O tym co w lesie piszczy...
O autorach
Blog > Komentarze do wpisu

Wspomnienie beztroskich szkolnych lat w TL

554min

Jakże ten czas leci… Ledwo się obejrzałem, a tu od 1 lipca minęło tyle dni! Dlaczego wspominam 1 lipca? Bo wtedy był jubileusz 70 lat istnienia Technikum Leśnego w Rogozińcu. Tego dnia dopiero można było zauważyć jak szybko mijają dni…

Dostojne Panie Absolwentki, zacni Panowie Absolwenci wspominali jak to jeszcze wczoraj ganiali po arboretum, psocili na praktykach, ujeżdżali konnym wozem Zenka lub pchali Pragę- osinobus pana Ziarko, który to „wspaniały wóz” nie zawsze chciał odpalać. Każdy rocznik szkoły, każdy absolwent, których tak wielu wyszło stad w świat ma własne wspomnienia. Jak to szybko minęło…

Iluż stąd wyfrunęło ciekawych postaci, którzy zapisali się różnokolorowymi zgłoskami w historii polskiego leśnictwa i wielu innych profesji. Bo na zjeździe absolwentów spotykają się dyrektorzy regionalni, nadleśniczowie, leśniczowie i pracownicy różnych stanowisk w nadleśnictwach ale też żołnierze, policjanci, przedsiębiorcy leśni (i nie tylko), poważni biznesmeni, urzędnicy i rolnicy. Stanęli na placu, który nieodmiennie kojarzy się z małym asfaltowym boiskiem, gdzie graliśmy w „nogę” do późnej nocy, a potem kapaliśmy się w zimnej wodzie w kamiennych korytach umywalni, stanęli przy tabliczkach z datami roczników

5541

Jak zawsze, szczególnie dopisali najstarsi absolwenci, choć jest ich, niestety, coraz mniej. Minęło już przecież 70 lat od dnia jak nasza szkoła została założona jako 2-letnie Liceum I-go stopnia w Rogozińcu na bazie dotychczasowego Gimnazjum Leśnego w Margoninie. Powstała w dawnych koszarach cesarskich Niemiec z czasów przed I wojną światową. Obok, w okolicznych lasach były wcześniej magazyny uzbrojenia, które stanowiły jedną z największych w czasach I wojny światowej budowli militarnych.

Szkoła powstała, aby miał kto pracować w polskich lasach po zawierusze II wojny światowej. W historii szkoły bowiem czytamy: „Leśnictwo polskie w okresie drugiej wojny światowej poniosło ogromne straty. Były to nie tylko straty ekonomiczne (rabunkowa polityka okupanta) ale przede wszystkim zginęło wielu dobrych fachowców - leśników. Niemalże kompletnie została zniszczona i zdewastowana cała baza szkoleniowa. Okupant nie oszczędził nauczycieli, profesorów i innych pracowników szkolnictwa leśnego. Najwięcej zginęło pracowników terenowych, głównie leśniczych i gajowych (25% zaginionych to personel leśny i 31% to personel kierowniczy i inżynieryjno-techniczny). Należało po wojnie rozwiązać poważny problem kadrowy. Znaczna część leśników nie posiadała dostatecznego przygotowania zawodowego. Trudności te wystąpiły przy zagospodarowaniu lądów ziem Zachodnich i Północnych. Zrodziła się potrzeba kształcenia i dokształcania kwalifikowanych kadr dla krajowej gospodarki leśnej, w celu obsadzenia stanowisk w administracji leśnej. Władze centralne szybko zorganizowały szkolnictwo - od doraźnych kursów począwszy, poprzez szkoły zawodowe średnie - do wyższych włącznie”.

No i te „kwalifikowane kadry” zjechały się na jubileusz! Mój rocznik 1984 reprezentowało kilkanaście osób.

5542

Z wielkim sentymentem witaliśmy na uroczystości dawnego, powszechnie lubianego kierownika internatu „Wąsa”, który „ścigał” nas za zbyt długie włosy i bałagan w szafkach oraz naszego przesympatycznego wuefistę „Wacka”. Wacław Adamski usiłował dać nam w kość, ucząc wszelkich dyscyplin sportowych, zimowych i letnich. Zaliczaliśmy pełną lekką atletykę czyli biegi, skoki i rzuty, graliśmy we wszelkie gry zespołowe, a zimą Wacek siadał na „składaka” i jechał do wsi Rogoziniec, a my biegliśmy przodem z łyżwami i hokejami na to zaimprowizowane lodowisko. Niektórzy przypinali narty- biegówki, a inni grali w kopnym śniegu w piłkę bo powszechnie wiadomo, że „noga” jest ponad wszystko. Wacek często grywał z nami- to były czasy…

Podczas jubileuszu obaj: „Wąs”- Józef Jaśkowski i „Wacek”- Wacław Adamski otrzymali z rąk absolwenta TL Rogoziniec Dyrektora RDLP Zielona Góra Leszka Banacha Kordelasy Leśnika Polskiego. Wyróżnienie otrzymał też obecny dyrektor TL

5543

Jubileusz to świetna okazja do spotkań i wspominek. Oto rocznik Henia, Ludwika i Witolda dumnie pozuje do zdjęcia w towarzystwie koleżanek:

5544

Przed budynkiem szkoły młodsze roczniki ściskały się serdecznie, oto ekipa mojego kolego Rafała- rocznik 1994

5545

Moi klasowi koledzy zebrali się na chwilę na ławce w szkolnym arboretum, wspominając naukę jazdy ciągnikiem „Kulesia”, wyprawy towarowym pociągiem do międzyrzeckiego „medyka” czy różne przygody podczas leśnych praktyk. No i wspominali wyprawę z Rogozińca na moje wesele, bo jako pierwszy z rocznika zdecydowałem się na ten krok. No i te draby zjechały się w Rogozińcu, zrobiły wyskok na ogródki po kwiaty i wieczorem silną grupą wtargnęli na wesele. Się działo, a moja Renia, a zwłaszcza jej mama czyli moja teściowa Helenka latami wspominała, że jeszcze nigdy w życiu się tak nie wytańczyła…

5546

Potem przenieśliśmy się z arboretum do gabinetu ochrony lasu, wspominając godzinami naszego niezapomnianego wychowawcę Tadeusza Wasylewicza- „Kokona”.Do gabinetu co chwilę zaglądali inni absolwenci. Od lewej w kadrze zmieścił się Witek, za nim kawałek Łysego, Chmurka, Mirek, Antek, Świder, Rysiek Kindor, Rysio, no i ja…

Teraz w tym gabinecie gospodarzy nasz klasowy kolega Rysio, który jak na „profesora” przystało występował na biało i w zielonym krawacie…

Wspomnienia trwały długo w noc, bo pięć wspólnych lat zapadło każdemu z nas głęboko w pamięć. Niech żałują ci, co nie dojechali, ale pewnie za jakiś czas spotkamy się znowu i liczniej na kolejnym zjeździe naszego najlepszego rocznika TL Rogoziniec 1984…

Leśniczy Jarek- lesniczy@erys.pl

czwartek, 20 lipca 2017, lesniczy.lp

Polecane wpisy

  • Czas na rude grzyby

    Lato w tym roku jest bardzo zróżnicowane pogodowo i gorące dni przeplatane są ulewami oraz spadkami temperatury. Trudno układać urlopowe czy wakacyjne plany ale

  • Spotkajmy się naszym lesie

    Lato to czas nieodparcie kojarzący się z wakacjami, czasem swobody, odpoczynku i regeneracji strudzonego całoroczną pracą organizmu. Nic bardziej nie służy nasz

  • Czym nas obdarzy letni bór?

    Gdy dziś zastanawiałem się jaki temat poruszyć w blogowych zapiskach i gdy gmerałem w gąszczu pomysłów różnorodnych jak przyroda lubuskich lasów, spadło na mnie

Komentarze
2017/07/23 16:24:44
Całkiem nie na temat:) Usmażyłam pączki serowe "babci Heli" wg przepisu znalezionego we wcześniejszym wpisie. Pycha! Domownicy pochłonęli od razu:)
-
2017/07/24 21:38:19
chociaż nie na temat, ale jak powiało pysznością! Przekażę babci Heli choć część smacznego zachwytu domowników. Pozdrawiam