O tym co w lesie piszczy...
O autorach
Blog > Komentarze do wpisu

Czas poszukiwaczy „rogów

Marzec i kwiecień to czas, kiedy w lesie można spotkać poszukiwaczy „rogów”. Właśnie w tym czasie jelenie zaczynają zrzucać swoje poroże. W rejonach, gdzie występuje ich dużo trwa właśnie sezon dla poszukiwaczy.  Pieszo, rowerem, czasem nawet zmotoryzowani, przemykają pomiędzy młodnikami tropiąc i goniąc jelenie-byki. Czasami nękają bardzo długo wytropioną chmarę zwierząt, strasząc je w nadziei, że uciekające w panice zwierzęta zgubią upragnione „rogi”. Przeszkadzają im w żerowaniu, odpoczynku i powodują, że zestresowane ciągłą ucieczką zwierzęta niszczą uprawy i młodniki leśne, bo nie maja czasu i spokoju na urozmaicone menu. Takie prześladowanie jeleni to  karygodne zjawisko i podkreślam, że niezgodne z prawem.

To fantastyczny wybryk natury. Jeleń-byk w pełni wykształcone, wytarte ze scypułu poroże nosi z dumą w sierpniu, a już w końcu lutego stare osobniki je zrzucają. Starsze byki wcześniej rozstają się z pięknymi tykami, bo potrzebują więcej czasu na nałożenie nowego wieńca (bo tak nazywa się ozdoba jeleniej głowy, złożona z dwóch tyk), a młodsze pozbywają się szpiców lub tyk z trzema odnogami (wtedy jest to szóstak) lub czterema ( taki byk to ósmak) czasem dopiero w maju lub nawet w czerwcu, w okolicy swoich urodzin. Ich szpice czy małe „tyczki” szóstaka  nie robią jednak wrażenia na poszukiwaczach i najczęściej trudno je zresztą znaleźć w gęstwinie lasu. Choć czasem leśniczy Jarek, który czasem ma szczęście, bo urodził się 13, znajdzie je nawet na drodze:

 

A oto ten zrzut znaleziony na drodze z bliska:

Dla poszukiwaczy najbardziej atrakcyjne jest poroże jeleni. Łopaty łosi czy danieli

 choć zwykle okazałe i także piękne, nie są poszukiwanym towarem na rynku, a parostki, bo tak nazywamy poroże rogacza (czyli samca sarny) jest niewielkie i trudne do odszukania w gąszczu leśnej ściółki lub polnych trawach. Najlepiej prezentują się świeżo zrzucone zrzuty, które mają piękną barwę, uzyskaną w wyniku wycierania poroża ze scypułu (miękkiej skórki) o krzewy i drzewa.

Pięknie wytarta tyka ze świecącymi grotami (ostro zakończonymi, wyszlifowanymi zakończeniami odnóg), dobrze uperlona (czyli pokryta drobnymi zgrubieniami) z grubą różą ( to taki pierścień kostny, otaczający początek tyki) osadzoną na możdżeniu- pniu wyrastającym z czaszki zwierzęcia, jest obiektem westchnień wielu poszukiwaczy.

Tyka składa się z odnóg o specjalnych nazwach. Nad różą jest oczniak, potem nadoczniak, choć nie zawsze występuje,  zwykle w połowie tyki jest opierak, a nad nim grot, jeśli poroże nie ma już więcej odnóg. Gdy zakończeniem tyki są dwie odnogi,  nazywamy to widlicą, a  jeśli trzy i więcej jest to korona. Byk, który ma trzy odnogi i więcej w zakończeniu tyki nazywany jest koronnym. Gdy korony kończą obie tyki wieńca jest to byk obustronnie lub regularnie koronny, a gdy tylko jedną- jednostronnie, lub nieregularnie koronny. Czasem pod koroną, nad opierakiem (stosunkowo rzadko) występuje jeszcze odnoga podkoronna, zwana wilczą odnogą.

 Zgubione poroże, czyli tzw. „zrzuty”, ludzie nazywają „rogami”. Najczęściej znajdujemy je na leśnych ścieżkach, a czasem nawet pośród pól pojedynczo.Choć bywa, że obie tyki jednocześnie odpadają od możdżenia:

To szczególnie cenna zdobycz dla poszukiwacza poroży. Wzrost, rozwój i zrzucanie poroża związane jest z poziomem testosteronu w organizmie zwierzęcia. Gdy poziom testosteronu we krwi spada poniżej wartości granicznej, wtedy właśnie następuje zrzucanie poroża.

 Jest ono poprzedzone pojawieniem się pod różą tzw. linii demarkacyjnej. Widać ją na spodniej stronie róży zrzuconej tyki, nazywanej pieczątką  Na wskutek rozpadu substancji kostnej w strefie linii demarkacyjnej tyki trzymają się coraz słabiej i wreszcie odpadają. Czasem po odpadnięciu jednej z kilkukilogramowych tyk byk, szczególnie bardzo mocny, stara się pozbyć drugiej, uderzając nią o krzewy lub drzewa, bo nierówne obciążenie łba przeszkadza mu w funkcjonowaniu.

Zapamiętajcie sobie raz na zawsze, że poroże to nie rogi!

Dlaczego zatem ktoś opowiada, że żona przyprawiła mu „taaaakie jelenie rogi”, skoro to nieprawda? Cóż, to tylko ludzkie powiedzenie, nie mające nic wspólnego ze światem przyrody i lasu, podobnie jak  nazywanie rogaczem pechowego faceta… Bo warto zapamiętać, że jeleń ma poroże i wbrew pozorom rogacz, czyli samiec sarny, też ma poroże. Rogi ma krowa!  

Rogi i poroże różnią się zasadniczo:

 Po pierwsze:  poroże co roku rośnie, a potem po kilku miesiącach jest zrzucane. To fantastyczny wybryk natury. Jeleń-byk w pełni wykształcone poroże nosi z dumą w sierpniu, a już w końcu lutego stare osobniki je zrzucają. Młode jelenie zrzucają swoje pierwsze poroże później niż dojrzałe byki, w maju lub czerwcu trzeciego kalendarzowego roku życia, w okolicy swoich drugich urodzin. Ich szpice czy małe „tyczki” szóstaka ( czyli jelenia mającego trzy odnogi) nie robią jednak wrażenia na poszukiwaczach i trudno je zresztą znaleźć w gęstwinie runa leśnego. Podobnie jak „parostki” rogacza lub guziki czy szpice młodego jelenia. Tyka, czyli połowa jeleniego wieńca, często ważąca 3-5 kg potrafi tak szybko rosnąć. Wydaje się to nieprawdopodobne, ale jednak tak jest. W ciągu zaledwie kilku miesięcy na głowie jelenia, daniela, łosia czy sarny pojawia się obiekt zainteresowania poszukiwaczy. Zwierzęta z rogami mają lepiej, bo nikt nie czyha na ich ozdobę.

Szczególnie na kozice, które są u nas prawnie chronione, a ich rogi nazywane są hakami:

Po drugie: poroże jest rozgałęzione, a rogi - nie. Tyki jelenia, które składają się na wieniec, mają zwykle po kilka- kilkanaście odnóg. Błędnym stereotypem jest to, że można po ilości tych odnóg stwierdzić, ile jeleń ma lat. Rogi rosną z kolei całe życie i są coraz większe, stąd można na ich podstawie ocenić wiek zwierzęcia.

Po trzecie: poroże jest zupełnie pozbawione substancji rogowej i zbudowane w z tkanki łącznej, która potem kostnieje.  Rogi  są charakterystyczne  dla np. zwierząt pustorogich ( bydło domowe, owce, kozy, antylopy) i są zbudowane z keratyny.

Po czwarte: poroże jest jednolitą tkanką, a rogi są puste w środku.  Poroże to żywy twór, który w przeciwieństwie do rogów np. muflona, których porost zaczyna się u nasady, ma wzrost wierzchołkowy. Można zatem mówić, że poroże jeleniowatych „rośnie od końca”. Poroże to domena samców, z wyjątkiem reniferów, bo w ich przypadku także samice nakładają poroże, choć mniejsze od samców. Rogi z kolei posiadają  zarówno samce, jak i samice.

W czasie gdy jelenie zrzucają poroże i wtedy taki „łysy” byk nazywany jest gomułą, robi się nawet tłoczno w lesie. Przesmyki jelenie pełne są śladów butów, a czasem ( o zgrozo!)  także psich łap, bo psy pomagające ludziom płoszą zwierzęta i zmuszają je  do panicznej ucieczki. Ludzie zbierają zgubione przez jelenie poroża – czyli tzw. „zrzuty”, wieszają je na ścianie, kładą na kominku czy chwalą się nimi przed znajomymi. Zrzucone  poroża, jako element runa leśnego można zbierać i są one własnością znalazcy. To ciekawa pamiątka z leśnego spaceru lub grzybobrania. Zobaczcie jak cieszyli się ze znalezionego zrzuta adepci leśnictwa, uczniowie Technikum Leśnego w Rogozińcu:

 Czasem jednak to nie tylko fajna przygoda, ale swoista profesja prawie etatowych „poszukiwaczy rogów”, którzy całą wiosnę spędzają w lesie, zbierajac nawet kilkadziesiąt tyk w sezonie.

Nie można jednak w tym celu  płoszyć i prześladować swoją ciągłą obecnością zwierząt. Gdy jednak znajdziemy np. padniętego jelenia byka, daniela czy rogacza nie możemy go sobie zabrać, bo kompletny wieniec jest własnością zarządcy obwodu łowieckiego, a więc najczęściej właściwego miejscowo nadleśnictwa.

 Zrzuty są  zbierane jednak głównie po to, by je w konsekwencji sprzedać. Z poroży wykonywane są ozdoby, np. żyrandole, uchwyty do sztućców, zegary, rękojeści noży. Dla wielu ludzi na wsi to źródło dodatkowych dochodów i swoiste hobby. Bywa, że skłania ich to do łamania prawa i braku szacunku do przyrody. Często poszukiwacze zrzutów wiosną nieustannie niepokoją zwierzynę płową, łamią zakaz wchodzenia do ostoi i na teren upraw oraz młodników leśnych. „Rogacizna” ma lepiej, bo nikt nie czyha na „haki” kozicy czy ślimy muflona. Nie ma szans znaleźć ich w lesie, bo w naszym rejonie nie występują, no i te zwierzęta nie mają zwyczaju rozstawać się z nimi za życia...

Dlatego nie bądźcie pazernymi „rogaczami” i dajcie żyć tym, którzy cyklicznie rozstają się ze swoimi tykami, łopatami czy parostkami. Jeżeli podczas wiosennego spaceru znajdziecie to swoiste trofeum,  będzie to miła pamiątka. Nie płoszcie jednak zwierząt, nie właźcie do ostoi i nie szukajcie poroży za wszelką cenę, bo to nie jest nadzwyczajne trofeum, ani nadzwyczaj intratne zajęcie. Zwierzynie leśnej należy się spokój, nie wyrządza wtedy takich szkód w uprawach i młodnikach, a także na polach. Kwota, jaką można uzyskać za kawałek poroża nie jest warta prześladowania zwierząt, a można „zarobić” mandat za łamanie przepisów ustawy o ochronie przyrody i ustawy o lasach.  Pamiętajcie też, że rogacz ma poroże, a nie rogi i nie nabijcie sobie guza w kolizji z prawem oraz zdrowym rozsądkiem.

Leśniczy Jarek- lesniczy@erys.pl

                                        

niedziela, 06 kwietnia 2014, lesniczy.lp

Polecane wpisy

Komentarze
2014/04/06 23:00:00
Znalazłam kiedyś dwa malutkie poroża,a koleżanka wczoraj jedną sztukę i to blisko swojej posesji(mieszka na wsi).
-
2014/04/07 06:46:56
Nasz znajomy ostatnio znalazł poroże, raczej róg, bo był z fragmentem czaszki. Szukał po polach samolocika, który wymknął sie mojemu mężowi spod kontroli. Mąż ogłosił nagrode za znalezienie.
-
2014/04/07 09:16:37
Nie tylko weekendowi miłośnicy lasu, czy tropiciele zdrad, nie odróżniają poroża od rogów. :) Niegdyś, studiował ze mną (na kierunku, który nie miał z przyrodą nic wspólnego) pewien Krzysztof - absolwent technikum leśnego. Pamiętam do dziś jak opowiadał nam o takiej sytuacji:
Na lekcji, nauczyciel odpytywał ucznia, zadając mu pytanie:
- Co sarna zrzuca na wiosnę?
- ... (cisza)
- No, co sarna zrzuca na wiosnę?!, powtarza poirytowany już nauczyciel...
- ... (cisza)
- No, su..., su... (podpowiada nauczyciel)
- Sutki! - pada radosna odpowiedź... :D :D :D

A chodziło o suknię. :D

-
2014/04/07 12:12:37
a ja znalazłam kilka tygodni temu na spacerze z psem parostek! Taaaki maciupeńki, bez rozgałęzień, można nim w nosie dłubać ;) ale to nic! Za kilka lat w lesie znajdę tykę, na pewno. Powieszę ją na ścianie. Taki mam plan :)
-
2014/04/07 21:42:11
Dano, Doroto- okazuje się, że nawet blisko domu można zdobyć ciekawe trofeum, choć oczywiście nie dla każdego jest to coś nadzwyczajnego...
Nuxy- ciekawe zastosowanie tego parostka sobie wymyśliłaś, aż boję się myśleć do czego przeznaczyć znalezioną tykę!
Klar- świetna anegdotka, już sobie wyobrażam minę nauczyciela, no ale po co tak myląco podpowiada? Pozdrawiam Was najserdeczniej!
-
2014/04/08 19:50:24
Nigdy nie znalazłem zrzutów, pewnie dlatego, że nigdy ich nie szukałem :) Dla mnie prawdziwym trofeum jest poroże na głowie byka którego sfotografowałem i sfotografuję w przyszłości...ale jak się kiedyś przypadkiem trafi jakiś fajny zrzut, to nie pogardzę ;)