O tym co w lesie piszczy...
O autorach
Blog > Komentarze do wpisu

Lasy prywatne całkiem prywatne nie są

Byłem wczoraj w Szczecinie, w dyrekcji regionalnej i ostatnie kilometry jechałem w solidnej śnieżycy, bo zima nie odpuszcza. Dziś rano uzupełniłem ptasie karmniki słonecznikiem i jak widać to bardzo atrakcyjna karma dla wielu gatunków ptaków:



 Pojawiły się dziś nawet zięby jer, to ta kolorowa w środku kadru, powyżej "zwykła" zięba:



 Dowiesiłem też „pyzy” z nasionami i natychmiast obwiesiły się na nich bogatki, modraszki:



 mazurki, dzwońce, czyże i sikora uboga. Pojawił się też kowalik. Okruchy spod karmnika zbierały dwie sierpówki, a za chwilę wpadła na inspekcję sójka:

Kończy się mój krótki urlop i trzeba wracać do pracy. Wyjąłem już dziś segregator z dokumentami dotyczącymi lasów niepaństwowych. Ostatnio kilku rolników dzwoniło do mnie o poradę w sprawie zagospodarowania ich lasów. Większość właścicieli lasów nie bardzo wie jak prawnie i formalnie należy o nie dbać i korzystać z ich zasobów. Bo lasy choć prywatne, całkiem prywatne nie są i nie można z nich korzystać według własnego „widzimisię”. Zasady zagospodarowania lasów prywatnych reguluje ustawa o lasach, która obowiązuje we wszystkich lasach, bez względu na formę ich własności.

 Każdy właściciel nieruchomości gruntowej, oznaczonej w ewidencji gruntów jako las- symbol „Ls” powinien posiadać plan urządzania lasu lub uproszczony plan urządzania lasu. Jeżeli go nie ma to powinien wystąpić do starosty o wydanie decyzji określającej zadania gospodarki leśnej.  To według wskazówek zawartych w tych dokumentach oraz zasad sztuki leśnej określonych m.in. w zasadach hodowlanych, instrukcjach ochrony lasu i ochrony p.poż, przepisach ochrony przyrody należy gospodarzyć we własnym lesie. Często las prywatny poznajemy po takim znaku:

 Czasami łatwo go rozpoznać pośród lasów państwowych, bo wygląda tak:



 

Nadzór nad lasami niepaństwowymi, także prywatnymi z mocy ustawy sprawuje starosta. Czasami zatrudnia w tym celu leśnika, który w jego imieniu dogląda prywatnych lasów, bo jak widać po fotografii powyżej trzeba ich pilnować. Najczęściej jednak starosta zawiera porozumienia z nadleśnictwami i wtedy to leśnicy oprócz gospodarzenia w państwowych lasach w imieniu starosty sprawują nadzór nad lasami prywatnymi. Czasem jest to specjalny leśniczy od lasów prywatnych, a zwykle właściwy terytorialnie leśniczy do „swoich” hektarów ( u mnie jest to 2200) dostaje jeszcze dodatkowe prywatne. W moim przypadku to ponad 200 ha i kilkudziesięciu właścicieli kawałków najczęściej porozrzucanych pośród państwowych lasów:

Często dużym problemem jest rozdzielenie granic pomiędzy własnościami, bo znalezienie kamienia granicznego pod dywanem śniegu lub liści nie jest łatwe:

W ramach nadzoru leśnicy co jakiś czas lustrują drzewostany i oceniają sposób prowadzenia gospodarki leśnej, dopilnowują odnowienia wyciętych zrębów w ustawowym terminie 5 lat, udzielają bezpłatnych porad oraz legalizują i cechują pozyskane drewno( pamiętacie niebieskie płytki?). Za nadzór leśniczowie nie dostają dodatkowego wynagrodzenia, a jest to trudna praca. Szczególnie trudno współpracuje się z właścicielami niedawno nabytych lasów, które dotychczas należały do Państwowych Gospodarstw Rolnych. Są one mocno zaniedbane, a nowi właściciele nastawieni są na zysk, a nie na nakłady. Nie chcą zrozumieć, że leśnik działa w interesie ich dzieci i wnuków, które będą korzystały z efektów dzisiejszej pracy. Bo do lasu trzeba wiedzy i cierpliwości, także tych prywatnych lasów, które tak całkiem prywatne nie są…

Leśniczy Jarek- lesniczy@erys.pl

czwartek, 16 lutego 2012, lesniczy.lp
Tagi: leśnictwo

Polecane wpisy

Komentarze
2012/02/17 13:06:33
Ja bym w ogóle zabronił kupowania lasów przez prywatnych właścicieli. Przyznaję, że trochę nie rozumiem, skąd się biorą takie twory jak enklawy lasów prywatnych po środku lasu państwowego. Nastawienie na zysk prywatnych włascicieli najlepiej widać w górach, bo tam największy powierzchniowo odsetek lasów prywatnych i praca drwali aż wre, a świeże wyręby na każdym kroku (oczywiscie za wyjątkiem obszarów parków narodowych) - tak jest i w Beskidach, i w Bieszczadach. Niestety, i to jest bardzo smutne, to nastawienie na zysk widać też w niektórych lasach państwowych, np. w bliskim mojemu miejscu zamieszkania Nadl. Grotniki.
-
2012/02/17 19:01:40
Ale są też tacy prywatni którzy dbają o swoje drzewostany. Spotkałam takiego który zalesiał kawałek matki gleby. Trochę mu podpowiedzieliśmy że nie sadzi na zasadzie byle korzenie weszły tylko musi być porządnie. Na odchodne pocieszyliśmy go że za rok sobie zrobi poprawki czy uzupełnienia i będzie dobrze. Po mniej więcej roku spotkaliśmy pana który uwijał się wśród małych drzewek... kucał , coś tam robił , wstawał i kucał koło kolejnego. Okazało się że tak się przejął tym co mu powiedzieliśmy i zaczął myśleć i wpadł na genialny pomysł. Każde młode drzewko zasilał ... 3 pałeczkami nawozowymi jakich używa się do roślin doniczkowych. Nie wiem co w tych pałeczkach jest ale wyrosły mu piękne drzewka. A uzupełnienia stanowiły ok 2 % :)
-
2012/02/17 20:13:11
widziałem w Polsce wiele pięknie utrzymanych i zadbanych lasów prywatnych, nie można tu generalizować. Zdarzają się takie sytuacje jak u Agpagp, że własciciele lasów są bardzo przejęci troską o swój las. A że zdarzają się kawałki prywatnych pośród państwowych? to nic strasznego, najczęściej to dlatego, że PRL zmuszał ludzi do przekazania roli i lasów na rzecz PFZ w zamian za lichą emeryturę, to była powszechna praktyka na Ziemiach Zachodnich. Choć wiadomo, że są też mało chlubne przykłady...
-
2012/02/19 08:13:32
A czy jest w ogóle coś prywatnego? Raczej nie, czy to lasy, pole, łąka, dom, firma...za wszystko trzeba płacić podatki, jak nie będziesz płaci, to zabiorą. Tak samo jak z wolnością, nie ma czegoś takiego jak wolność :)
A co do nastawienia na zysk, to nie oszukujmy się, lasy państwowe to firma, przedsiębiorstwo, które musi przynosić zyski, więc ciąć trzeba tyle, żeby się to opłaciło, a że czasem za dużo, że w parkach krajobrazowych czy rezerwatach, nieważne, ważne, żeby się w kasie zgadzało :) Oczywiście nie mówię, że tak jest wszędzie :)
-
2012/02/19 18:50:03
Ale przecież nie tnie się tyle ile się chce a tyle na ile pozwalają limity :) O te limity miała pretensje do LP szwedzka IKEA bo potrzebowali więcej drewna niż mogli dostać.
Leśnicy dążą też do wyznaczonego przez KZPL celu czyli lesistość na poziomie 30%. A łatwo nie jest bo zwyczajnie brakuje ziemi ( nie każdy rolnik chętnie ją oddaje na zalesienie mimo że ma z tego pieniądze - chyba że coś się zmieniło) Ja widzę to po moich okolicach. Rolnik nie zalesi ziemi mimo że gleba IV i V klasy , a plony jak nie zaleje woda to zeżre zwierzyna.
Za to udało się zalesić niecałe pół hektara między moim domem a domem sąsiadów z drugiego końca osady :)
-
2012/02/19 20:01:04
tak, jedni narzekają na leśników, że za dużo tną z chęci zysku, co jest bzdurą, a inni żądają, aby cięli więcej i więcej co też jest bzdurą, bo zagraża trwałości lasów. Wystarczy sprawdzić, że po II wojnie czyli tylko ( bo dla lasu to mgnienie) blisko 70 lat temu lesistość kraju była w okolicach 20%, a zbliżamy się zgodnie z tym co mądrze piszesz Agpagp do 30%. W końcu XVIII w. lesistość kraju wynosiła 40%, bo nie było nacisków drzewiarzy. Leśnicy nie są wcale zainteresowani nadmiernym wyrębem, bo wcale nie czerpią z tego zysków, co jasno widać po wprowadzonym podatku CIT. Z jednej strony jest to uczciwe, bo skoro są większe wpływy, to trzeba je odprowadzić do budżetu, choć osobiście wolałbym, żeby te pieniądze trafiły do budżetów samorzadów, czyli zostały tam, skąd pochodzą. Lasy są nas wszystkich, nie tylko leśników, stąd skoro są wyższe wpływy niż koszty to trzeba oddać pieniądze do wspołnej kasy. Pytanie tylko co z tym podatkiem, gdy będzie inna koniunktura...
-
2012/02/21 12:31:44
@Lesniczy.lp: "Lasy są nas wszystkich, nie tylko leśników" - święte słowa, święte słowa. Co do zwiększania lesistości kraju przez Lasy Państwowe to również jest to niezaprzeczalny fakt, aczkolwiek trzeba tu jednak pamiętać, że przed 1939 rokiem poza granicami Polski znajdowały się tereny o wielkiej lesistości jak np. Ziemia Lubuska, region zielonogórski, tereny Puszczy Noteckiej, większość Pomorza i Mazury - ich włączenie do Polski automatycznie i bez niczyjej zasługi zwiększyło nam lesistość (dawne Kresy Wch. poza Litwą nie były zbyt zalesione). Inną kwestią jest to jaki był skład gatunkowy i jakość lasów włączonych do Polski po wojnie. A jeżeli mowa jest o lesistości, to ja zapraszam wszystkich na blog el kondora do odwiedzenia jednego z najbardziej zalesionych rejonów naszego kraju.
-
2013/09/22 09:30:04
Tak sobie czytam po internecie jak to jest z tymi lasami prywatnymi. Pchnęła mnie ku temu ludzka głupota, a raczej chamstwo i buractwo.
Wczoraj będąc na grzybach, spotkałam ludzi którzy zakończyli swoją wyprawę, a powodem tego było jakieś babsko, które ich wygoniło z lasu bo to jej las.
Tak jak wczoraj ogarnęła mnie fala śmiechu, tak dziś jestem bliższa "płaczu".
Wstyd mi, że mam takich sąsiadów. Nie dość, że są hipokrytami bo sami latają po okolicznych notabene też prywatnych lasach i od świtu zbierają grzyby.To jeszcze ogarnia ich fala chciwości, a widząc samochód z obcą rejestracją gotowi są ..sprzedawać bilety do lasu. memento te hominem esse! Pozdrawiam.:)
-
2013/09/22 16:54:09
nie wszyscy własciwie rozumieją pojęcie własności i prywatności, a las to bardzo ważne dobro. Dobrze, że zdecydowana większość naszych lasów jest ogólnodostępna bo stanowi własność Narodu...Pozdrawiam serdecznie i wspólczuję takich sąsiadów.
-
2014/03/26 12:44:52
Fajnie rozbiłeś mi kolejny mit. Dzięki, długo zastanawiałam się, jak to jest z tymi lasami - widuję tabliczki i charakterystyczne miejsca o które się nie dba - już wiem o co chodzi. W sumie, jeszcze tylko się dowiem, czy za 2013 można odliczyć internet i w sumie wiem wszystko. Omnipotentka hahah :) Pozdrawiam!
-
2014/03/26 23:10:57
miło, że mogłem Tobie pomóc, choć z odliczeniem internetu to już chyba nie...