowadzę w moim leśnictwie punkt obserwacyjny rójki chrabąszczy. Przygotowałem dwie powierzchnie 2 na 5 metrów, wygrabione i oznakowane palikami gdzie codziennie sprawdzam i liczę pojawiające się otworki po chrabąszczach:

4004

Gdy owady zaczną się pojawiać masowo przychodzi pora na inne czynności. Przygotowałem już pułapki z feromonem zwabiające chrabąszcze. Wieczorami, po zachodzie słońca, w stałych punktach ( drogi na granicy lasu i pola) obserwuję i liczę przez 5 minut przelatujące owady. Z kolei wcześnie rano, bezpośrednio po wschodzie słońca zbieram codziennie próbkę min. 100 chrabąszczy i określam stosunek samic i samców, które różnią się  budową czułków. Samiec ma buławkę czułków wachlarzowatą, dużo większą niż samica, której buławka wygląda skromnie i bardziej nitkowato. Kiedy samic jest więcej niż samców, a ich odwłoki są nabrzmiałe od jaj to sygnał, że pora na nasze działanie.

 Zabieg agrolotniczy ( przy użyciu samolotów i śmigłowców) planowany jest na pierwszą i drugą dekadę maja. Lotów należy się spodziewać wcześnie rano i późno po południu. Są one konieczne do wykonania, choć równolegle będą stosowane inne, naturalne metody chroniące lasy i tereny rolnicze przed nadmiernym rozmnożeniem chrabąszczy. Obszar na którym będą przeprowadzane zabiegi zostanie specjalnie oznakowany, a informacje na jego temat zostaną przekazane wszystkim zainteresowanym tak jak 4 lata temu.

 40051

 Środek ograniczający liczebność chrabąszcza działa selektywnie, czyli jest zupełnie nieszkodliwy dla ludzi, zwierząt i pszczół i nie ma powodów do obaw. Szczegółowe informacje dla wszystkich zainteresowanych, szczególnie pszczelarzy będą dostępne w nadleśnictwach. Leśnicy zawsze proszą mieszkańców regionu i wszelkie instytucje o współpracę i zrozumienie dla podejmowanych przez nich działań. Nadmierna ilość chrabąszczy jest niesłychanie groźna dla trwałości oraz przyszłości naszych lasów, przydomowych ogródków, sadów i pól. Czasem leśnikom pomaga też sama przyroda, która oprócz ptaków i zwierząt do walki z chrabąszczami wzywa …pogodę. Długotrwałe słoty i chłody w czasie rójki skutecznie osłabiają energię rozrodczą szkodnika, sprzyjają też infekcji mikroorganizmów.

 Bywa, że ludzie, nie znając biologii owada i nie wiedząc, że pojawia się co cztery lata  utyskują na leśników, że przez nich chrabąszcze „w tym roku nie obrodziły”. Bowiem od wielu lat w maju chłopcy straszą nimi dziewczęta, a wędkarze traktują je jako wspaniałą przynętę na jazie i klenie. Dlatego mimo całej szkodliwości chrabąszczy i naszej szczególnej niechęci do paskudnych pędraków, trudno sobie wyobrazić maj bez widoku brązowego chrząszcza.

Leśniczy Jarek- lesniczy@erys.pl

 

20:09, lesniczy.lp
Link Komentarze (4) »
czwartek, 16 kwietnia 2015

399min

Miałem wczoraj w lesie dość nietypowe zdarzenie. Przydarzył się mi mianowicie stos drewna- drobnicy sosnowej na zrębki z granatem. Stosów różnego drewna w moim leśnictwie zwykle jest wiele, ale stos z granatem trafił się po raz pierwszy. I wcale nie był to owoc granatu położony na stosie. To był granat moździerzowy kalibru 80 mm.

 

Po zimowych cięciach stan magazynowy drewna w moim leśnictwie jest dość wysoki i trwają intensywne wywozy drewna. Pojechało dziś z lasu kilka samochodów z drewnem, np. z dłużycami ze zrębu:

3995

Wyjechały też kłody długości 2,50, papierówki 2,40 a także pracownicy jednej z firm rąbali drewno na zrębki. Podjeżdżają pod stos drobnicy na zrębki ciągnikiem dużej mocy z zaczepionym rębakiem.

3993

 Wrzucają do niego tyczki i żerdzie, a z wylotu rębaka skierowanego na zabudowaną blachą naczepę ciężarówki lecą wióry.

3996

 Będą z nich potem np. płyty meblowe. Wystawiłem kwit wywozowy dla kolejnego samochodu ze zrębkami, wydrukowałem i zostawiłem go podleśniczemu, który czekał na zakończenie załadunku. Sam musiałem pojechać przygotować „powierzchnie  otworkowe” do obserwacji rójki chrabąszcza, która niebawem się rozpocznie. Odjechałem od mocno hałasującego rębaka może z kilometr gdy zadzwonił podleśniczy z informacją, że „zrębkarze” w stosie drobnicy, pomiędzy równo ułożonymi tyczkami odkryli granat moździerzowy!

Wróciłem tam natychmiast i okazało się, że rzeczywiście pomiędzy tyczkami leży pamiętający II wojnę światową zardzewiały granat moździerzowy kaliber 80.

3991

Szczęście, że nie trafił do rębaka!  Zgłosiłem natychmiast znalezisko dyżurnemu policjantowi, dzwoniąc pod numer 997. Umówiłem się z policjantami nieopodal Pszczewa i zaprowadziłem ich na miejsce, gdzie stał „granatowy” stos. Samochód załadowany rozdrobnionym drewnem już pojechał, a policjanci musieli zabezpieczyć granat do czasu przyjazdu saperów. To przecież bardzo niebezpieczne znalezisko. Granat moździerzowy posiada zapalnik uderzeniowy i każde mocniejsze stuknięcie może go zdetonować. Nigdy nie dotykajcie takich znalezisk. Nikt przecież nie wie czy to np. granat bez zapalnika zgubiony w czasie transportu czy niewybuch… Należy powiadomić policję, a oni wiedzą co począć z taką zardzewiałą śmiercią.

 39921

Zastanawiałem się skąd się wziął granat w stosie.  Nikt go tam przecież chyba celowo nie przyniósł...

Według mnie granat leżał w lesie od czasów II wojny światowej i położono na nim w trakcie prac leśnych wiązkę tyczek. Gdy zrywkarz kładł na wózek wiązkę, zabrał chwytakiem także zagrzebany w ściółce leśnej granat moździerzowy. Tak wygląda wózek z chwytakiem zaczepiany do ciągnika rolniczego w trakcie zrywki papierówki.

 39941

 Potem razem z wiązką tyczek granat trafił do stosu. Szczęście, że obsługa rębaka zachowała się rozsądnie i zachowała należytą ostrożność. Odwiedziłem rankiem policjantów, a niebawem saperzy zabrali nietypowe znalezisko. Teraz będziemy pewnie długo mówili: spotkamy się na drodze obok tego granatowego stosu…

 

Leśniczy Jarek-lesniczy@erys.pl

21:58, lesniczy.lp
Link Komentarze (3) »
sobota, 11 kwietnia 2015

398min

Wokół nas króluje wiosna. Gwałtownie rozbudziła się przyroda: rozkrzyczała się głosami ptaków, zazieleniła świeżością młodych traw i zapachniała zapachami młodego życia. Ostatnie dni temperatura podskoczyła do ponad 20 stopni Celsjusza, jest słonecznie i barwnie.

Bociany pojawiły się już w swoich gniazdach, wieczorami koncertują drozdy i kosy. W liściastych lasach pojawiły się łany przylaszczek i zawilców:

3981

Nawet wiewiórka zachwyciła się świeżą zielenią rozwijających się liści:

3982

Żal przegapić misterium wiosny, bo nic nie zdarza się dwa razy, a zatem kiedy tylko wszelkie obowiązki pozwalają na wolną chwilę- ruszajmy do lasu.

Wiem, że każdego bardzo interesują leśne zwierzęta, szczególnie barwne ptaki oraz wiosenne kwiaty, ale warto też bacznie przyglądać się drzewom. Bo obok znanych nam doskonale pospolitych sosen, brzóz, dębów czy buków możemy w naszych lasach spotkać bardzo ciekawe drzewa. Spostrzegawczy obserwator łatwo wypatrzy w lesie wiewiórkę, sarnę czy lisa, ale czasem może nawet zobaczyć „słonia” na jesionie:

 398_31

Także pomiędzy drzewami w naszych lasach są czasem bardzo szczególne egzemplarze, ze względu  na rozmiary, kształt czy historie z nimi związane. Są też różne, ciekawe, nawet bardzo egzotyczne gatunki drzew. Bo pomiędzy pospolitymi sosnami możemy spotkać sosny Banksa, sosny czarne czy wejmutki o długich, miękkich igłach. Spotkamy dęby czerwone lub burgundzkie, buki odmiany purpurowej lub potężne iglaste daglezje.

Czy widzieliście jednak kiedyś las tujowy, czyli żywotnikowy?

39841

 

Żywotniki (Thuja) ze względu na swoją nazwę łacińską powszechnie nazywane są tujami. Rodzaj Thuja należy do rodziny cyprysowatych  z których w Polsce powszechnie występują trzy gatunki: żywotnik zachodni (Thuja occidentalis), żywotnik wschodni (Thuja orientalis), żywotnik olbrzymi (Thuja plicata). Wyglądają bardzo podobnie i dość trudno precyzyjnie oznaczyć gatunek. Znamy je zwykle jako krzewy lub małe drzewka sadzone i uprawiane w przydomowych ogrodach, parkach i cmentarzach. Często sadzi się je jako żywopłoty lub naturalne osłony na obrzeżu posesji. Tuje są uważane przez botaników za rośliny trujące, a przez nas wszystkich za smutne, cmentarniane drzewa sadzone sztucznie.  Ale gdzie zobaczyć las tujowy?

Żywotnik olbrzymi odgrywa istotną rolę w gospodarce leśnej Ameryki Północnej, gdzie świetnie rośnie w stanie dzikim. Najlepiej rośnie w klimacie oceanicznym wybrzeża Oceanu Spokojnego, gdzie drzewostany żywotnika olbrzymiego stanowią ponad 22% zapasu drewna na pniu. Tworzy tam lasy mieszane wraz z jodłą, osiką, klonem i jesionem. Wysokie, gonne, długowieczne drzewa żywotników z zachodniego wybrzeża Ameryki Północnej osiągają wiek 1000 lat. W stanie Waszyngton, około 34 km od wybrzeża Oceanu Spokojnego rośnie największy na świecie przedstawiciel żywotnika olbrzymiego. Drzewo ma 53 m wysokości, pień o średnicy 5,94 m, a jego masa szacowana jest na około 500 m3 drewna.

 

 Paweł Kozakiewicz  z SGGW w Warszawie, w swojej pracy naukowej dotyczącej żywotnika pisze:

„Do Europy został sprowadzony w 1853 r. jako drzewo parkowe - nasiona przesłał do Anglii znany szkocki botanik John Jeffrey. Później gatunek ten był wprowadzany także na powierzchnie doświadczalne do upraw leśnych. Plantacyjnie żywotniki olbrzymie uprawia się między innymi w Wielkiej Brytanii i Nowej Zelandii. Na terenie Polski pierwsze drzewa zasadzono w Kórniku w 1861 roku. Obecnie w naszym kraju można spotkać go w lasach 21 nadleśnictw (np. Wirty, Łopuchówko, Trzciel, Rogów, Kąty,Karsko, Nowe Ramuki, Nidzica) na ogólnej powierzchni 7,8 ha, gdzie często odnawia się z samosiewu.”

„Moje” nadleśnictwo Trzciel jest jednym z tych 21 wymienionych przez P. Kozakiewicza. Las żywotnikowy rośnie na terenie leśnictwa Jasieniec pomiędzy szkółką leśną , a kwaterą łowiecką, tuż przy pasie autostrady A2. Żywotniki zostały tam posadzone około roku 1914 i dziś jako osobliwość można traktować ten dorodny las żywotnika olbrzymiego (Thuja plicata) z licznie występującym odnowieniem naturalnym pod okapem rodzimego drzewostanu. To las godny kamery:

3985

Żywotniki są tam pamiątką eksperymentów leśników nad wprowadzaniem nowych gatunków i nie są użytkowane gospodarczo, choć ich drewno jest cenne: trwałe i długowieczne. Ma ono szerokie zastosowanie w budownictwie, na okleiny i sklejki, służy do wykonywania gontów lub dranic do pokrywania dachów oraz w szkutnictwie, także jako drewno masztowe. Rdzenni mieszkańcy Ameryki Północnej – Indianie, używali go do wykonywania słupów totemowych i budowania swoich łodzi canoe.

Las żywotnikowy, składający się z drzew w różnym wieku stanowi ciekawy element krajobrazu. Warto go odwiedzić z wielu powodów. Znajduje się tam drzewo numer 9  na liście 10 najgrubszych żywotników w Polsce. Numer 1 to tuja z Nadleśnictwa Smolarz (także RDLP Szczecin) o obwodzie 525 cm i wysokości 27 m, rosnąca pojedynczo na terenie Leśnictwa Dębogóra.

Nasze lasy kryją w sobie wiele ciekawostek i wciąż zaskakują czymś dotąd nieznanym, odkrywajmy ich magię przy każdej okazji.

 

Leśniczy Jarek-lesniczy@erys.pl

 

 

23:20, lesniczy.lp
Link Komentarze (6) »
sobota, 04 kwietnia 2015

397_min

Tegoroczna zima przyzwyczaiła nas swoją łagodnością do dobrego i może dlatego raczej chłodno przyjęliśmy przymrozki ostatnich nocy i poranków. Oczywiście to realia zachodniej Polski, bo rozmawiałem dziś przez telefon z gazdą Staszkiem z zakopiańskiej Cyrhli, który codziennie dosiada ciągnika z zaczepionym pługiem śnieżnym i walczy z wciąż padającym śniegiem. Tatry, to Tatry, klimat surowy i żyje się tam niełatwo. „Co te cepry wiedzą o życiu i pracy”- często wzdycha lekko kpiarsko wciąż zapracowany Staszek…

Nasze bociany, choć raczej nie korzystają z telewizyjnych i internetowych prognoz przewidziały sytuację. Może dlatego ich gniazda są wciąż puste, choć zwykle szanowały tradycję i pojawiały się u nas na Św. Józefa. Choć liczne objawy wiosny są coraz bardziej widoczne.

Dziś Wielka Sobota i pewnie w każdym domu roztacza się świąteczna atmosfera. Składają się  na nią świąteczne zapachy tradycyjnych potraw i wypieków oraz rodzinne spotkania, tak ważne i potrzebne nam wszystkim. W naszych domach pojawiły się już przeróżne świąteczne dekoracje i stoją koszyczki ze święconką, czekające na niedzielne, świąteczne śniadanie:

 39751

Wczorajszym porankiem było jeszcze biało w lesie i świeżo rozkwitnięte fiołki lśniły wilgotnym fioletem na tle śniegu:

3971

Na trawniku przed leśniczówką spod śniegu wyglądały cebulice:

3972

Po południu jednak śnieg zniknął i pojawiły się lśniące wilgocią łany barwinka:

 39741

To ciekawa roślina, nazywana symbolem magów i poetów, związana w  całej Europie z wieloma obyczajami i tradycjami. Wiele wielkanocnych dekoracji a także palmy wielkanocne tworzono właśnie  z barwinka. Jego symbolika jest bardzo ciekawa. Ludy Karpat uważały go za symbol niewinności. Dodawano go do kołacza weselnego i wplatano w wianek panny młodej. W Belgii i Francji był ciekawy zwyczaj noworoczny. Barwinek wrzucano na rozżarzone węgle i gdy pod wpływem gorąca zwinął się i „podskoczył” to oznaczało dobry, szczęśliwy rok. Gdy jednak tylko się spalił, wróżyło to śmierć jednej osoby w nadchodzącym roku. Barwinek, który jest trującą rośliną uważano za symbol śmierci i często sadzono go na grobach. Dlatego każdy leśnik gdy spotka barwinek w lesie wie, że mógł być tam dawniej cmentarzyk lub samotna mogiła.

Barwinek zwany też barwinem lub lubistkiem ma bardzo ciekawe kwiaty, przypominające małe wiatraczki:

 39731

Pomimo że znamiona i pylniki dojrzewają równocześnie, są jednak od siebie oddzielone małym talerzykiem na słupku, co zapobiega samozapyleniu. Już niebawem zakwitną.

Ale gdy wybierzecie się na świąteczny spacer (bo co to za święta bez rodzinnego spaceru) będziecie wypatrywać zapewne nie barwinka i innych przyrodniczych symboli Wielkiej Nocy, lecz zapewne zająca. Bo Zajączek Wielkanocny, co przynosi prezenty do gniazdek przez każdego jest mile widziany. Ostatnio coraz więcej ich spotykam w mojej okolicy, ale czy chętnie noszą prezenty- nie wiem…

3976

Nie tylko jednak o prezenty chodzi, bo każde święta niosą ze sobą także spory ładunek pozytywnych emocji i wrażeń. Dają tak potrzebną każdemu z nas chwilę wytchnienia i pozwalają na wzmocnienie rodzinnych więzi. Świętujmy zatem i spotykajmy się w rodzinnym gronie.

   Życzę wszystkim zaglądającym do blogu leśniczego wesołych i rodzinnych Świąt Wielkanocnych oraz spotkań z leśnymi zającami i innymi mieszkańcami lasów podczas wiosennych spacerów.

 

Leśniczy Jarek – lesniczy@erys.pl  

 

 

 

19:06, lesniczy.lp
Link Komentarze (7) »
czwartek, 02 kwietnia 2015

396min

 

Coraz mniej czasu zostaje do premiery nowych odcinków programu „Las Bliżej Nas”. Już w  sobotę 4 kwietnia o godzinie 7.05 rano, zanim zajmiecie się przygotowaniem i dekorowaniem bukszpanem, barwinkiem czy forsycją koszyczka ze święconką, zapraszam przed telewizory. TVP 1 zaczyna emisję kolejnych 12 odcinków programu o polskich lasach i leśnikach.

Wiem, wiem, że wielu z nas uważa, że to nie jest odpowiednia  pora aby zrywać się z łóżka i zasiadać przed telewizorem. Jednak każdy z 5,5 tysiąca polskich leśniczych zrywa się z łóżka bardzo często o wiele wcześniej i nie zasiada w wygodnym fotelu lecz zajmuje się w terenie, przy różnej pogodzie licznymi sprawami lasu i swojego leśnego gospodarstwa. Leje deszcz lub grzeje słońce, gryzą kleszcze i meszki, kurz, błoto, śnieg. Ale to wszystko „pikuś”, bo na potrzeby filmu musiałem poddać się mało przyjemnej czynności „likwidowania połysku”. Jednak przesympatyczny „pion makeupu” pudrował mnie z taktem i gracją, czego absolutnie nie można powiedzieć o mnie:

3963

   Okropieństwo! Długo czułem w ustach posmak pudru... Ale musiałem się poświęcić, bo czegoż to leśniczowie nie robią dla dobra lasu?

Właśnie o tym będzie pierwszy odcinek nowej odsłony „Las Bliżej Nas”. Razem z Małgorzatą Szumską- podróżniczką i pisarką, opowiem widzom oraz pokażę czym codziennie zajmuje się leśniczy. Naturalnie będzie to tylko mały wycinek zadań leśniczego, bo nie sposób przybliżyć całą sferę zadań i czynności przez niespełna dwadzieścia minut.

Bardzo cieszę się, że cykl opowieści o lesie zaczyna się właśnie tutaj, w najbardziej zalesionym województwie lubuskim, w powiecie międzyrzeckim, gdzie rozległe lasy poprzetykane są bogactwem ponad 60 jezior i kilkoma rzekami. Mieszkają tu bardzo ciekawi ludzie, którzy wciąż dopisują nowe karty w pasjonującej historii regionu i dbają o tradycje przodków, którzy pochodzą z różnych zakątków naszego kraju.

Program rozpoczynamy w ciekawym zakątku leśnictwa Pszczew, w rozległej dąbrowie, która rośnie na kilku wzgórzach. Jedno z nich, nazywane Górą Oręża, wiąże się z legendą o wielkiej bitwie jaką stoczyli tam przed wiekami polscy rycerze z Krzyżakami. Małgosia przysiadła ze mną na zwalonym przez wiatr dębie, który pozostawiłem przyrodzie i ćwiczy wymowę. Bo to wcale nie takie łatwe! Jesteśmy przecież w Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Szczecinie, w Nadleśnictwie Trzciel, w Leśnictwie Pszczew:

3961

Szczecin, Trzciel, Pszczew… Małgosia radzi sobie znakomicie, bo jest aktorką i pisarką, ale wielu ludzi z trudem poprawnie wymawia te nazwy. Jestem przekonany, że z takim samym trudem ludzie odpowiadają na pytanie: Czym zajmuje się leśniczy?

Leśnictwo to gospodarstwo, które w zależności od specyfiki i regionu kraju ma powierzchnię od kilkuset do nawet 3 tysięcy hektarów lasu. Składa się z lasów, ale też z dróg, łąk, jezior, bagien, pól, torfowisk a nieraz i innych elementów. Trzeba się nieustannie zajmować tym gospodarstwem, bo w lesie zachodzą ważne zmiany i wciąż dzieje się coś ciekawego, godnego uwagi leśniczego, który prowadzi gospodarkę, planuje i nadzoruje wykonanie wszelkich zadań oraz pozyskuje rocznie ( w zależności od regionu kraju) od około 5 do nawet 15 tys. metrów sześciennych cennego drewna.

To właśnie on decyduje które drzewo trzeba wyciąć i co z niego zrobić, jaką sadzonkę i gdzie należy posadzić, kiedy rozpocząć pielęgnowanie młodnika czy  wykładanie pułapek na szkodliwe owady. Leśniczy musi sam, korzystając tylko z pomocy pomagającego mu podleśniczego, zajmować się nieustannie wszystkimi składnikami lasu i ludźmi, którzy tam pracują, ale też odpoczywają, zbierają grzyby, polują, śmiecą, wzniecają pożary, korzystają z lasu prawidłowo i nieprawidłowo. Ponosi jednoosobowo ogromną odpowiedzialność za wszystko, co dzieje się na terenie leśnictwa, w tym także materialną za powierzone mu mienie.

 Dba o nie starannie, dlatego zna granice, troszczy się o stan kamieni granicznych, potrafi doskonale korzystać z map, zarówno cyfrowych, jak i tradycyjnych- „papierowych”. Zna się także na remontach dróg leśnych, mostów i przepustów. Istotna dla lasu jest dobra gospodarka wodą i mała retencja, stąd leśniczy ma wiedzę z zagospodarowania strumieni i wszelkich zbiorników wodnych, budowy urządzeń, zasad melioracji i zna też klasyfikację gleb. Leśniczy musi być też specjalistą od łąk, które są najczęściej wydzierżawiane, ale ich racjonalna uprawa ma wielki wpływ na ekosystem leśny. Jak rolnik dogląda pól, pastwisk i sadów, które też są w każdym leśnictwie. Dba także o budowle i budynki będące w zasobach nadleśnictwa, stąd niezbędna jest znajomość podstaw budownictwa. Nadzoruje także gospodarkę łowiecką, którą prowadzą myśliwi i zna obyczaje wszystkich mieszkańców lasu.

Las to drzewa i drewno, ale leśniczy planując zrąb w dojrzałym lesie myśli nie tylko o pozyskiwanym tam drewnie, lecz o jak najlepszym jego odnowieniu, stąd musi mieć wyobraźnię i zdolność do dobrego planowania i przewidywania.

  Przygotowanie lasu na przyjęcie nowego pokolenia czyli odnowienia – gdy sadzimy las w miejsce wyciętego wcześniej, lub zalesienia- gdy sadzimy las w miejscu, gdzie go wcześniej nie było, wymaga doskonałej znajomości sprzętu, maszyn leśnych i nowoczesnych technologii. Pozyskanie drewna- czyli cały proces od planowania cięć, poprzez ścinkę, zrywkę ( czyli wyciągnięcie drewna do drogi wywozowej),przeznaczenie drewna na poszczególne sortymenty drzewne czyli manipulacja, odbiórka, czyli pomiar wyrobionego drewna i ewidencja drewna, a potem jego sprzedaż i wydanie przewoźnikom zabiera ok.75-80 % czasu pracy leśniczego.

3962

Dlatego razem z podleśniczym Irkiem zabraliśmy ekipę filmową na spotkanie z drwalami i harwesterami, forwarderami oraz samochodami załadowanymi drewnem.

Dziś jednak oprócz zajmowania się pozyskaniem i zagospodarowaniem  drewna leśnicy mają równie ważne i pracochłonne zadania. Zdecydowanie coraz większego znaczenia nabierają sprawy ochrony przyrody i funkcje społeczne, ochronne oraz krajobrazowe lasu. Konkretną ochroną przyrody zajmują się właśnie leśnicy, choć zwykle nie chwalą się zbytnio swoimi działaniami. Dlatego często leśniczy to także przyrodnik z pasją. To przecież od  jego decyzji i sposobu myślenia zależy los wielu gatunków, które żyją na terenie konkretnego leśnictwa. To nie przypadek, że na terenie lasów znajduje się większość obszarów i obiektów chronionych. Wiele organizacji ekologicznych, przyrodników zajmujących się konkretnym gatunkiem sięga do wiedzy leśników.

W pracy leśników sprawą wielkiej wagi jest dokumentowania działań, wykonanych zabiegów i podjętych decyzji. Trzeba przekazać innym wiele informacji i pomysłów, a z drugiej strony rozliczyć się przed Skarbem Państwa z poniesionych wydatków. Dlatego leśniczy sporo czasu musi też pracować w biurze, czyli kancelarii leśnictwa. Bo kancelarię ma prawnik, ksiądz proboszcz, ale także leśniczy. Nie ma jednak obawy, że leśniczy zostanie tylko urzędnikiem zakochanym w cyferkach i wykresach. Dla każdego leśnika najważniejszy jest ciągły kontakt z Naturą, ale też ludźmi. Stąd tak dużą wagę przywiązują do właściwej edukacji przyrodniczo-leśnej oraz dobrego kontaktu z wszystkimi odwiedzającymi lasy. Praca leśniczego to nie tylko metry sześcienne drewna potrzebnego gospodarce narodowej i hektary zakładanych upraw. Równie ważna jest dobrze realizowana misja społeczna leśników i pewnie właśnie dlatego narodził się pomysł na „Las Bliżej Nas”.

Zapraszam na pierwszą odsłonę w Wielką Sobotę i zachęcam do oglądania kolejnych odcinków serii. Kto nie wstanie „skoro świt” niech zagląda na facebookowy profil, gdzie można oglądać powtórki i kibicować  powstawaniu nowych odcinków:

 https://pl-pl.facebook.com/lasblizejnas

 

Pamiętajcie:

 LAS BLIŻEJ Nas - TVP 1- sobota 4 kwietnia, godzina 7.05.

Autorami fotografii są: Bartosz Wiśniowski i Tomasz Leśniewski

 

Leśniczy Jarek- lesniczy@erys.pl

 

 

 

23:26, lesniczy.lp
Link Komentarze (1) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 49