O tym co w lesie piszczy...
O autorach
Blog > Komentarze do wpisu

Oszczywilskie Pagórki i inne historie

Bardzo się jednak zdziwiłem, czytając w jednym z rozdziałów jak to generał Skrzypczak wizytował poligon w Orzyszu w trakcie nocnych strzelań. I jak odkrył, że dowódca odpowiedzialny za całość działań, siedzi w jednostce i pije gorzałę kierując manewrami przez krótkofalówkę zamiast być na poligonie.

Ostatnio żyłem w wielkim niedoczasie i dlatego jest to dopiero pierwszy wpis w tym miesiącu. Ale ponieważ już częściowo przynajmniej wygrzebałem się z nawału różnych spraw, postaram się wszystko po kolei opisywać.

Udało się wreszcie wyrwać na urlop – to nie takie proste kiedy mieszka się w leśniczówce na odludziu, hoduje konie i kozy a zamek w drzwiach jest jedynie teoretycznym zabezpieczeniem mieszkania.

Zabrałem ze sobą książkę autorstwa Waldemara Skrzypczaka, byłego generała Wojska Polskiego. (Waldemar Skrzypczak, Michał Majewski, Paweł Reszka - „Moja wojna”, wyd. Zysk i S-ka, Poznań 2010). Chciałem poczytać o współczesnej polskiej armii, ale jak się okazało książka traktuje nie tylko o tym. Sporo jest opowieści o służbie w dawnym PRL, o przemianach lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych, o przyłączaniu Polski do NATO oraz o wojnie w Iraku i Afganistanie. Nawet dla nas, pokolenia które przemiany ustrojowe widziało na własne oczy i odczuwało na własnej skórze przypomnienie pewnych spraw tudzież spojrzenie na nie z odmiennej, generalskiej perspektywy ma swoją wartość. (Generał nie jest już generałem, wystąpił z armii jakiś czas temu i opisuje rzeczy nie zawsze poprawne politycznie.)

Bardzo się jednak zdziwiłem, czytając w jednym z rozdziałów jak to generał Skrzypczak wizytował poligon w Orzyszu w trakcie nocnych strzelań. I jak odkrył, że dowódca odpowiedzialny za całość działań, siedzi w jednostce i pije gorzałę kierując manewrami przez krótkofalówkę zamiast być na poligonie.

Skrzypczak twierdzi, że z racji swojej funkcji i rangi mógł niespodziewanie zarządzić zmianę kierunku ognia oraz różne inne manewry, co w przypadku ograniczonej dyspozycyjności i nieobecności dowódcy manewrów na miejscu mogłoby się skończyć źle. Strzelania o których pisze były prowadzone kilka lat temu niedaleko mojej leśniczówki – na wspomnianych w tytule Oszczywilskich Pagórkach. Nieplanowana zmiana kierunku strzelania oraz zamieszanie jakie mógł wywołać niespodziewany rozkaz generała Skrzypczaka mogło spowodować ostrzelanie np. „mojej” części poligonu wraz z leśniczówką. Mogli po prostu rozwalić mi chałupę. Poczułem się co najmniej dziwnie ... No ale takie uroki mieszkania na poligonie.

poniedziałek, 13 września 2010, lesniczy.lp

Polecane wpisy