O tym co w lesie piszczy...
O autorach
Blog > Komentarze do wpisu

Jesień to kolorowy las, kasztany i kawiarenki

564min

Polska, złota jesień zadomowiła się już na dobre. Poranne mgły, coraz bardziej kolorowe liście i szpaki szwargoczące do siebie w sadach, świadczą o tym dobitnie. Korzystajmy jak najpełniej z jej piękna, bo po chłodzie poranka jest rześko i słonecznie przez całe, coraz krótsze jesiennie dni. Dobra energia płynąca z pokolorowanych jesienią drzew i słonecznych promyków jest nam potrzebna na słotną jesień i zimę tak samo jak zapasy drewna, przetworów i suszonych grzybów. Jutro już pojawi się w naszych kalendarzach październik…

Wczoraj byliśmy wieczorem z leśniczyną Renią na bardzo miłym koncercie. Razem z naszymi sympatycznymi sąsiadami, sporą grupą znajomych, mieszkańców Pszczewa i nie tylko, żegnaliśmy muzycznie lato, które już przecież minęło. Piękną oprawę muzyczną symbolicznego przejścia ze słonecznego lata do wielobarwnej jesieni zapewniły Anna Żebrowska i Marta Sokołowska- Smuś.

Światem zaczęła rządzić jesień,

Topi go w żółci i czerwieni,

A ja tak pragnę czemu nie wiem,

Uciec pociągiem od jesieni…

Słowami Remedium obdarzone cudownymi głosami wokalistki przeniosły nas ze „złotopiaskowych” pszczewskich plaż, znad jezior o błękitnej wodzie i zielonych borów naszych pięknych okolic w nostalgię jesieni i do kawiarenki.

Pracownicy Gminnego Ośrodka Kultury stworzyli bowiem świetny klimat wieczoru, przygotowując dla widowni stoły z herbatą i ciastkami, więc wszyscy przy nich wspólnie nuciliśmy:

A kiedy już przyjdzie czas, pełne po brzegi są kawiarenki.

Pod okna ich, pełne gwiazd,

gdzieś w zakamarki wielkich miast ciągnie nas.

 

Kawiarenki, na, na, na, kawiarenki na, na, na

Małe tak, że zaledwieś wszedł, zniżasz głos aż po szept.

Mimochodem, kamień w wodę,

wpadnie coś z bardzo wielkich spraw

w czarną toń małych kaw...

 

Warto zajrzeć na http://annazebrowska.com/ i poszperać na YT aby bliżej poznać Artystki Jesiennego Wieczoru, zachęcam…

Skoro pożegnaliśmy lato i powitaliśmy jesień, to oczywiście zachęcam niezmiennie do korzystania z uroków jesiennego lasu. Na kawiarenkę i filiżankę kawy lub herbaty z pigwą

5641

mamy czas, bo przecież wieczory coraz dłuższe, ale las zmienia się teraz gwałtownie i nie możemy przeoczyć tego misterium. W naszych lasach trwa teraz inne misterium przyrody. Nie przeraźmy się wczesnym  porankiem lub wieczorem słyszanymi w lesie dziwnymi odgłosami, bo jelenie są właśnie w pełni rykowiska

5642

W jesiennym lesie sójki oraz wiewiórki robią zapasy różnych nasion i grzybów, ukrywając je w różnych zakamarkach. Dziki, lisy, a szczególnie borsuki chętnie korzystają z bogactwa owoców w lesie i w pobliżu lasu, ale one zapasy magazynują… pod skórą. Wiele zwierząt jest teraz łojnych, jak nazywają to w swojej gwarze leśnicy i myśliwi. Łojny zwierz - czyli tłusty, w dobrej kondycji i zdrowy. Bo to co teraz oferują nam jesienią krzewy i drzewa, nie dość, że jest piękne i smaczne, to jeszcze bardzo zdrowe. Nie tylko dla zwierząt, ale także dla nas. Coraz więcej ludzi nie kupuje już słodkich napojów w plastikowych butlach i dżemów, które oprócz cukru nie zawierają zbyt wiele owoców, a gotuje i pasteryzuje kompoty, soki i smaży powidła.

W naszych stronach minione już lato nie obdarzyło nas bogactwem owoców i wszystko cokolwiek udało się zebrać jest wyjątkowo cenne. Oberwałem już także pięknie dojrzałe aromatyczne owoce pigwowca

5643

Będzie z nich doskonała konfitura do herbaty. Zachęcam Was do wyprawy do lasu po owoce czarnego bzu, czyli jak to mówią w wielkopolskich stronach- hyćki. Z kolei w kieleckim czarny bez nazywają je bziną. Najlepszy jest z głębi lasu, nieskażony „cywilizacją”:

5644

Uzdrawiające właściwości czarnego bzu znane są od najdawniejszych czasów. Nazywano go nawet drzewem życia, jego wycięcie sprowadzało nieszczęście, a uprawiany był praktycznie w każdym ogrodzie. Mimo iż medycy wielokrotnie podchodzą do ziół i roślin leczniczych z dużą rezerwą, czarny bez jest rekomendowany także przez profesjonalistów. Zobaczcie jakie ma piękne owoce:

5645

Każda nieomal część tej rośliny, szczególnie cennej dla osób dbających o dietę i wagę, zawiera pierwiastki wspierające nasz organizm. Najważniejszym jednak według mnie jej elementem są owoce – działają przeciwbólowo, pomagają w odtruwaniu organizmu i delikatnie przeczyszczają. UWAGA! Wszystkie części rośliny są toksyczne. Zawierają glikozyd - sambunigrynę, która jednak całkowicie ginie w czasie gotowania. Szczególnie dużo zawierają jej zielone i niedojrzałe owoce bzu, dlatego warto przygotować sobie sok tylko z pełni dojrzałych owoców, najlepiej zebranych na słonecznym skraju lasu.

Owoce czarnego bzu zawierają witaminy: B1, B2, PP, H, M i C. Przygotowany z nich sok działa napotnie, nieco rozwalniająco, i przeciwskurczowo. Sok należy także stosować podczas chrypki, kataru, kaszlu i gorączki. Ma lekkie działanie moczopędne, wiec zalecany jest także podczas chorób pęcherza lub nerek. Wpływa także korzystnie na drogi oddechowe. Jak nie korzystać z tak doskonałego daru lasu?

W naszej spiżarni mamy już sok z kwiatów czarnego bzu i leczniczą nalewkę, zatem teraz pora na sok. Przepis jest bardzo prosty:

Owoce umyć, oczyścić, a potem parować w sokowniku, uzyskując sok o pięknej barwie.

Na 1 litr soku dodać 0,60 dag cukru, sok z jednej cytryny i skórkę z 1/2 cytryny (, wyszorować szczoteczką , sparzyć, otrzeć na tarce). Można też dodać 20ml nalewki z czarnej porzeczki. To także pyszna nalewka, która jest już w mojej spiżarni!

Składniki soku wlej do garnka i zagotuj. Rozlej gotowy wyrób do butelek lub małych słoiczków i pasteryzuj ok. 15 min.

 Dawniej soku z owoców używano też do podbarwiania win i farbowania tkanin, szczególnie jedwabiu, a kobiety kolorowały sobie nim brwi i rzęsy.

Z racji braku innych owoców w tym roku, krzewy bzu rosnące wokół leśniczówki zostały bardzo szybko ogołocone z owoców przez ptaki. Wiele z nich już odleciało, ale szpaki i sójki codziennie zaglądają do ogrodu. W związku z posiadaniem tak rozlicznych i wybitnych właściwości dla ludzi i zwierząt czarny bez jest chętnie widziany w lesie przez leśników. Często sadzimy go w remizach, ogniskach biocenotycznych na nowozakładanych uprawach i jako pożyteczny podszyt, pod okapem już istniejącego lasu. Choć ostatnio wiele czytamy o tym jak to leśnicy sadzą nie las, a „plantację desek w rządkach”. Bez ma mnóstwo różnych zastosowań, tak jak i inne owoce drzew i krzewów leśnych, o istnienie których w ramach troski o bioróżnorodność bardzo dbają leśnicy. Znajdziecie teraz w lesie lub na jego skraju, np. efektowne jagody kaliny

5646

czy rokitnika nazywanego złotem Syberii

5647

Ale podczas wypraw do lasu nie skupiajmy się tylko na zbieraniu wszelkich darów i grzybobraniu, choć wszelkich grzybów u nas wciąż wielki dostatek. Co może być bowiem piękniejszego niż spacer przez różnobarwny, wyciszony las lub park, zrudziały, pozłocony, zamglony, zasnuty pajęczynami i… pełen rudych kasztanów.

Pszczewska leśniczówka, otoczona parkiem ze starymi drzewami stoi nad jeziorem przy ulicy Kasztanowej. Może zatem dlatego dla mnie bardzo charakterystycznym symbolem jesieni są kasztanowce. Szczególnym sentymentem darzę leżące wokół kolczaste, zielone na zewnątrz oraz połyskujące brązem ze środka puchowych poduch kasztany.

5648

Kasztanowce- piękne drzewa, popularnie nazywane są w Polsce „kasztanami” od nazwy ich owoców. Do całego rodzaju należy 25 gatunków. Najpopularniejszym gatunkiem w Polsce jest kasztanowiec pospolity, nazwa łacińska: AESCULUS HIPPOCASTANUM. Powiadają, że nazwa „koński kasztan”, bo tak można tłumaczyć łacińską nazwę, wzięła się od podobieństwa liścia tego drzewa do odcisku końskiej podkowy. Inni wywodzą tę nazwę od tureckiego „af kastanesi” i zwyczaju Turków, którzy karmili, a nawet leczyli swoje bachmaty kasztanami.

 Ojczyzną kasztanowca są Bałkany i Azja Mniejsza, gdzie rośnie w cienistych i wilgotnych lasach górskich dolin. Według różnych źródeł kasztanowiec, podobnie jak prawoślaz i nasz przemiły bez lilak, trafił do Europy w wyniku tureckiej ekspansji. Sulejman Wspaniały podarował kasztanowca ze swoich ogrodów w Istambule wiedeńczykom. Do Polski przywiózł go najprawdopodobniej Jan III Sobieski. W naszym kraju jest to jedno z pierwszych drzew obcego pochodzenia, w pełni zadomowiony ,powszechnie uważany za drzewo rodzime i traktowany jak swojskie, nie tylko w miejskich parkach i alejach, ale także w krajobrazie wiejskim, a nawet w lasach. W leśnictwie Pszczew kasztanowce rosną także w kilku miejscach głęboko w lesie, głównie tam, gdzie były kiedyś osady ludzkie. Zobaczymy je obok pomnikowej lipy np. w miejscu istnienia dawnego folwarku Sophienhof, należącego do rodziny Haza Radlic.

Kasztanowce to drzewa, które w szerokim zakresie są wykorzystywane w medycynie, szczególnie w homeopatii. Surowcem są kora, kwiaty i oczywiście nasiona, czyli kasztany. To ciekawe, że kwitnące kasztanowce kojarzą się z pełnią wiosny i szkołą, bo gdy zakwitają, to przecież czas matur. Gdy teraz, w czasie jesieni z drzew spadają kolczaste, zielone „jeże” z połyskującymi, rudymi kasztanami wewnątrz, oznacza to czas powrotu uczniów do szkoły. Najpierw intensywnie zielone, a teraz już brązowe „jeże” to owoce kasztanowca - kulista torebka z miękkimi kolcami, wewnątrz której w białym miąższu znajduje się 1-3 spłaszczonych, brązowych nasion – popularnych kasztanów.

5699

Kasztany budzą sympatię i nawet odruchowo schylamy się po nie, bo są miłe w dotyku i emanują dobrą energią. Warto połyskujące rudo-brązowe kasztany stawiać na telewizorze, przy komputerze lub kłaść pod poduszkę czy materac. Włóżmy chociaż kilka do kieszeni. Nie wiem jak Wy, ale ja wierzę, że neutralizują „złe” promieniowanie i wysyłają pozytywne fluidy.

Kasztany są też świetnym „cementem” dla rodziny. Kto z nas swojego czasu nie „tworzył” z brązowych kasztanów, zielonych żołędzi i zapałek rozmaite zwierzątka, zabawki, ludziki? To świetna zabawa dla całej rodziny i okazja najpierw do wspólnego spaceru w poszukiwaniu materiałów, a potem wieczoru spędzonego razem. Dziś żyjemy tak, że wspólny, rodzinny wieczór staje się rzadkością i nabiera dużej wartości. Przecież gdy nasze dzieci dorosną, będą wspominać takie radosne wieczory. Najlepiej wtedy, gdy już z własnymi dziećmi będą zbierać jesienne kasztany, dlatego nie przegapcie czasu jesieni, gdy lecą z drzew kolorowe liście i kasztany…

Zapraszam zatem do barwnego lasu, zanim słoty i pluchy pozbawią go uroku, a wieczorem warto zajrzeć do kawiarenki, choć pewnie nie każdego dnia będzie to w muzycznej oprawie Anny Żebrowskiej. Warto wtedy zadbać o równowagę duchową, często zachwianą pośpiechem i nadmiarem stresujących obowiązków. Róbmy to czasem ściskając w ręku kamyk zielony, a czasem kasztany. Pomimo tego, że autorom wielu tekstów piosenek oraz poetom spadające kasztany kojarzą się z jesienią uczuć, czasem życia, smutkiem i nostalgią, jest to także radosna oznaka przyrodniczej jesieni, która jest taka ciekawa i urocza.

 56410

Każda pora roku ma swoje zalety, każda jest piękna i zachęca do korzystania z bliskości otaczającej nas Natury.

 

Leśniczy Jarek- lesniczy@erys.pl

 

sobota, 30 września 2017, lesniczy.lp

Polecane wpisy

  • Szanujmy ręce leśniczego

    Pogoda wciąż łata figle. Ostatnie dwa dni z powodu silnych wiatrów mrugała do nas złośliwie wciąż gasnącymi żarówkami, a co gorsza przyczyniła się do dwudniowej

  • Grzyby- nie grzyby, ale równie ciekawe jak praca leśnika

    Już w zasadzie za nami czas grzybobrania, dla którego ten rok okazał się bardzo sprzyjający. Grzybobranie to według wielu narodowy sport Polaków, a zatem wszysc

  • Czas refleksji i zadumy- nad życiem

    Już niebawem, już coraz bliżej Wszystkich Świętych. To czas refleksji, zadumy i pamięci o tych, którzy „już się minęli”, jak to określają górale. Wł

Komentarze
2017/09/30 22:08:12
ciekawe, że leśniczyna Renia sporządza z pigwy konfitury, podczas gdy wiele osób robi z nich pyszną nalewkę:)
wolałabym, żeby leśnicy nie posługiwali się taką samą terminologią jak myśliwi, których szczerze nie znoszę.
jak zwykle piękne zdjęcia!
pozdrawiam z zielonego jeszcze lasu
-
2017/09/30 23:11:50
nalewkę także robimy, ale w tym roku jest taki deficyt owoców, że konfitura górą. Renia zrobiła zresztą boską nalewkę z rabarbaru. Uznajmy, że terminologia jest po prostu leśna, a już zazdroszczę Tobie niebawem kolorowych buków na klifie. Pozdrawiam serdecznie.
-
2017/10/01 07:24:29
Ja ze zbiorem pigw czekam na przymrozki. Przemrozone są lepsze.
-
2017/10/01 12:19:26
Dano- lepiej nie czekać zbyt długo bo owoce dostają brązowych plam i zaczynają gnić. Warto je nieco potrzymać w zamrażarce i efekt ten sam. Lepszym sposobem niż przemrożenie jest króciutkie blanszowanie owoców pigwowca na patelni ale tak aby nie zrobiły się zbyt miękkie. Polecam