|
|
Blog > Komentarze do wpisu
Czy wiesz, jaki wokół mieszka zwierz?Pamiętacie jak niedawno pisałem o szopie praczu, który dał się sprać i poległ potracony przez samochód? To pierwsze udokumentowane stwierdzenie szopa w mojej mocno zalesionej okolicy. Niektórzy moi koledzy leśnicy pomrukiwali pod wąsem ( bo większość leśników nosi wąsy) : „wielkie halo, wiadomo, że szopy u nas są…” Może i wiadomo, ale gdy zajrzymy do naukowych opracowań, które są podstawą rzetelnej wiedzy wygląda ta „oczywista wiedza” zupełnie inaczej. Po tym „szopnym” wpisie na blogu napisał do mnie, a potem zadzwonił prof. Henryk Okarma z Instytutu Ochrony Przyrody PAN w Krakowie. Bardzo zainteresowała go historia z szopem i przy okazji opowiedział mi o pracach nad „Atlasem Ssaków Polski”. Wysłałem panu profesorowi kawałek skóry szopa do badań DNA, a jego informacje o pracach nad „Atlasem” zainteresowały mnie i skłoniły też do refleksji. Bo przecież my - dumni przedstawiciele gatunku Homo sapiens, tak mało wiemy o zwierzętach żyjących wokół nas, czasem nawet z nami…. Pewien znajomy, gdy przeczytał mój tekst o budkach dla ptaków i schronach dla „Batmanów”, czyli nietoperzy, mocno zaokrąglił oczy: „To u nas żyją nietoperze? Byłem pewien, że nietoperze już wymarły… Poważnie mówisz? ” Jasne, jasne, naturalnie wiemy, że są sarenki i zajączki, boimy się dzika i wilka ( choć zwykle znamy je bardziej z bajek). Ale ten na fotografii pochodzi z pobliskiej Puszczy Noteckiej:
Znamy „jelonki”, lisy i wiewiórki z parku. Ale czy wiemy, że ostatnio naszą uroczą , swojską rudą baletnicę z goldenem w pyszczku wypiera wiewiórka szara?: Wokół nas mieszka wiele tajemniczych zwierząt o równie tajemniczych nazwach: piżmak, norka, gronostaj, popielica, karczownik czy tchórz. Pewnie niewiele o nich wiemy? Niektóre z nich wyginęły, są na granicy wyginięcia i ich liczebność drastycznie spada ( suseł, piżmak, popielica), a inne pojawiają się w Polsce, choć wcześniej ich tu nie było. Klasycznym przykładem jest tu norka amerykańska, jenot czy szop pracz, którego już poznaliście. Niektóre, nawet dość pospolite nie są nam zupełnie znane. Oto suseł, którego pstryknąłem na terenie Zamku Spiskiego w Słowacji: Większość turystów, którzy w ogóle zwrócili uwagę na susły myślała, że to świstaki!
Aktualna wiedza na temat naszych ssaków to rzecz potrzebna nie tylko przyrodnikom, a dotyczy każdego z nas. Wspomnę tu choćby bobry, które w ostatnich latach są często obecne w mediach ze względu na powodzie i szkody, które zaczynają wyrządzać nawet w przydomowych ogródkach. A puma grasująca po Polsce? Dziki rujnujące trawniki w nadmorskich kurortach? Łosie wpadające pod auta? Z tych potrzeb zrodziła się wśród polskich naukowców, pod przewodnictwem prof. dr hab. Henryka Okarmy z Krakowa idea „Atlasu rozmieszczenia ssaków w Polsce”. Istnieje już takie opracowanie, ale było one wydane w 1983 roku, a zatem zawarte tam dane są już mocno nieaktualne. Wciąż mówimy o potrzebie rozwijania bioróżnorodności i zachowaniu gatunków, popieramy ideę sieci Natura 2000 oraz upatrujemy rozwój naszego kraju w oparciu o bogactwo natury. Aby dbać i chronić trzeba dokładnie znać przedmiot ochrony. Niektóre gatunki wyrządzają szkody i wywiera się presję, aby temu przeciwdziałać. Inne napływają do naszego kraju i jeszcze nie wiemy, czy to powód do zadowolenia, czy obawa o nasze rodzime zwierzęta, które muszą ustąpić pola. Do wszelkich działań niezbędna jest rzetelna wiedza. Na mój blog zagląda wielu leśników, przyrodników i entuzjastów piękna przyrody. Przez blisko rok nawiązałem tu wiele miłych znajomości. Każdy list czy komentarz świadczy o wielkiej wrażliwości na bogactwo przyrody i zapotrzebowaniu na wiedzę o zjawiskach czy elementach naszej Natury. Zachęcam Was do zainteresowania się zbieraniem danych i pomocą w tworzeniu atlasu. Warto zapoznać się z naszą ojczystą fauną zaglądając na stronę www.iop.krakow.pl/Ssaki/Katalog.aspx.
Sami zobaczycie jak wiele atlasowych pól 10x10 km jest pustych. Nawet dotyczących niby-pospolitych gatunków. Takie badania są bardzo potrzebne i mają wielkie znaczenie dla ochrony przyrody. Uczestniczyłem już kiedyś w badaniach atlasowych bociana białego i ptaków drapieżnych. Jest to zajęcie dające dużą satysfakcję. Kilku naukowców z Polski, bez wsparcia społecznego nie jest w stanie wyczerpująco spenetrować wszystkich zakątków naszego kraju. Można przesyłać tam swoje rzetelne informacje i na bieżąco śledzić zbieranie danych. Jestem przekonany, że każdy kto tam zajrzy będzie zafascynowany ilością gatunków, których nie zna! Publikacja „książkowa” atlasu jest planowana w 2014 roku, a do tej pory warto wesprzeć to ważne dla nas wszystkich dzieło, no i pogłębić swoją przyrodniczą wiedzę. Zachęcam!
Leśniczy Jarek- lesniczy@erys.pl
środa, 07 grudnia 2011, lesniczy.lp
Tagi:
zwierzęta
Komentarze
radzido
2011/12/08 17:40:26
Niby wiem, że wiewiórki wcinają jabłka też, ale jeszcze nigdy nie udało mi się żadnej w tej sytuacji spotkać. Śliczna. :) Fakt, coraz więcej tych szarych widzę na zdjęciach, co oznacza, że coraz częściej ludzie je spotykają. Widzę tu owadzią analogię do Harmonii axyridis, która usiłuje wypierać nasze rodzime biedronki. :/
2011/12/09 16:31:37
Czyżby mój niedaleki sąsiad wilk "stobnicki"?? :) jakieś 20 lat temu para wilków "kręciła się" na tzw wilczaku ( stąd nazwa) na granicy leśnictwa Wronki i Krucza.
A co do obserwacji i znajomości zwierząt... jeżeli dzieci 5-6 letnie dziwią się że krowa daje mleko to czego można wymagać od nich gdy dorosną? 2011/12/09 21:16:29
Dzięki za info, chętnie przekaże informacje dotyczące ssaków występujących na moim terenie...kilka gatunków miałem okazję obserwować :) Wiedza przeciętnego Polaka na temat ssaków, czy w ogóle przyrody jest mizerna. Ciągle spotykam ludzi, którzy są przekonani, że sarna to samica...jelenia :) To ja się pytam, czego kurna w tych szkołach uczą? :)
2011/12/09 21:43:41
Zwierzęta chyba lubię bardziej niż ludzi, ale jestem taka ignorantka, że nie wiedziałam, iż w Polsce rysie żyja na wolności. Kiedyś zaatakował taki kot, psa jednej z sióstr zakonnych w Szymanowie. Nie chciałabym spotkać rysia w lesie, kiedy byłabym tam ze swoja labradorka. Teraz piszesz, że również pumę można spotkać na wolności. Czy to prawda, że jenot może zaatakować psa?
Miłego weekendu. 2011/12/10 09:31:28
miło, że Was ten temat żywo zainteresował! Wilk zginął pod kołami ciężarówki pomiędzy Międzychodem a Drezdenkiem, a oprócz Stobnicy wilki już na stałe zagościły się i rozmnażają się w P. Noteckiej. Jenot tak jak lis oczywiście może atakować psa, choć zwykle jest odwrotnie. Bardziej psy muszą uważać na szopy. W ich ślinie znajdują się jakieś bakterie czy wirusy, które powoduja, że rany zadane przez szopa nie chcą się goić. Znam przypadek śmierci aż pięciu psów, wszystkich,które miały kontakt z szopem podczas polowania. To obcy gatunek i układ odpornościowy nie jest przygotowany na obecność takiej "zarazy". Pozdrawiam miło wszystkich gości bloga!
2011/12/10 11:54:34
Ja wiem, ja wiem, jaki zwierz mieszka w okolicy ;-) Widziałam już na własne oczy w lesie czy na łące: jelenie, sarny, dziki, zające, lisy, wiewiórki, norkę amerykańską, łasicę oraz watahę pięciu wilków! Ale nie wiem, czyje mieszkanie znalazłam na ostatnim spacerze ;-(
Może pan Leśniczy pomoże: www.fotosik.pl/u/ewarub/album/1046828 2011/12/10 14:26:20
na 99% jest to nora i trop lisa, choć może to być jenot. Ale jeżeli "to" na fot to są odchody to z całą pewnością jest to lis, bo on tak podpisuje swoje mieszkanie.
2011/12/10 14:36:58
orillo- dobrze się pytasz, bo w szkołach uczą o tym co było w czwartorzędzie albo o podziałach komórek ale zwierzątek i roślin to zwykle nauczyciele też nie znają bo w trakcie własnej edukacji przerabiali ten sam program...
radzido: przyłapałem rudą jak wiała z tym jabłkiem z domku letniskowego, zrobiłem jej całą sesję jak rozkoszowała się smakiem zdobyczy na wierzbie, "zcmokala" mnie na koniec, zawinęła kitkę i zwiała... lubię te baletnice! 2011/12/10 17:38:25
Dziękuję za odpowiedź, ale pozwolę sobie mieć wątpliwości. Otóż, te wejścia były moim zdaniem za małe, żeby lis się tam wcisnął. Właśnie ze względu na te malutkie otwory zwątpiłam w lisa, bo taka też była moja pierwsza myśl. Z kolei odcisk łapki do lisa by pasował. Nie wiem ;-(
Wiosną obserwowałam lisie dzieci, przyjrzałam się norze i jej licznym wejściom. Ha, trzeba będzie poprzyglądać się dokładniej, gdy znajdę się w tym miejscu ponownie. Pozdrawiam serdecznie z samego centrum Olsztyna :-) zapiskizdrogimlecznej.blogspot.com/2011/04/w-poszukiwaniu-tych-koszmarnych.html zapiskizdrogimlecznej.blogspot.com/2011/05/liski.html zapiskizdrogimlecznej.blogspot.com/2011/05/podchody.html 2011/12/11 22:48:48
Ewarub- pewności nie mam ale te mogą być niedawno wykopane, a literatura podaje, że lisy maja nory średnicy 15-20 cm. Często są większe otwory w wieloletnich norach albo w tych zajętych wcześniej przez borsuki. Lisy zanieczyszczają teren odchodami i resztkami pożywienia ,czego nie cierpią czyściochy borsuki i zostawiają im gotowe lokum. Rudzielce nie muszą kopać. Obejrzałem Twoje fotki niedolisków- bo tak nazywa się młode liski- są superanckie! serdecznie Cię pozdrawiam i życzę dalszych udanych spacerów.
2011/12/13 08:54:53
Na wyspach są tylko wiewiórki szare. Kiedy tutaj zobaczyłam niedawno rudzielca było mi miło. Bo jest taka swojska, nasza.
|